clio11
27.08.07, 16:17
Też niedawno wygrałam sprawę. Pierwszy raz widziałam tak wściekłego
faceta. Nie sprawiło mi to satysfakcji, zupełnie przecież nie o to
szło.
Nasze dzieci potrzebują pomocy obojga rodziców, a Ex zachowuje się
tak, jak gdybym to ja jemu osobiście wyrządzała krzywdę. Użył nawet
sformułowania "dostałaś więcej, niż ci się należy". Na nic zdało się
tłumaczenie, że ja łożę więcej i nie jestem w stanie sama utrzymać
dwoje nastolatków. Według niego jestem mściwą, leniwą babą, która
powinna wziąć dodatkowo jakieś part-time, skoro nie daje rady.
Nie omieszkał uświadomić dzieci tego samego dnia o tym, że:
-nie będą już dostawac od niego prezentów,
-nie będzie się dokładał do ich letnich wyjazdów,
-ciocie mieszkające w Ameryce są zbulwersowane wysokością
zasądzownych alimentówi, więc...też przestają im kupowac prezenty,
-według niego, alimenty 450 na dziecko są w zupełności wystarczające.
Nadmieniam, że:
-płacił po 300, alimenty podwyższono do kwoty 500 na dziecko,
-ciocie przysyłały "prezenty" nie proszone, dwa razy do roku, jakieś
ciuchy z wyprzedazy,
-przestał się dokładać w ubiegłym roku do czegokolwiek,
-pracuje za granicą i zarabia kilka razy tyle, co ja.
Byłam dumna z tego, że w odróżnieniu od innych -potrafię dogadac się
z Ex-em. Teraz przecieram ze zdumieniem oczy.
Witajcie po długiej przerwie