rozwód z orzekaniem o winie

12.08.07, 22:15
Bardzo proszę o opisanie osoby, które starały się o rozwód z
orzekaniem o winie, jak to wygląda, na czym polega itd.
opowiem krótko dlaczego takowy mnie interesuje. W zeszłym roku we
wrześniu dowiedziałam się, że mąż ma kochankę, romans trwał prawie
półtorej roku, z czego sypiali ze sobą podobniez prawie 7
miesięcy...jak się dowiedziałam to oczywiście były łzy, rozpacz i
pytania co dalej, ale mąż stwierdził, że jednak kocha tylko mnie i
dziecko i, że z nami tylko chce być, że tamtej nie kochał a była to
jedynie taka przygoda (a ja głupia w to uwierzyłam, a teraz jeszcze
bardziej to wszystko boli).Taka sielnka trwała 3 miesiące, po
kolejnej kłótni mąż stwierdził, że nie da rady tego znosić bo jednak
tęskni za nią i kocha ją, nie wyprowadził się z domu i tak trwaliśmy
w tym patologicznym związku przez 8 miesięcy, aż do momentu kiedy to
ja i dziecko wyjechaliśmy na wczasy, a mąż w tym czasie wyprowadził
się do rodziców i mieszka tam już 2 tygodnie. Jest mi bardzo ciężko,
ciągle płaczę, boję się samotnego życia z dzieckiem, prosiłam żeby
wrócił ale mówi, że nie, że to nie ma sensu, tak naprawdę nie wiem
co dalej robić...chyba naiwna jestem ale może mu się odmieni i
wróci...
    • z_mazur Re: rozwód z orzekaniem o winie 12.08.07, 22:20
      Na razie to zadbaj o swój stan emocjonalny.
      Rozwodem soboe na razie w ogóle nie zawracaj głowy.
      Bo z Twojego postu to na razie czuć wielkie rozdarcie. Pierw piszesz o rozwodzie z jego winy, a za chwilę o jego powrocie, czyli tak na prawdę jeszcze nie wiesz czy Ty chcesz tego rozwodu. Jeśli on chce to niech składa pozew, a Ty się wtedy zastanowisz co zrobić z tym fantem.
      Na razie zadbaj o swój stan psychiczny.
    • ivone7 Re: rozwód z orzekaniem o winie 12.08.07, 22:26
      witaj
      wiem jak ci ciezko..bardzo wspolczuje i przytulam
      na poczatek musisz oswoic emocje...musisz zrozumiec ze cos sie
      skonczylo..i ze nie wroca tamte chwile..
      zajmij sie soba, dzieckiem..musisz zajac mysli..
      wiem, ze to ciezka sprawa..ale nie mysl teraz o
      rozwodzie..dostaniesz pozew bedziesz sie martwic..
      teraz zajmij sie soba i dzieckiem..
    • cosmopszczolka Re: rozwód z orzekaniem o winie 13.08.07, 08:03
      Poczucie krzywdy wywołuje zawsze chęć przeprowadzenia rozwodu z
      orzekaniem o winie. Ale masz jeszcze troche czasu aby sie
      zastanowić co do warunków rozwodu. Poki co nie zdecydowaliście co
      dalej. Twoje prosby i płacz o powrót nic nie dadzą najprawdopodobniej
      (tez to przerabiałam). Czasem drastyczne kroki (choć w środku serce
      sie wyrywa)np.złozenie pozwu przez Ciebie może otrzeźwią myślenie
      męża. Może przemyśli co traci...Dasz rade bo dziecko Cie bedzie
      mobilizowało do życia.
    • wmiedzyczasie Re: rozwód z orzekaniem o winie 13.08.07, 11:35
      Wycisz sie trochę, pospaceruj, poczytaj jakąś rozweselajacą książkę.
      Odetchnij głęboko 4 razy i na początek składaj pozew o alimenty na
      dziecko. to nie rozwód a zabezpiecza przynajmniej częsciowo
      utrzymanie dziecka i pomaga w przyzwyczajaniu sie do mysli o
      rozejsciu .
      • alexolo dziewczyny maja racje 13.08.07, 14:26
        wszystko przemysl... otwórz szeroko oczy... postaraj sie ocenic sytuacje...
        nie płacz i nie skamlaj przy nim.... to go bedzie odpychało anie
        przyciagało..wiem z e to trudne...
        jeśli sytuacja sie nie zmieni..i nie bgedziesz widziec innego
        rozwiązania... napiosz do mnie..pomoghe...jestem goracą zwolenniiczką
        rozwodów z orzekaniem winy...jesli takowa istnieje

        powodzenia..trzymaj sie ciepło.... i pomysl...ż e nie ex jest
        najawazniejszy.......


        TYLKO TY I DZIECKO....

        I CHOC NIE CZAS ABYś TO ZROZUMIAłA...POWTARZAJ TO SOBIE JAK
        NAJCZESCIEJ!!!!!!!
        • anielica11 Re: dziewczyny maja racje 16.11.07, 23:30
          Alexolo,tak tu podczytuję od kilku dni i znalazłam Twój post.
          Poznaliśmy się na statku, zakochał się od pierwszego wejrzenia,
          nieżle musiał się nastarać abym wreszcie poświęciła mu swój czas.
          Starał się tak bardzo, że pokochałam, zaszłam w ciąże, on był w
          siódmym niebie.
          Czułam,że nikt nigdy tak mnie nie kochał.
          Slub...i krach! z chwilą założenia obrączki książę w żabę się
          zamienił.
          Ciąża...jakoś przechodzona, kochał ale miał jakieś niewytłumaczalne
          napady w stylu żona to żandarm...
          Szukał sobie fałszywego alibi by móc wyjść, nie przyszło mu do
          głowy że może normalnie wyjść bo nigdy nie usłyszał NIE.
          ( jakieś poronione przykłady wyniesione z domu )
          Przy narodzinach go nie było.
          Wrócił jak synek miał 6 tyg i zaczęło się piekło na ziemi.
          Póżniej tłumaczył, że diabeł w niego wstąpił obiecywał...
          Wyjazd na kontrakt, codzienne telefony, kocham tęsknię, żyć bez was
          nie mogę...
          Wierzyłam, miałam nadzieje, że musi dorosnąć...
          Dodam, że chora relacja z matką, nie znałam nigdy takiego
          maminsynka, a do tego mamuśka manipulantka!
          Odszedł od nas w marcu, zostawił mnie z małym dzieckiem w sytuacji
          gdy mój ojciec i babcia leżeli na łożu śmierci( odeszli w maju)
          Przerosło go bycie ojcem, mężem.
          Miał złą relację z synem, bił go, karał, straszył...
          Mnie wciąż krytykował, był zazdrosny że Mały jest taki mama,
          mama...co jest normalką bo przecież jest tylko ze mną!
          Nie chciał kontaktów fizycznych, wymigiwał się jak baba, musząca
          sypiać z bogatym staruchem! dodam, że atrakcyjna ze mnie babka...
          Gdy próbowałam o tym rozmawić słyszałam, że gderam, zresztą każda
          próba rozmowy o czymkolwiek poważnym kończyła się wulgaryzmami i
          GDERASZ...
          Dodam jeszcze że poniżał mnie, krytykował, uznawał za gorszą, zabił
          poczucie mojej wartości, obdarł z prywatności...
          Niedługo druga sprawa rozwodowa, z orzekaniem o jego winie.
          Na 99 pro ma kogoś, rzucił pracę na morzu by przed sądem zgrywać
          biedaka.
          Już doświadczyłam pierwszych oszczerstw, ale tak jak tu babki
          piszą, musi się bronić.
          Boli bardzo, bo byłam dobrą, za dobrą, wierną, lojalną żoną i po
          dziś dzień nie wiem dlaczego tak się stało bo przecież kochał jak
          nikt nigdy.
          Mam adwokata, on też.
          Masz jakiś pomysł, co mogę dorzucić do koszyka z jego winami?
          • mamuska180 Re: dziewczyny maja racje 17.11.07, 23:56
            ANIELICA11,DZIS JA CZYTAM TWOJ POST.ODNOSZE WRAZENIE ZE PISZESZ O
            MNIE.SYTUACJA JEST BARDZO PODOBNA DO MOJEJ.JA ROWNIEZ MAM SPRAWE O
            JEGO WINIE.NIEDLUGO BEDZIE TRZECIA SPRAWA.JA WNIOSLAM SPRAWE O
            ROZWOD.NA PIERWSZEJ SPRAWIE NIE MIAL ADOKATA JA MAM ADWOKATA I CORKI
            ZA SWIADKOW BO JUZ SA DOROSLE.PRZEZYLAM Z NIM 27 LAT I DOPIERO TERAZ
            GO NAPRAWDE POZNAJE.TEZ NA99/WIEM ZE MA KOCHANKE ALE TERAZ NA
            SPRAWIE SIE WYPIERA CHOCIAZ WCZESNIEJ MNIE PONIZAL,UBLIZAJAC MI JAKA
            TO JESEM BRZYDKA I NIE DORASTAM JEJ DO PIET.NA PIERWSZEJ SPRAWIE
            MALO ,ZE NIE MIAL ADWOKATA TO NIE MIAL MI NIC DO ZARZUCENIA JAK GO
            SPYTAL SEDZIA BO NIE CHCIAL SIE ZGODZIC NA Z JEGO WINY,NIE MIAL
            ROWNIEZ SWIADKOW.NA DRUGA JUZ SPRAWE PRZYSZEDL JUZ POKIEROWANY PRZEZ
            SWA KOCHANKE Z ADWOKATEM I 7 SWIADKOW ZGLOSIL.JUZ NIEDLUGO BEDZIE3
            ROZPRAWA.MOJ MAZ ZACZOL WALKE KLAMIAC ILE SIE DA.MAM 3 CORKI 2 SA
            DOROSLE JESTESMY JUZ DZIADKAMI MAMY SLICZNA KOCHANA WNUSIE.Z NIKIM
            NIE UTRZYMUJE ZADNYCH KONTAKTOW NAWET NIE STARA SIE NAWIAZAC
            JAKIKOLWIEK KONTAKT Z TA NAJMLODSZA CORKKA KTORA 13LAT.NIE MIESZKA Z
            NAMI OD4MSC WYPROWADZIL SIE PO INTERWECJI POLICJI ALE DO NIEJ TEZ
            SIE NIE WPROWADZIL BO BYM MIALA DOWOD TYLKO WYNAJMUJE.JUZ SIE
            DENERWUJE NASTEPNA ROZPRAWA BO TO 29 11 07 CIEKAWA JESTEM CO MAJA MI
            DO POWIEDZENIA I JAKICH KLAMSTW SIE DOPUSZCZA JEGO
            SWIADKOWIE.MYSLALAM ZE ROZWOD TO SPRAWA MIEDZY MNA A MOIM MEZEM
            JEDYNIE DZIECI MOGA POSWIADCZYC JAK BYLO NIGDY JEDNAK NIE POMYSLALM
            ZE MOGA SWIADCZYC KOLEDZY OD KIELISZKA I KOCHANKA Z KTORA NIE
            ZAMIENILAM NIGDY SLOWA.WIDOCZNIE MOZNA KLAMAC.POZDRAWIAM WSZYSTKICH
            • anja_pl Mamuska180 18.11.07, 07:59
              pisz małymi literami, bo duże to krzyk,
              a poza tym źle się to czyta,
              zatem odpuszczam sobie czytanie
            • anielica11 Mamuśka180 18.11.07, 19:38
              Przykro mi to słyszeć!
              27lat to szmat czasu! Jak Ty sobie kobitko poradzisz?
              Wiem, nie zabrzmiało to budująco ale głowa do góry!
              Lepiej sama, z córkami w których napewno znajdziesz wsparcie niż z
              draniem który wykancza!
              Będą kłamać, oj będą!
              Mój też na mnie nic nie ma więc swoją obronę musi poprzeć
              kłamstwami, które popierać będą super teściówka i siostra, która
              zawsze żle mówiła o własnym bracie ale cóż, widać zmieniła nagle
              zdanie.
              Ja mam kilku świadków ale to wszystko śmiechu warte.
              Mieszać i fatygować ludzi bo rozwieść się z kimś kto tylko kłamać,
              znęcać się psychicznie i poniżać potrafi!
              Ja też się już denerwuję, jakoś czuję się bezradna wobec kłamstw,
              Dorga koleżanko, pozostaje nam wierzyć, że prawda górą i ktoś tam
              będze czuwał nad nami i naszymi dziećmi.
              Ci faceci zachowują się jakby nie potrafili samodzielnie myśleć,
              nas poniewierali a tu nagle dają się lepić jak tandetna plastelina
              jakieś babie, która i tak ich wcześniej lub póżniej kantem puści bo
              się przekona ile są warci!
              Trzymaj się!
              Chcesz pogadać? JESTEM! Będziemy się nawzajem wspierać.
              • mamuska180 Re: Mamuśka180 24.11.07, 01:32
                Witaj anielica11.Dziekuje za slowa wsparcia jest nam to teraz
                potrzebne gdyz nasze zycie wywrocilo sie do gory nogami.Jest mi
                ciezko nie spodziewalam sie,ze po tylu latach bede wnosila o
                rozwod.Dzis powinni my juz jako dziadkowie pomagac dzieciom w
                wychowaniu wnukow i wspierac sie wzajemnie w chorobach,a nie
                przeprowadzac rozwod.Nie dalo sie inaczej chociaz mam wyrzuty
                sumienia,ze angazuja sie te moje corki,przeciez one maja swoje zycie
                i jeszcze zajmuja sie moimi problemami.Wiem ze mnie kochaja i ja je
                tez bardzo kocham ale boje sie zeby nie ucierpialy na tym ich
                awiazki.Dotychczas ziec jast z nami moge polegac na jego pomocy ale
                obawiam sie tego,zeby corka zawodzac sie na swoim ojcu i tej
                nieufnosci nie przeniosla na swoj zwiazek.Ja im tlumacze,ze nie
                mozna wszystkich mierzyc jedna miara.Mam nadzieje i prosze BOGA,ze
                to je nigdy nie spotkaco mnie spotkalo.Juz nie dlugo swieta beda dla
                nas trudne NAPEWNO!bedziemy sie usmiechac ale kazda z nas w duszy
                bedzie o tym myslec.Zastanawiam sie co mysla sobie takie
                kobiety,ktore rozbijaja rodziny CZY ONE WOGOLE MYSLA I CZY MAJA
                CHOCIAZ SUMIENIE???Koncze i uciekam spac bo b pozno.Anielica11
                pozdrawiam CIE goraco.Odezwe sie ale ja nie moge siedziec na kompie
                w tyg bo to pokoj corki i ona sie budzi jak pisze i swiece swiatlo a
                rano do szkoly.Odpisz mi co u Ciebie.Pa
                • anielica11 Mamuśka180 25.11.07, 09:29
                  Witaj, Wysłałam do Ciebie maila, troszkę prywatniej, po co mamy
                  zawracać głowę innym.
                  • mamuska180 Re: Mamuśka180 01.12.07, 23:27
                    Witaj!anielca11 gdzie ty wyslalas tego maila.Ja na swojej skrzynce
                    nie mam!podaje Ci moj adres maila mamuska180@wp.pl Pozdrawiam pa
    • kjl2004 Re: rozwód z orzekaniem o winie 13.08.07, 20:49
      bardzo serdecznie dziękuje za odzew na mój post, bardzo też
      chciałabym nawiązać kontakt z kimś kto mnie czasami wysłucha
      (pisemnie) wspomoże, a teraz faktycznie jestem tak cholernie
      rozdarta i pełna negatywnych myśli, odczuć, że jedyne co robię to
      płaczę i to też nie wiem po co...pozdrawiam
      • ewelka01 Re: rozwód z orzekaniem o winie 13.08.07, 21:38
        kiedy dotarlo do mnie ze moj maz mnie zdradza(bo dlugo nie chcialam
        w to uwierzyc)to uczucie bylo tak straszne ze nie mozna nawet tego
        opisac, od stycznia nie moge sie pozbierac z czasem jest lepiej,
        przedemna rozwod z orzekaniem o winie,odkladalam to bo myslalam ze
        on sie zmieni,ale niestetymi tez nie ma kto pomoc w napisaniu tego a
        na adwokata nie mam kasy,trzeba sie wziasc w garsc i w koncu to
        zrobic
      • wmiedzyczasie Re: rozwód z orzekaniem o winie 14.08.07, 12:28
        Pisz śmiało
        ask77@gazeta.pl
        Zresztą ja też chętnie nawiąże kontakt mejlowy .
        Jestem praktycznie w przededniu rozwodu, powoli się zbieram do kupy
        i skladam na nowo zycie swoje i dziecka.
        Pozdrawiam
      • jasmin.dor Re: rozwód z orzekaniem o winie 15.08.07, 21:23
        Witaj serdecznie.Bardzo Ci współczuje ,też kiedyś martwiłam się o
        to,że mąż odemnie odejdzie, jednak on nie miał na tyle odwagi aby mi
        o tym powiedzieć wprost.On miał swoje życie a ja zajmowałam sie
        domem i dziećmi , ciągle płakałam bo on mnie olewał i szfędał się z
        kumplami nie wiadomo gdzie , poniżął mnie i mówił,że jak mi się nie
        podoba to mam "wypierdalać"do mausi, to trwało latami. W końcu
        powiedzaiałm dość i zaczęłąm rozglądać się za jakimś innym mężczyzną
        aby uwolnić się z tego zwiążku.Udało się i teraz to ja chcę
        rozwodu , jednak mój mżąż zmienił zdanie i zaczął niby mnie kochać.
        Teraz jednak on nadal jest górą , bo ja byłam głupia i przyznałam
        się i rozwód może być z mojej winy, na co sobie nie zasłużyłam .Na
        dodatek jest policjantem i ma znajomości i chce mi zabrać
        dzieci.Więc uwierz mi ,że wolałabym aby to on ode mnie z honorem
        odszedł. Szkoda Twojego zdrowia dla takiego gościa , ja też
        rozpaczałam jak Ty , dopuki nie spojżałam na życie z innej strony.
        Jest wielu świetnych facetów i napewno znajdziesz takiego , który na
        Ciebie zasługuje.Pozdrawiam Cię serdecnie i cieplutko.
      • kika-999 Re: rozwód z orzekaniem o winie 15.08.07, 22:19
        Witaj moj maz tez ma kochanke oficjalnie od 8 miesiecy.ile czasu tak naprawde to
        nie wiem.Tworzylismy niby dobrana pare,wyjechal i juz sie nie odezwal przez 8
        miesiecyMamy 4-letniego syna,ktory jest moim najwieszym skarbem a mimo to swiat
        mi sie zawalił.Yo koszmarnie boli chyba musi.Ja tez chcialam zlozyc pozew z
        orzekaniem o winie,nie zrobilam tego czekam na krok z jego stronJest w Irlandii
        nie interesuje sie dzieckiem.Tak naprawde czlowiek nie wie z kim zyje pod jednym
        dachem.Chetnie cie wtslucham i sama sie wyzale.Pozdrawiam trzymaj sie.
        • kjl2004 kika999 18.08.07, 22:11
          napisz proszę swojego meila, pogadamy meilowo
    • a.b1 Re: rozwód z orzekaniem o winie 14.08.07, 13:42
      ja mam rozwód z orzeczeniem jego winy, ale jego wina miała mniejszy
      kaliber. Myśle, ze z palcem w nosie dostaniesz rozwód z jego winy,
      tylko odpowiednio argumentuj, jakieś dowody + świadkowie = rozwód z
      jego winy.
      Ja na pierwszej sprawie miałam wszystko załatwione, rozwód poszedł
      po mojej myśli
      • kjl2004 Re: rozwód z orzekaniem o winie 14.08.07, 16:27
        nie wiem czy to dowód czy tez nie, ale on sam się do tego przyznał,
        do wszystkiego, mało tego kontakt z tamtą kobietą nawiązała moja
        ciotka, która to też z nią rozmawiała (czy wie co robi), oprócz tego
        ona przyznała się też mojej mamie, która to pojechała do nich do
        pracy i niezłe zamieszanie zrobiła.
    • tricolour Podejdź do sprawy na spokojnie... 14.08.07, 16:33
      ... i systematycznie, bo inaczej wykończą Cie emocje.

      Wnieś pozew o alimenty, bo pieniądze na dziecko powinnas miec także od męża
      (brak sprawy o alimenty, to także Twoje zaniedbanie). Potem dalej...
      • kjl2004 Re: Podejdź do sprawy na spokojnie... 14.08.07, 16:35
        ...a dlaczego zaniedbanie, skoro on mi daje pieniądze...czy
        koniecznie muszę to zrobić, w takim razie...oj musze sobie znaleźć
        adwokata, bo jestem laikiem w tych sprawach...
        • kruszynka301 Re: Podejdź do sprawy na spokojnie... 14.08.07, 16:52
          skoro daje ci pieniądze na dziecko, to wystarczy sprawa o alimenty na rozprawie rozwodowej (my powiedzieliśmy ustnie, że ustaliliśmy taką i taką kwotę, i po sprawie).
        • tricolour Nie doczytałem, że dziecko dostaje alimenty... 14.08.07, 17:09
          ... regularnie i w odpowiedniej wysokości.
    • otara Re: rozwód z orzekaniem o winie 24.11.07, 07:46
      " może się jemu odmieni i wróci " .... posłuchaj siebie !!! bedziesz
      czekać aż facet nie będzie miał nic i wróci ?? będziesz zbierać
      ochłapy , i tkwić w takim układzie do czasu aż on znow się
      zakocha ???
      • mamuska180 Re: rozwód z orzekaniem o winie 29.12.07, 17:09
        WITAM WSZYSTKICH!Z okazji nadchodzacego NOWEGO ROKU Zycze
        wszystkiego najlepszego duzo zdrowia samych radonych dni oraz
        spelnienia wszystkich marzen!IOby nadchodzacy NOwy Rok byl lepszy od
        mijajacego!
        • kasiekgo Re: rozwód z orzekaniem o winie 29.12.07, 20:15
          Ja mam wyrok z orzekaniem z jego winy. Sam się przyznał do winy,
          więc gładko poszło , bo na jednej rozprawie. Pozdrawiam
          • mamuska180 Re: rozwód z orzekaniem o winie 29.12.07, 21:51
            Do kasiego!SUPER!GRATULUJE!Masz jeden problem glowy!Moj chociaz ma
            kochanke to sie wypiera!Tez bym tak chciala!Z Nowym Rokiem zaczynasz
            nowe zycie napewno nie bedzie latwo ale bez zdrady i klamstwa!
            • kasiekgo Re: rozwód z orzekaniem o winie 30.12.07, 13:36
              Dzięki za miłe słowa, rzeczywiście poczułam wielką ulgę po
              orzeczeniu wyroku. Ex już prawie od 3 lat ma swoją nową rodzinę.
              Teraz to tylko może być lepiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja