czy bycie ta druga jest gorsze?

15.09.07, 17:33
Dzien dobry.

Niedawno trafilam na to forum, czytalam, czytalam i tak sobie
pomyslalam, ze moze tutaj dostane odpowiedz na moje pytanie. Ponad
rok temu poznalam zonatego faceta. Ja tez kogos mialam ale ten
zwiazek nie dawal mi zadnych radosci. Im tez sie psulo, a ja bylam
tylko po to zeby go wysluchac, posmiac, pozartowac ale o zadnej
zdradzie nie moglo byc mowy, a tymbardziej nawet o tym nie myslalam
i po kazdej rozmowie wyciagalam wnioski dotyczace tez mojego
zwiazku. A wiec podjelam decyzje o rozstaniu bo wiedzialam ze bede
sie meczyla tak samo jak ten Pocieszany. On tez sie rozszedl z zona,
po kilku latach malzenstwa dzieci nie mieli, ona siedziala w domu,
nic nie robila, liczyla sie dla niej zabawa i fun i to zeby on
spelnial kazde jej zachcianki itd. Teraz jestesmy razem, a on jest
juz po rozwodzie ktory byl zreszta pieklem. Bardzo go kocham ale
czasem mam wrazenie, ze nigdy sie nie uwolnie od jego przeszlosci,
do dzisiaj dzwiecza mi w glowie jego opowiesci o ich zwiazku,
wiecznie sie z nia porownuje. I im dluzej ze soba jestesmy tym mniej
potrafie sie odnalesc w tym wszystkim. Powinno byc dla mnie
najwazniejsze to ze jestemy ze soba nic wiecej, on zapewnia ze chce
ze mna zamieszkac, zalozyc rodzine, a mimo to ze mna jest coraz
gorzej. Coraz czesciej mam krysysy, nie umie sie tym wszystkim
cieszyc. Wiecznie wydaje mi sie ze jako ta druga dostane mniej tej
milosci bo swoj limit wyczerpal, ze jako ta druga jestem z gory
skazana na cien jego ex. Wiem ze glupia jestem, cofam sie przez to
wszystko bo jakos tak to destrukcyjnie na mnie wplywa i doszlo do
tego ze teraz jestem na etapie zakonczenia zwiazku bo nie chce
zadawac sobie wiecej bolu, a i jemu tez pewnie bedzie latwiej bo
wiem ze ostatnio przesadzam.
    • libra22 Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 17:48
      Idz do psychologa. Na terapię. Nie sądzę, żeby jakies odpowiedzi tu - nawet bardzo mądre - pomogły Ci rozwiązać Twój problem. Bo chyba po prostu nie wierzysz, że zasługujesz na miłość. Tak jakoś mi się wydaje. Może błędnie.
    • elein Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 17:52
      Idź do psychologa. Niewazne czy ten związek przetrwa czy nie, ale
      Tobie psycholog sie przyda, w jakimś stopniu obwiniasz sie może za
      rozpad jego małżeństwa i brud emocjonalny z jego rozwodu i tamtego
      związku tez spada na Ciebie? Najzdrowiej w poszukiwaniu uczucia
      omijac żonatych opowiadajacych w szczegółach o swoich nieudanych
      małżeństwach (tym bardziej trwających małżeństwach)..bo potem trzeba
      życ ze świadomością, tego co się usłyszało i świadomocią , że teraz
      ty jestes na miejscu tej poprzedniej. Dlaczego się rozwiodł? Bo żona
      taka zła, czy- bo mógł odejść do Ciebie? Czy świadomość tego Ci
      przeszkadza?
      Zastanow się czy jestescie sobie w stanie ufać, wierzyć, patrzyc
      na siebie z miłością.
      Idz do psychologa. Poukładaj swoje odczucia. Bo na razie się
      szarpiesz bez wizji mądrego finału.
      • ewelka01 Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 18:59
        no tak , moj pewnie tez opowiada jakiejs tam ze zona zla, straszna i
        wogole nie nadaje sie do niczego,a on taki biedny nieszczesliwy i
        musi sie pocieszac w ramionach innej ona go na pewno
        zrozumie,faceci, wieczne dzieci...
        ha no nie wszyscy, chyba...
        • jasminowo Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 19:12
          Popieram pomysł z psychologiem. Co do Tego czy bycie drugą jest
          gorsze myślę, że nie. Dziś byłam na rodzinnym obiedzie z bratem,
          jego trójką dzieci i tą drugą. I zapewniam, że nie widziałam go
          nigdy z pierwszą takiego szczęśliwego. Strasznie lubię się z nimi
          spotykać ponieważ napawają mnie optymizmem, że można, że się udaje,
          że szczęscie jest możliwe. Trzymam za Ciebie kciuki.
    • akacjax Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 20:08
      Dlaczego dałaś taki tytuł wątku? Masz dowody, czy tylko "uzurpacje", że jesteś gorzej traktowana?
      Pomyślałam teraz o takiej sytuacji-jeżeli wybrankiem byłby wdowiec-pozostawiony na ziemskim padole przez miłość życia. Odbył żałobę, no i jak to się zdarza....spotkał kogoś z kim przyjemnie mu dzielić dalej życie. Jednak powszechnie wiadomo, że pierwsza żona była wielką miłością. Bardzo łatwo wtedy uwierzyć, że jest się gorszą(gdy się zdarzy być tą druga).
      No chyba, że wybranek powie-liczy się to, co jest teraz, czyli liczysz się ty.

      Innymi słowy-może nie dostajesz dowodów miłości, a tylko dowody namiętności, lojalności itp.

      Jednak, co do limitów miłości-chyba nie istniejąsmile
    • a.niech.to Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 20:23
      Przypadła Ci jako drugiej niewdzięczna rola pocieszycielki. Trzeciej
      pójdzie już jak po maśle, dzięki Tobie.
      • kornikuno Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 22:13
        Quote
        Bardzo go kocham ale
        czasem mam wrazenie, ze nigdy sie nie uwolnie od jego przeszlosci,
        do dzisiaj dzwiecza mi w glowie jego opowiesci o ich zwiazku,
        wiecznie sie z nia porownuje. I im dluzej ze soba jestesmy tym mniej
        potrafie sie odnalesc w tym wszystkim.
        Quote
        A moge zapytac: po jakiego Tobie wysluchiwac Jego opowiesci?
        Nie macie innych telatow do rozmowy?

        Czy Ciebie tak doprawdy interesuje Jego ex zycie?
        A jezeli to On Ci takie filmy odstawia: to opowiedz mu o Twoim
        Ex zyciu ( zapewne byl Ktos wazny);
        Nie jestem w stanie zrozumiec takiego wzajemnego katowania
        sie "opowiesciami z przeszlosci"...bylo i nie jestsad
        Po co? Ciekawosc? doprawdy osobiscie nie mam
        takich "zainteresowan"...i po lapach dalabym, temu kto moim ex zyciem
        sie "interesuje"....
        To nie sluzy nieczemu i nikomu...bylo!
        Po prostu...
        • a.niech.to Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 08:58
          kornikuno napisała:


          > A moge zapytac: po jakiego Tobie wysluchiwac Jego opowiesci?
          > Nie macie innych telatow do rozmowy?
          Temat dobry jak każdy inny i tak też się wyczerpie, jeśli podejść do
          niego bez emocji, co może być rzeczywiście trudne.
          > Czy Ciebie tak doprawdy interesuje Jego ex zycie?
          Facet dobrze nie wywietrzał po exie, stąd problem. Jeśli sytuacja
          się nie zmieni, musi przyjść trzecia. Oboje tego zapragną.

    • kruszynka301 Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 22:56
      Bycie tą drugą wcale nie musi być gorsze, a w wielu przypadkach jest o wiele lepsze....
      Jednak poprzedni związek musi być definitywnie skończony we wszystkich płaszczyznach - a na to potrzeba czasu.
      To jest zresztą jeden z powodów, (co było często zresztą dyskutowane na forum), do omijania żonatych szerokim łukiem.

      Nie wiem, czy w Waszym przypadku psycholog pomoże, bo moim zdaniem oboje nie jesteście jeszcze gotowi na nowy związek....

      I wreszcie, to zupełnie co innego pocieszać biednego misia mającego okropną żonę, a co innego żyć z takim misiem - i mam nadzieję, że się mylę, ale bardzo możliwe, że teraz Ty weszłaś w rolę tej niedobrej........

      • kornikuno Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 15.09.07, 23:58
        A ten psycholog to moda?
        czy cos w tym stylu?
        Nie lepiej pogadac : tak po rpostu normalnie, "od serca"
        co boli, uwiera, czy nie pasuje?

        I moze pozniej po rade do psychologasmile
        Ech!
        Komunikacja zanika w wieku komunikacji globalnej...sad
        plakac nad tym moznasad

        • libra22 Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 00:55
          Psycholog wg mnie to dobre wyjście. Wygadywanie się pomaga, ale nie daje odpowiedzi co JA robie nie tak, jakie są przyczyny, że reaguję tak, a nie inaczej. Przyjaciółka mnie wesprze, pogłaszcze i powie, że wszystko będzie dobrze i że to świat jest zły, a nie ja robię coś nie tak. Terapeuta umie pokazać mi moje wady, moje strachy, moje koleiny, w które wpadam po raz kolejny. W chwilach najgorszych przyjaciele dali mi wsparcie i miłość, ale to terapeuta dał odpowiedzi na najważniejsze pytania, które pomogły mi zrozumieć i zmienić się.
          Nie każdy jednak jest gotów na terapię i wtedy nie powinien iść.
        • a.niech.to Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 09:02
          kornikuno napisała:

          > A ten psycholog to moda?
          > czy cos w tym stylu?
          > Nie lepiej pogadac : tak po rpostu normalnie, "od serca"
          > co boli, uwiera, czy nie pasuje?
          >
          > I moze pozniej po rade do psychologasmile
          Też się zastanawiam, czy faciu nie może tak zwyczajnie przymknąć
          dziób i swoje zmolałe uczucia trzepać w milczeniu.
          • aron95 Morał z tego jeden 16.09.07, 10:57
            Nie dawać dupy żonatemu !!!
            Gdyby był po rozwodzie nie byłoby gadki o całym zamieszaniu okołorozwodowym i
            jego ex też by mniej się rzucała o Ciebie .
            Jesteś częścią ich rozwodu .
            A teraz cierp ciało jak chciało .
          • elein Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 14:51
            a.niech.to napisała:

            > kornikuno napisała:
            >
            > > A ten psycholog to moda?
            > > czy cos w tym stylu?
            > > Nie lepiej pogadac : tak po rpostu normalnie, "od serca"
            > > co boli, uwiera, czy nie pasuje?
            > >
            > > I moze pozniej po rade do psychologasmile
            > Też się zastanawiam, czy faciu nie może tak zwyczajnie przymknąć
            > dziób i swoje zmolałe uczucia trzepać w milczeniu.


            smile jeśli problem w tym o czym teraz rozmawiają to jasne, ze
            kazać "przymknąć dziób" i załatwione
            ale odnosze wrazenie że problem jest w odbiorze i "przetrawieniu w
            sobie" tego co juz się stało. Można się męczyć i gryźć z huśtawkami
            nastrojów latami a mozna spróbować przyspieszyc sprawe u
            psychologa. Tym bardziej, ze chodzi chyba nie tyle o zrozumienie
            partnera co siebie i swoich odczuć ktore uwierają.
            • a.niech.to Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 20:40
              elein napisała:

              > ale odnosze wrazenie że problem jest w odbiorze i "przetrawieniu w
              > sobie" tego co juz się stało. Można się męczyć i gryźć z
              huśtawkami
              > nastrojów latami a mozna spróbować przyspieszyc sprawe u
              > psychologa. Tym bardziej, ze chodzi chyba nie tyle o zrozumienie
              > partnera co siebie i swoich odczuć ktore uwierają.
              Masz rację. Stąd prorokuję, że trzecia nie będzie mieć problemów
              drugiej.
    • gulyanka Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 11:31
      Ja nie bylam powodem rozpadu ich malzenstwa, a te wszystkie
      opowiesci ktore uslyszalam byly na poczatku naszej znajomosci kiedy
      to oboje skarzylismy sie na swoje zwiazki i ja tez w sumie troche
      nagadalam na mojego ex pozniej juz do tego nie wracalismy. Wiem ze
      on rownie dobrze tak samo moglby sie czepiac o moja przeszlosc. I to
      mnie wkurza ze tylko ja taka swirnieta jestem. Rozmawialam z nim o
      tym co mnie boli i na jakis czas pomagalo ale nastepnym razem
      powracalo ze zdwojona sila. A co do jego ex to znalam ja, poznalam
      nawet wczesniej niz jego i wiem jaka byla, on mi juz nie musial
      przedstawiac w zlym swietle.
      • sylwiamich Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 12:15
        A niech to napisała prawdę...i Aron...wg mnie
        • akacjax półprawdy 16.09.07, 19:40
          Dlaczego tak sądzę?
          Wyjaśnienie w moim wcześniejszym poście.

          Generalnie poza tym nie lubię gdy ktoś pyta o radę, bo coś może źle zrobił, a na odpowiedź dostaje: było tego nie robić.
          • a.niech.to Re: półprawdy 16.09.07, 20:48
            Nasza pisanina nie jest wyłącznie odpowiadaniem na pytania, lecz
            także dzieleniem się różnistymi refleksjami na temat nakreślonych
            portretów osób i ciągów zdarzeń. Kto czyta Forum, może z pozoru
            luźnych uwag, w tym noszących elementy wartościujące, odnieść sporo
            korzyści. Jestem tego przykładem.
      • cosmopszczolka Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 20:24
        Zawsze rozbrajają mnie teksty typu "ja nie byłam przyczyną rozpadu
        ich małżeństwa". Tylko gdyby nie Te "pocieszycielki" to facet
        siedziałby w domu i nie udawał że pracuje po godzinach. Jego myśli i
        uwaga nie rozjeżdzałaby sie między zone i przyjaciółke. W mojej
        opini zawsze kobieta wchodząca w relacje z żonatym i vice verasa
        powinna być swiadoma i ponosić za to odpowiedzialność, bo nie żyjemy
        w próźni.
        • a.niech.to Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 20:51
          Guzik! Za zdradę odpowiada ex, nie nexia. Nie przypuszczam, aby
          dopuściła się gwałtu na jego osobie. Znów wraca problem zaufania.
          Gdybym miała pilnować faceta, aby nie miał tzw. okazji, wolałabym
          się pochlastać w tym momencie. Okazja znajdzie tego, kto jej szuka i
          vice versa.
      • a.niech.to Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 16.09.07, 20:43
        gulyanka napisała:

        > wszystkie
        > opowiesci ktore uslyszalam byly na poczatku naszej znajomosci
        kiedy
        > to oboje skarzylismy sie na swoje zwiazki i ja tez w sumie troche
        > nagadalam na mojego ex
        Nie śmiałabym oceniać, ale przedziwna płaszczyzna zawiązania
        intymnej znajomości!
    • a.b1 Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 17.09.07, 16:04
      to jest trudne, szczególnie w takim układzie.
      co innego, kiedy zostaje się tą 2 kilka lat po rozwodzie, chłopiec
      musi się wyszaleć, emocje muszą opaść, musi przestac myśleć o ex
      żonie, obojętnie czy pozytywnie czy negatywnie.
      nie jest to jakieś mędrkowanie, tylko własne doświadczenie, byłam w
      identycznej sytuacji jak Ty.
      trudne do zniesienia myśli i wiele cierpkich słów, raczej się
      rozstaniemy...
    • scriptus Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 18.09.07, 18:15
      Jesteś żywym potwierdzeniem mojego strachu i obaw przed nawet
      ewentualnościa nowego związku.
    • luna67 Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 18.09.07, 22:43
      Gulyanko, zebys mogla odczuwac ta milosc, to musicz najpierw pokochac
      siebiesmile)) Moze masz za duzo samokrytycyzmu a za malo pewnosci siebiesmile
      Jak myslisz ze Exia byla lepsza od ciebie, to juz jest plajta na pierwszej lini
      w tym zwiazku. Wiecej optymizmu i zaufania do wlasnej osoby radze.
      Moim zdaniem tu lezy twoj problem.
      • a.niech.to Re: czy bycie ta druga jest gorsze? 19.09.07, 08:44
        Nawet się nawygłupiaj, przerysuj, ale pozostań sobą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja