do kobiet do ktorych wracal maz

08.08.07, 09:08
Wiem ze pewnie zaraz zostane obrzucona blotem, ale chyba kazdy moze pytac.
Licze na te dziewczyny/kobiety, ktore uporaly sie juz na tyle z bolem (ktorego
jestem swiadoma) ze beda w stanie spokojnie odpowiedziec na moje pytanie.

Kocham chlopaka, ktory jest mezem od 15 lat. Pobrali sie jako nastolatki po
wpadce. Na wyrazne usilne zyczenie zony 'ratowali' zwiazek 7 lat temu i maja
drugiego synka. Od 10 lat maja powazniejsze klopoty. Od 3 trwaja serie jego
wyprowadzek i powrotow. Do tej pory nie mial nikogo i zona dosc obojetnie
traktowalo jego wyprowadzki i nie nalegala na powroty do domu. Jestesmy razem
od 8 miesiecy (wyprowadzil sie ten ostatni raz do mnie). Gdy dowiedziala sie o
mnie zaczelo sie szalenstwo, walka o ich 'szczesliwe malzenstwo', manipulacje
dziecmi....
On teraz wprowadzil sie do nich z powrotem. Mowi ze jej nie kocha, ze od niej
nic nie chce i niczego nie potrzebuje. Potrzebuje swietego spokoju i czasu z
dziecmi= noce z dziecmi bo pracuje tyle ze w domu go i tak nie ma.
Oczywiscie jej powiedzial ze mnie juz nie ma, zeby dala mu spokoj.
Ale jestem i czekam. Spotykamy sie regularnie ale ukradkiem.

Kocham go i bardzo chce byc z nim.
Nie do konca rozumiem jego motywy.
Nie rozumiem zupelnie jej.
Czy kobieta moze tak wybaczyc zdrade i zapomniec i chciec byc z mezczyzna
ktory wiadomo (nieoficjalnie) ze i tak ma kogos na boku?
Czy mozna sie swiadomie godzic na te trzecia?

Ja nie wiem jak dlugo to wytrzymam psychicznie. On ma szybko podjac decyzje,
ale wiem ze ugnie sie znowu przed tymi manipulacjami i demonstracjami .....

Chce zeby sie rozwiodl.
On mowi ze teraz tylko czeka zeby miec inny powod niz romans ze mna jako powod
do rozwodu. Inny powod, taki zeby i ona zrozumiala ze to nie ma sensu.

Dobra, nie piszcie ze jestem glupia i naiwna.
Wiem kim jestem teraz.
Napiszcie jak wyglada to od strony zony.
Ja zdaje sobie sprawe (choc znalam temat zanim sie poznalismy od jego
znajomych, on wtedy byl mi zupelnie nieznany) ze moze nie do konca jest jak
mowi on.

dziekuje
    • zuzka712 Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 09:14
      Napisałaś: 'Potrzebuje swietego spokoju i czasu z dziecmi= noce z
      dziecmi bo pracuje tyle ze w domu go i tak nie ma.'

      Po co ci taki facet, którego i tak nie ma w domu? Jak minie
      fascynacja seksualna to co was będzie łączyć?

      Ok, teraz stanowisko żony: "po co mi taki... używany mąż?"
      • psyche07 Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 09:37
        Wkrecil sie tak w prace bo uciekal z domu. Teraz powod ten sam. Nie chce z nia
        spedzac czasu. Jak bedziemy razem mozemy tez razem pracowac. Juz probowalismy i
        swietnie to dziala. Dla mnie bylaby to praca dodatkowa.

        Mam nadzieje ze ona wlasnie tak do tego podejdzie i tez nie bedzie mogla tego
        wytrzymac i.... no wyrzuci go po prostu i on juz z czystym sumieniem bedzie mogl
        ten rozwod przeprowadzic. Bo obydwoje nie beda chcieli ze soba byc. A jej sie
        teraz wydaje ze go kocha.
        • z_mazur Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 09:43
          A wiesz co dla mnie jest w tej sprawie najistotniejsze, że
          zastanawiasz się nad żoną tego faceta, a w zasadzie nie powinno Cię
          to interesować. Zrozumienie jej motywów i przesłanek w niczym Ci nie
          pomoże.

          Problemem są Twoje relacje z tym facetem i jego podejście do życia.

          Jego postępowanie świadczy o pewnej niedojrzałości i trudności z
          postawieniem sobie pytań "czego chcę?" i po odpowiedzeniu sobie na
          to pytanie pytania "jak chcę to osiągnąć?". On unika skonfrontowania
          się z tymi problemami stąd jego rozchwiana postawa. Zastanów się czy
          chcesz być z facetem który tak podchodzi do rozwiązywania
          pojawiających się w jego życiu problemów. Bo jak na razie jego
          postawa, to chowanie głowy w piasek.

          Jeszcze raz powtórzę, nie interesuj się jego żona interesuj się nim
          i wami, bo tu tkwi problem.
          • a.niech.to Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 10:12
            z_mazur napisał:

            > Jego postępowanie świadczy o pewnej niedojrzałości i trudności z
            > postawieniem sobie pytań "czego chcę?" i po odpowiedzeniu sobie na
            > to pytanie pytania "jak chcę to osiągnąć?".
            Facet chce obu kobitek: w domu - wiadomo, do czego, poza domem - też
            wiadomo, do czego. Stary wypróbowany układ trójkowy.
            > On unika skonfrontowania
            > się z tymi problemami stąd jego rozchwiana postawa.
            On niczego nie unika, lecz zwyczajnie lawiruje w wytrenowany sposób.
            • z_mazur Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 10:13
              W sumie masz rację, a ja tu szukałem jakiejś głębi. smile))
              • a.niech.to Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 10:16
                Na Tri, i wszystko jasne.
    • czamon Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 09:44
      na tym forum nie zadaje się takich pytań bo błotko na ciebie spadnie.
      Ludzi są rózni, są kobiety które wybaczają pierwsza drugą,
      dziesiątą, trzydzestą zdradę i ciągle są ze swoim mężczyzną, nie
      wiem dlaczego czy z wielkiej miłości, przywiązania czy ze strachu
      przed samotnością. Są też takie które nie wybaczają i po pierwszym
      wybryku pokazują niewiernemu drzwi, ale są też takie którym wsystko
      jedno do czasu az nie pojawi się inna, wtedy nagle odzywa wielka
      miłość i zaczynają walczyć wszelkimi możliwymi srodkami z intruzem
      (drugą kobietą) tylko po to zeby pokazać ze to one są górą i one
      wygrają. W tym przypadku nie ma mowy o uczuciach, raczej o urazonej
      dumie.
      Ty się zastanów czy będziesz potrafiła zyć z mężczyzną który ma
      dzieci, zobowiazania, przeszłość, która będzie też w waszym
      codziennym życiu odgrywala duzą rolę.
      • a.niech.to Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 10:15
        czamon napisała:

        > Ty się zastanów czy będziesz potrafiła zyć z mężczyzną który ma
        > dzieci, zobowiazania, przeszłość, która będzie też w waszym
        > codziennym życiu odgrywala duzą rolę.
        Hola, hola...To, że się chłopiec rozejdzie z żoną wcale nie znaczy,
        że zwiąże się z tą trzecią. Na horyzoncie może objawić się ta
        czwarta. A wtedy nie chciałabym być w skórze trzeciej.
        • sbelatka Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 10:35
          mam wrażenie, że dla psyche odejście "chłopaka" do czwartej byłoby -
          w duższej perspektywie - dobrodziejstwem

          i ujme to tak - moja droga
          zdaje sie, że msuisz popelnic ten bład sama... grzebac sie w
          dramatach rodzinnych, byc powodem, dla ktorego facet zostawi
          rodzinę...

          potem znosic jego kontakty z ex i dziecmi, wkurzac sie, że kase na
          dzieci wydaje, zajmowac sie dziecmi w czasie wizyt, wkacji...,
          sluchać tego co otoezenie będziemialo na ten temat do powiedzena (a
          bedzie mialo, wieeele)

          a wszystko w poczuciu winy, że to ostaecznie pzrez ciebie wiec TERAZ
          MUSISZ BYC SZCZESLIWA!!!

          żona sobie w końcu odpuści
          i to będzie początek końca Twojej wielkiej milości

          ale możlwie, że cała wizaja, którą roztoczylam pzred toba jest
          pochodną faktu, że jeszcze nie zjadlam śniadanka...

          no i oczywiscie tego, że moj ex odszedl w ramiona danuski
          i nie wygląda na szczęsliwego...
          ale może JEST!!!!!

          no i dla Ciebie najwazniejsze..
          może danuska jest szczęsliwa...

          ale mam powody sadzic, że nie za zbyt...

          dla tych, ktorzy zasugeruja mi nie pzryglądanie sie ex-owi i
          next...informacja - zeby ich stracic z oczu musialabym sie
          zdecydowac na sprzedaz domu i wyjazd z zadupia
          a poki co to nie wchodzi w gre...
        • czamon Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 16:28
          a.niech.to napisała:

          > czamon napisała:
          >
          > > Ty się zastanów czy będziesz potrafiła zyć z mężczyzną który ma
          > > dzieci, zobowiazania, przeszłość, która będzie też w waszym
          > > codziennym życiu odgrywala duzą rolę.
          > Hola, hola...To, że się chłopiec rozejdzie z żoną wcale nie
          znaczy,
          > że zwiąże się z tą trzecią. Na horyzoncie może objawić się ta
          > czwarta. A wtedy nie chciałabym być w skórze trzeciej.


          co to za hola hola?
          równie dobrze może być sam, wiec może nie rozdrabniajmi się za
          bardzo bo to nie nasza sprawa. Zycie samo pisze scenariusz.
    • a.niech.to Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 09:46
      psyche07 napisała:

      > Wiem ze pewnie zaraz zostane obrzucona blotem,
      Dlaczego to Ci przyszło do głowy?
      > Kocham chlopaka, ktory jest mezem od 15 lat.
      Twój "chłopak" skończył chyba trzydziestkę?
      > Kocham go i bardzo chce byc z nim.
      To absolutny priorytet.
      > Nie rozumiem zupelnie jej.
      Nie masz innych problemów do rozgryzania?
      > Dobra, nie piszcie ze jestem glupia i naiwna.
      Po co mialby to ktoś pisać?
      > Wiem kim jestem teraz.
      To już trzy czwarte życiowego sukcesu.
      > Napiszcie jak wyglada to od strony zony.
      Umów się z kobitką albo do niej zadzwoń, co żona to inny zgryz.
      > Ja zdaje sobie sprawe (choc znalam temat zanim sie poznalismy od
      jego
      > znajomych, on wtedy byl mi zupelnie nieznany) ze moze nie do konca
      jest jak
      > mowi on.
      Masz więc i drugi sukces oprócz samopoznania. Zacznij patrzeć, co
      robi.

      • misbaskerwill długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 11:49
        a.niech.to napisała:

        > > Kocham chlopaka, ktory jest mezem od 15 lat.
        > Twój "chłopak" skończył chyba trzydziestkę?

        No właśnie. Może rozejrzyj się za mężczyzną, a nie chłopakiem.
        W takim wieku chłopak może już nigdy nie dojrzeć...

        > Chce zeby sie rozwiodl.
        > On mowi ze teraz tylko czeka zeby miec inny powod niz romans ze mna > jako
        powod do rozwodu. Inny powod, taki zeby i ona zrozumiala ze to > nie ma sensu.

        Od dziesięciu lat się "nie układa", od długiego czasu mąż ucieka z domu... i
        "powodu" nie może znaleźć?

        Bosszzze, jak ja marzę o tym, by ktoś kiedyś tak mnie pokochał, by rozum stracił smile
        Choć nie wiem, czy to takie dobre. Na dłuższą metę chyba lepiej mieć dwie głowy
        w związku (nie licząc tej małej główkismile).
        • a.niech.to Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 12:02
          misbaskerwill napisał:

          > Bosszzze, jak ja marzę o tym, by ktoś kiedyś tak mnie pokochał, by
          rozum straci
          > ł smile
          Szukaj wśród pensjonariuszek specjalistycznych szpitali.smile

          • misbaskerwill Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 12:14
            a.niech.to napisała:

            > Szukaj wśród pensjonariuszek specjalistycznych szpitali.smile

            Nie, dziękuję. Mi chodziło o określoną zależność przyczynowo-skutkową.
            Z jedną kandydatką na pensjonariuszkę już byłem związany.
            Never ever again!
            • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 12:18
              Jak to jest,że sa tutaj na forum mężczyźni,którzy też pragną jeszcze
              założyć rodzinę,jeszcze się zakochać.
              I są też kobiety.
              I piszemy o tym samym...
              Że też jeszcze nikt się w sobie nawzajem nie zakochał smile

              • a.niech.to Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:31
                xxnick napisała:

                > Że też jeszcze nikt się w sobie nawzajem nie zakochał smile
                Bo wszystkie kochamy się w Tri, a on w swojej Pani.
                • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:45
                  Hehehe... ciekawe..
                  Ja nie kocham się w Tri...
                  Ale może dlatego,że na forum jestem od bardzo niedawna smile
                  • a.niech.to Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:53
                    Stanowisz dyskusyjny wyjątek. Ponadto na Tri się zapada od
                    pierwszego wejrzenia.
                    • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:54
                      Hmmm.... smile
                      Już czuję,że wiele straciłam..
                      • a.niech.to Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:56
                        Wszystko przed Tobą.
                        • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 14:00
                          O dziękuje smile
              • z_mazur Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:39
                xxnick napisała:

                > Jak to jest,że sa tutaj na forum mężczyźni,którzy też pragną
                jeszcze
                > założyć rodzinę,jeszcze się zakochać.
                > I są też kobiety.
                > I piszemy o tym samym...
                > Że też jeszcze nikt się w sobie nawzajem nie zakochał smile
                >

                Jako weteran tego forum, co to już niejedno widział i słyszał
                skomentuję to uśmiechem sfinksa. smile)

                • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:43
                  Hmmm.... i co ten uśmiech mówi?
                  • z_mazur Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:54
                    Hahahahaha, jak to uśmiech sfinksa.... Ukrywa pewną wiedzę na dany
                    temat, którą osoba prezentująca ten uśmiech niespecjalnie chce się
                    podzielić. smile))
                    • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:56
                      smile
                      Czyli pewnie sam masz coś na sumieniu w tym temacie....
                      • z_mazur Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 14:07
                        Eeee, :-]

                        Mieć na sumieniu, ma jakiś taki pejoratywny wydźwięk.

                        A jeśli to ktoś mnie ma na sumieniu? :]
                        • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 14:10
                          Czyżby jakiś forumowy zawrót głowy na Twoim punkcie smile?
                          • z_mazur Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 14:24
                            A może mój na czyimś punkcie? wink

                            Tak jak wszystkie foremki zakochują się w Tri, tak wszyscy formeni
                            przechodzą zadurzenie w Phokarze. wink
                            • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 14:29
                              A to już wszystko jasne smile
                              Więc nie mam szans..
                              No chyba że Tri odwzajemni moje uczucia, ktore oczywisćie muszą być
                              z racji bycia na tym forum wink
                              • tricolour Kochani jesteście... 08.08.07, 14:36
                                smile)
                                • a.niech.to Re: Kochani jesteście... 08.08.07, 14:58
                                  Kuźwa... Czemu zawsze zbiorowo??? Do tego w męskim rodzaju!!!
                                  Asekurant!
                              • z_mazur Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 14:40
                                xxnick napisała:

                                > A to już wszystko jasne smile
                                > Więc nie mam szans..

                                Bez przesady.

                                Kluczem w moim poprzednim poście jest słowo "Przechodzą" i użyty
                                czas i tryb. ;P
                                • xxnick Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 14:43
                                  Uffff smile))))
                            • a.niech.to Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 15:29
                              Z_mazur napisał:
                              > wszyscy formeni
                              > przechodzą zadurzenie w Phokarze. wink
                              I kto by pomyślal? Pho, żeby napisać zdanie: "Szkoda prądu",
                              pociągnęła posta jak tasiemca na starcie. Pisze...i pisze...
                              Wychodzi na to, że nic nie wiem o facetach, a co wiem, to jeszcze
                              źle.
                              Pozdrówki dla Pho
                            • misbaskerwill co za skromność, chłopaku z Mazur... 08.08.07, 17:42
                              ...musisz chyba zmienić stopkę tongue_out
                              • z_mazur Re: co za skromność, chłopaku z Mazur... 08.08.07, 18:44
                                Masz rację. Do luftu z fałszywą skromnością. smile
                    • a.niech.to Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 13:58
                      Znalazłeś odpowiedź, co lepsze: kaczka czy basen?
                      A jakby tak para?
              • czamon Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 16:32
                xxnick napisała:

                > Jak to jest,że sa tutaj na forum mężczyźni,którzy też pragną
                jeszcze
                > założyć rodzinę,jeszcze się zakochać.
                > I są też kobiety.
                > I piszemy o tym samym...
                > Że też jeszcze nikt się w sobie nawzajem nie zakochał smile
                >
                > może się zakochali w sobie ale przecież nie będą o tym publicznie
                trąbić smile))
                • lilyrush Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 20:24
                  czamon napisała:

                  > > Że też jeszcze nikt się w sobie nawzajem nie zakochał smile
                  > >
                  > > może się zakochali w sobie ale przecież nie będą o tym publicznie
                  > trąbić smile))
                  >
                  No chyba żartujesz!!!!! Jeśli sie ktoś poznał i zakochał tu na forum to ma
                  obowiązek sie pochwalić i jeszcze zaprosić na mniej lub bardziej formalny ślub.
                  A my będziemy trzymać kciuki.
        • czamon Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 16:30
          misbaskerwill napisał:

          > a.niech.to napisała:
          >
          > > > Kocham chlopaka, ktory jest mezem od 15 lat.
          > > Twój "chłopak" skończył chyba trzydziestkę?
          >
          > No właśnie. Może rozejrzyj się za mężczyzną, a nie chłopakiem.
          > W takim wieku chłopak może już nigdy nie dojrzeć...
          >
          > > Chce zeby sie rozwiodl.
          > > On mowi ze teraz tylko czeka zeby miec inny powod niz romans ze
          mna >
          > ; jako
          > powod do rozwodu. Inny powod, taki zeby i ona zrozumiala ze to >
          nie ma sen
          > su.
          >
          > Od dziesięciu lat się "nie układa", od długiego czasu mąż ucieka z
          domu... i
          > "powodu" nie może znaleźć?
          >
          > Bosszzze, jak ja marzę o tym, by ktoś kiedyś tak mnie pokochał, by
          rozum straci
          > ł smile
          > Choć nie wiem, czy to takie dobre. Na dłuższą metę chyba lepiej
          mieć dwie głowy
          > w związku (nie licząc tej małej główkismile).


          taka miłość bez pamięci tez nie jest dobra, a dobrze mieć dwie głowy
          (tą małą też smile) w związku, dobrze być po prostu w zwiazku, zawsze
          to razniej smile
        • sotoska Re: długo chcesz być tą trzęcią? 08.08.07, 22:02
          > > On mowi ze teraz tylko czeka zeby miec inny powod niz romans ze
          mna >
          > ; jako
          > powod do rozwodu. Inny powod, taki zeby i ona zrozumiala ze to >
          nie ma sen
          > su
          > Od dziesięciu lat się "nie układa", od długiego czasu mąż ucieka z
          domu... i
          > "powodu" nie może znaleźć?


          :0DDDD
          10 lat to jeszcze pikuś, koledze z pracy się przez 25 lat w
          małżeństwie nie układało i tez nie znalazł powodu do rozwodu...
          dopiero 25 lat młodsza kochanka mu powód znalazła big_grinD
    • olo201 Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 12:10
      Obawiam się ,że sprawa ma się trochę inaczej niż przedstawia
      ją ,,Twój chlopak " . Mój mąż wrócił do rodziny chociaż nadal (tak
      myślę ) spotyka się ze swoją ,,koleżanką" , ale uwierz mi bardzo
      wygodnie jest mi na dzien dzisiejszy przymykać na to oczy. Mam
      swoje życie zawodowe , bezpłatną nianię w postaci męża do dzieci ,
      a do tego w miarę normalnie funkcjonujący dom i szczęśliwe
      dzieci . Mój małżonek nie wygląda na nieszczęśliwego chociaż
      jestem pewna ,że tamtej pani opowiada o wielkiej miłośći. Nistety
      obawiam się ,że twój facet to kolejny egoista . Fajnie jest mieć
      wszystko , żonę , dzieci, rodzinę i kochankę- jeśli wszystcy się
      godzą to jemu jest ok. Zapewniam Ciebie ,że się godzę i
      naprawdę nie jestem nieszczęśliwa ! I nie specjalnie wierzę w to
      że facet , który już z Tobą mieszkał wrócił tylko dla dzieci !
      Wrócił bo tak jest wygodnie i fajnie !
      • scriptus Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 17:12
        Czy się zastanowiłaś, po co facetowi kochanka i czemu nie odchodzi
        od rodziny? Dlaczego uważasz, że to dla niego wygodniejsze, niż mieć
        wszystko w domu?? Czy myślisz, że jak ma kochankę, to nadal jest tak
        w 100 % zainteresowany żoną?? Jeśli pozostaje w domu, zajmuje się
        dziećmi, to może jednak jest zainteresowany rodziną, ale nie Tobą,
        jako żoną, bo w Twoje miejsce podstawił kochankę. I teraz pomyśl, z
        jakiego powodu, czy dlatego, że to on jest wredny i postanowił Cię
        skrzywdzić, albo może to Ty nie spełniasz jego oczekiwań jako żona.
        Nie sądzę, by było wygodniejsze utrzymywanie związku emocjonalno-
        seksualnego poza własnym domem. Po prostu być może uznał, że
        istnienie takiego związku w domu już jest niemożliwe, jednak nie
        chce niszczyć rodziny i życia swoim dzieciom. Ciebie zapewne już
        dawno skreślił ze stanu posiadania, stara się tylko utrzymać
        poprawne stosunki.
        Pytanie, dlaczego, przeciez miałaś dobre chęci?? Na to juz musisz
        próbować znaleźć odpowiedź sama. A może to on chciał źle??

        Najłatwiej, jak się nie udało, przypisać te złe zamiary drugieej
        stronie.
        • tricolour Kto to jest żona? 08.08.07, 17:23
          Żużyte wyposażenie domu, którego obecność tolerujemy?
          • scriptus Re: Kto to jest żona? 09.08.07, 10:13
            tricolour napisał:

            > Żużyte wyposażenie domu, którego obecność tolerujemy?

            Chyba czasem bywa i tak, niestety.
            Ciekawsze pytanie jest... po co niektórzy to robią.

            Ja uważam, że żona, matka moich dzieci zasługuje na opiekę i
            szacunek już tylko z tytułu, że jest żoną i urodziła mi dzieci,
            choćby juz nawet żaden inny powód nie pozostał. Zresztą powoli i
            nieubłaganie zbliżam się do tego miejsca, w którym mam właściwie już
            do niczego niepotrzebną, niekochającą żonę, co przewidziałem już w
            pierwszym niegdysiejszym poście na tym forum pt chyba Równia
            pochyła. Cóż, ja sobie jakoś radzę sam, choć często łapię doły, jak
            Rów Mariański, ale, jak długo jeszcze to wytrzymam i ilu mężczyzn to
            potrafi??
            A moja żona? Zdążyła pokazać, że w ogóle się z tym nie liczy, a
            teraz w przerwach, kiedy potrzebuje jakiejś pomocy, zajmuje sie
            wykazywaniem, że nie jestem jej do niczego potrzebny. Któe z nas
            jest tym zużytym wyposażeniem domu ??
    • kruszynka301 Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 12:30
      Sposób postępowania żony dla mnie można wytłumaczyć jedynie strachem
      przed przyszłością - co będzie, czy sobie poradzi..... Raczej nie
      można świadomie godzić się na tą trzecią (jeśli nawet wszystko
      wygląda dobrze, to kobieta powoli staje się psychicznym wrakiem -
      wiem, bo przerabiałam).

      Ja akurat w miarę szybko (6 miesięcy) doszłam do wniosku, że tak
      postępujący facet nie ma jaj, i jako mężczyzna jest do niczego,
      więc "oddałam" go bez walki kochance. Z perspektywy czasu (7 lat)
      widzę, ze to była najwredniejsza rzecz, jaką mogłam kobiecie
      zrobićwink.
      • misbaskerwill Kruszynko :) 08.08.07, 17:46
        > "oddałam" go bez walki kochance. Z perspektywy czasu (7 lat)
        > widzę, ze to była najwredniejsza rzecz, jaką mogłam kobiecie
        > zrobićwink.

        Uwielbiam Twoje teksty, zwłaszcza powyższy smile
    • a.niech.to Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 14:12
      bet66 napisała:

      > Psyche , jak to jest tak nisko upaść?
      Wiem, że masz swoją stylistykę, ale czasem przeginasz. Chlaśnij
      dupskiem sama, wtedy będziesz wiedzieć, jak kolczaste jest podłoże.
      Nie orientuję się czy jesteś tak mloda, czy też stara a niedojrzała.
      Jeśli to drugie - nie ma nic gorszego.
    • tricolour Odpowiedzi juz masz. Dodam od siebie... 08.08.07, 14:35
      ... że jeśli chcesz być z tym facetem na stałe, to pogódź się z:

      1. Załatwianiem spraw życiowo najważniejszych (przyszłośc związku) przez
      dziesięciolecia.
      2. Wielokrotnym odchodzeniem i wracaniem, z których nic nie wynika.
      3. Nieumiejętnością budowania trwałych relacji opartych na zrozumieniu potrzeb.
      4. Nieumiejętnością wyznaczania i osiągania celów.
      5. Tchórzostwem, kłamstwem i lenistwem.

      Tak odbieram jego zachowanie. Poza tym może być to wielce porządny gość.
    • rumba65 Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 14:44
      A ja Ci napiszę ostrzeżenie...
      Podobny facet był moim mężem. Przetrwałam kilka jego romansów, bo bardzo
      chciałam ratować małżeństwo, a on zawsze do ratowania był chętny. Nie miał
      zamiaru odchodzić... W końcu to ja złożyłam pozew, bo jemu było wygodnie
      mieszkać w domu i skakać na boki...

      Zanim zdecydowałam się na rozwód poszłam na terapię. Psycholog mi powiedział,
      że to jest człowiek, który dąży do "utrójkątowienia" związku, potrzebuje matki i
      kochanki. że pójdzie do kochanki i będzie szukał kolejnej kobiety jako
      odskoczni, bo tacy faceci nie chcą się angażować do końca...

      Psyche, sprawdziło się w 100%! Widzę go na codzień, bo razem pracujemy, mieszka
      u kobiety w innej miejscowości i ona nie ma pojęcia co on robi. Nadal dużo
      pracuje i nadal ucieka...

      Pomyślałam sobie, że skoro terapeuta nie miał wątpliwości, to znaczy, że to nie
      jest jakiś wyjątek, tylko typ osobowości. Niestety pasuje też do Twojego
      "chłopaka"...

      • maza15 Re: Rumba 08.08.07, 15:16
        Odbierz pocztę.
    • lilyrush Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 15:01
      psyche07 napisała:

      > Niestety zaczynam powoli z przerazeniem odczuwac to ze ... jemu
      tak wygodnie. Za wygodnie. I o ile nie wroca stare problemy i ich
      wieczne klotnie.....
      >
      > nie wiem co robic.
      > Nie bardzo potrafie sie odlaczyc
      > Nie wiem czy i ile ma sens czekanie
      >
      > byl tak zdeterminowany i tak entuzjastyczny i ....

      i entuzjazm mu przeszedł ajk zobaczył, ze juz Cię ma.
      Jemy tak jest wygodnie. I będzie ndal, jeśi Ty bedizesz go kochac i
      mu na to pozwalać.
      Historia stara jak świat. Zwiewaj dizewczyno, ułóz sobie życie
      normalnie. Facet albo sie rozwodzi od razu albo w ogóle.
      I tylko jedna strona an tym cierpi-kobiety w Twojej sytuacji...
    • czamon Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 16:33
      bet66 napisała:

      > od strony zon wygląda to następująco:
      > - jakaś kretynka zakochała się i nie daje mu spokoju, nachodzi go,
      > molestuje
      > - on przysięga zonie, ze tylko ona się liczy i oczywiscie dzieci
      > - on popełnił błąd, ale co miał robić , jak jakaś baba nie daje mu
      > spokoju i się ciągle narzuca
      > - gdzie kochanica ma rozum, honor i ambicje, skoro facet wraca do
      > zony , a ona ciagle liczy na cud w postaci rozwodu, czeka i gotowa
      > jest go w kazdej chwili przyjąć.
      >
      > Psyche , jak to jest tak nisko upaść?

      jesooo skąd ty wziełaś takie bzdury?
    • olo201 Re: do kobiet do ktorych wracal maz 08.08.07, 17:09
      Zapewniam Ciebie ,że moze nie zakonczyć swojego małżenstwa przez
      wiele, wiele lat. Szkoda czasu i czekania . Owszem jeśli odejdziesz
      na chwilę się uaktywni , może nawet odejdzie na chwilę z domu , ale
      nie sądzę aby zrobił to na zawsze i do końca. Niestety jest bardzo
      podobny do mojego małżonka , a jego sprawy domowe mogą wygladać
      zupelnie inaczej niz je Tobie przedstawia. U nas jest bardzo
      sympatycznie , ciepło i rodzinnie , a info dla drugiej kobiety
      zapewne brzmi ,, muszę być z dziećmi bo żona jest wariatką ".
      Dziś mam to już gdzieś i powoli realizuje plan ewakuacji ze swojego
      związku , ale zapewniam Ciebie , że nasze rozstanie będzie koncem
      tamtej namietnośći . Najfajniej dla tego Pana jest tak jak teraz ma
      wszystko i to na swoich warunkach ! No cóż mój mąż się zdziwi , jak
      narazie jest tak mi wygodnie , ale na poczatek postarałam się o
      rozdzielność , kupiłam swoje własne mieszkanie i czekam na odbiór.
      Powli je urządzę i pwnego dnia zniknę ze wspólnego dobytku. a na
      razie korzystam z przywilejów posiadania męża ,, na wyciągnięcie
      ręki ". Oczywiście jest mi czasami źle , przykro , ale cóż zbyt
      dobrze znam smak samotnej, samodzielnej opieki nad dójką dzieci i
      dlatego cierpliwie to znoszę pomału realizując własny plan. Zapewne
      dla wielu kobiet jestem kimś bez ambicji , ale cóż mam prawo do
      własnych przemyślen. pozdrawiam.
    • nastka222 psyche !!! 08.08.07, 17:34
      Ja na własnym przykładzie powiem Ci tylko tak !
      Zrób tak jak Ci serce podpowiada.
      Moja historia jest podobna moj facet po wielu latach odszedł od żony
      i choć trwało to wiele lat (podobnie jak u Ciebie) w końcu wybrał
      mnie i naszą miłość.
      Wiele mnie to kosztowało,można się domyślać co przeżywałam .ale dziś
      mogę powiedzieć że było warto !!!
      Dziś mamy wspólne dziecki i jesteśmy kochającym małżeństwem.
      A wtedy gdybym o niego nie walczyła to on zostałby (dla swiętego
      spokoju i dla dzieci) z nią.Bo ona jak zobaczyła że się spotykamy to
      raptem się zorientowała że to jej mąż i że bardzo go kocha.Gdybym ja
      wtedy odpuściła to zostałby z tą która walczyła.
      Więc moja rada -warto czasem powalczyć.To nie prawda ze jak sie nie
      rozwiedzie odrazu to nie zrobi tego wcale.Ale to oczywiscie zależy
      od osoby.
      A tu i tak Ci każdy powie że zostaw go bo rozwalasz rodzinę choć tak
      by było -najpraworządniej
      • imilla Re: psyche !!! 08.08.07, 19:03
        Kobiecie, która chciałaby zniszczyć Twój związek poradziłabyś to
        samo?
      • alexolo Re: psyche !!! 08.08.07, 20:40
        pewnie doradzałaś kochance mego exa!!!
        ona walczyla długo... i zaciecie!!!
        rano pieprzyła sie z nim w moim domu a wieczorkiem przychodziła do
        mnie na kawe!!!
        jak juz go odbiła...to wyznała z e po takich minetach ..kazda by sie
        zakochała....
        ot miłośc ...ale nalezalo sie dziewczynie ... włozyła tyle pracy
        trudu i zachodu aby ex
        porzucił dom rodzine i dziecko!!!
        • psyche07 Re: psyche !!! 08.08.07, 21:09
          Kochani,
          nie mialam chwili zeby sprawdzic co napisaliscie a teraz autentycznie siedze i
          chlipie w kolejne chusteczki.

          a.niech.to, tricolour, olo201, czamon, lilyrush, rumba65 i nie tylko - wielkie
          wielkie dzieki za wszystko co napisaliscie, za brak potepiania i pobieznego
          oceniania, za obrone (przed napastliwymi, ktorych tez rozumiem) i chec pomocy.
          Bo pomogliscie.
          Zwerbalizowaliscie moje strachy, podswiadome mysli, chowane pod dywan przeczucia
          i emocje.
          Ja to wszystko gdzies mialam w sobie i mam.
          Idiotyczne jest to ze naprawde go kocham.

          Tak bardzo potrzebowalam zeby wypowiedzial sie ktos kto podobne rzeczy przezyl,
          kto wie jak czesto sie to konczy, kto nie ma tych opadajacych mi juz na brode
          rozowych okularow. Kto nie slyszy jego zaklec i zapewnien.

          Tricolour, ja wiem niestety ze to co napisales to prawda.
          Czuje ze mu wygodnie, ze moze tak dlugo. Ze lenistwo i tchorzostwo..

          Chcialam wiedziec co mysla kobiety bo ja zszokowana bylam tym ze ona sie zgodzila.

          Teraz zastanawiam sie jaka 'prawde' uslyszala, bo ze moj-nie-moj jest
          inteligentny, ma ogromne wyczucie ludzi i zawsze wie co ktos chce i potzrebuje
          uslyszec - to wiem od dawna. Podziwialam sposob w jaki zdobyl zbulwersowana
          poczatkowo moim wyborem mame, jak kupil w ciagu 5 minut bardzo radykalnego ojca.

          Wstyd mi i zal.
          Z takim trudem wydostalam sie poobijana z poprzedniego dlugiego zwiazku. Bardzo
          balam dac sie zranic znowu.Myslalam ze ktos kto tak samo jak ja potzrebuje
          milosci, czulosci, zrozumienia, kto tak samo jak ja sie zawiodl.......

          Mam 32 lata. Wiem, to nie wyrok.
          Trudno jednak entuzjastycznie zaczynac od nowa.

          Zaluje ze nie napisalam do was wczesniej.
          Probowalam ale balam sie jak przyjmiecie moj problem.
          Wcale nie chce przestac go kochac. Nie zamierzam. Ale widze ze musze podjac
          jakies kroki zeby ratowac siebie bo popadam w obled ze swoja wyobraznia i by on
          wiedzial czego konkretnie oczekuje ja.

          wielkie dzieki
          naprawde jestescie wielcy
          nie wiem czy jutro bede tak samo silna jak teraz
          pewnie wroce tu nie raz i poczytam wszystko od nowa

          zycze wam powodzenia w waszych nowych zyciach
          przytulam
          • danagr Re: psyche !!! 08.08.07, 21:56
            trzymaj sie dziewczyno, jeszcze znajdzie się dla Ciebie wartościowy człowiek o
            ile dasz sobie sama szansę i zakończysz związek z
            obecnym.....hmmm....partnerem?. Ode mnie mąź odszedł do takiej dziewczyny jak
            Ty, ale na jej szczęście, szybko się zorientowała i przekonała co to za typ,
            pogoniła Pana. On teraz wydeptuje ścieźki do naszego, jeszcze domu, ale nie ma
            juź po co wracać. Nie potępiam Cię, kaźdy moźe zbłądzić a miłość jest ślepa.
        • natasza39 Re: psyche !!! 08.08.07, 23:06
          alexolo napisała:
          > jak juz go odbiła...to wyznała z e po takich minetach ..kazda by sie
          zakochała....

          No wiesz...po opisach twojego exa w twoich własnych postach, to chyba jedyne co
          może kobiecie w nim zaimponować.
          Dobrze, że wyjaśniłaś jego "zaletę", bo ja się cały czas, czytając twoje posty,
          zastanawiałam co ten nierób i nieuk ma w sobiesmile

          BTW, uwielbiam określenie "odbić męża". To mi do takich misiów-kuleczek pasuje.
          Miś jest w sumie niewinny. Przyjmuje taka bierną postawę odbijanej lali. Cudowne!
          Twój misiek chyba jednak nie został "odbity" co raczej przykleił się do plastra
          podczas zlizywania miodku. Ale to tez biernie z jego strony zapewnesmile
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
    • natasza39 A w temacie, który psyche porusza. 08.08.07, 23:18
      Jak dla mnie... zarówno zona pozwalająca na takie "powroty", jak kochanka
      starająca się je zrozumieć są tu ofiarami. Na własne zyczenie zresztą.
      żona w tym układzie pozwala mu na to, żeby tworzyć atrapę rodziny, a kochanka
      usprawiedliwia go, bo liczy na to, ze taka atrapę stworzy z nią.
      Niekoniecznie on w tym układzie jest wyrafinowanym bydlakiem.
      Może być nieporadnym, zagubionym i słabym człowiekiem, który sam nie wie czego
      chce i nie za bardzo lubi ostateczne rozwiązania, które wiążą się z konfliktem.
      On natomiast chce mieć ciastko i zjeśc ciastko, a na dodatek nie chce myć
      talerzy brudnych po ciastkach.
      Może i on taki właśnie jest. Tyle tylko, ze po co kobiecie taki facet?
      Tri ma rację. Ty sie nie zastanawiaj co zrobi zona i dlaczego robi to co robi.
      Robi dokładnie to co sama chciałabyś zrobić.
      Ty się zastanów dlaczego on robi to co robi i czy miejsce , które wyznaczył ci w
      swoim zyciu ciebie zadowala.
      Naprawdę chcesz czekać na faceta, aż wreszcie znudzi się zonie i go wyrzuci?
      Postaw sprawę jasno. Albo odchodzi od zony i jest z Tobą, skoro taki
      nieszczęśliwy jest, albo niech zostaje przy niej, ale ty wypadasz z układu.


      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • lilyrush Re: A w temacie, który psyche porusza. 08.08.07, 23:48
        natasza39 napisała:

        > Postaw sprawę jasno. Albo odchodzi od zony i jest z Tobą, skoro taki
        > nieszczęśliwy jest, albo niech zostaje przy niej, ale ty wypadasz z układu.
        >
        Albo daj mu konkretny termin na rozwiązanie sprawy albo pokaż drzwi i powiedz,
        zęby wrócił, jak sie zdecyduje. To drugie trudniejsze, ale bardziej działa, bo
        skutek natychmiastowy niemile odczuwalny
        > ---------------------------------------------------------------------
        > Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        > głupcami.
        • psyche07 Re: A w temacie, który psyche porusza. 09.08.07, 06:20
          Po calej nocy klebiacych sie mysli (wasze posty wywolaly nadspodziewanie duza
          rewolucje w mojej glowie i .... sercu) jestem na etapie szukania duzych workow
          by spakowac reszte jego rzeczy. Wiem ze dawanie terminow nic nie da, wiem ze
          stawianie sprawy na ostrzu noza tylko go wkurzy, bo.... on tak nie lubi presji i
          sytuacji z tylko jednym sensownym wyjsciem. To juz wiem. Poprosze by sprobowal
          byc tym caloetatowym mysla,mowa,sercem mezem zeby sprawdzil po raz kolejny czy
          tego wlasnie chce. Jak juz bedzie wiedzial co wazne to moze podzieli sie ze mna
          ta rewelacja. Chce umiec mu powiedziec ze chce gona 100% albo wcale. Do tej pory
          mi sie to nie udawalo. Nabieram jakiejs takiej nieznanej mi odwagi.
          Powoli przypominam sobie cechy partnera jakie sa dla mnie wazne i to tchorzostwo
          i wieczne niezdecydowanie nie znajduja sie na liscie.
          Ale..... tchorzem jestem tez ja, i zdecydowana zaczynam byc dopiero teraz. To
          moze bedzie i on.
          Wiem ze bede spac z telefonem, ze przeplacze kolejne noce.

          To moze glupie, ale rozstaje sie bolesnie, to moze moge miec jakies swoje male
          miejsce na tym forum. Tak naprawde innego dla siebie nie znalazlam.

          Pozdrawiam was bardzo serdecznie
          dziekuje za wszystko
          nie spodziewalam sie ani takiego odzewu, ani takiej pomocy, ani takiego obrotu
          spraw jesli chodzi o moje mysli i... mam nadzieje czyny. Mysle ze dojrzewalo to
          we mnie. Nie sadzilam tylko ze tak to wyglada z zewnatrz.

          psyche07
          • a.niech.to Re: A w temacie, który psyche porusza. 09.08.07, 07:53
            Palenie fajek rzuca się tak: po prostu się nie pali. Wszystkie
            objawy odstawienne są rzeczą naturalną. Warto wiedzieć, czego się
            można spodziewać. Miną, jak wszystko. Setki osób przed- i setki po-
            przemierzą tę samą drogę. Piszą, a więc żyją. Przeżyjesz i Ty.
            Słuchaj "starszych", a zobaczysz, że banan, który wsuwasz jest
            niezmiernie podobny do innych, przeżutych na forum. To pomaga.
          • z_mazur Re: A w temacie, który psyche porusza. 09.08.07, 09:47
            Nie wypowiadam się w imieniu wszystkich, ale myślę, że możesz czuć
            się na tym forum jak u siebie.

            Jest tu wiele osób w różnych sytuacjach zwiazanych z relacjami
            międzyludzkimi. Nie wszyscy piszą o wszystkim, bo przecież nie ma
            potrzeby ani obowiązku. Jeśli się tu dobrze czujesz, to po prostu
            rozgość się.
            • bet66 Re: A w temacie, który psyche porusza. 09.08.07, 09:57
              tiaaa, psyche rozgość się ne forum, a jak juz doprowadzisz
              do "rozwodu" faceta, to " co dalej?" , dalej zapraszamy cię na forum
              macochy....haha
              • psyche07 Re: A w temacie, który psyche porusza. 09.08.07, 10:22
                z_mazurze, dziekuje, czytalam i bede czytac, a moze i czasem dodam cos od siebie

                bet66, wiem ze zawsze moge sie znalezc na forum macochy, wszak Ciebie stamtad
                skutecznie wykurzono i notorycznie ignorowano, za ten jad ktory saczysz. alez
                Cie ktos musial zranic, szkoda mi cie bardzo, nadal najwyrazniej nie radzisz
                sobie z samoocena i ocena sytuacji skad to sie wzielo w twoim zyciu, w kazdym
                razie ja po kilku twoich postach rozumiem chec ucieczki twojego faceta, i mysle
                ze nawet laski mu robic nie trzeba bylo, doplacal by go ktos porwal smile a teraz
                tobie pozostalo tylko sledzenie, tepienie i odgrywanie sie na wszystkich forach
                na tych ktore smialy zakochac sie w zonatym. Tez ci cel w zyciu!

                • z_mazur Psyche błagam :))) 09.08.07, 10:29
                  Nie wchodź w polemikę z bet. Skoro ją znasz to wiesz, że nie warto.

                  Ze dwa tygodnie temu przeżyliśmy już niezłą burzę z jej powodu.
    • z_mazur Re: alexolo 09.08.07, 09:38
      Hmmm, a tak swoją drogą, to rzeczywiście jeśli żona mu tej laski nie
      robi, to ja mu się nie dziwię, że on od takiej żony odchodzi.

      Przecież to najistotniejsza kwestia w małżeństwie.

      I przecież udowodonione jest, że jeśli żona mężowi nie robi laski, a
      zrobi ją kochanka, to taki facet w trymiga odchodzi od żony.

      Uwielbiam takie głębokie rozstrząsanie problemu.

      Czy Ty rzeczywiście chciałabyś być z facetem, który odszedł do innej
      dlatego, że tamta mu zrobiła laskę???

      To na prawdę kiepsko świadczy o wymaganiach jakie stawiasz swoim
      partnerom.
    • psyche07 Re: Psyche błagam :))) 09.08.07, 10:50
      ok, milcze juzsmile mam swoje strupki na glowie. A szpagat robie bajka smile w sumie
      to tylko na rzesach latac nie umiem.

      pozdrawiam
      sie mi tak teskni za mazurami, a tu pada i pada
      • reddy_to_go Re: Psyche 10.08.07, 14:57
        Trzym sie, dziewczyno i pamiętaj, że trzeba w życiu twardym być, a
        nie miętkim. Zwłaszcza jak się kocha mięczaka nad mięczakami. Życzę,
        żebyś zrozumiała to tak naprawdę. Facet nie szanuje ani Ciebie, ani
        jej i chyba samego siebie też nie bardzo, skoro może w lustro
        patrzeć.
        A z doświadczenia to Ci powiem, że można dać radę i zapomnieć.
        Warunek konieczny: trzeba sobie uświadomić, że to zapomnienie to dla
        własnego dobra. DOBRA. Naprawdę.
    • nastka222 bett 09.08.07, 12:11
      > "W czym mogę być lepsza od jego żony ?"- wiesz bett myślę że nowa
      dziewczyna twojego byłego męża nie musiała się nad tym
      zastanawiać smile
      • natasza39 Re: bett 09.08.07, 12:52

        nastka222 napisała:

        > > "W czym mogę być lepsza od jego żony ?"- wiesz bett myślę że
        nowa
        > dziewczyna twojego byłego męża nie musiała się nad tym
        > zastanawiać smile

        ROFTLsmile))))))))


        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
        jest z głupcami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja