cathy_bum
16.08.07, 23:03
...Stanęłam na życiowym zakręcie. Wszystko rozpadło się z hukiem, w
chwili kiedy miało być już tylko lepiej. Wylazły na jaw sekrety exa,
a on sam zmył się bez śladu.
Po głowie chodziły mi najgorsze myśli. Wyłam. Gdybym wtedy zawitała
na forum, przywitałabym się z Wami postem: "Moje życie straciło
sens."
W tym stanie wyjechałam na urlop. Daleko, żeby oderwac myśli i żeby
sprawić przyjemność dziecku, ktore straciło wakacje. O dziwo, nie
było nawet źle. Fura atrakcji zagłuszała emocje. Ale kiedy tylko
wróciłam, rozpacz znowu mnie dopadła.
Nie chciało mi się żyć, a przyszłość jawiła mi się w czarnych
kolorach. Bałam się samotności, braku perspektyw. Było mi naprawdę
źle. Dziecko przeżywało na swój sposób sytuację, czyli zachowywalo
się tak, że nawet Superniania uciekłaby z krzykiem. Często miałam
ochotę udusić ją i siebie.
Jednak przez ten rok odkryłam, że wokół mnie jest wielu naprawdę
życzliwych ludzi. W tym moja rodzina, która mnie naprawdę wspiera.
Nawiązałam bliższe relacje ze współpracownikami niż przez parę
poprzednich lat, kiedy odsuwałam się, unikając osobistych tematów.
Odważyłam się zaistnieć na forum.
Powoli przestaję żyć z dnia na dzień, zaczęłam snuć plany. Odżyły
dawne marzenia. Zaczęłam znów lubić samą siebie. Uwierzyłam, że
zasługuję na bezinteresowną sympatię. Nie analizuję godzinami opinii
innych na mój temat. Mój humor nie zależy od nastroju exa. Już nie
kulę się ze strachu. Nabieram dawnej pewności siebie.
Córka jest znacznie spokojniejsza. Znów dobrze się uczy i mogę na
nią liczyć w codziennych sprawach. Znów turlamy się z głupawym
śmiechem po podłodze

I nieźle się dogadujemy.
Ex po paru miesiącach odnowił kontakt z dzieckiem. Udaje mi się
porozumiewać z nim w sposób cywilizowany. Niedawno się rozwiodłam,
odbyło się to bez prania brudów i wywlekania pretensji.
Chyba… jest mi dobrze na świecie

) Co nie oznacza, że przeszłość
została wymazana gumką myszką. Nadal dopadają mnie doły. Jeszcze nie
raz będę smutna i rozgoryczona. Będę zła, że ex zaniedbuje córkę.
Ale teraz już wierzę, że dam sobie radę mimo wszystko. Wraca cały
mój optymizm.
Za parę dni znów jadę na wakacje. Z zupełnie innym nastawieniem niż
rok temu.