czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godnosci?

13.08.07, 12:28
Pytanie – czy naprawdę w nas - kobietach jest tak mało honoru, że czepiamy się
byle czego, żeby tylko miało fiutka? Że łapiemy facetów, którzy oszukują swoje
rodziny – i myślimy, że my jesteśmy takie wyjątkowe i nas to nie spotka? Nie
rozumiem tego, że facet pluje w twarz obrzucając inwektywami „kur...”..a my
chcemy „jeszcze” bo "uczucie jest silniejsze"? wink Gdzie w tym jest miejsce na
szacunek do samej siebie? Jesteśmy az tak głupie?
Pokrótce - byłam 2 lata w związku , w styczniu urodził się mój śliczny synek,
a w połowie lutego mój facet (dla którego rzekomo byłam „miłością jego życia i
kobietą idealną”wink przygruchał sobie inną kobietę. A ponieważ mieszkam w innym
mieście (po porodzie pomagali mi przy dziecku moi rodzice) –sprawa się
ciągnęła i obie byłyśmy perfidnie okłamywane (ja – nie mając pojęcia o jej
istnieniu , ona - początkowo również żyjąc w nieświadomości, a następnie
słysząc teksty, że on „jest ze mną tylko dla dziecka, że ja mam depresję i nie
może mnie zostawić, że już mnie nie kocha, chce być tylko z nią, razem
zamieszkają i założą rodzinę wink itd.” Pod koniec lipca – tamta kobieta
zadzwoniła do mnie i przedstawiła cały obraz sytuacji.
Facet okazał się perfidnym dupkiem, więc za znajomość podziękowałam. Podobnie
jak początkowo tamta kobieta (choć cały czas liczyła, że on do niej wróci).
I nagle OKAZAŁO SIĘ, że on kocha tylko mnie i dzieckowink
Po 2 tygodniach wypełnionych jego telefonami, sms-ami i skamleniem „WYBACZ
MI”, „CHCE BYĆ TYLKO Z TOBĄ”, lub groźbami „ZNAJDĘ KOGOŚ INNEGO”, „WRÓCE DO
TAMTEJ” – mój ex –facet faktycznie do „tamtej” wrócił – o czym mnie łaskawie
poinformował, dodając komentarz, że to moja wina, bo powinnam mu była wybaczyć wink
Na początku nie mogłam w to uwierzyć – przy mnie walił do niej teksty, że
„jest kur....., która rozbija mu rodzinę, że był z nią tylko, żeby ją ruch...
itd. ,że kocha tylko mnie – a do niej wcześniej mówił miłe tekściki, żeby ja
przelecieć” wink Nie mogłam uwierzyć, że po takich słowach KTOKOLWIEK dałby mu
drugą szansę!!!
Ale okazało się, że tamta kobieta ją dała. Nie pierwszy zresztą raz (jak się
okazało)- bo miesiąc wcześniej też ją rzucił - telefonicznie wink a kilka
tygodni pózniej kazał jej "wypier..." z mieszkania jakie zajmował...
Nie spotkałam sie jeszcze z kims tak zupełnie pozbawionym godności i szacunku
do samej siebie... „Uczucie jest silniejsze i ona ma nadzieję, że im się uda”.
Żenada na maxa. Sama do mnie wcześniej zadzwoniła – udając szlachetną,
zranioną i okłamywaną – w ramach tzw. „solidarności kobiecej” wink
Na dodatek mój ex-ik do mnie walnął, że niedługo przyjadą do naszego dziecka
oboje – na co mu odpowiedziałam, żeby swoje dziwki trzymał w domu. Dziś
monisia, jutro zosia albo marysia. A do dziecka może przyjechać z którąś z
nich – ale jak się z nią ożeni wink W końcu mój synek nie musi uczestniczyć w
jego seksualnych ekscesach.
Na to mój były tym razem mnie obrzucił inwektywami – bo nagle to ona stała się
kobietą jego życia wink a ja ją obrażam. Ale jak mogę obrażać kogoś, kto sam
siebie nie szanuje? wink
W końcu stanęło na tym, że mu powiedziałam, że nie życzę sobie żeby mnie
obrażał przy swoich „kur...” i nie życzę sobie w ogóle jego wizyt (do dziecka)
– dokąd nie nauczy się szacunku do matki swojego syna.
Nie minęło 24 godziny – exik spokorniał, w telefonie szemrze „misiątko,
kochanie itd.” a na zakończenie walnął ”kocham cię mocno” .No cóż - nie mogłam
odmówić sobie tej przyjemności, żeby nie poinformować tej kobiety o zdarzeniu
(w końcu to ona pierwsza nawiązała ze mną kontakt). Zadałam jej pytanie -
czy to przyzwyczajenie? czy tez prawda? W końcu dostała go – bo ja go nie
chciałam wink
Szczerze – jestem zniesmaczona. Nie mogę mieć pretensji, że ktoś podniósł coś
– co ja wywaliłam na śmietnik wink ale pierwszy raz spotykam się z takim
żenującym brakiem godności u kobiety.
Dla mnie decyzja o rozstaniu była ostateczna i ani przez chwilę nie miałam
wątpliwości.
Czyżbym była facetem? wink
    • anbale Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 12:41
      Myślę, że ten gość to psychopata.
      A u tamtej kobiety to może nie jest kwestia godności, tylko łatwowierności,
      ufności. Może jest nieżle skołowana, psychopaci przecież potrafią rewelacyjnie
      manipulować ludźmi. Ty się nie poddałaś, ona niestety tak- być może tylko ta
      różnica między wami.
      • satelitka1 Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 12:59
        Łatwowierności??? Gdy ktoś ci rzuca w twarz, ze jestes tylko "kur...a do
        ruch...nia" ??? I to przy kimś? ta kobeta nie była łatwowierna, wręcz
        przeciwnie, faktami manipulowała doskonale wink (w rozmowie między nami -
        kobietami powiedziala mi, że sie go boi (bo jest agresywny i coś jej zrobi, bo
        mnie poinformowała o ich romansie) i nie odbierze od niego telefonów - a potem
        powiedziała jemu, że ja jej zakazałam odbierać jego telefony wink nie - ta kobieta
        nie była łatwowierna - natomiast bardzo chciała go mieć. Ale czy to wszystko
        usprawiedliwia? Wiem, że wystarczyłaby odrobina starań z mojej strony - i znów
        by byla tylko "kur...ą do ruch...nia", a ja miłoscia jego życia. Ale mniejsza z
        tym, ja go nie chcę.
        Tylko czy miłość wszystko usprawiedliwia? Ja nie potrafię kochać łajzy. Łajzami
        się brzydzę. Gdy nie mogę kogoś szanować - przechodzi mi wszelka miłość, bo to
        jest nierozerwalnie powiązane.
        A on faktycznie jest psychopatą, być może trafił na "bratnią, psychopatyczną duszę".
        • anbale Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 13:16
          Może i "bratnia dusza"smile Chyba wiele takich fatalnych zauroczeń bierze się stąd,
          że ktoś zobaczy w tym drugim "coś z siebie".
          Jednak wiem z autopsji, że tacy psychopatyczni mają tak genialny bajer i tak
          cudownie potrafią każdą sytuację odwrócić i "sprzedać", że mimo wszystko żal mi
          tych, co to kupują.
          • a.niech.to Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 13:39
            anbale napisała:

            > Chyba wiele takich fatalnych zauroczeń bierze się stąd
            > ,
            > że ktoś zobaczy w tym drugim "coś z siebie".
            Coś z wyobrażenia o sobie. Takie zauroczenie nie musi być fatalne,
            częściej bywa zabawne.
            > psychopatyczni mają tak genialny bajer i tak
            > cudownie potrafią każdą sytuację odwrócić i "sprzedać", że mimo
            wszystko żal mi
            > tych, co to kupują.
            Jeśli "kupujący" łapią się w zasadach marketingu, może wyniknąć
            urocza zabawa dla obojga kontrahentów.
        • natasza39 No to masz wytłumaczenie. 13.08.07, 13:18

          satelitka1 napisała:
          > A on faktycznie jest psychopatą, być może trafił na "bratnią,
          psychopatyczną duszę".

          No i masz wytłumaczenie!
          A może to sado-maso?
          Może ona lubi być poniżana? Może ją to podnieca? Może orgazm ma
          wtedy jak facet do ucha zamiast czułych słówek szepcze jej że jest
          zdzirą? Ponoć są takie zboczeniasmile
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.
        • a.niech.to Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 13:41
          satelitka1 napisała:

          > Ja nie potrafię kochać łajzy. Łajzami
          > się brzydzę. Gdy nie mogę kogoś szanować - przechodzi mi wszelka
          miłość, bo to
          > jest nierozerwalnie powiązane.
          I gdzie tu miejsce na godność? Jakoś mi wystaje poza.

    • mar-tsin Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 12:56
      Po prostu trafiacie na tych niewłaściwych. Może tacy mają właśnie moc przyciagania ?
      • xxnick Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 12:59
        Straszne to jest,że my kobiety jesteśmy takie słabe ..
        [oczywiście zdarzają się wyjątki]
        Że tak dajemy soba manipulować,tak się niszczymy tkwiąc w złych
        związkach.
        Dlaczego?
        Bo lepiej ten niż żaden?
        No to lepiej żaden,niż ten który nie ma dla nas szacunku..
        • natasza39 Tyle nas szanują inni na ile sami 13.08.07, 13:06

          się umiemy szanować.
          Dotyczy to i chłopów i bab.
          Faceci też są godności pozbawieni, jak im na mózg "miłość" padnie.
          Osobiście znam gościa, który od 4-ch lat ugania się za tak toksyczną
          babą, że to się w pale nie mieści.
          Najlepszym motywem było, że jak ją w łóżku własnym ze stolarzem,
          który montował szafę spotkał, to przyjął jej wytłumaczenie sytuacji,
          że facet się źle poczuł, a ona mu tylko łóżko pościeliła, bo się jej
          go żal zrobiło.
          Wytłumczenia tego, że on i ona byli nadzy już jakoś się nie domagał.
          Faceci w podleniu się nie są zatem lepsi.
          I co najdziwniejsze jest, czym większy drań lub większa kurewna
          stopień upodlenia się tych, którzy za nimi się uganiają jest
          większy.
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.
        • sbelatka Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 13:06
          na zadane prze ciebie pytanie odpowiadam - ludzie som różne
          kobiety też som różne

          ja godnośc posiadam..

          ale mówiąc szczerze nie wiem czy to moja załuga - czy jest mi DANE
          bycie kobieta, do której nikt sie nie zapędza z haslami "wypier.." i
          innymi kwiatami konwersacyjnymi..

          totez - może mi byc zal, ze ktoras musi sie z tym konfrontowac..
          • a.niech.to Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 13:34
            sbelatka napisała:

            > ja godnośc posiadam..
            A ja nie i bardzo sobie to chwalę. Nie muszę jej strzec, ulegać jej
            dyktatowi, odzyskiwać w razie wpadki i takie tam inne. Współczuję
            królowym wszystkich miejsc i czasów. Baba z wozu,....
            Na pewno nie jestem facetem.
            • sbelatka a.niech.to 13.08.07, 13:44
              kurcze..
              haslo o braku konieczności strzeżenia i odzyskiwania godności -
              podoba mi sie, he he

              ale dalszej częsci wypowiedzi nie rozumiem.. jakem sbelatka...
              o co chodzi z tym "baba z wozu.."?
              • a.niech.to Re: a.niech.to 13.08.07, 13:50
                sbelatka napisała:

                > o co chodzi z tym "baba z wozu.."?
                O kobiecy honor, dumę dziewiczą, powagę macierzyństwa, dostojeństwo
                siwego włosa, ..., .Jeśli to wszystko wrzucić do jednego wora, a
                potem w rwący nurt rzeki, życie staje się .... (uzupełnić)
                • sylwiamich Re: a.niech.to 13.08.07, 14:06
                  A niech to...frazes, sloganowe określenia które porządują zycie.O
                  ile ktoś chce takowe mieć.Porządne, z gotowymni odpowiedziami,
                  czarno-białe.Siwy włos dla mnie nie musi być dostojny, macierzyństwo
                  poważne, dziewictwo dumne a kobieta honorowa.A cztając Twoje
                  poprzednie wypowiedzi sądzisz to samo..mylę się?
                  • a.niech.to Re: a.niech.to 13.08.07, 14:21
                    Nie.
                • satelitka1 Re: a.niech.to 13.08.07, 14:15
                  Drastycznie mylisz pojęcia wink albo - sorki, masz jakieś wypaczone pojęcie
                  godności i szacunku do swojej osoby. Nikt ci nie każe szydełkować i pleść
                  wianków, piszczeć na widok myszy, czerwienić się na widok gołej d... itd - bo
                  jesteś kobietą... Na szacunek zasłużysz dopiero jak błyśniesz siwym włosem? wink
                  troche to dziwne. Czyli - zakładam - jak byle lump plunie ci np. na dworcu w
                  twarz - uznasz to za normę? Bo godność i szacunek do samej siebie - poszła
                  popływac w rzece? Moim zdaniem - szacunek do samej siebie objawia sie w tym, ze
                  pewnych zachowań, które naruszają nasze zasady - po prostu nie akceptujemy.
                  Dlatego - ja np. nie wybaczyłabym, gdyby facet, do któregos cos czuję wyzwałby
                  mnie od "kurew służacych tylko do ruch...nia". No - chyba, ze byłaby to prawda
                  wink Ale wtedy nie ma miejsca na pojecie "szacunku" wink

                  • a.niech.to Re: a.niech.to 13.08.07, 14:26
                    satelitka1 napisała:

                    > Drastycznie mylisz pojęcia wink albo - sorki, masz jakieś wypaczone
                    pojęcie
                    > godności i szacunku do swojej osoby.
                    Raczej to drugie, a przepraszać nie ma powodu. Nie mam godności,
                    honoru, a więc się nie obrażam, ludzie mogą się czuć ze mną
                    całkowicie swobodnie, szczególnie dzieciskom daję takie prawo.
                    Czasem tylko odchodzę. smile

            • nangaparbat3 Czujesz się zniesmaczona? 13.08.07, 19:30
              Ja tez.
              I nie mogę oprzeć sie wrażeniu, że wszyscyście siebie godni.
              • nangaparbat3 ups! 13.08.07, 19:32
                Znowu nie tam gdzie trzeba sie wstrzelilam.
                To powyzej do Autorki wątku, oczywiscie.
    • a.niech.to Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 13:46
      Satelitka1 napisała:

      > Dla mnie decyzja o rozstaniu była ostateczna i ani przez chwilę
      > nie
      > miałam
      > wątpliwości.
      To co Cię obchodzi liczba nexi i supełki na ich psychice?
      Jeśli teoretyzujesz z prostej ciekawości poznawczej, to w pełni Cię
      rozumiem.
      • satelitka1 Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 14:02
        dokładnie wink zastanawiam jak daleko można się posunąć by złapać faceta wink i ile
        można znieść by go potem przy sobie utrzymać wink
        i dlaczego jakoś rzadko słychac historie o tym, jak nisko potrafią upaść faceci
        zdobywając kobietę. Natomiast historii o "głupich babach" jest zatrzęsienie...
        • a.niech.to Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 14:10
          satelitka1 napisała:

          > dokładnie wink zastanawiam jak daleko można się posunąć by złapać
          faceta wink i ile
          > można znieść by go potem przy sobie utrzymać wink
          Życie pokazuje, że ilość i jakość konfiguracji dwójkowo - trójkowych
          jest nieograniczona.
          Paradoks opisanej przez Ciebie - i nie tylko - przepychanki polega
          na tym, że zwycięska Orleńska w nagrodę otrzymuje faceta, którego
          sobie wywalczyła niemałym kosztem własnym. A niech go sobie ma. Kara
          i nagroda zarówno się mierzy...

          • sylwiamich Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 14:17
            A Ty satelitko powinnaś się cieszyć że dla byłego nadal możesz być
            miłością jego zycia, a nigdy nie staniesz się k... dla której się
            poświęcił.Wypijmy za to!!!
            • a.niech.to Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 14:29
              sylwiamich napisała:

              > A Ty satelitko [...] nigdy nie staniesz się k... dla której się
              > poświęcił.Wypijmy za to!!!
              No właśnie! Też za to dziabnę!

        • for_look Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 14:27
          Godność jest sprawą subiektywną.
          Jednym nie przeszkadza to, że traktuje się go/ją jak szmate, odzywki
          takie, że uszy więdną .... ale udaje, że nie słyszy, nie zastanawia się nad tym bo inne cechy drugiego rekompensują jego frustracje lub
          trwa w tym ile może bo lepszego nie znajdzie (niskie poczucie wartości). Inni, jak się powie głupio gadasz albo ostrzej
          np. pieprzysz, potrafią ciężko się obrazić i zadyma taka, że prawie
          rozstanie (zbyt wyskokie). Znam takich i takich.
          Zmierzam do tego, że ludzie są różni i nie można generalizować,
          że kobiety godności nie mają.
          Pozdr.
          • a.niech.to Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 14:31
            for_look napisała:

            > ludzie są różni i nie można generalizować,
            > że kobiety godności nie mają.
            Dziabnę po raz drugi!

        • natasza39 Dlaczego nie ma historii o facetach? 13.08.07, 14:56
          satelitka1 napisała:

          > i dlaczego jakoś rzadko słychac historie o tym, jak nisko potrafią
          upaść faceci zdobywając kobietę. Natomiast historii o "głupich
          babach" jest zatrzęsienie...

          Bo faceci w męskiej solidarności nie opowiadają (szczególnie babom)
          o tym jak jeden, czy drugi, albo on sam podli się dla baby.
          Raczej nie interesują się tym co i jak robił, czy robi jego next dla
          jego ex kobiety.
          A kobiety uwielbiają takimi historiami dzielić się z innymi
          (szczególnie babami). UWielbiają dowartościowywać się tym jakie to
          one są wspaniałe a next beznadziejne i vice-versa.
          Nexie z kolei bardzo lubią opowiadać o tym jaka to ex "zła kobieta
          była"




          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.
          • for_look Re: Dlaczego nie ma historii o facetach? 13.08.07, 15:04
            Bingo.
            pozdr.
          • z_mazur Re: Dlaczego nie ma historii o facetach? 13.08.07, 15:04
            > Bo faceci w męskiej solidarności nie opowiadają (szczególnie
            babom)
            > o tym jak jeden, czy drugi, albo on sam podli się dla baby.
            > Raczej nie interesują się tym co i jak robił, czy robi jego next
            dla
            > jego ex kobiety.
            > A kobiety uwielbiają takimi historiami dzielić się z innymi
            > (szczególnie babami). UWielbiają dowartościowywać się tym jakie to
            > one są wspaniałe a next beznadziejne i vice-versa.
            > Nexie z kolei bardzo lubią opowiadać o tym jaka to ex "zła kobieta
            > była"

            Coś w tym jest. Tylko to chyba nie kwestia solidarności tylko dumy i
            ewentualnego zażenowania.
            • for_look Re: Dlaczego nie ma historii o facetach? 13.08.07, 15:07
              > Coś w tym jest. Tylko to chyba nie kwestia solidarności tylko dumy i
              > ewentualnego zażenowania.

              albo godności.
          • sylwiamich Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 15:05
            Jak upodlili się Nasi i cudzy faceci?smile))
            Tyle że mnie to jakoś mało ciekawi.Bo facet upodlony to cienias, a
            kobieta upodlona to walczy o miłośc, strzeże domowego ogniska,
            walczy o rodzinę , zapewnia dzieciom ojca, zrobi wszystko żeby "mu
            pomóc"...jesooo...sama to przerabiałam...
            Dlatego z moją serdeczna przyjaciółką w mailach pozdrawiamy się:
            Cześć głupia ci..
            • a.niech.to Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 15:12
              sylwiamich napisała:

              > kobieta upodlona to walczy o miłośc, strzeże domowego ogniska,
              > walczy o rodzinę , zapewnia dzieciom ojca, zrobi wszystko żeby "mu
              > pomóc".
              czyli zamienia godność na inne, użyteczniejsze wartości, m in. rozum.
              > Cześć głupia ci..
              Cześć!
            • natasza39 Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 15:27
              sylwiamich napisała:

              > Jak upodlili się Nasi i cudzy faceci?smile))

              Czemu nie!
              Tyle tylko, że faceci o tym nieopowiadają zazwyczaj.
              Mnie mój kumpel (ten od stolarza, o którym napisałam powyżej) sam to
              opowiedział.
              Szkopół w tym, że on nie dostrzegał własnego upodlenia w tym
              wszystkim.
              A ponadto nie czytałam na żadnym forum, ani nie słyszałm w realu
              historii, którą pisałby facet i żaliłby się, że jakiś fagas rozbił
              mu małżeństwo szczęśliwe, ukradł mu żonę.
              Faceci jak juz o czymś takim piszą, to trafnie lokalizuja swoje żale
              tytułując "Moja baba okazał się zdzirą i zdradziła mnie z innym"
              Czasem dadzą rywal dostanie od niego w mordę, ale to w ramach
              zdrowego odreagowania.
              Facet, nawet jak zdrajczyni da następną szansę to się tym nie chwali
              nikomu. Uznaje że problem został rozwiązany i finał. Ze jej
              osobiście od czasu do czasu wypomni tamtego, to już inna sprawa, ale
              nie będzie się chwalił z "rogów" publicznie.

              A kobieta?
              No własnie!
              Napisze o tym na 130 forach, w tym nawet na forum o szydełkowaniu i
              mimochodem na kulinarnym, podając przepis na ulubione danie mysia-
              pysia, któremu inna gotuje.
              Bedzie się skupiać na "złodziejce", "burzycielce
              szczescia", "zdzirze co kradnie miśki". Ale nie na miśku. Ona gotowa
              miśkowi wybaczyć, no rzecz jasna nie dlatego, że nie sama godności,
              tylko ewentualnie dlatego, że w końcu żoną jest i dla wyższych celów
              może to uczynić.


              Zdradzony i upodlony facet budzi zażenowanie innych facetów i
              zazdrość bab, że dla nich żaden misiek nie był w stanie tego zrobić.
              Zdradzona i upodlona baba wsród innych bab budzi litość,
              współczucie. Poklepują ją wszyscy po ramieniu i mówią:"Nie przejmuj
              się tu nie ma twojej winy. Ty chciałaś dobrze". Te zdradzone
              utożsamiaja się z jej uczuciami.

              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
              jest z głupcami.
              • anbale Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 15:48
                No faktsmile Facet za zdradę obwini tylko kobietę, nawet przy okazji upodli
                kobietę...Mój kolega o swej żonie powiedział, że sprzedała się za kolację przy
                świecach, do rywala nie miał zastrzeżeń, a ze swej strony coś tam zamierzał
                poprawić profilaktycznie w małżeństwie,
                ale żeby nie było, że się będzie upokarzał dla "zdziry"...
                Kobieta- od razu prawdopodobnie byłaby histeria i słowotok, ubliżanie rywalce i
                błaganie faceta żeby przejrzał na oczy; i samobiczowanie pewnie też...
                • ataharika Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 15:58
                  Czyli ktokolwiek cokolwiek spieprzy ... to kobieta będzie winna wink, i dla faceta
                  i dla drugiej kobiety.
                  • ataharika Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 16:01
                    nie tyle "będzie winna" co "będzie ta gorsza"
                    • anbale Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 16:19
                      ataharika napisała:

                      > nie tyle "będzie winna" co "będzie ta gorsza"

                      a nie wydaje Ci się, że kobiety same ustawiają się pozycji tej gorszej?
                      Tzn. kobiety często dowartościowują się kosztem innych kobiet, ale rzadko mają
                      siłę, żeby się postawić "ponad" mężczyzną.
                      A nawet jeśli zdołają się tak ustawić, to zawsze ktoś z otoczenia próbuje je
                      ściągnąć z powrotem na dół
                      • ataharika Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 16:28
                        Często tak bywa. Kwestia wychowania, od wieków kobieta była ustawiana niżej od
                        mężczyzny, i nie miała praw do męskiego terenu, jedynie mogły rywalizowac między
                        sobą o względy pana, w końcu feminizm się nie zrodził z powodu znudzenia kobiet
                        nadmiarem ich praw smile... To nadal jest mocno zakorzenione, sama zostałam
                        wychowana w patriarchacie gdzie męzczyzna ma prawa a kobieta obowiązki.
                      • a.niech.to Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 18:15
                        anbale napisała:

                        > ataharika napisała:
                        > a nie wydaje Ci się, że kobiety same ustawiają się pozycji tej
                        gorszej?
                        > Tzn. kobiety często dowartościowują się kosztem innych kobiet, ale
                        rzadko mają
                        > siłę, żeby się postawić "ponad" mężczyzną.
                        Tytułem próby powiedz facetowi: ty mi się podobasz. Zobaczysz, co
                        się będzie działo. Był taki wątek, co kto komu może i kiedy.
                        Wystarczy stanąć na równi z panem stworzenia. Znienawidzony feminizm
                        zakłada tylko tyle.
              • panda_zielona Re: To może nowy wątek? 13.08.07, 23:12
                > Faceci jak juz o czymś takim piszą, to trafnie lokalizuja swoje
                żale
                > tytułując "Moja baba okazał się zdzirą i zdradziła mnie z innym"

                > A kobieta?
                > No własnie!
                > Bedzie się skupiać na "złodziejce", "burzycielce
                > szczescia", "zdzirze co kradnie miśki".

                Bardzo trafne: BINGO
          • kaszmirkowa Re: Dlaczego nie ma historii o facetach? 13.08.07, 20:18
            trafiłaś w setno sprawy... smile, nie ma babskiej solidarności -
            chętnie potępiamy swoje "siostry" (że tak powiem), wykazujemy się
            wtedy swoją inteligencją, mądrością (nie uogólniam smile)- aby tylko
            ukazać się w lepszym świetle, by zdobyć "uznanie" ,same siebie nie
            szanujemy, nie stajemy w obronie jedna za drugą... faceci są
            solidarni wobec siebie choćby nie wiem jakie świństwo by zmalował...
            przykre.
            • nangaparbat3 bredzisz, Kaszmirkowa 13.08.07, 22:01
              faceci są
              > solidarni wobec siebie choćby nie wiem jakie świństwo by zmalował...
              > przykre.

              A niby gdzie i kiedy tę solidarność widzialaś? Żrą się dokładnie tak samo, a
              moze i gorzej, tylko o inne rzeczy - o władzę i prestiż, i tyle.
              Jeśli nie wierzysz, włącz "wiadomości" - stacja dowolna.
    • magda210682 Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 18:15
      Najgorsze jest to za takie kobiety a zdarzaja sie i faceci nie widza tego w sobie. Tego wlasnego braku szacunku do swojej osoby...
    • kaszmirkowa Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 13.08.07, 19:54
      witam,pozwolę sobie wtrącić słówko,chociaż jestem tu obca - ta
      kobieta jak kobieta , ale b.istotne jak zachował się ojciec Twojego
      dziecka.

      Nic tak nie ujawnia prawdziwego oblicza - bardzo cenna lekcja.
      • satelitka1 Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 14.08.07, 08:37
        thx wink a ja jestem dość pojętną uczennicą wink
        • sylwiamich Re: czy naprawdę my - kobiety nie posiadamy godno 14.08.07, 18:56
          Bo mężczyżni porzuceni, zdradzeni zazwyczaj przyjmują do wiadomości
          ten fakt.A kobiety rozgrzeszają...chcą dalej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja