Idealne malzenstwo

21.08.07, 22:41
Spadliście mi z nieba! Oto historia-poznali sie w dzieciństwie, w piaskownicy, przyjaznili, wiedzieli o swoich pierwszych milosciach, o wszystkim.Wzieli slub.Idylla-świetna praca, dom,wszystko idealnie zaplanowane-pierwsze, drugie, trzecie dziecko, kariery, budowa domu, wakacyjne wyjazdy,wiadomo które złobki i szkoly dla dzieci. Tylko nalge przyzjazni zabraklo, a namietnośc pojawiała sie raz na kilka miesiecy i nagle ujawniła wyjatkowa niezgodność charakterów. Coz,pojawiło sie pierwsze dziecko i... inna kobieta. Najpierw przyjazn, pozniej uczucie, pozniej namietnośc, pozniej juz było za pozno. Wpakowali sie po same uszy.Romans trwal ponad dwa lata i prawdopodobnie słuzyl malzeństwu. Ale nie głownemu bohaterowi i wybrance jego serca, dla której jednak postanowił nie rzucac żony i nie rezygnować z dobra dziecka, nie niszczyć zycia kobiecie(zonie), wobec ktorej miał zobowiązania. Skad wiem? Bo sie przyjaznimi, bo przestał sobie radzic i musiał komus o wszystkim wreszcie wygadac. Nie dosc, ze pakujac w romans krzywdzil zone, (o tej drugiej nie wspomnę, sama sobie winna) to jednak najbardziej zaszkodził sobie. Nie pozwalał kochance odejść, sznatazujac odebraniem sobie zycia, bo podobno kocha(ponoc nadal) jak nigdy w zyciu, ale od zony w zyciu nie odejdzie, bo rozwod, bo rodzina, bo przyjaciele, bo zlamie żonie zycie, bo dzieci beda sie chowały bez ojca, a on taki odpowiedzialny.Najlepsze we wszystkim jest to, ze postanowił zonie dać drugie dziecko, którego tak strasznie pragnela. Kochanka zniosła i zrozumiała podobno ciaze ale ile mozna,wreszcie nie wytrzymala i sobie poszła. Facet został wiec z rodzina, ale ja coś krucho to widze. Szaleje i miewa jakies potwornie zatrwazające zagrania. Powiedziałam, zeby moze spróbowali z zoną pojśc na terapie małżeńską, nie przyznać sie do romansu a wyciągnąc z niego dla siebie jakieś wnioski, a tamtej drugiej powinien dac spokój i pozwolić ułozyć zycie z kims innym. Jednak facet sie zapiera rękami i nogami a mozliwość przyznania zonie do wszystkiego to dla niego dramat. Mysle jednak, ze ona sie domysla, w sumie juz kilka osob wie o tym jego romansie i ze sie wyda to kwestia czasu. O co chodzi? Ja nie wiem. A wy wiecie? Naprawde myślałam, ze to facet z zasadami, ze sie z zoną kochają jak mało kto. Myślałam, ze to idealne małzeństwo...Straciłam wiare, ze takie istnieją.A moze tak własnie wygladają?
    • aron95 Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 08:01
      Zona nie daje mu tego co kochanka , a kochanka nie potrafi spełnić tego co żona
      . Arabowie dawno na to wpadli i moga miec po kilka żon.

      On od żony nie odejdzie ale zawsze będzie chciał mieć kogoś na boku .
      I jak tej żonie dobrze to niech to lepiej zaakceptuje .
      • menab Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 08:10
        > On od żony nie odejdzie ale zawsze będzie chciał mieć kogoś na
        boku .
        > I jak tej żonie dobrze to niech to lepiej zaakceptuje .

        Ale co ma zaakceptować, skoro o niczym nie wie? Fajna perspektywa,
        nie ma co.
        • i33 Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 08:35
          pogmatwanie z poplątaniem...a gdzie tu dojrzałość i branie
          odpowiedzialności za swoje życie czyny...
          i co to ma być za określenie "on jej dał dziecko"---wystrugał i
          ożywił
      • satelitka1 Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 08:31
        Hejka wink nie mozna miec wszystkiego wink co to znaczy, ze obie kobiety mu czegos
        nie daja? a on co im daje? poza klamstwami i nielojalnoscia? a jak pozna kolejne
        naiwne, ktore znow beda w "jakis sposob inne" i dadzą mu cos innego - to co?
        Haremik? Uwazam, ze facet po prostu nie dorosl, nie potrafi dokonywac wyborow.
        Taki nieszczesny "Piotruś Pan"...
        • ladyhawke12 Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 08:39
          podobno przyjaciele z piaskownicy nie powinni zawierać związków małżeńskich, podo bno dlatego że partnera, lub partnerke traktuje sie po tylu latach jak rodzeństwo, a przecież nie sypia sie z siostra lub bratem, takie małżeństwa szybciej sie ropadaja niz inne, bo nie maja tyk miesiecy , lat poznawania, a facsynacja mija szybko, miłośc pododbno po roku.póxniej podobno ludzie sa ze soba z innych powodów,i nie zawsze sa to dzieci. ta panienka na boku, daje mu ten powiew nowosci, i nie zmieni swojego zachowania, powinien isc na terapie najpierw sam, poźniej z zona o ile nie dojdzie do wniosku ze lepij jest jednak sie rozwiesc.
          • sylwiamich Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 08:46
            Nie byłabym taka surowa w ocenie Pana.Potrafię zrozumieć że ktoś ma
            tak wysokie poczucie obowiązku że nie może podjąc takiej decyzji. I
            rozumiem że zostanie z niekochaną żoną jest bardzo pragmatycznym
            posunięciem.Bo mieszkanie, bo znajomi, bo rodzina, bo tysiąc powodów
            do czucia się bezpiecznie i życia w stabilizacji.Nie jestem idealna,
            nie jestem super.Nikt nie jest.Wiem że można się tak wpieprzyć że z
            dorosłego robi się idiota(tka).
            • i33 Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 09:37
              nie twierdze że jesteśmy lepsze bez winy,czy ogółem czy ja sama...
              może mam wyostrzone spojrzenie---ponieważ widze że od mężczyzn
              wymagamy mniej niz my same musimy podołać i niż od nas się wymaga...
              zauważ --jaka jest opinia społeczeństwa---kobiecie mniej wypada niż
              mężczyżnie---jak on skoczy na bok--można wybaczyć bo podobno ma taka
              nature że trudno mu się powstrzymać---kobieta jak skoczy---to jak
              się sama się połamie---nie zawiedzie nie porani---to wokół znajdzie
              się mnóstwo "nauczycieli"tych co chętnie rzucą kamieniem...
              jak zostawi zaniedba dzieci---u mężczyzn to na porzadku
              dziennym,kobieta--najgorsza zdzira---i nikt nie zgłębia tego
              dlaczego..?
              może i to prawda że same wzięłyśmy sobie na głowe to co kiedyś
              robil;i mężczyżni--taki duch czasu...to dlaczego mężczyzna nie idzie
              za tym duchem i nie wpasowuje się w nieznane role tak elastycznie
              jak kobieta?
              kiedy mężczyżni nauczą się otwarcie mówić o swoich uczuciach
              potrzebach otwarcie i kobiecie a nie kumplom przy piwie?
              można tak sobie i innym pogmatwać że bez terapii nie obejdzie się
              wydaje mi się jednak że dopóki nie poznamy siebie samych nauczymy
              się odważnie siebie wyrażać, pamiętając że mimo iż mamy prawo do
              radości zczęścia---nie mamy prawa odbierać go innym a najbardzie4j
              dzieciom---bo one są obserwatorami i powielą na różne sposoby
              machinalnie skutki naszych idityzmów--naszych penetacji poszukiwań
              przyjemności--tak naprawde to szukamy ciągle właśnie tego by nam
              było miło,żeby nam się zdawało że nas kochają dowartosciowują----
              bo sami nie czujemy się wspaniali--szukamy potwierdzenia różnych
              rzeczy w innych
              a powtarzam dopóki nie poznamy siebie samych nie poukłada się---i w
              związkach też
              • z_mazur Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 09:43
                > może i to prawda że same wzięłyśmy sobie na głowe to co kiedyś
                > robil;i mężczyżni--taki duch czasu...to dlaczego mężczyzna nie
                idzie
                > za tym duchem i nie wpasowuje się w nieznane role tak elastycznie
                > jak kobieta?

                Też się nad tym zastanawiam.
                I nasuwa mi się taka odpowiedź - wy wchodzicie w gotowe role,
                natomiast nie bardzo wiadomo w jaką rolę ma wejść mężczyzna,
                przecież nie oczekujecie od nas, że staniemy się emocjonalnymi
                dziećmi, którymi wy silne kobiety będziecie się mogły zaopiekować.
                Po prostu te nowe role dla mężczyzny w tym współczesnym świecie
                dopiero się tworzą i to takie trochę szukanie po omacku, stąd
                trudność.
                • anja_pl wzorce 22.08.07, 09:59
                  a niby skąd są te gotowe wzorce? ktoś je dla nas opracował? kto i
                  kiedy?
                  bo ja pamiętam, że kobieta powinna leżeć na kanapie i pachnieć, a
                  nie zajmować się jeszcze jednym i na dodatek wiekowo dorosłym
                  dzieckiem?

                  a dlaczego dla panów nikt nic takiego nie opracował? dykryminacja?
                  czy lenistwo?
                  • sylwiamich Re: wzorce 22.08.07, 10:15
                    Aniu...od urodzenia mam w nosie co myślą o mnie inni ludzie.czy inni
                    przeżyli moje życie?Siedząś w mojej głowie?Jakie maja prawo mnie
                    oceniać?Dlaczego mam brać pod uwagę ich opinie?Sama jestem swoim
                    sumieniem.
                    A teraz o tych nowych rolach.Kobietom też niezbyt nieraz
                    wychodzi.Nauka angielskiego, studia, dzieci, praca,
                    fitnes....wszystko po łebkach, z poczuciem winy.Tak sobie świetnie
                    radzimy?Nie sądzę.Podobnie jest z facetami.Też dopasowywują się do
                    zmieniających się realiów.Z jednej strony maja być czuli ale nie
                    miękcy, parcowici ale nie pracocholicy itd.Kobiety maja coraz
                    większe wymagania.I coraz beszczelniej o tym mówią i tego
                    wymagają.Gdzieś się te nasze płcie pogubiły...trudny czas.Ale wierzę
                    że niezwracanie uwagi na tych innych i życie bez stereotypów
                    spowoduje szybsze dogadanie się.
                    Wczoraj mój obecny zmywał naczynia a ja kosiłąm trawę.I jakoś on nie
                    stracił w moich oczach a ja nie "wyjajeczkowałam" go.Bo stereotypy
                    obydwojgu wydają się nam śmieszne.
                  • z_mazur Re: wzorce 22.08.07, 10:21
                    > bo ja pamiętam, że kobieta powinna leżeć na kanapie i pachnieć, a
                    > nie zajmować się jeszcze jednym i na dodatek wiekowo dorosłym
                    > dzieckiem?

                    Anju tylko, że Wy tej roli nie chcecie pełnić, mało tego buntujecie
                    się gdy mężczyźni chcieliby was w tej roli widzieć.

                    W takim razie oddajemy wam pole i staramy się z tym godzić, mało
                    tego uczymy się to cenić. Tylko w drugą stronę to tak nie działa,
                    kobiety nie potrafią jasno sprecyzować jakie są ich oczekiwania od
                    faceta we współczesnym świecie, poza tym żeby zaakceptował zmiany
                    jakie zaszły w was kobietach. No ok powoli akceptujemy, a dalsze
                    oczekiwania???
                    Najczęściej to sprowadza się do skrajnie sprzecznych oczekiwań
                    wykluczających się wzajemnie.
                    • sylwiamich Re: o czym piszecie? 22.08.07, 10:39
                      dyskusja bez sensu.Każdy chce czego innego.Są takie co mówią, takie
                      co nie mówią. I takie co jaja obcinają żadając.I oki.Bo ludzie są
                      inni.I dzięki bogu w obydwu płciach.
                      • z_mazur Re: o czym piszecie? 22.08.07, 17:56
                        > Bo ludzie są
                        > inni.I dzięki bogu w obydwu płciach.

                        To jakaś mantra?
                        "Ludzie są inni, ludzie są inni..."
                        • sylwiamich Re: o czym piszecie? 22.08.07, 22:25
                          z_mazur napisał:

                          > > Bo ludzie są
                          > > inni.I dzięki bogu w obydwu płciach.
                          >
                          > To jakaś mantra?
                          > "Ludzie są inni, ludzie są inni..."
                          >


                          A co? Zła? Mi się podoba bardziej od "moja wina, cudza wina"
                          • z_mazur Re: o czym piszecie? 22.08.07, 23:50
                            > A co? Zła? Mi się podoba bardziej od "moja wina, cudza wina"

                            A dlaczego "wina"? Pewnie to jakaś aluzja? smile

                            Jak dla mnie, to nie zła, tylko po prostu nieprawdziwa.

                            Ludzie są na tyle samo inni na ile podobni.

                            Nie ma dwóch identycznych ludzi, a zarazem większość ma po dwie ręce, dwie nogi, jedną głowę i sporo innych podobieństw.

                            Podobnie jest z ludzką psychiką, każdy jest inny ale zarazem każdy podobny, i szafowanie wszędzie hasłem o inności jest po prostu bez sensu, bo tyle samo w nim prawdy jak w tym, że wszyscy są tacy sami.
                            • sylwiamich Re: o czym piszecie? 23.08.07, 09:09
                              z_mazur napisał:
                              Jak dla mnie, to nie zła, tylko po prostu nieprawdziwa.Podobnie jest
                              z ludzką psychiką, każdy jest inny ale zarazem każdy podobny, i s
                              > zafowanie wszędzie hasłem o inności jest po prostu bez sensu, bo
                              tyle samo w ni
                              > m prawdy jak w tym, że wszyscy są tacy sami.


                              No i błąd logiczny.Szkoda.Głupia rozmowa.Nie chce mi się...bleee
                    • akacjax Re: wzorce 22.08.07, 15:14
                      "Anju tylko, że Wy tej roli nie chcecie pełnić, mało tego buntujecie
                      się gdy mężczyźni chcieliby was w tej roli widzieć."

                      Bo my niestety wiemy, że Wam to takie traktowanie nas przechodzi z wiekiem...i bardzo to wypominacie...więc by Was nie doprowadzać do takiego stresu bierzemy na siebie trochę więcej niż chcecie.
                • i33 Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 10:10
                  i z tego wszystkiego ujawniły się braki w silnej kobiecie --ona nie
                  potrafi zrozumieć mężczyzny chociaż o mało co nie stała się nim!
                  a może to hormonalne igraszki w nas obu płciach?
                  to jak 50% na 50% Zle bo tak nie ma 70% kobiety a 30% mężczyzny--
                  boje się że to za mało faceta no i gdzie w jakim miejscu te %
                  ujawnią się-a to ryzyko...
                  chyba lepiej z procentami nie kombinować--za mało orginału będzie
                  wszystko przez tych na olimpie --za dużo tam mieszali i nam sie
                  udzieliło
                  myśle że kwarantanna od płci przeciwnej jest w wielu sytuacjach
                  wskazana--taka abstynencja w rozeznaniu procentowym
                  a i tak winie zeusa....
                • i33 Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 10:17
                  -wydaje mi się że lepiej by było gdybyście po prostu byli otwarci---
                  nie trzymali się patriarchalnych wzorców, byli gotowi na nowości, na
                  mediacje,nietypowe rozwiązania---i dużo mówili o uczuciach nie
                  wstydzili się ich nie owijali w bawełne,
                  piszesz mottem ---reklamacja
              • nangaparbat3 i33 22.08.07, 15:53
                a powtarzam dopóki nie poznamy siebie samych nie poukłada się---i w
                > związkach też

                To sie nie poukłada, bo poznawanie siebie to zadanie na całe zycie.
                • i33 Re: poznać siebie 22.08.07, 17:49
                  tak myśle że poznajemy sie całe życie,jak uczymy się całe
                  życie...jeśli nam się chce oczywiście bo bywa że się tak zasklepimy--
                  że tylko narzekanie zostaje i zzwalanie winy na innych i pech...
                  myśle jednak że do zbudowania partnerskiego awiązku który wznosi
                  obydwoje wzwyż wystarczy poczuć sie na tyle dobrze ze sobą by nie
                  potrzebować paradoksalnie szukać---uwierzyć w siebie nie czuć lęku
                  przed samotnością--oswoić się ze soba---ja to nazywam ---poukładać w
                  swoim wnętrzu popróbować sił, przyhamować popęd seksualny---a to się
                  da9nie mylić z tłumieniem0---....uważam Ze wtedy wiemy przynajmniej
                  co nam na pewno nie odpowiada
                  fakt że ja bazuje na innych przesłaniach--nie tylko na chce podoba
                  się lubie odrzuca mnie zraża itd--....
                  generalnie chodzi mi o to że zmieniamy siebie nie świat
                • i33 Re: a te pięśćiaki 22.08.07, 18:08
                  to kamienie z epoki łupanego czy co ?tak gwoli zaspokojenia babskiej
                  ciekawości?
                  • nangaparbat3 Re: a te pięśćiaki 22.08.07, 22:19
                    Kamienie. Łupane. Tak.
                    Co do meritum - to sie zgadzam. Chociaz chodzi mi po głowie, ze
                    zmieniajac siebie zmieniamy i swiat.
                    Na pewno smile
                    • z_mazur Re: a te pięśćiaki 23.08.07, 00:01
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Kamienie. Łupane. Tak.
                      > Co do meritum - to sie zgadzam. Chociaz chodzi mi po głowie, ze
                      > zmieniajac siebie zmieniamy i swiat.
                      > Na pewno smile

                      Zmiana jednego elementu układu zmienia cały układ. smile))
    • akacjax Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 10:09
      Dlaczego spadliśmy z nieba? Może forum o nieszczęśliwych miłościach byłoby lepsze?
      No i dlaczego tak martwi Cię ta sytuacja? Facet nadaje się do terapii. A jak nie chce-to jego problem, no i żony.
      Chyba, że nie będzie dalszych skoków w bok, zaopiekują się domowym ogniskiem, poszukają w sobie tego, co ich łączy, skupią się na rozwiązywaniu wspólnie problemów, będą na siebie otwarci...a jeżeli nie?
      Sami zadecydują, co dalej.
      • przypa-dkowa Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 19:32
        A gdziez tu nieszczesliwa miłośc, skoro on ewidentnie kocha zone i to z wzajemnością? Martwi, poniewaz chce pomóc, poniewaz własnie nie radzi sobie i sa w to zaangazowane inne osoby tylko nie zona. Dobrze by było, gdyby potrafili sami o sobie decydować i rozwiązywali problemy sami. jesli ktoś jednak miewa pomysły z odebraniem sobie zycia włącznie, jak mozna przejść obojętnie?Czasem to mysle, ze ten facet nie radzi sobie z... wyrzutami sumienia, które go zjadają. Ze wpakował sie w romans i zabrnał tylko daltego tak daleko, ze przy zonie z tą okropną tajemnica, nie czuł sie dobrze. Ze ucieka od kobiety, do której chcialby sie zblizyć, lecz juz nie wie jak. Wie, ze gdy sie przyzna, zostanie sam. gdy sie przyzna, moze sie targnie...Obłęd.
        • akacjax Re: Idealne malzenstwo 22.08.07, 20:15
          > A gdziez tu nieszczesliwa miłośc, skoro on ewidentnie kocha zone i to z wzajemn
          > ością?

          To jest miłość? Wzajemna? Zdrada, szantaż, nichęć do terapii?
          Ja naprawdę inaczej rozumiem miłość. I wiem, że małżeństwo ratuje się od środka. Jak sami na to nie wpadną, nie dogadają się, to nie ma takiej siły zewnętrznej, która zmusi ich do szczęścia wspólnego.
    • misbaskerwill nie rozumiem 22.08.07, 22:34
      Czemu uważasz, że spadliśmy Ci z nieba?
      Pytasz o idealne małżeństwo?
      To przecież każdy wie - małżeństwo "jak w bajce". Gdzie relacje układają się
      idealnie.
      I każdy wie, że nie ma ideałów.
      • przypa-dkowa Re: nie rozumiem 22.08.07, 23:24
        Wy tu jestescie nie przypadkowi-kazdy ma podobne bądz takie same doświadczenia. Łatwo popełnić najwiekszy w zyciu bład, gdy sie do końca siebie i sprawy nie rozumie. Moze warto spojrzeć z innej, czyjejś perspektywy i pomysleć kolejne dwa, albo nawet tysiac razy. Nie pytam o idealne małzeństwo. Rozgoryczenie mnie bierze, ze nic prawdziwego i szczerego wokół nie widze. Same pozory
        • akacjax Re: nie rozumiem 23.08.07, 07:27
          Najwiekszym błędem jest zakładanie, że to, co widzę to wszystko. I jeszcze dorabianie do tego teorii potwierdzających, że tak jest.

          > Łatwo popełnić najwiekszy w zyciu bład, gdy sie do końca siebie i sprawy nie r
          > ozumie.
          Niełatwo do końca siebie i sprawę zroumieć, błędy są codziennością, nie przywilejem, liczy się jednak wychodzenie z nich, radzenie sobie.

          Moze warto spojrzeć z innej, czyjejś perspektywy i pomysleć kolejne dwa
          > , albo nawet tysiac razy.

          Przyjmowanie cudzej, a nie swojej perspektywy, to wstęp do uzależnienia.

          Rozgoryczenie mnie bi
          > erze, ze nic prawdziwego i szczerego wokół nie widze. Same pozory

          Pozory zawsze mylą, a przecież wszystko co "nie moje" jest pozorem. Polecam "Przebudzenie" A. de Mello.
    • satelitka1 Re: Idealne malzenstwo 23.08.07, 08:40
      no właśnie - jakie jest to idealne małzenstwo???? moze opcja, że on "bzyka sobie
      wszystko co się rusza", a ona trzepie garami w kuchni i hoduje potomstwo? wink a
      moze wersja taka "bardziej światowa": on - cytat j/w - ona ma "tzw. przyjaciela,
      do celów wiadomych" wink i czasami urządzają nawet wspólne imprezki wink Tylko, czy
      to jest normalne, czy zahaczamy juz o patologię?
      Z drugiej strony - dlaczego wymaga się od nas ciągłego przymykania oczu - na ich
      "wybryki"(terminologia mojego ex, którym to mianem okreslił zdrade,
      niedojrzalosc emocjonalną, kłamstwa i podlość). W końcu brykać to moga
      zwierzatka na łące, a dorosły facet powinien być dorosły, odpowiedzialny i
      nazywać rzeczy po imieniu. Dlaczego nawet 30-letni faceci udają 5 -letnich
      chłopczyków i sądzą, ze wszystko im się upiecze, jak w dzieciństwie, gdy
      zwineli babci cukierki wink???Pozdro wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja