mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsciach

16.09.07, 12:02
Spotykaja sie, uczucie delikatnie nabiera barw, obydwoje nieufni,
aczkolwiek pragnacy bliskosci i milosci. I nagle on mowi: chce
ZARYZYKOWAC, chce SPROBOWAC byc/zyc z Toba na dobre i na zle.

Ona wpada w szal, bo jak to - mowiac zaryzykowac ma zle intencje czy
jest tak sceptycznie do niej nastawiony? Uczucie za slabe? Przestal
w nie wierzyc? Czy ona wymysla?
    • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 12:10
      Głupia baba...ziew
    • biedroneczka33 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 12:21
      Moim zdaniem ...jest szczery ..nie składa pustych obietnic (bede z Toba ) Kolejny zwiazek jest napewno duzym wyzwaniem jak to bedzie ..inaczej jest spotykac sie z kims a calkiem inaczej przebywac 24 godz. na dobe .Najlepiej zapytac sie wprost jak masz to odebrac czy "zaryzykowanie " Lub "sprobowanie " oznaczaja brak wiary w ten zwiazek czy tez podswiadoma odpowiedzialnosc przed zlozonymi postanowieniami.
    • z.odzysku Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 12:41
      bazylliada napisała:

      > ... I nagle on mowi: chce ZARYZYKOWAC, chce SPROBOWAC byc/zyc z
      > Toba na dobre i na zle.

      Uczciwie postawione. Moim zdaniem najistotniejsza informacja w tym
      stwierdzeniu, to: "SPRÓBOWAĆ". Żadnych pustych obietnic, czy
      deklaracji.
      Chyba warto doprecyzować (np. w szczerej rozmowie), co to
      znaczy "być/żyć z Tobą...". To tak na wszelki wypadek, czy percepcja
      tematu jest taka sama po obu stronach. Ale chyba nie ma po co wpadać
      w szał, czy panikę. smile

      Powodzenia życzę! smile

      M
    • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 12:42
      Wymyśla.
      • libra22 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 13:01
        Ja też bym tak powiedziała jak ten mężczyzna.
        Czasem reagujemy gwałtownie z dwóch powodów:
        -ktos pwoiedział na głos to co jest w nas, ale nawet boimy się to zobaczyć
        -usłyszeliśmy coś co wywołuje w nas bardzo mocne negatywne skojarzenie, ale druga strona zupełnie o tym nie wie i nie jest winna powstaniu owego skojarzenia- trzeba rozmawiać.
        • nangaparbat3 no właśnie 16.09.07, 13:27
          Juz kiedys pisalam, ze hipotetyczny stały zwiazek to dla mnie total extreme - bo
          troche juz wiem, jak wiele zagrożeń czyha, jak wiele kryzysów trzeba przejść,
          jak bardzo trzeba być odważną - ale, na Boga, nie dlatego, zebym wazyła sobie
          lekce - dokładnie na odwrót.
    • bazyliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 19:32

      A ja myślałam , że jestem jedyna na świecie, która odczuwa lęk przed
      nowym związkiem. Wszyscy dookoła mówia, na pewno Ci sie uda. A ja
      myślę " o co im chodzi ? " " co oni wiedzą ?"

      ps ciekawy ( nowy ?)nick twórcy/ twórczyni tego tematu smile
      • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 20:32
        bazyliada napisała:

        > ps ciekawy ( nowy ?)nick twórcy/ twórczyni tego tematu smile
        Rety, rzeczywiscie.
        Ciekawe.
    • cathy_bum Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 20:29
      Hmmm, zakładając, że w ogóle jeszcze w tym stuleciu się zdarzy mi
      się sytuacja takiego zbliżenia męsko-damskiego... stwierdziłabym tak
      samo, jak ten pansmile
    • bazylliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 21:29
      Tak, boje sie zwiazku, boje sie zaryzykowac, boje sie rozczarowan,
      bolu, zranienia, zawodu. Tymbardziej, ze nie mamy dzieci z
      poprzednich zwiazkow. Chcialabym uslyszec od Niego pewnie, ze my
      razem do grobowej deski, ale wiem, ze to zalezy od nas samych
      przeciez. A i same deklaracje, przysiegi nic nie daja. Ot kobieta
      zadna slow?
    • yoma Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 21:30
      Tchórz

      rozumiem, ze ma obawy, ale tego nie mówi się kobiecie!
      • z.odzysku Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 23:38
        yoma napisała:

        > Tchórz
        > rozumiem, ze ma obawy, ale tego nie mówi się kobiecie!

        zaraz tchórz? Facet był szczery, wyraził to co czuje. Ale żeby od
        razu nazywać go tchórzem?... czyli jak to jest?: szczerość nie
        popłaca? ... to ja już nic nie rozumiem. sad
        • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 06:53
          z.odzysku napisał:

          > szczerość nie
          > popłaca? ...
          Popłaca.
      • panda_zielona Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 23:40
        yoma napisała:

        > Tchórz
        >
        > rozumiem, ze ma obawy, ale tego nie mówi się kobiecie!

        Nie sądzę,raczej wydaje mi się,że facet uczciwie podchodzi do
        związku i kobiety. Ja przynajmniej wolałabym usłyszeć coś takiego
        niż deklaracje o miłości do grobowej deski.
        • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 06:48
          Ale co on takiego powidział? Że chce spróbować pomimo strachu?
          Kurde...jakby mi facet z lękiem wysokości powiedział że za mną na
          drabinę wlezie to bym była przeszczęśliwą osobą.Zaufałby mi i
          postawił na mnie.Czemu się doszukiwać złych intencji tam gdzie tylko
          dobre są?
          • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 06:58
            sylwiamich napisała:

            > Kurde...jakby mi facet z lękiem wysokości powiedział że za mną na
            > drabinę wlezie to bym była przeszczęśliwą osobą.Zaufałby mi i
            > postawił na mnie.
            A mnie nie cieszyłaby rola poręczy przybitej do drabiny. Stawiać to
            sobie może kolejki w barze albo na konia (pociągowego).
            • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 22:46
              a.niech.to napisała:

              > A mnie nie cieszyłaby rola poręczy przybitej do drabiny. Stawiać
              to
              > sobie może kolejki w barze albo na konia (pociągowego).


              Wiesz..to prawda.Poniekąd.Bo gdybym go kochała to rola drabiny by mi
              odpowiadała pewnie..taka głupia jestemsmile))A gdyby nie kochała to
              wszystko by mnie wkurzałosmile))
              • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 08:19
                Mniej kochania, więcej myślenia.
                Odpowiem Ci tak. Jak już Cię spożytkuje w funkcji poręczy, połamie w
                drebiezgi i dorzuci do kominka, żeby ogrzać domowe pielesze, gdzie
                za moment wetknie w doniczkę byle jaki kij, aby mu drabina wyrosła.
                Jak sądzisz, wyrośnie?
        • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 06:55
          Ten od wyznań jest coś nietęgi na umyśle.
    • bazylliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 21:30
      A z tym nickiem to czysty przypadek, tez sie zdziwilamsmile Przepraszam
      bazyliado przez jedno "l"!!
      • bazyliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 21:37
        To się obie zdziwiłyśmy smile
        Pewnie jesteśmy pokrewne dusze smile
        pozdrawiam smile
        • libra22 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 16.09.07, 21:45
          No tak, a ja dopiero zobaczyłam, że to nie nasza Bazylkasmile
    • akacjax Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 20:46
      I nagle on mowi: chce
      ZARYZYKOWAC, chce SPROBOWAC byc/zyc z Toba na dobre i na zle.

      Ponoć niezaspokojone długi czas pragnienia powodują, że rezygnujemy z dalszej walki o ich zaspokojenie. Do tego u mężczyzn przejawia się to, że przestają się STARAĆ, a kobiety UFAĆ.

      Słowa tego pana to dla mnie rozbrajająca, prosta szczerość. On wyznaje jej, że nie wie co będzie, ale spróbuje. Ona powinna zapytać(dopytać), czy oprócz tej deklaracji chęci próby i woli podjęcia ryzyka idzie za tym chęć starania się o związek....czy zostawi to nieznanym bliżej siłom.
      Bo przecież związek miłosny nie funkcjonuje sam z siebie, miłość trzeba podsycać, by nie zgasła.
      • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 23:15
        Jakos podobnie sobie pomyślalam: ze bardzo prawdziwe, otwarte jest spróbować,
        podjac ryzyko. I w tym nie widze najmniejszego problemu, zawsze podejmuje sie
        ryzyko, bo oprocz śmierci nic pewnego nie ma.
        ale pytanie: ile jestem gotowa/gotowy dawać z siebie, przez całe lata, dzień po
        dniu, zeby sie udało?
        ale ja bym takiego pytania nie zadawala, bo co mi po odpowiedzi?
        "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" - nie lubie tej frazy, taka jest
        naduzywana, ale tu jakos bardzo na miejscu.
        • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 08:25
          Wpadłam w atak porannego klikania, a Ty mi tu. No, z ust mi to
          wyjęłaś.
          Dodam jedynie, że wszystko to jest znacznie prostsze niż się wydaje.
          Rozwodnicy - jakby nieco - popadają w paranoję. Wiele, nawet zbyt
          wiele po prostu dzieje się samo.
    • bazylliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 23:22
      Tak sobie czytam z perspektywy czasu ten moj watek i mysle ze ja
      poprostu boje sie zaryzykowac, zaufac tak na calego, oddac sie tej
      relacji. Jak z tego wyjsc? bo teraz chce ale sie boje.

      Czuje ze to jedyna droga zebym zmienila siebie, zeby mi sie chcialo,
      zeby nie wegetowac.
      • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 23:28
        jeśli wiesz, ze bardziej sie boisz niz chcesz, to juz sobie odpowiedziałaś - za
        mało chcesz po prostu. Albo jeszcze gorzej - za duzo w Tobie strachu.
        Na Twoim miejscu dalabym sobie troche czasu.

        ale tak na marginesie - puszczasz taki watek po nickiem naszej od dawna
        kolezanki, z kosmetyczna zmiana. Nie przedstawiasz sie, nic o Tobie nie wiemy.
        Dziwaczne to wszystko i z daleka czuc manipulacją - nie podoba mi sie to bardzo.
        • bazylliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 23:39
          Juz Bazyliade przez jedno l przeprosilam, to naprawde zbieg
          okolicznoscisad Powinnam zmienic nicka?

          Jestem 5 lat po rozwodzie, on tez, ale 3 lata. Znalismy sie
          wczesniej, ale on byl zajety. Wiec czekalam, czekalam - a teraz sie
          boje.
          Nie ma w tym prowokacji, ani manipulacji. Raczej determinacja.
          • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 23:41
            To przepraszam, mam zły dzień i poczułam sie wykorzystywana i robiona w konia.
            • bazylliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 23:50
              Ech, ja tez mam zly dzien. Jesien tupie, liscie niesie?

              W takim razie Nanga przesylam maly usmiech mimo wszystkosmile
              • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 17.09.07, 23:52
                smile
                Dzieki, na mnie się troche za duzo zwaliło.
                • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 06:55
                  Niewiele razy byłam zakochana.Każde rozejście to kilka dobrych lat
                  odchorowywania.To jest ten okres kiedy mówię:
                  -Mie mogę zaufać.To nie wyjdzie.
                  I zazwyczaj nie wychodzi..cóż...serducho nadal zajęte.
                  Ale potem czas zalecza blizny.I pamięci o złym coraz mniej.....
                • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 08:36
                  Nanga, organizuję wsparcie!
                  • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 09:35
                    a niech to...jakaś głupawa ogarnęłą? Ja też tak chcę!!!Odczytałąm
                    notatkę dzisiejszą w fonie:
                    krew, mocz i żółtaczka.
                    Tak wygląda mój nastrój...dokładniesmile))
                    • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 07:41
                      Dzień poźniej, ale jestem. Tylko daj cynk, o co chodzi.
                      • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 07:49
                        Do mnie?No o tą substancję coś wczoraj zażyła...głupawko-
                        produkcyją.Aleś widzę padła wczoraj...to nie jest niebezpieczne?smile))
                        • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 07:56
                          Cienko, lecz przędę.
              • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 08:35
                bazylliada napisała:

                > Ech, ja tez mam zly dzien. Jesien tupie, liscie niesie?
                Jeże pieprzą się po lesie.
                Ucha, cha cha!!!
                Niechaj Polska zna,
                wrzesień, wrzesień...

                Też mi coś nie bardzo.
          • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 08:32
            bazylliada napisała:

            > determinacja
            Wypluj to słowo, bo następnym będzie "desperacja". To się znakomicie
            sprawdza, gdy trzeba poderwać żołnierzy z okopów do ataku pod nawałę
            obstrzału. Wiesz jaki jest los takiego dowódcy?
      • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 08:27
        " Chciało się Kasi jagódek
        ...
        Jaś miał ich pełen ogródek,
        ale go prosić nie śmiała."
      • z.odzysku Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 10:42
        bazylliada napisała:

        > Tak sobie czytam z perspektywy czasu ten moj watek i mysle ze ja
        > poprostu boje sie zaryzykowac, zaufac tak na calego, oddac sie tej
        > relacji. Jak z tego wyjsc? bo teraz chce ale sie boje.
        >
        > Czuje ze to jedyna droga zebym zmienila siebie, zeby mi sie
        chcialo,
        > zeby nie wegetowac.

        Właściwie sama sobie odpowiedziałaś na pytanie. smile
        Mam tylko jedną drobną uwagę: "zaufanie na całego" warto budować
        stopniowo, zwłaszcza po przykrych przeżyciach z przeszłości.

        Powodzenia na Twojej nowej drodze Ci życzę! smile
        Już na nią weszłaś, tylko jeszcze o tym nie wiesz. smile

        M
    • anbale Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 16:53
      Szczerze mówiąc, mnie by trochę zraziło czyjeś stwierdzenie,
      że "chce spróbować być ze mną", tym bardziej gdyby znajomość jakiś
      czas już trwała...To znaczy co, będzie mnie testował, wystawiał na
      próby??- nie rozumiem. Kojarzy mi się to z jakąś kalkulacją, z
      tabelkami "winien" i "ma"... Chyba, że ktoś już tak mocno zwątpił w
      irracjonalną siłę uczuć i emocji, że już tylko ma przekonanie do
      trzeżwych, w pełni rozsądnych, posegregowanych wyborów życiowych.
      A ryzyko przecież jest zawsze, każdy ryzykuje- niezależnie od motywu
      wyboru.
      • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 17:09
        ja to rozumiem "chce spróbować spiac się z tobą na ten szczyt - nie jestem
        pewien, czy mam dość sił" - ale moze ja sie mylę, moze to ma byc tak, jak Ty
        sadzisz.
        • anbale Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 17:24
          nangaparbat3 napisała:

          > ja to rozumiem "chce spróbować spiac się z tobą na ten szczyt -
          nie jestem
          > pewien, czy mam dość sił"

          No wiesz- gdyby chodziło np. o ciężki plecak, to takie postawienie
          sprawy miałoby sens: "nie jestem pewien, czy mam dość sił, żeby go
          dotargać"- plecak to tylko rzecz, można go wyrzucić w każdej chwili,
          jak gdyby nigdy nic. Człowiek to delikatna materia jednak, ma
          uczucia.
          Poza tym na czym to próbowanie miałoby polegać? Spróbować jak Ci
          wychodzi rosół, jaka jesteś w łóżku, jak wyglądasz rano, czy masz
          porządek w szufladzie?? No naprawdę nie rozumiem...Albo ktoś chce z
          kimś być, albo nie. Po co te próby?
          • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 18:41
            Nie nie, nie tak.
            Raczej: chciałbym razem z toba coś stworzyć, ale nie jestem pewien, ze damy
            radę. Mimo to spróbujmy, jesli tez chcesz -
            Mnie sie to wydaje uczciwe - i szczerze mówiac niczego wiecej nie jestesmy w
            stanie obiecać, nawet składajac przysiege przed ołtarzem.
            • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 07:55
              nangaparbat3 napisała:

              > Raczej: chciałbym razem z toba coś stworzyć, ale nie jestem
              pewien, ze damy
              > radę. Mimo to spróbujmy, jesli tez chcesz -
              > Mnie sie to wydaje uczciwe
              Jak zwykle zgadzam się z Tobą. Jak zwykle z uzupełnieniem: idę na
              maxa, bo inaczej nie umiem. Nie wiem, czy strawiłabym nachalne
              podglądactwo. Sądzę, że raczej nie. Gotowe pierwsze zarzewie. To
              kwestia temperamentu? Nie wiem. A może pewność siebie, że mogę
              sypnąć hojną ręką, bo jest mnie na to stać. Jakby co, na pewno mnie
              nie zabije. Odżałowywanie mam dobrze opanowane.
          • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 07:48
            anbale napisała:

            > Poza tym na czym to próbowanie miałoby polegać? Spróbować jak Ci
            > wychodzi rosół, jaka jesteś w łóżku, jak wyglądasz rano, czy masz
            > porządek w szufladzie?? No naprawdę nie rozumiem...Albo ktoś chce
            z
            > kimś być, albo nie. Po co te próby?
            Mnie do dziś trzęsie na hasło: porządek - oszczędność -
            odpowiedzialność. Widziały gały...
      • libra22 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 17:20
        Rozne są scenariusze związków i poznawania się. Czasem jest to najpierw przyjazn i cos sobie kiełkuje, ale kiedy już urosnie jest na ogół silne i mocne, bo ludzie się dobrze poznali. Ale czasem najpierw jest fascynacja, uczucie, a dopiero w czasie nastepuje blizsze poznawanie się wzajemne w codzienności i być może okaze się, że uczucie tego nie wytrzyma. Mimo to moim zdaniem warto spróbowac, bo inaczej można przegapić z tego strachu cos pięknego i prawdziwego. Nie mamy na ogół po 20 lat, mamy za sobą jakies niezbyt dobre doswiadczenia i pewne obawy sa normalne. Ja je w kazdym razie mam i druga osoba nie obraziła się, gdy je wypowiedziałam. Tez je ma.
    • scriptus Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 18:02
      Uczciwie postawione. Przejścia nie mijają bez śladu. Poważne rany
      nigdy się nie goją do końca, a jeśli już, to blizny sa wrażliwe i
      brzydkie.
      Ja już nie jestem w stanie nawet "zaryzykować", czy "spróbować".
      Lepszy jest dystans. Zaufanie jest dobre, gdy nie ma okazji do jego
      zawiedzenia.
      Lepiej być doskonałym kochankiem od-do, niż mężem narażonym na
      kobiece manipulacje. Tak to widzę.
      • anbale Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 20:36
        scriptus napisał:

        >
        .
        > Ja już nie jestem w stanie nawet "zaryzykować", czy "spróbować".
        > Lepszy jest dystans. Zaufanie jest dobre, gdy nie ma okazji do jego
        > zawiedzenia.

        To też niedobrze. Nikomu nie ufając, traci się też zaufanie do samego siebie, w
        pewnym sensie, coś się w sobie samym zamraża...
        Możesz spotkać 150 kobiet do których dystans jest wskazany, a potem stracić tę
        151, najważniejszą, właśnie przez ten dystans. Bo nie zaryzykujesz, zmrozisz,
        odstraszysz.
        Życie jest jedno, łatwo je zmarnować, obudzić się z ręką w nocniku. Myślę, że
        czasem trzeba zastosować jazdę bez trzymanki, nie obnosić się ze sobą jak ze
        zranionym gołąbkiem. Wydaje mi się, że w ten sposób można czasem dużo zyskać- a
        stracić na pewno nie więcej, niż straszliwie asekurując swe bezcenne ego.
        • bazylliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 23:15
          anbale,
          zgadzam sie z Toba i z tym ze czuje sie jak rzecz troszke, niezbyt
          komfortowo, jak i w kwestii utraty zaufania do samej siebie. Od
          jakiegos czasu czuje jakbym zyla za kogos, zgubilam moje idealy,
          pragnienia, usmiech na codzien. Zle mi w tej obojetnosci? troszke.
          Niby bezpiecznie, ale wcale nie jest dobrze. (kto to spiewal??)
          • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 08:11
            bazylliada napisała:

            > czuje sie jak rzecz troszke, niezbyt
            > komfortowo, jak i w kwestii utraty zaufania do samej siebie. Od
            > jakiegos czasu czuje jakbym zyla za kogos, zgubilam moje idealy,
            > pragnienia, usmiech na codzien.
            Ja pilnuję jak mogę, żeby co możliwe zachować. Złapałam się kiedyś
            na forum, że mnie ciągnię w stronę solidarności jajników. Fee..
            Zawróciłam. Po wielu latach szukam siebie na nowo. Znajduję,
            dokładnie taką,jaką jestem. Pilnuję, żebym nie była zanadto pogięta.
            Czasem coś muszę oddać do samoprostowania.
        • scriptus Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 00:27
          Masz rację, ale zapal świeczkę bardzo poparzoną ręką...
          Nie każdy to potrafi (mam na myśli poparzonych).
          Zresztą... ja już swoje zadania mam wypełnione, dzieci niemal
          odchowane, na starość sobie kupię psa, chyba mało która kobieta mu
          dorówna pod względem miłości i wierności....
          Ech, głupoty gadam, nie ma porównania, ale chyba bardziej skłonny
          jestem zaufać psu...... jego miłość jest zawsze szczera.
          • anbale Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 10:59
            scriptus napisał:


            na starość sobie kupię psa, chyba mało która kobieta mu
            > dorówna pod względem miłości i wierności....
            > Ech, głupoty gadam, nie ma porównania, ale chyba bardziej skłonny
            > jestem zaufać psu...... jego miłość jest zawsze szczera.

            A wiesz, to akurat kojarzy mi się ze straszną łatwiznąsmile Psy są jak najbardziej
            okej; ale urok tej miłości polega na tym, że psia konstrukcja każe kochać pana
            za sam fakt istnienia, bez żadnych absolutnie wymagań- co też jest,
            powiedziałabym, lekko interesowne, bo pies gdzieś tam ma zakodowane, że bez pana
            niewątpliwie sparszywieje albo zemrze z głodu wylizując papierki na śmietnikusmile
            Miłość ludzka jest o wiele bardziej skomplikowana, złożona- to po prostu
            wyzwanie. Moim zdaniem nic jej jednak nie zastąpi tak w pełni.
            • scriptus Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 14:39
              Przecież napisałem, ze nie ma porównania, wiem. Życie przeżyłem z
              kobietą, stawiając czoła wyzwaniom, dlaczego na starość mam nie
              pójść na łatwiznę?? Już mi sie nie chce szukać nowych wyzwań, wolę
              święty spokój, słoneczko, zieleń i towarzystwo sympatycznego
              stworzenia, które jak nakarmię, to jest wdzięczne i macha ogonem,
              zamiast stworzenia wiecznie z czegoś niezadowolonego smile.
              • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 14:51
                scriptus napisał:

                > Przecież napisałem, ze nie ma porównania, wiem. Życie przeżyłem z
                > kobietą, stawiając czoła wyzwaniom, dlaczego na starość mam nie
                > pójść na łatwiznę?? Już mi sie nie chce szukać nowych wyzwań, wolę
                > święty spokój, słoneczko, zieleń i towarzystwo sympatycznego
                > stworzenia, które jak nakarmię, to jest wdzięczne i macha ogonem,
                > zamiast stworzenia wiecznie z czegoś niezadowolonego smile.


                Ja tam wolę koty od psów.Psa kopniesz w dupsko i za chwilę się
                będzie łasił...no chyba że się pzrestraszy.A kot?Wiecznie
                niezadowolonysmile)
        • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 08:03
          anbale napisała:

          > czasem trzeba zastosować jazdę bez trzymanki, nie obnosić się ze
          sobą jak ze
          > zranionym gołąbkiem. Wydaje mi się, że w ten sposób można czasem
          dużo zyskać- a
          > stracić na pewno nie więcej, niż straszliwie asekurując swe
          bezcenne ego.
          Prawda. Nie wiem, jak długo trzeba kogoś badać, żeby na końcu
          zapomnieć, po co się to robiło. Weźmy zależność długości
          narzeczeństwa do sukcesu małżeństwa. Na podstawie moich obserwacji
          nie ma współmierności.
    • bazylliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 23:18
      E. Bartosiewicz "SEN"smile
      • z.odzysku Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 18.09.07, 23:22
        bazylliada napisała:

        > E. Bartosiewicz "SEN"smile

        łojezu tongue_out
    • der1974 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 00:53
      Ależ pierdolicie Hipolicie! Oczywiście, że najpierw są lęki,
      paranoja i histeria razem wzięte. Ale tak nie można. Nie wszyscy są
      tacy sami jak nasi ex-partnerzy. Trudno jest zaufać to jasne, ale
      jeśli nie będziemy sobie dawać szansy to skazujemy sie na samotność.
      A tego nikt z nas nie chce. Lepiej znowu się przejechać niż
      wyalienować się na zawsze. Przynajmniej ja mam taką wizję. I to, że
      facet mówi, że się lęka, że ma stresy, to jest po prostu uczciwe
      postawienie sprawy. Bo jak się nie stresować? Nie da się tak
      zwyczajnnie. Potrzeba czasu, żeby się przekonać, że warto albo że
      nie warto. Ale zabierać sobie samemu szanse, rzucać sobie kłody pod
      nogi - bez sensu.
      • sylwiamich Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 06:56
        O matko...weszłąm na koniec wątku i co widzę?

        der1974 napisał:

        > Ależ pierdolicie Hipolicie!


        A to dobra metoda na podrywsmile))Jestem zraniona, nie mogę nikomu
        zaufać, dbaj o mnie i zdobywaj...warkocza za parapet ni budietsmile)
        W moim przypadku.....dostaję w tyłek, potem jestem zraniona, trochę
        się poobnoszę....Jeden czyściciel basenu, drugi czyściciel basenu i
        smutek przechodzi.Potem spotykam jakiegoś nic niewartego bidulę
        który akurat się obnosi....dostaję w tyłek...i tak cykliczniesmile))
        W przerwach miewam bardzo miłych panów którzy Pojawili Się W Złym
        Momencie.Taka karma....smile)
        • a.niech.to Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 08:26
          Gnałabym bidula do mamusi. Obnoszenie jest fajne jako przebieranka.
          Trochę popróbowałam, porżałam sobie w środku, przy okazji coś
          drobnego załatwiłam.
          Nie żal się na karmę, a zastanów się, jak się anonsujesz. Starałam
          się jak najbardziej zbliżyć do prawdy (tytułem prac badawczych).
          Nikt mnie nie zechciał. Gdybym nabzdurzyła, być może miałabym
          większe powodzenie, ale w końcowym efekcie wyszłabym jeszcze gorzej.
          Jak ma się zgrać, każdy musi być sobą.
          • z.odzysku Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 11:29
            a.niech.to napisała:

            >... Jak ma się zgrać, każdy musi być sobą.

            Amen.
            Udawanie, ze jest się kimś innym wychodzi na jaw migiem. I jak wtedy
            zaufać?
            ... po krótkiej walce zostaje tylko kolejne pobojowisko z dymiącymi
            zgliszczami.
            • a.niech.to Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 11:37
              z.odzysku napisał:

              > a.niech.to napisała:

              > Udawanie, ze jest się kimś innym wychodzi na jaw migiem. I jak
              wtedy
              > zaufać?
              > ... po krótkiej walce zostaje tylko kolejne pobojowisko z
              dymiącymi
              > zgliszczami.
              Trochę się mylisz. Istnieje inna ewentualność: aktor trafia na
              durnia. Wtedy walą się do n-tej potęgi.
              • z.odzysku Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 11:43
                Biorąc pod uwagę przykład podany przez Ciebie, rzeczywiście się
                pomyliłem. Ale ewentualności jest znacznie więcej.
                Założyłem pierwotnie, że udawanie zachodzi pomiędzy inteligentnymi
                ludźmi.
              • sylwiamich Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 14:48
                a.niech.to napisała:

                > z.odzysku napisał:
                >
                > > a.niech.to napisała:
                >
                > > Udawanie, ze jest się kimś innym wychodzi na jaw migiem. I jak
                > wtedy
                > > zaufać?
                > > ... po krótkiej walce zostaje tylko kolejne pobojowisko z
                > dymiącymi
                > > zgliszczami.
                > Trochę się mylisz. Istnieje inna ewentualność: aktor trafia na
                > durnia. Wtedy walą się do n-tej potęgi.


                Durnia? Ło matko..To ja jestem idiotką.Wielką.I chyba siebie taka
                bardzo lubię.Pomimo że czasami nie rozróżniam aktorstwa od
                rzeczywistości.I powiem nawet więcej..
                1.Są ludzie którzy wierzą w swoje kłamstwa.To zakrawa na klamstwo
                doskonałe.
                2.Są ludzie którzy sami nie wiedzą co jest prawdą a co kłamstwem
                3.Są tacy co mają swoją prawdę
                4.Są wytrawni gracze...ci zbajerzą niemalże każdego
                I pośród nich jest kilkoro którzy Naprawdę potrzebują wsparcia.I ja
                tych nie chcę przeoczyć.I wolę dostac w dupsko jeszcze milion razy
                niż odmówić komuś takiemu.
                Aler rozumiem że Ty durniem nie jesteś...więc pewnie nie zrozumiewsz
                o czym mówię...
            • sylwiamich Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 14:42
              z.odzysku napisał:

              > a.niech.to napisała:
              >
              > >... Jak ma się zgrać, każdy musi być sobą.
              >
              > Amen.
              > Udawanie, ze jest się kimś innym wychodzi na jaw migiem. I jak
              wtedy
              > zaufać?
              > ... po krótkiej walce zostaje tylko kolejne pobojowisko z
              dymiącymi
              > zgliszczami.
              >


              Nadużywane.Do mdłości mnie doprowadza slogan: bądż sobą...bla, bla...
              • a.niech.to Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 16:08
                sylwiamich napisała:

                > Nadużywane.Do mdłości mnie doprowadza slogan: bądż sobą...bla,
                bla...
                Żeby być sobą, trzeba być kimś. Wiesz, jak się trzeba nachapać, żeby
                się tego dochrapać? A ile wewnętrznej mocy, by wlec garb swojskości
                i nie zboczyć? Hę?
                • sylwiamich Re: Obnoszenie się (ze zranieniem) 19.09.07, 16:32
                  To przekleństwo w Twoich ustachsmile))A może by tak ten garb pod
                  stół..noga go dopchnąć żeby nie wystawał?Ręce do kiecheni i
                  pogwiżdżac udawać (haha) wilbłąda?smile))Mi się podoba!!!!
                • nangaparbat3 A niech to 20.09.07, 00:46
                  a.niech.to napisała:


                  > Żeby być sobą, trzeba być kimś. Wiesz, jak się trzeba nachapać, żeby
                  > się tego dochrapać? A ile wewnętrznej mocy, by wlec garb swojskości
                  > i nie zboczyć? Hę?
                  >
                  Kłaniam sie nisko smile
      • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 08:17
        der1974 napisał:

        > to, że
        > facet mówi, że się lęka, że ma stresy, to jest po prostu uczciwe
        > postawienie sprawy.
        Byleby nie oczekiwał żywego wcielenia MT. Można, przy jasnych
        regułach: brat, syn, przyjaciel - nie facet. Swoje rany każdy liże
        sam, co nie wyklucza informacji. Dobrze wiedzieć, gdzie kogo boli.
        • z.odzysku Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 11:23
          a.niech.to napisała:
          > ... Dobrze wiedzieć, gdzie kogo boli.

          Mnie od niedzieli strzyka w prawym kolanie. wink
          • bazyliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 12:42
            z.odzysku napisał:

            > >
            > Mnie od niedzieli strzyka w prawym kolanie. wink
            >

            ja od trzech miesięcy mam kontuzje lewego kolana smile

            w ten sposób spotyka sie kobieta z przeszłością z mężczyzną z
            przeszłością wink

            jaki z tego wnioskek ?
            konieczna konsultacja lekarska ;D
            • z.odzysku Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 12:58
              > jaki z tego wnioskek ?
              > konieczna konsultacja lekarska ;D

              Wizytę u ortopedy możemy uzgodnić, ale na priv. ;-PP
              • bazyliada Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 13:11
                Ale razem do tego ortopedy ????
                Mój lekarz byłby bardzo zawiedziony bo lubi jak do niego
                przychodzę smile
                • z.odzysku Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 19.09.07, 13:34
                  bazyliada napisała:

                  > Ale razem do tego ortopedy ????

                  już się tak nie ekscytuj wink
                  Grzecznie w kolejkę się ustawimy ;-P

                  > Mój lekarz byłby bardzo zawiedziony bo lubi jak do niego
                  > przychodzę smile
                  ... w pojedynkę, jak rozumiem. tongue_out Stąd powyższa propozycja.
        • der1974 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 00:43
          I co na codzień też liżesz rany sama? Tak sobie przyklejasz
          plasterki na wpierdol prozaicznego paskudnego dnia i nie wyżalisz
          się czasem? Jakoś mi się nie chce wierzyć.

          Tu nie chodzi o poszukiwanie MT, tylko o wsparcie w trudnych
          chwilach. To też jest istota bycia razem. Ot taki zwykły szary
          dzień. A może przede wszystkim, tak jak śniadanie, film, seks,
          urlop, herbata, kłopoty w pracy, chore dzieci, nasze marzenia i
          gorsze albo lepsze samopoczucie.

          Gdybyśmy sami lizali swoje rany i sami cieszyli się ze swoich
          osiągnięć, to niepotrzebny byłby żaden partner. Po co?
          • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 08:05
            der1974 napisał:

            > Gdybyśmy sami lizali swoje rany i sami cieszyli się ze swoich
            > osiągnięć, to niepotrzebny byłby żaden partner. Po co?
            Masz rację. Sama lubię się chwalić. Potrzebny więc ktoś, kto by
            podziwiał. Do tego odpowiednio wiarygodny, bo nie uwierzę.

            Myślałam, że nie weszłabym w układ niezakończonych rozgrywek
            małżeńskich. Też mi się wydawło, że z uzyskaniem stempla kończy się
            przeszłość, a siedzę na Forum przeszło rok. Wyszłam ze spazmów i
            lamentów, nie wiązałabym się z nikim na tym etapie. Niech się
            najpierw wysiorbie, a pogadać o wszystkim można, byle nie plątać
            nowego związku w minioną historię.
            • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 09:19
              Ja jestem pod wielkim wrażeniem Twojej mądrości A niech to.Kurde..ja
              nigdy nie wiem czy jestem gotowa na coś nowego...dopóki nie
              spróbuję.A jesli nawet spróbuję to nie wiem dlaczego nie wyszło:
              dlatego że nadal nie jestem gotowa czy dlatego że nie ten facet.Jak
              widzę Twój świat jest "od-do".Pełen samoświadomościwink))Moja
              samoświadomośś ogranicza się do wiedzy o właśnych ograniczeniach,
              dopuszczeniem możliwości przekłamania i wiedzą o brakach w
              wiedzy.Jeszcze jestm taka nieskończona.Ale jak już osiągnę Twój
              poziom...to czas umierać chybasmile))))Bo o zmarłych nie mówi się
              żle....Jakaś makabreska mi wyszła...
              • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 10:37
                sylwiamich napisała:


                Jeszcze jestm taka nieskończona.Ale jak już osiągnę Twój
                > poziom...to czas umierać chybasmile))))Bo o zmarłych nie mówi się
                > żle....Jakaś makabreska mi wyszła...
                >
                Wcale nie makabreska, tylko swieta prawda.
                Choc moze faktycznie makabryczna.
                • ogrodnik69 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 11:09
                  może faktycznie czas umierać.A na pogrzebie masa ludzi i powszechna
                  akceptacjasmile)
                  • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 12:23
                    Mnie sfajczą. Znowu skończę wpadką.
                    • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 12:34
                      Tak? Ja rozporzadziłam, co by w razie czego sfajczyli.
                      a na płycie ma byc napis: drogiej mamie najukochańsza corka.
                      Cyganie tak piszą: kochanemu tacie najukochańsi synowie.
                      I ja im tego okropnie zazdroszczę - jak bardzo trzeba sie czuc akceptowanym
                      dzieckiem, ze tak pisać o zmarłym, zamiast naszego: najukochańszemu ...
                      pogrążeni w bólu
                  • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 12:26
                    To ja sobie jeszcze pożyję...według złotej myśli zasłyszanej z ust
                    księdza, na pogrzebie 30-letniego ojca i męża:
                    -Dobrych Bóg zabiera do siebie!A złych zostawia na poprawienie....
                  • nangaparbat3 Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 12:30
                    ogrodnik69 napisał:

                    > może faktycznie czas umierać.A na pogrzebie masa ludzi i powszechna
                    > akceptacjasmile)
                    Rzecz w tym, ze nie czas. Że jeszcze duzo przed nami - rozwijania sie.
                    • akacjax jak już ten temat 20.09.07, 12:48
                      To ja powiedziałam synom: o ile nie będzie na to ukazu...nie chcę być spalona. Do tego żadnych grobowców, wymurówek itp. Trumna w ziemi.

                      Jestem o tym przekonana od ponad dwudziestu lat, gdy miałam takie specyficzne spotkania ze śmiercią, z umarłymi. I tyle na ten temat.

                      Właśnie skończyłam czytać książkę, w której główna bohaterka w chwili przejścia śmieje się na każde wspomnienie z minionego życia. I dopiero tak wyśmiana (nie jest to dobre słowo-bo jednak kojarzy się z czymś innym. Może "odśmiana"?) idzie przed oblicze Boga.
                      Oj chciałabym mieć tyle śmiechu w sobie wtedy.
                      • sylwiamich Re: jak już ten temat 20.09.07, 13:12
                        A mi jest wszystko jedno co ze mną zrobią.Po zmartwychwstaniu
                        chciałabym dostac inną skórkęsmile))
                      • nangaparbat3 Akacja 20.09.07, 14:31
                        Ładne z ta ksiażka.
                        Piekny pomysł.
                        Co do sfajczenia - dla mnie to wybór mniejszego zła, zeby nie leżeć w trumnie.
                        Bo tak naprawdę to bym chciała, zeby mnie zakopali bezposrednio w ziemi, tylko
                        zawinieta w całun.
                        ale mi wyjasniono, ze na to nie ma szans.
                        Przepisy.
                        • a.niech.to Re: Akacja 20.09.07, 16:51
                          Musisz kurczowo trzymać się przepisów? Można by cichcem zakopać
                          gdzie w lasku Nangę okrytą eleganckim całunem.
                          • nangaparbat3 Re: Akacja 20.09.07, 17:00
                            Bedę Cie trzymać za słowo - naprawdę mi na tym zalezy. I nie musi to byc
                            elegancki całun, byle nie w plastiku.
                          • ogrodnik69 Re: Akacja 20.09.07, 17:02
                            Taaaaa,a gdyby ktoś zaczął spiewac w czasie zakopywania albo bić
                            brawo?A głos po lesie niesiesmile)
          • akacjax Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 10:34
            Do wspierania w trudnych chwilach wystarcza przyjaciel, rodzina.

            Związanie się z kimś tylko pomaga w osiąganiu szczęścia i biada temu, kto czyni jego źródło w owym związku.
            Stabilność uczuciową buduje się samemu wynajdując w sobie, w swych wartościach jej podstawy.
            • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 12:25
              Jakbym Cię znała.smile Skąd klikasz?
              • sylwiamich Re: Kurde!!! 20.09.07, 12:27

                • sylwiamich Re: Kurde!!! 20.09.07, 12:27
                  Ja mam to samo pytanie do odrodnika...jakbym go znała....smile))
              • akacjax Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 12:41
                Ja? Województwo śląkie. Reszta też Ci się zgadza? Separacja, dwóch dorosłych synów?
                • a.niech.to Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 13:57
                  Tak jakby nie. Musiałam się pomylić. Wszystkie jesteśmy "szare".
                  • sylwiamich Re: mezczyzna po przejsciach z kobieta po przejsc 20.09.07, 14:24
                    To ja się znowu będę wykłócać....ja jestem kolorowasmile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja