jasminowo
25.09.07, 12:45
Właśnie zakleiłam kopertę z pozwem... ręce mi się trzęsą. Będę
kolejnym przypadkiem dla pani w kancelarii, która będzie tę kopertę
jutro otwierała a to moje życie na dwóch stronach i kilku
załącznikach... jeszcze się nie kończy... mam nadzieję i walczę jak
lwica. Nie sądziłam, że złożenie podpisu pod pozwem może wywoływać
tyle emocji...
Czytam codziennie to forum. Często milczę przyglądając się po
prostu. Dawno się nie czułam tak źle... Idąc ulicą gdy myśli nie mam
zajętych nie mogę często powstrzymać łez, gdy wracam do domu
nieświadomie zajmuję się czymś, telewizją, pracą, nie czuję smutku.
A właśnie wtedy mogłabym popłakać...
Daję sobie radę? Wcale nie... czuję taką niechęć do i od byłego, że
mnie to paraliżuje. Jestem zmęczona. Jakbym ciągle była na wojnie.
Cholera! myślałam, że przejdę to lżej. A wciąż siedzę w dole...mam
wrażenie, że życie przecieka mi między palcami, że nie zdążę, nie
uda się, nie odnajdę się w nowej branży, której się uczę... jestem
sobie takim lękiem...