Pierwsza przymiarka do rozodu....

04.09.07, 12:30
Witam,

Dla tych co mnie nie pamietają - jestem w trakcie rozstania z mężem
alkoholikiem... Sprawy majątkowe mamy już uregulowane i po chwilowym
odetchnięciu po przeprowadzce i calym zamieszaniu ze sprzedażą domu,
postanowiłam wziąść się za rozwód od strony formalnej...

Jestem po pierwszej rozmowie z mężem na ten temat i co
usłyszałam... "ja do żadnego sądu nie pójdę i nie zamierzam się z
niczego tłumaczyc przed starą dewotką... przynies mi papier do
podpisania - wszystko ci podpiszę, a do sądu nie pójdę..."

I teraz pytanie czy jest możliwość uzyskania rozwodu za
porozumieniem stron jeśli on nie zamierza sie stawić na sprawy?
Przyznam, że gdyby była taka możliwość to najchętniej załatwiłabym
to w ten sposób - byłoby to znacznie bardziej bezstresowe...
A jeśli nie to może jeśli wniosę o rozwód z jego winy będzie to do
przeskoczenia? Nie zależy mi na orzekaniu winy - chcę miec to po
prostu z głowy, ale nie wiem jak wyglądaja procedury, gdy mąż nie
zamierza sie stawiać na sprawie....

Poradziecie coś?
    • aron95 Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 04.09.07, 12:59
      Złóż wniosek i czekaj , a resztą się nie przejmuj . Przyjdzie to przyjdzie nie
      to nie . Sądu to sprawa , najwyżej grzywnę dostanie .
      • izasobol Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 04.09.07, 13:16
        W koncu tak zrobie jak nie znajdę innego rozwiązania, ale może jest
        sposób na to, żeby go tam nie było - jak sam zresztą chce? Może jak
        jakieś jego oświadczenie doniosę, że zgdza się na rozwód za
        porozumieniem stron wystarczy? Może być nawet z notarialnie
        poświadczonym podpisem - taki rozwód byłby i dla mnie o wiele
        łatwiejszy - czemu więc nie wykorzystać jego niechęci do sądów...
        A co do grzywny - nie zależy mi na tym, a to pewnie odwlecze sprawę
        w czasie i do tego spotęguje jego niechęć do mnie (oczywiście będzie
        to moja, a nie jego wina smile ) Nie zależy mi na jego sympatii, ale
        mamy dzieci i tak czy inaczej on je odwiedza - wolę żeby jego
        kontakty z dziećmi przebiegały w atmosferze bez napięć - dla ich
        dobra...
        • tricolour Strony muszą być choć na jednej rozprawie... 04.09.07, 14:05
          ... inaczej mógłbym wnieśc przeciwko Tobie dowolną sprawe i ją wygrać... smile))

        • notting_hill Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 04.09.07, 16:13
          Kobieto! Co się Ty przejmujesz co on zrobi a czego nie zrobi?! Skoro
          się z nim rozwodzisz, to przyjmij że jest to dla Ciebie obcy facet i
          nic co zrobi nie powinno Cię ruszać. Rób swoje, tego się trzymaj i
          dąż do swojego celu.
          Jasne, najlepiej będzie jak wszystko sama załatwisz, poprzesuwasz,
          poustawiasz i papiery rozwodowe przyniesiesz w zębach żeby było
          pozamiatane.

          Walę tak prosto z mostu, bo widzę żeś współuzależniona jak nie wiem
          co!
          Podjęłaś decyzję, swoją decyzję, chwała Ci za to, zapewne nie było
          to łatwe, więc jesteś wielka. Ale odpuść już teraz życie za innych
          ludzi. Żyj tylko za siebie. To całkiem wystarczy.
          • izasobol Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 04.09.07, 19:15
            Powiem ci dlaczego sie przejmuję:

            1. Rozwód bez jego obecności będzie tylko zwykłą sprawą urzędową do
            załatwienia bez obciążenia emocjonalnego - zdecydowanie wolę ten
            wariant

            2. Mamy dzieci i odwiedza ich u mnie - nie pozwolę mu ich zabierać z
            różnych powodów, ale może ich odwiedzać nawet codziennie, jeśli
            chcę - atmosfera kłótni w tym przypadku nie jest dzieciom potrzebna.

            Więc to co ty nazywasz współuzaleznieniem dla mnie jest dbaniem o
            własne interesy...

            Poza tym uniknę stawiania warunków na sprawie jeśli chodzi o
            kontakty z dziećmi (zapewne zarządałby aby co któryś weekend byliu
            niego) - a to wyjdzie im na zdrowie.... o tym jaki jest mąż w
            stosunku do dzieci juz pisałam, a zabieranie ich na spacery pod
            budkę z piwem, czy podrzucanie babci która szarpie ich i wyzywa na
            pewno nie jest w ich interesie.

            Tak naprawdę jedyne czego sie obawia mój jeszcze mąż to alimentów
            które mu zasądzą bo do tej pory grosz na chłopców nie dał... poza
            tym boi sie urzędów jak diabeł święconej wody.
            • notting_hill Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 05.09.07, 10:34
              Izo, wiem że Twoje intencje są dobre, ale obawiam się że będąc w
              związku z uzależnionym człowiekiem nie jesteś w stanie dostrzec tej
              granicy, która dzieli rzeczy, które robisz w swoim i dzieci
              interesie, od tego co robisz z nawyku działania za innych. Wiem, co
              mówię, bom sama z tym walczę od kilku ładnych lat.
              Pozdrawiam Cię i życzę dużo determinacji.
              • izasobol Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 05.09.07, 14:32
                Ja z kolei wiem doskonale dlaczego tak mówisz... tylko moja sytuacja
                jest nieco inna... Mój pierwszy mąż był trzeźwym alkoholikiem i
                prowadził ośrodek terapii uzależnień, zatem zanim związałam się z
                alkoholikiem miałam kolosalną wiedzę na temat uzależnienia i
                współuzależnienia. Zatem pomimo, że byłam z alkoholikiem nigdy nie
                robiałam za niego NIC, to on sam ponosił konsekwencje swojego picia
                aż do bólu... zresztą dlatego byłam złą żoną smile A jego lęk przed
                sądem po prostu wykorzystuję w swoim interesie - jest to dla mnie
                najwygodniejsze wyjście - zresztą własnie zgodził się na takie
                rozwiązanie - podpisze mi pismo, że się zgadza na wszystko w moim
                pozwie i złoże go w biurze podawczym sądu razem z pozwem... i w ten
                sposób uniknę nieprzyjemnych emocji na sprawie.
                Jedyne czego nie udało mi się uniknąć to stres związany z jego
                piciem, a co za tym szło zagrożeniem dla mnie i dla dzieci...

                Dziękuję za troskę i też powodzenia w wychodzeniu ze
                współuzależnienia.
    • izasobol Do którego sądu mam złożyć pozew? 04.09.07, 14:24
      Ja jestem od prawie 5 lat zameldowana na stałe w Warszawie, meldunek
      czasowy miałam w ok. Zduńskiej Woli tam gdzie mąż miał menldunek
      stały. Obecnie mam meldunek stały w Warszawie, czasowy w Zduńskiej a
      mąż nie jest zameldowany nigdzie... ok 5 lat temu na 2 miesiące
      miałam meldunek stały pod Zd.Wolą tam gdzie mąż... Czyli mam składać
      w Zduńskiej czy w Warszawie?
      • majkel01 Re: Do którego sądu mam złożyć pozew? 04.09.07, 17:44
        pozew składasz w okręgu sadu ktorego mieliście ostatnie wspólne miejsce
        zamieszkania o ile jedna ze stron tam przebywa. Nie jest wazny meldunek tylko
        miejsce zamieszkania. Jeśli ostatnim wspólnym miejscem zamieszkania była ZW i
        maz nadal mieszka tam gdzies w okolicy to tam.... Tak na marginesie... ale w
        Zduńskiej Woli chyba nie ma Sądu Okręgowego tylko jest Rejonowy ? Zduńska Wola
        to Sąd Okręgowy w Sieradzu czyli składasz tam. Rozwody są bowiem w sądzie okręgowym.

        Nic mąz nie podpisuje. Jeśli nie chce przyjść na rozprawę wyjścia są dwa. Albo
        nic nie pisze i sad wyda wyrok zaoczny, albo napisze pismo że się na wszystko
        zgadza. Tylko że pismo powinno być nadesłane pocztą bądź złożone na biurze
        podawczym sadu. Niezręcznie by było gdybyś na rozprawie dawała sadowi pisma od
        męża. To jest jego sprawa czy przyjdzie czy nie, ale brak stawiennictwa nie
        stanowi przeszkody w rozpoznaniu sprawy.
        • tricolour To otwiera szerokie możliwości... 04.09.07, 17:50
          ... żona (dajmy na ten przykład) wnosi o rozwód. Listonosz przynosi odpowiednie
          listy polecone z sądu, które odbiera żona - bo żonie dają. Potem pisze za męża,
          że on na wszystko sie zgadza i wysyła pocztą do sądu. W oznaczonym dniu jest
          rozprawa i po krzyku.

          Za żadne skarby nie wyjadą sam bez żony...
        • izasobol Re: Do którego sądu mam złożyć pozew? 04.09.07, 19:06
          Bardzo dziękuję. Jeszcze tylko jedno pytanie - czy dobrze myslę, że
          w przypadku gdy on wysle pismo, że się zgadza rozwód mogę dostać
          szybciej? Tak mi sie wydaje "na chłopski rozum" ale nie wiem czy
          faktycznie sąd tak do tego podchodzi...
          • tricolour Ja widze pewien problem... 04.09.07, 19:23
            ... skoro Ty możesz rozwieść się bez udziału męża na rozprawie rozwodowej, to on
            może obniżyć alimenty do 11 zł miesięcznie - także bez Twego udziału.

            smile)
            • izasobol Re: Ja widze pewien problem... 04.09.07, 19:34
              On dobrowolnie rezygnuje z udziału w sprawie - ja bym nie
              zrezygnowała smile
          • majkel01 Re: Do którego sądu mam złożyć pozew? 04.09.07, 19:32
            według mnie tak czy siak powinno się zakończyć na jednej rozprawie jeśli nie
            będzie rozbieżności... no chyba że z powodu niestawiennictwa męza sąd odroczy
            rozprawę (chociaż nie powinien). Pismo męża, w którym uzna on powództwo powinno
            załatwić jednak sprawę.
            • izasobol Re: Do którego sądu mam złożyć pozew? 04.09.07, 19:35
              Jeszcze raz dziękuję za rzeczową odpowiedź smile
            • tricolour Majkel, Ty piszesz serio? 04.09.07, 20:07
              Niedawno twierdziłeś, że ludzie na rozprawy mają wracać z zagranicy, a teraz
              twierdzisz, że nawet do sądu iśc nie muszą.

              Liścik wystarczy wysłać... to jak w końcu jest.
              • majkel01 Re: Majkel, Ty piszesz serio? 04.09.07, 21:11
                > Niedawno twierdziłeś, że ludzie na rozprawy mają wracać z zagranicy, a teraz
                > twierdzisz, że nawet do sądu iśc nie muszą.

                nigdy tak nie pisałem.
    • izasobol Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 05.09.07, 14:47
      Jeszcze tylko 2 pytania.
      Wiem że powinnam podać świadka jesli chodzi o dzieci - najlepsza
      będzie ich opiekunka. Tylko czy podczas jej zeznań ja muszę być na
      sali? Mam problem natury organizacyjne - nie mam z kim zostawic
      dzieci i najchętniej zabrałabym je ze sobą a na czas jej zeznań
      wyszła do nich na korytarz - nie wiem czy to realne...
      I co mam podać jako miejsce zamieszkania męża, jeśli w lato mieszkał
      w namiocie nad rzeką, a teraz pomieszkuje w warsztacie gdzie
      oficjalnie mieszkać nie powinien... czy mogę podać nieznane i adres
      korespondencyjny u siebie (to jego propozycja)? Albo podać adres
      naszego domu który sprzedałam? Jak to mozna rozwiązać?
      • majkel01 Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 05.09.07, 17:31
        1. pisma męza z powem lepiej nie składaj, radziłbym troszkę poczekać aż mąż
        dostanie wezwanie i dopiero wtedy w ramach odpowiedzi na pozew. Chodzi o to zeby
        sąd nie zaczął podejrzewać ze z pismem jest cos nie tak itd bo wtedy moze
        odroczyć rozprawę. Lepiej wieć wszystko zrobić w tej kolejności: złożyc pozew,
        maz czeka na odpis pozwu i wtedy składasz jego pismo.

        2. na sali rozpraw byc musisz, wątpię by sąd pozwolił wyjśc ci na korytarz badz
        by dziecko bylo na sali (chyba ze przymknie na to oko). Lepiej moze
        zorganizowac jakiegoś innego świadka ? może to być ktokolwiek właściwie.

        3. musisz wskazac taki adres na który dojdzie korespondencja dla męza i ją
        odbierze. Nie odbieraj czasem za niego bo sad wtedy odroczy z pewnoscia
        rozprawę. Sądu naprawdę nie interesuje gdzie kto mieszka. Sąd interesuje tylko
        fakt doręczenia korespondencji dla strony postepowania. Przy czym wazne jest by
        to właśnie ta osoba podpisała pokwitowanie odbioru bo wtedy jest pewność że
        osoba na rozprawie się nie stawiła ale była prawidłowo powiadomionia.
        • izasobol Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 06.09.07, 17:41
          No to już wiem co robić - dzieki majkel - jesteś niezastąpiony smile
    • izasobol Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 13.09.07, 12:06
      Jeszcze tylko jedno pytanie. Czy potrzebne jest zaświadczenie o
      dochodach? Mąż jest bezrobotny bez prawa do zasiłku (prowadzi
      interes na czarno...), ja mam działaność gospodarczą - jeśli jest
      konieczne to kto ma mi je wystawić w takim przypadku?
      • panda_zielona Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 13.09.07, 16:49
        Z tego co wiem to Urząd Skarbowy.
      • majkel01 Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 13.09.07, 18:25
        jesli prowadzisz działalność to mozesz zlożyc PITa. MOżesz tez spórbowac nic nie
        składac i poprzestac na ustnym oświadczeniu, ale różnie sad może do tego podejść.
        Jeśli nie ma między wami sporu na tle alimentów i wszystko inne jest dogadane
        wówczas składanie zaświadczenia nie ma sensu bowiem sad przyklepuje tylko to co
        ustaliły strony. Zatem jeśli z alimentami wszystko dogadane wówczas od tego czy
        złożysz zaświadczenie czy tez nie, w sumie nic nie wynika. Dokumenty dot
        wynagrodzenia najlepiej miec ze sobą na rozprawie i złożyć tylko wtedy jesli
        chce tego sad, bo po co ma się gdzieś twój PIT obijać.
        • izasobol Re: Pierwsza przymiarka do rozodu.... 14.09.07, 08:57
          Jeszcze raz dziękujuę smile
    • jp66 Przepraszam ale odczytałem "do rozrodu" 13.09.07, 18:46
      • izasobol Re: Przepraszam ale odczytałem "do rozrodu" 14.09.07, 08:56
        big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja