hmmmm suma Waszych doswiadczen

04.09.07, 15:41
Przede wszystkim uwazam ze jestescie dzielni, ze pomimo podciecia skrzydel
znow stoicie na nogach... niektorzy z Was juz lataja.. mam nadzieje,ze ja tez
nie nakryje sie kocem i nie bede szlochac,ze wreszcie zaczne zyc. Ale...jak po
takich przejsciach nie naciac sie na pierwszego lepszego, ktory sie usmiechnie
? albo na takiego, ktory bedzie wartosciowy, lecz nie damy mu szans... jak
slon, ktory raz skrzywdzony pamieta ? macie na to sposob?
    • tricolour Tak - próbować. 04.09.07, 15:43
      Należy próbować, padać, podnosić się. Potem sie staje na nożkach, potem
      raczkuje, chodzi, w końcu biega...

      Nie pamiętasz?

      smile)
    • to.ja.kas Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen 04.09.07, 15:44
      Tak. Jeden. Zajebiscie skuteczny! Przestac zajmowac sie potencjalnym
      NIM a zacząc sobą....100% skuteczne.
      Powodzenia i trzymam kciuki smile))
    • tricolour Inaczej - wersja hardcorowa: 04.09.07, 15:45
      ... natniesz się nie raz, bedziesz szlochać, ale bedziesz bardziej doświadczona.
      Może kogos znajdziesz...
      • to.ja.kas Re: Inaczej - wersja hardcorowa: 04.09.07, 15:46
        To pocieszyłes ....tongue_outPPPPPP

        Zyj, rozwijaj sie, poznawaj siebie, poznawaj swiat, ciesz sie
        drobiazgami, zaczniesz sie cieszyc i smiac...a szczescie to jest w
        Tobie a nie w potencjalnych portkach....przekonasz sie, jak to
        samodzielnie odkryjesz smile))
        • tricolour Są plusy dodatnie i plusy ujemne... 04.09.07, 15:48
          ... zauważ, że już gorzej nie można napisać...

          smile)
          • to.ja.kas Re: Są plusy dodatnie i plusy ujemne... 04.09.07, 15:49
            A to prawda Tri, w tej dziedzinie mowie do Ciebie "miszczu" tongue_outPPP
    • ivone7 Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen 04.09.07, 15:45
      wiec ja jestem z tych nieufnych...ale moje doswiadczenie mnie
      nauczylo w zyciu nie zrobie nic wbrew sobie..po prostu..
      i nie rozmieniam sie na drobne..ale tez daje szanse losowi..mam
      nadzieje ze nie przejde obok..
      • to.ja.kas Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaa 04.09.07, 15:49
        Ludzie, kobiety kochane !!!!!!!!!!!
        Czy Wy naprawde uwazacie, ze szczescie to TYLKO odpowiedni facet, a
        los moze nas nagrodzic tylko w jeden sposob...fantastycznym
        menem ?!?!?!?!!??!?!!?!?

        Ubóstwiam kobiety i wiem, ze maja powera, dowcip, wrazliwosc i wiele
        cech ktore musza odkryc by docenic siebie i poczuc ze szczescie to
        najpierw MY a potem ON(A).
        • a.niech.to Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaa 04.09.07, 22:36
          to.ja.kas napisała:

          >
          > Ubóstwiam kobiety i wiem, ze maja powera, dowcip, wrazliwosc i
          wiele
          > cech ktore musza odkryc by docenic siebie i poczuc ze szczescie to
          > najpierw MY a potem ON(A).
          albo i bez niego. Tak sobie myślę, po co byłby mi obcy facet w
          chacie? Zawalidroga i tyle.
          >
    • ontheverge Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 15:53
      Szczescie to ktos do kochania, cos do zrobienia i nadzieja na cos, jak
      powiedzial ktos madry smile Kiedy staje przed lustrem i mrucze pod nosem piosenke,
      ktora uslyszalam w radio to znak, ze jestem szczesliwa . Mam cos jesc i dach nad
      glowa, wiec ide w gore piramida maslowa. Mowie tylko o tym,ze fajnie miec
      kogos.. kto kocha.. i kogo mozna kochac... to nie tak,ze swiat sie zawali ,kiedy
      bede sama - przeciez ze wszystkimi zawilostkami losu i tak jestesmy sami - i
      moze szczescie nie jest uzaleznione od paru gatek. Ale ja lubie kochac i byc
      kochana smile Oj... w koncu jestem blondynka smile
      • to.ja.kas Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 15:56
        Ja tez jestem blondynką....i ZAWSZE mam kogoś kogo kocham nad
        zycie....SIEBIE...a reszta...reszta (Ktoś) sie dzieje i jest dobrze,
        jak przestanie sie dziać...po chwilowym kryzysie ja WIEM, ze
        umiałabym i tak byc szczesliwa....
        • ivone7 Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 16:06
          ja tez blondynka...
          ale jak same widzicie kazda inna...
          jedna znajdzie spelnienie w tym ze siebie pokocha, soba sie zajmie
          itd..
          a ja spelniam sie jak mam jakis cel w zyciu..i jak czuje wsparcie
          obok..kogos kogo kocham i kto mnie kocha..wtedy zycie nabiera
          zupelnie innego blasku..
          co z tego ze kocham siebie, kocham moja corke, jestem zadowolona z
          zycia..czesto sie usmiecham...kiedy przynajmniej w moim wypadku
          brakuje tej kropki nad i...
          kazda ma swoja droge..i trzeba to szanowac..
          • ontheverge Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 16:09
            ja tez zawodowo sie spelniam, dzieci nie mam wiec o milosci do kotow pisac nie
            bede, bo to byloby chore wink w kazdym badz razie lubie wtulic sie w kogos w
            mroczna zimowa noc, lubie, jak ktos mowi " dobrze ,ze jestes ", jak mam komu
            zrobic pyszny obiad.... to nie desperacja... po prostu milosc, ktorej szukam.
            • to.ja.kas Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 16:15
              O nie ja sobie wypraszam, kocham moje koty i nie uwazam, ze to chore
              (no ja nie wołam, zes chora bo faceta potrzebujesz !!!tongue_outP), mam do
              tulenia tez corke i jest On, ale koty to moja wielka milosc i pasja
              i sa takie dni, ze moge o nich w nieskonczonosc i ciagle od
              poczatku...tongue_outPPPPP
              A jak były tylko koty, to tak fantastycznie zajmowały mi czas (na
              zmiane z córką i pasjami), ze padałam do łózka jak zabita i nawet na
              marzenia senne o NIM nie miałam za bardzo siły smile)))
              • pomimo1 Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 23:20
                ja swojego partnera poznalam tuz po rozwodzie. to znaczy, znalizmy sie
                wczesniej,ale ja go chyba nawet nie lubilam. nagle, po rozwodzie bylismy na
                siebie zdani. tylko my oboje, w kiblu, w kuchni, w lozkusmile
                i nagle zaczelam dostrzegac,ze to ktos taki swietny,ze z nim konie tylko krasc.
                ma to samo imie i nazwisko co ja, tylko lat chyba coraz mniejsmile z ta osoba mi
                teraz najfajniej.ze soba samasmile))))))))))
          • to.ja.kas Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 16:12
            Cel w życiu....no posiadam takich kilka, bo jeden to za
            mało...posiadałam nawet jak faceta obok brakowało...objawił mi się
            po tym jak zaczełam wychylać sie z tego wielkiego doła w jaki
            wpedziło mnie małżeństwo i rozwod oraz moja własna naiwnosc i
            głupota (moze to powinnam wymienic jako pierwsze).
            Potem juz poszło z górki.

            Szanuje, ze ktos musi do szczescia miec kogos bo inaczej jest
            kiepsko, szkoda mi tylko, bo czasem zdarza sie tak, ze jestesmy
            samotni, nie ma tego kogos od kochania, albo szukamy na sile by miec
            i wybieramy popapranców....wiec ja z tych co krzycze "najwiekszym
            szczesciem jest kochac siebie", "najbardziej wartosciowy jest własny
            rozwój"...bo to po pierwsze rzeczywiscie daje nam poczucie szczescia
            nawet jak nie mamy partnera obok, i nie znika wraz z partnerem....a
            po drugie to daje nam najwieksza szanse na to, ze jak juz wybierzemy
            to nasze wybory beda madrzejsze i wychodzace nam bardziej na plus
            niz nasze eks małżeństwa....no u mnie sie sprawdziło...jak bonydydy
            • ivone7 Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 16:19
              alez kochana...ja nie szukam za wszelka cene..powiem wiecej nie
              rozmieniam sie na drobne..nie czuje sie samotna..mimo ze juz troche
              jestem sama, ale ja na tyle dlugo jestem po ze rany
              zabliznione..okrzeplam..ze skorupy wyszlam juz dawno..
              tyle tylko, ze nie spotkalam..i juz ale nie jest to moja tragedia
              zyciowa..jak bede zdesperowana 30+ hihi to Ci o tym powiem..
              • to.ja.kas Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 16:28
                Ok, to powiedz a ja skrzykne jakis fajnych kolegów, moze coś sie
                wybierze tongue_outPPPPP
                Toz wiem, żeś Ty nie zdesperowana....ja tylko chciałam tak
                delikatnie , delikatnie zauważyc (nie odnoszac sie personalnie do
                zadnej z Was), że idealizujemy czasem to wspólne zycie. oj
                idealizujemy....a 30+ zdecydowanie pewnie wiedza, ze zycie to nie
                harlekin....a te wspolne obiadki, swiece, romantyczne wieczory,
                spacery za reke sie zdarzaja...zaraz napisze Wam jak dzis bedzie
                wygladał mój dzien z Nim....odbierze mnie z pracy, polecimy w
                korkach do domu, poucze sie tak do 24 z demografii i prawa kazac
                wszystkim w domu włacznie z kotami siedziec cicho i mi nie
                przeszkadzac, wczołgam sie do łóżka z mysla "kuźwa jutro musze wstac
                rano" tak koło pierwsze w nocy, pogonie Mojego po zwirek dla kotów
                do marketu bo sie skonczył, Mała zobacze w przelocie i zapytam jak w
                szkole, wsciekne sie na wszystkich bo w domu bajzel i jak On dotknie
                mnie w nocy bo mu sie zachce to zabije....oto moj dzisiejszy
                romantyzm i taki do konca tygodnia (mam dwie poprawki)...takie
                chwile jak piszecie sie zdarzaja, a zycie to nie bajka i
                tulenie....fajnie jest, to prawda, nie narzekam, jest ekstra, ale
                nie ma sensu brac sobie do głowy, ze "ona to napewno wieczorem je
                kolacje przy swiecach, potem sie seksi, a potem zasypia na jego
                klacie"...czasem tak, a czasem nie...jak w zyciu smile)))))
                Ale banał wysmarowałam...no trudno, blondynka
                • ivone7 przez Ciebie placze;)))) 04.09.07, 16:53
                  hihi alez ja wiem,ze zycie to nie je bajka a ty, bardziej harlekin..
                  widzisz ja raczej trzezwo patrze na swiat..i wiem ze milo OD CZASU
                  DO CZASU miec ta kolacje przy swiecach, czy sniadanie w lozku ( co
                  prawda mam je z corka gwoli scislosci)..
                  ja powiem szczerze za tym az tak bardzo nie tesknie..
                  ja chce codziennosci..tego ze ktos mnie, kogos ja
                  witam/zegnam..komus ugotuje, podam..ktos mi zrobi herbate..pogadam z
                  kims bardziej doroslym od mojej corki..
                  a i ta klata bez podtekstow tez mi sie marzy...nawet glupie wziecie
                  za reke..
                  aaa ja owszem jestem idealistka..ale zycia nie idalizuje..ciesze sie
                  ze wszystkiego nawet malego drobiazdzku..i jestem szczesliwa tak jak
                  jest..mam wlasne zdanie, nikt nie chce ze mnie zrobic kogos kim nie
                  jestem..mnie tylko brakuje kropeczki nad i...kogos z kim moglabym ta
                  radosc dzielic...nie znajde..trudno...nie potne sie..i eta wsio..
                  hihi no ale chyba od czasu do czasu sie seksisz...chyba ze chcesz by
                  ten Twoj dzialal na forum BSWM...czego Ci nie zycze...adsolutnie..
                  ale podziwiam Cie za Twoj upor...jaki Ty znak zodiaku?
                  • lilyrush Re: przez Ciebie placze;)))) 04.09.07, 21:40
                    ivone..jak to ładnie napisałaś, ja juz nie muszę smile

                    no i też mam kotę, ale ona wcale w niczym nie przeszkadza wink
                    • to.ja.kas Re: przez Ciebie placze;)))) 05.09.07, 08:57
                      Jestem koziorozec.smile)

                      No seksze sie, seksze i pewnie nawet niemało. POwiem nawet, ze jak
                      dla mnie to wystarczajaco i nawet nie odmawiam zbyt czesto bo
                      cholera trafi potem na tamto forum i bedzioe biadolił, a po co ma mi
                      tyły robic.
                      Kota Ci nie przeszkadza w łóżku???? Ja mam wrazenie, ze nie
                      potrzebne byłyby zadne przyzwoitki, wystarczy ludziom kłasc do łózka
                      koty....no jak sie seksic, jak, kiedy on zaczyna ocierac Ci sie o
                      tyłek i mruczec? Albo o twarsz w trakcie....no wiesz????smile)))
                      Jak sie je wywali z sypialni to siedza pod drzwiami i
                      wrzeszcza...idzie dostac cholery....wiec seks ciagle w konspiracji
                      przed kotami jak w czasach liceum tongue_outPPP


                      Wczoraj jechałam do domu autkiem i słyszałam taka znana wszystkim
                      piosenkę "Cudownie jest"
                      tekst - wg Edwarda Stachury spiewa P. Kosiarkiewicz

                      Cudownie jest.
                      Powietrze jest.
                      Mam ręce dwie.
                      Mam nogi dwie.

                      W chlebaku chleb.
                      Do chleba ser.
                      Do picia deszcz.
                      Cudownie jest.

                      Cudownie lalalalalalalala
                      Cudownie lalalalalalalala

                      REF. Szczekają psy.
                      Fruwają mgły.
                      Cudownie jest.
                      Więc śpij, już śpij.

                      Nadchodzi noc.
                      I zimno z nią.
                      Mam ręce dwie.
                      Obejmę się.

                      Ukryję się.
                      Utulę się.
                      We własną sierść.
                      Cudownie jest.

                      I tak sobie pomyslałam, ze to chyba jest własnie to co staram
                      sie "uprawiac" od 2000 r....optymizm wbrew wszystkiemu, na poczatku
                      nawet troche na siłe, cieszyc sie z dupereli....a potem to juz
                      czlowiek tak sie przyzwyczaja, ze mu tak zostaje....
          • a.niech.to Re: hmmmm suma Waszych doswiadczen - errata :) 04.09.07, 22:43
            ivone7 napisała:

            > co z tego ze kocham siebie, kocham moja corke, jestem zadowolona z
            > zycia..czesto sie usmiecham...kiedy przynajmniej w moim wypadku
            > brakuje tej kropki nad i...
            > kazda ma swoja droge..i trzeba to szanowac..
            A ja bałabym się spieprzyć, to co udało mi się z mozołem zbudować, a
            na szarpanie się z nowymi problemami jestem zbyt zmęczona. Nie
            chciałoby mi się. Mam wystarczająco wiele powodów do zadowolenia
            życia, jakie obecnie wiodę.
    • ontheverge a moze chat ? 04.09.07, 15:58
      Sluchajcie, a nie mysleliscie kiedykolwiek o stworzeniu pokoju na jakims chacie,
      gdzie moglibysmy rozmawiac, nie tylko wymieniac sie mailami w minutowym
      odstepie, jak to mam miejsce teraz ?smile a moze taki pokoj juz istnieje ?
      • to.ja.kas Re: a moze chat ? 04.09.07, 16:02
        Z tego co wiem to nie istnieje, ale moze nie wiem. Z chatami to jest
        tak, ze zawsze jest problem
        a) z dostepem z pracy
        b) z byciem wiecej niz 1 uczestnika tu i teraz
        c) ja mam gg nawet w pracy i tak jestem wygrana
    • ontheverge chat - c.d 04.09.07, 16:05
      ja w pracy nie mam dostepu ale czasem siedze sobie na chacie... zamiast cudownie
      samotnych nocy sa fajne rozmowy smile z zaprzyjaznionymi juz ludzmi smile sprawe
      poddaje do przemyslenia forumowiczom smile sprobowac nie zaszkodzi smile
      • tricolour A dlaczego do przemyślenia? 04.09.07, 16:11
        Jesli masz pomysł, to załóż taki pokój, zaproś do niego na wspólną pogawędkę.

        Co najwyżej będzie stał pusty, a Twój wysiłek pójdzie na marne. Może być też
        dokładnie odwrotnie...
        • ontheverge Re: A dlaczego do przemyślenia? 04.09.07, 16:16
          wlasnie taki mialam zamiar smile lepiej zalowac,ze sie cos zrobilo niz odwrotnie smile
          pokombinuje wieczorkiem smile
    • kurka_wodna2 jak nie naciąć się na takiego 04.09.07, 22:55
      Przeczytaj takiego wyznanie:

      >>tak tak
      okropni ci faceci, jak banda napalonych króliczków.
      i co z tego? żadna z was wczesniej nie wiedziała ze zdrady sie zdarzają? nie
      brałyście tego pod uwagę? bo co, wy jestescie te jedyne na całym swiecie , tak
      bosko cudne że już nic oprócz was nie można chcieć?
      Mężczyzna jest już tak skonstruowany, że nie jest monogamistą, i co ma z tym
      zrobić? obciąć sobie jedno jajko żeby go tak nie nosiło?ile może to wytrzyma,
      jak nie wytrzyma to pójdzie na dziwki albo wyrwie jakaś sztukę i ja dmuchnie.
      Czy wy wszystkie myślicie że te agencje towarzyskie, dziwki uliczne , tirówki
      zyja tyko z napalonych kawalerów? młodzi kawalerzy nie maja na nie kasy.
      Je wszystkie utrzymuje armia ciężko zaharowanych podtatusiałych brzuchatych
      siwiejących czterdziestolatków.
      Czemu? bo tego mu może potrzeba do szczęścia! bo kochanka ani dziwka nie może
      sobie pozwolić na ból głowy, niewydepilowane nóżki/ paszki, fochy, szlaban na
      sex za kare albo szybki numerek po ciemku pod kołuderka na wznak i do spania, bo
      ona musie ich w pełni akceptować , podziwiać, śmiać sie z ich kiepskich kawałów(
      nawet jeśli to robi za kase), bo układ z nią nie jest skomplikowany , nie musi
      sie uśmiechac do teściowej .
      Bo nie robi mu awantur że nasikał na deske albo rzucił skarpetki na podłoge...
      A są jeszcze inne powody
      Czysto fizjologiczne, w takim przypadku rodzina jest do kochania , miłości,
      opieki a kochanka/dziwka to czysta fizjologia ot tak jak ubikacja, wizyta
      pozwala nie myśleć o pewnych sprawach przez jakiś czas, wydalasz co było do
      wydalenia i dowidzenia.
      Czy to powód do histerii?
      taka jest natura rzeczy, natura faceta i jesli do tej pory mimo szacownego wieku
      nie zdawałyście sobie z tego sprawy to dziwie sie bardzo, życie to nie jakaś
      cholerna bajka.
      Pewnie ze boli, jego też, bo łamie normy moralne/społeczne jakim pewnie sam
      chołduje, bo wie że was skrzywdził.
      w pewnym momencie pękł i jest mu głupio.Jesli sie zakochał to pewnie jakiś powód
      miał, moze chce mieć jeszcze dzieci a ta młodsza sie bardziej do tego nadaje?
      Ale może nie ma strachu, bo choć to dziwnie brzmi rodzina dla kazdego normalnego
      faceta jest wielką wartością, może sobie nie radzić w nienormalnym dla niego
      monogamicznym społeczeństwie ale rodzina to rodzina.
      Ciekawe ze w krajach muzułmańskich gdzie pozycja kobiety jest niska, a rozwód to
      trzykrotne powiedzenie do żony "idż precz" rozwodów jest mniej niż u nas.
      Gdzieś powód jest ze tak sie dzieje.
      To że facet sie puścił nie jest największą tragedią z możliwych, uwierz mi.
      Zastanów sie , co straciłaś, dowiedziałaś sie że potrzebuje odmiany?kto po tylu
      latach nie potrzebuje?
      Wraca do domu?Przynosi w zębach kase?kocha sie z tobą?patrzy z dumą na
      dzieci?zajmuje sie rodzinnymi sprawami?stara sie żeby wszystko było
      normalnie?znaczy że wybrał was.
      wyszumi sie iprzejdzie mu
      moja recepta?
      zrozumieć, wybaczyć, zapomnieć
      za każdym razem
      do skutku<<


      forum.interia.pl/watek-chronologicznie/zdradzana-przez-meza,1043,2791,13868,c,6,115,0,0
      • a.niech.to Re: jak nie naciąć się na takiego 05.09.07, 07:17
        kurka_wodna 2 napisała:
        > zrozumieć, wybaczyć, zapomnieć
        > za każdym razem
        do skutku<<

        Skutkiem jest rozwód, czyli prawidłowo.
        Uzupełniłabym wymogi o prowadzenie psychoanalizy męża w poszukiwaniu
        źródeł jego kompleksów i podejmowanie działań zaradczych, takich
        różnych gier i zabaw kompensacyjnych. I w drugą stronę - drążenie
        własnego wnętrza, aby odkryć własne niedomogi, zniwelować je tak,
        aby sprostać mężowskim oczekiwaniom. Jeśli te zmienne są jak wiatr
        na pustyni, uzyskujemy instrukcję do gry w trupka.
      • aron95 Re: jak nie naciąć się na takiego 05.09.07, 09:47
        Dużo racji"kurko" masz tylko ;
        Do agencji więcej chodzi panów przed 40 tką.
        Rozmawiałem z taką panią z agencji miała nawet męża i dziecko .( taka ciekawostka)
        Panowie po 40 tce dążą do stabilizacji .
        Jeśli tylko mają żonę która nie zrzędzi to nawet nie pomyśli o skoku w bok .
        I o skoku w bok to więcej kobiet myśli .
        • a.niech.to Re: jak nie naciąć się na takiego 05.09.07, 09:51
          aron95 napisał:

          > I o skoku w bok to więcej kobiet myśli .
          Pozostaje znaleźć kulawą. "Stabilizacja" zdecydowanie mi się źle
          kojarzy, bo oznacza, że teraz już nie trzeba o nic zabiegać. Wiem,
          że nie o tym myślałeś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja