Dodaj do ulubionych

na ile możliwe jest...

22.08.07, 20:32
na ile możliwe jest że to co czuje do mojego już nie męża to uczucie
braku czegoś... Braku domu na wzgórzu, braku terenowego auta, braku
wakacji na "bora bora", nart w szwjacarii, co weekendowych wypadów,
brak nawet własnego m-coś tam. Nie szukam krytyki. mam pytanie, czy
mozliwe, że tesknie za tym a nie za już nie moim męzem?
Obserwuj wątek
    • cosmopszczolka Re: na ile możliwe jest... 22.08.07, 20:48
      Jest to mozliwe i wielce własnie prawdopodobne. Ale mysle, ze jest
      to teskonota nie za samym domem, naratmi itd. ale własnie za
      wspólnym obcowaniem z kims w miłej scenerii. Bo przecież mozna dalej
      mieszkać w tym samym domku z ogródkiem, pojechać samemu na "bora
      bora" ale czy daje to zadowolenie?!. chyba nie. I własnie tu w tym
      wszystkim chodzi....
    • joanna9969 Re: na ile możliwe jest... 22.08.07, 20:53
      > braku czegoś... Braku domu na wzgórzu, braku terenowego auta, braku
      > wakacji na "bora bora", nart w szwjacarii, co weekendowych wypadów,
      > brak nawet własnego m-coś tam.
      To wszystko i wiecej to ja moge miec i bez mojego M (a to nawet lepiej bo bedzie
      to wtedy kiedy ja bede miala na to ochote)nigdy nie chcialam
      i nie chce byc zalezna od faceta pod wzgledem materialnym , jesli juz bedzie mi
      brakowalo M to wtedy gdy bede chciala znalesc sie w czyis ramionach no i ogolnie
      w nocy smile
        • rafanetka Re: na ile możliwe jest... 22.08.07, 21:12
          Oby, bo zaczynam się gubić. To przeciez nie rywalizacja. On własny
          dom-ja wynajęte małe mieszkanko,on super auto- ja coś co ledwie
          jedzie, on wakacje gdzie chce-a ja wyjazd ze znajomymi z darmowym
          noclegiem. Ja wiem to głupie. Bo nie o to w życiu chodzi. Chyba mnie
          to na razie przerasta. Na razie....
          • em120777 Re: na ile możliwe jest... 22.08.07, 21:31
            Trzymaj się kobieto !!! - i pamiętaj, że on też chciał na ten wyjazd ze
            znajomymi przybyć, a nie było takiej opcji!!! - bo to coś Twojego było !!! do
            czego on nie ma wstępu, co sama zorganizowałaś, bo masz już własne życie i ono
            też jest fajne .. zupełnie inne, ale też fajne. Głowa do góry!!! Bora Bora na
            nas czeka wink)))))
          • m_niczka Re: na ile możliwe jest... 22.08.07, 21:51
            Myślę sobie, że to raczej naturalne zachowanie. Owszem nie chodzi tu
            o rywalizację, ale myśle, że może po prostu przywykłaś do pewnych
            rzeczy i teraz za nimi tęsknisz (a nie za eksem)... niemniej jednak
            z tego co piszesz wynika, że próbujesz sobie z tym radzić... moja
            rozwodząca się z mężem znajoma czuje podobnie, co więcej ma trochę
            żalu, że przecież przez lata wspólnie pracowali na pewien status, a
            okazuje się, że aktualnie tylko eks może sobie pozwolić na
            zagraniczne wypady i inne "fanaberie", ona jeździ na wakacje w
            Polsce, ale przynajmniej w towarzystwie, jakie sama sobie wybierze,
            w spokoju, tam gdzie jej sie podoba, no i bez eksa co stanowi
            bezcenną "wartość dodaną".
            Pozdrawiam i oby Cię nic już nie przerastało!
          • sbelatka Re: na ile możliwe jest... 22.08.07, 22:34
            no dobrze...

            świetnie miec nowe zycie, jesli sie chcialo pozbyc męża z zycia - to
            świetnie jeśli sie udalo...

            ale jesli sie tgo nie chcialo..a mialo sie zabezpieczone rózne
            takie - nichc będzie ze fanaberie - to dla mnie jest naturalne, ze
            sie ma żal...

            że jest nam żal..

            oczywiscie możana zarzucic grzywą na zank czegos tam stojąc na
            parkingu w maluchu obok wypasionego merca...z ktorego wystaje łeb exa

            a na znak dumy!

            dgybym musiala oglądac kazda złotówke o ex szastałby kasa z nowa
            lalunia na dodatek u boku... to trudno byloby mi zapewne oderwac
            mysl od tego.. zawistna byc może
            a dołującą na pewno

            jasne, ubogo ale chędogo (co za słowo, nawet nie wiem jak sie to
            pisze)

            i może ci brakowac domku, wakcji i czego tam jeszcze - juz nie
            koniecznie exa..
            ale zbadaj soebie co czujesz sama - my możemy ci najwyzej pokazac
            jakie sa nasze poglady i pzrekonania
            i nijak sie to ma do tego co czujesz..

            bo czujesz to co czujesz i masz do tego prawo.. po prostu...

            choc czasem chcialo by sie czegos nie czuc....
        • czarnaandzia Re: na ile możliwe jest... 22.08.07, 22:24
          Nie wiem czy beznadziejne.Nie znam Twojej historii ale znam swoją i
          mojego prawie byłego.
          I wiem jedno,nie chciałabym teraz żadnych luksusów ,żadnych nart
          domków i innych bajerów.Wiem,że on ma lepiej w sensie materialnym i
          niech sobie ma.Ja jestem szczęśliwa z tym co mam teraz.
      • sylwiamich Re: na ile możliwe jest... 22.08.07, 22:23
        Nie słońce...mi się wydaje że też by chciała.A to nie zazdość.Bo
        wydaje się rafanetce że gdyby to miała...mogłaby być szczęśliwsza.A
        tak nie jest.Dotarł do niej fakt że to już koniec.Skończyła się
        zabawa w obrażanie, rozwodzenie, schodzenie.Koniec związku.A że nie
        ma nic w zamian...nie ma tyle kasy, nie ma innego partnera...więc
        smutno.Bo tak naprawdę, chociaż on zdradził...ona poniosła
        konsekwencje.
        Miałam tak samo.W ostatnie święta chciałam się pzrytulić do mojego
        byłego...bo ktoś mnie starsznie zranił.Ale potrafiłam się
        powstrzymać...nie kocham go...tro był tylko miraż.
        Trzymaj się dziewczyno.Dasz radę.Przechodzisz to co wszyscy tutaj
        kiedyś.Tylko słuchaj siebie i w stosunku do siebie bądż szczera.Bo
        najpierw jesteś Ty.I nikt nie ma prawa od Ciebie wymagać żebyś jego
        uważała za ważniejszego!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka