leeaah
06.09.07, 10:51
Ktoś zapytał czy mamy dzieci.
Nie mamy, byłam w ciąży dwa razy i dwa razy poroniłam. Za drugim razem on
nawet się nie przejął, bo w czasie kiedy najpierw leżałam plackiem u rodziców,
potem byłam w szpitalu on był z kochanką.
Wiem, że niepotrzebnie mu wierzyłam i ufałam, po każdej awanturze (tudzież
treningu) przepraszał, obiecywał że się zmieni i zmieniał się... aż do
następnego razu. Odeszłam od niego gdy byłam w drugiej ciąży - nie mogłam
pozwolić na to, by rozładowywał swoje humory na mnie i na dziecku. Nawet nie
próbował mnie zatrzymać. Szybko znalazł pocieszycielkę (choć uważam, że
pocieszycielka istniała wcześniej ino w podziemiu).
Potem prosił o drugą szansę - wygodnie mu było zagraniczna żona, stałe
przelewy, spłacenie długów, fajne wakacje, gadżety... Tyle tylko, że ja już
miałam dość jego ciągłych kłamstw, zniknięć, przeprowadzek, nagłch zmian
pracy, ukrywania mnie przed znajomymi.
Trudno mi teraz zaufać komukolwiek po życiu z notorycznym kłamcą, nie potrafię
zrozumieć, że ktoś, kto mnie podobno 'tak kochał' przed ślubem i zaraz po
okazał się być zwykłym draniem i naciągaczem. W tej chwili żaden facet nie ma
szans.
wylałam żale i żółć, lepiej mi się zrobiło