z_mazur
09.08.07, 00:16
Tak się zastnawiam skąd się bierze ten relatywizm w podejściu do problemu.
Ojciec porzucający dziecko, unikający kontaktu i niepłacący alimentów, to na tym forum zawsze obiekt ataków i osobnik odsądzany od czci i wiary.
Jakoś nikt się nie pochyla nad nim z troską o jego emocje, o to co czuje po oderwaniu go od dziecka. Jak sobie z tym radzi, albo nie radzi. Nie słuszałem nigdy apeli o zrozumienie i wczucie się w jego sytuację.
Natomiast matka utrudniająca kontakty ojca z dzieckiem, to biedna skrzywdzona emocjonalnie istota z nerwami w strzępach wymagająca podejścia ze szczególną troską, zarówno ze strony bezdusznego wymiaru sprawiedliwości, jak i byłego męża, którzy przecież powinni mieć na uwadze jej uczucia.
Jakby niedopuszczalna była nawet na myśl, że to może po prostu być wredny i upierdliwy babsztyl.