Też wygrałam; i co z tego...

27.08.07, 16:17
Też niedawno wygrałam sprawę. Pierwszy raz widziałam tak wściekłego
faceta. Nie sprawiło mi to satysfakcji, zupełnie przecież nie o to
szło.
Nasze dzieci potrzebują pomocy obojga rodziców, a Ex zachowuje się
tak, jak gdybym to ja jemu osobiście wyrządzała krzywdę. Użył nawet
sformułowania "dostałaś więcej, niż ci się należy". Na nic zdało się
tłumaczenie, że ja łożę więcej i nie jestem w stanie sama utrzymać
dwoje nastolatków. Według niego jestem mściwą, leniwą babą, która
powinna wziąć dodatkowo jakieś part-time, skoro nie daje rady.
Nie omieszkał uświadomić dzieci tego samego dnia o tym, że:
-nie będą już dostawac od niego prezentów,
-nie będzie się dokładał do ich letnich wyjazdów,
-ciocie mieszkające w Ameryce są zbulwersowane wysokością
zasądzownych alimentówi, więc...też przestają im kupowac prezenty,
-według niego, alimenty 450 na dziecko są w zupełności wystarczające.
Nadmieniam, że:
-płacił po 300, alimenty podwyższono do kwoty 500 na dziecko,
-ciocie przysyłały "prezenty" nie proszone, dwa razy do roku, jakieś
ciuchy z wyprzedazy,
-przestał się dokładać w ubiegłym roku do czegokolwiek,
-pracuje za granicą i zarabia kilka razy tyle, co ja.

Byłam dumna z tego, że w odróżnieniu od innych -potrafię dogadac się
z Ex-em. Teraz przecieram ze zdumieniem oczy.
Witajcie po długiej przerwiesmile

    • sylwiamich Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 16:37
      To jaki problem?smile))
      • clio11 Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 17:12
        Problem w tym, że nie przyszło mi do głowy, by mieszać dzieci w
        sprawy bytowe. To nie ich rzecz, jakie mają pochodzenie pieniądze na
        ich utrzymanie. To sprawa tylko i wyłącznie rodziców i oni powinni
        dogadać się między sobą, nie za pośrednictwem dzieci, a już Boże
        broń-nie powinni w tej materii szukać w nich partnerów do dyskusji.
        dziecko, nawet nastoletnie, nie ma o tym zielonego pojęcia. Nie
        wspomnę już o dyskomforcie i wewnętrzym rozdarciu.
        Już miało wypsnąć mi się coś typu "faceci to egoiści", ale wierzę,
        że jestem wyjątkiem, cała reszta dogaduje się bez przeszkód, przy
        kawie i dobrym ciastku wink

        • sylwiamich Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 17:26
          Nie uchronisz dzieci przed chamstwem.Wielu ludzi będzie próbowało
          wykorzystać je do własnych celów.Twoja w Tym głowa żeby juz teraz
          ich uczyć odpowiedniego stusunku do takich zachowań.Mój mąż nie
          płaci mi alimentów od kilku lat.Bo tak.smile))
    • vertigo5 Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 16:38
      ooooo, dawno niewidziana i nieczytana tutaj clio smile
    • julka1800 Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 16:38
      witamy Cliosmile))
    • movisz Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 18:53
      O 100 zl roznicy tak sie zabulgotal?
      Olac faceta z gorki i na ta intencje nastepnym razem jak go
      bedziesz miala widziec to zaloz cos nowego zeby wiecej sie bulgotal.
      Bo oczywiscie wywnioskuje ze to za jego 100 zl.
      Ciocie z Ameryki olac takze, a nastepnym razem jak cos przysla to
      podziekuj w imieniu napotkanych cyganow ktorym rzeczy oddalas, brak
      prezentow od niego dla dzieci takze olac i ogolnie nie przejmowac
      sie. Przeciez zycie jest piekne. Przeciez wzbogacilas sie o az 100
      zl. miesiecznie.
      Ha ha ha i jeszcze raz ha.
      • clio11 Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 19:25
        Gwoli ścisłości
        -Ex zagulgotał się sumarycznie, o 400 miesięcznie, co przy
        dotychczasowo płaconych 600PLN na dwoje dzieci daje obłędną kwotę
        1000PLN. Największy ból to chyba nie fakt, że kwota jest jaka jest
        (kto wychowuje dzieci ten wie, że nie są to kokosy), a fakt, że nie
        ma kontroli nad jej wydatkowaniem. W rozmowie z młodszą córką
        wyraził nawet obawę, by "przypadkiem nie utrzymywał za te pieniądze
        waszej matki".
        Gość jest żałosny, jak cała ta sytuacja i "buchanie się" o 400
        złotych. Dzieciarni jest przykro, bo widzi, że nie taki tatuś fajny,
        za jakiego chce uchodzić. Mnie tym bardziej, bo nie zalezy mi na
        pogorszeniu stosunków między nimi, a widzę, że Ex nieuchronnie do
        tego zmierza.
        Faceci...miało być bez uogólnień, hihi.

        • sylwiamich Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 19:31
          Ja musze bronić facetów!!!Matko...po raz pierwszy w życiusmile))
          Sa normalni.Znam tatę który płaci alimenty, spędza z dzieckiem
          wakacje i kupuje wszystko co tylko możliwe.
          Znam wielu zwykłych, uczciwych mężczyzn...tylko kurde żaden z nich
          nie jest moim mężemsad(Mój tez wyraził pogląd że na moje majtki
          płacić nie będziewink))
          Ale nie wszyscy są tacy..tylko zauważyć ich trudno pośród tego
          całego...tadam
          • movisz Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 20:17
            Nadmieniam, że:
            -płacił po 300, alimenty podwyższono do kwoty 500 na dziecko,

            Sorry, kalkulator zawiodl.


            > Sa normalni.Znam tatę który płaci alimenty, spędza z dzieckiem
            > wakacje i kupuje wszystko co tylko możliwe.

            Przelecialam w myslach tych co znam i nie moge sobie przypomniec
            zadnego normalnego. Wszyscy "pokrzywdzeni".
            Mam pecha.

            • movisz Re: Też wygrałam; i co z tego... 27.08.07, 20:20
              Przypomnialam sobie takiego jednego. Rzeczywiscie lozy na dziecko
              bardzo duzo, ale ... rzadko widuje.
    • tricolour Tak strasznie sie nie martw... 27.08.07, 19:40
      ... bo załozyłas sprawę o podwyższenie alimentów, a nie o podwyższenie alimentów
      + entuzjazm exa.

      Cel został osiągnięty, a cena jest taka, jaka jest. Trudno. Nikt nie mówił, że
      po rozwodzie exowie znikną na zawsze lub będą sympatyczni, mili, spolegliwi...
      • sbelatka Re: Tak strasznie sie nie martw... 27.08.07, 22:34
        ooooo, sorry....

        moj ex mówił, że będzie miły i symaptyczny i będzie nam reperował i
        takie tam duperele...

        może i jest mily i sympatyczny - a mnie skąd o tym wiedziec????
        skoro go nie widuję???

        znaczy, znowu sorry - niestey ciągle go widuje jak jeździ pod moimi
        oknami do swojej mausi...

        ale poza tym to zaczyna mi to nieco zwisać...
        az sama sie dziwie...

        a w kwestii dogadywanie sie z exami... chyba trzeba nieco opuszczać
        poprzeczki...

        bo jednak zdecydowna wiekszośc (ale nie wszyscy smile _) faceci to
        małe chlopcyki, których gówniana rzeczywistośc przerosła..
      • clio11 Re: Tak strasznie sie nie martw... 28.08.07, 11:09
        Faktycznie, w pozwie nie było napisane, że wnioskuję też o
        entuzjazm, takt i kulturę, oraz o poszanowanie psychiki naszych
        dzieci. Chyba czas włożyć to między bajki.
        A poprzeczki nie obniżę, ponieważ obniżałam ją i tak przez
        kilkanaście lat, nabawiając się sama przez to kontuzjiwink

        Tri, nikt nie mówił, że po rozwodzie Ex-owie będą zawsze
        sympatyczni, mili spolegliwi, ale też nikt nie mówił, że będą zawsze
        nabzdyczeni, wciąż szukający dziury w całym i pszenno-buraczanie
        przaśni, błe.

        • julka1800 Re: Tak strasznie sie nie martw... 28.08.07, 11:34
          clio11 napisała:

          > Tri, nikt nie mówił, że po rozwodzie Ex-owie będą zawsze
          > sympatyczni, mili spolegliwi, ale też nikt nie mówił, że będą
          zawsze
          > nabzdyczeni, wciąż szukający dziury w całym i pszenno-buraczanie
          > przaśni, błe.

          Clio tak sie zastanawiam czy ja w oczach Ex nie jestem wlasnie
          pszenno kwasna?tongue_out
          No ale ja sie czepiam: o alimenty, o czestsze wizyty u dzieci,
          ciagle cos od niego chce (choc powoli juz przestaje).
          On nic.
          A potem sie dziwi, ze nie mam ochoty na podaguszki, jak starzy
          dobrzy Ex-malzonkowie tongue_out
    • rozwodnica Re: Też wygrałam; i co z tego... 28.08.07, 10:01
      Nie wiem jaka jest Wasza sytaucja finansowa, ile wydajecie na dzieci itp ale
      akurat stwierdzenie, że facet nie chce łożyć na "majtki byłej żony" wcale mnie
      nie dziwi. Choćby zarabiał kokosy.
      Wciąganie dzieciaka w spory to zupełnie inna bajka i tu w ogóle nie ma czego
      komentować.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja