cathy_bum
17.09.07, 01:08
Chyba pracować mi się nie chce i rozważam różne problemy.

Z moim exem dogadujemy się nienajgorzej, jego kontakty z Młodą są
ostatnio coraz lepsze. Widzę w nim pewne pozytywne zmiany, ale na
razie zmilczę, co by nie zapeszyć.
Nie są to niestety kontakty częste; jak ex sam to przed sądem
podsumował: "Widuję dziecko bardzo często, minimum raz na dwa
tygodnie"

Nieważne. Grunt, że nie ma między nami sporów o tzw.
kontakty, a jego relacje z córką są dobre.
Załóżmy jednak, że coś się zmieni. Zapewne w wyniku ustalenia
sądowego kontaktów, tata dostanie prawo do miesiąca wakacji- tak
chyba zazwyczaj sądy dzielą? Jak wtedy traktuje się wyjazdy dziecka
bez rodziców: wszelkie obozy i kolonie? Z czyjego czasu są
odliczane? Głupio pytam pewnie i w zasadzie po nic mi to - w tym
roku ex zgłosił chęć przejęcia Młodej na 5 dni raptem...
Ale natchnęła mnie dzisiejsza rozmowa z moją Młodą. Potomkini ma
kilka pasji, którym oddaje się całą duszą. Z pasjami tymi wiążą się
wyjazdy. Jak dziś dziecię zaczęło planować przyszłe wakacje (!!!),
to jej wyszło, że porzuci dom na jakieś minimum 4 tygodnie. Czyli
pół wakacji... Czy w tej sytuacji nam zostałaby do podziału reszta
cennego czasu Młodej?
Problem w sumie wydumany. Ale ciekawa jestem bardzo, jak to w
majestacie prawa bywa rozwiązywane.
No, a teraz wrócę grzebać w papierzyskach