proszę o radę doświadczonych......boję się

06.10.07, 10:21
witam,
Wczesniej juz wspominałam,ze myslę o rozwodzie, nie wiem jednak
kiedy o tym powiedziec, czy wogóle wcześniej mówić, czy poczekac az
dostanie wezwanie.
Mam wątpliwości z tego powodu, że gdy dowie się specjalnie nie
będzie chciał odebrać listu, lub co gorsza, stwierdzi,żę jak chcę
rozwodu to mam się wynosić(mieszkanie jest wspólne)ale on jest
zdolny do wystawienia mnie za drzwi, i tego się boję....to straszne,
ale prawdziwe, nie wiem co robić.
I niestety wiem, ze taka sytuacja jest bardzo realna, i co wtedy,
nie mam tu rodziny,... i co mam wzywać policję,zeby wywarzyła drzwi?
Czy ktoś był w podobnej sytuacji - STRACHU?
Jak to wszytsko ułożyć,żeby miało ręce i nogi???
A może w czasie gdy złożę pozew od razu się wyprowadzić?
Finasowo będzie cięzko, ale może to dobre wyjście?
Co będzie najlepsze wg Was , może z Waszego doświadczenia spojrzę
normalnie i zrobię wszystko z głową.

Pozdrawiam
    • aron95 Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:33
      Nie chce Cię wpuścić,wzywasz policję i tyle.
      Najlepiej mieszkanie sprzedać a kase podzielić .
      • magdalenapio Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:36
        on w zycie nie zgodzi sie na sprzedaż.
        • czarnaandzia Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:43
          Jak powiedział aron,wzywaj policję.
          Przy najdrobniejszej sprawie
        • aron95 Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:49
          To może Cię spłaci w połowie ?
          • magdalenapio Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:51
            ale mamy wspólny kredyt na to mieszkanie, co stanowi pewien problem
            zapewne.....kredyt jest co prawda dużo mniejszy niz wartość
            mieszkania.
        • i33 Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:53
          twój strach i niezdecydowanie---twoja słabość jest jego pożywką---
          póki taka będziesz póty bedzie tobą pomiatał
          nie okazuj strachu---w każdym mieście są ośrodki pomocy przeciw
          przemocy--jeśli wezwiesz policje oni powinni ci pomóc a nawet masz
          prawo poprosić o zawiezienie cie do miejsca gdzie możesz nocować
          nie wiem jak dokładnie u ciebie---może dowiedz się w MOPSIE masz
          dostęp do neta-szukaj...
          na każdą agresję czy psych. czy fiz. wzywaj policje i żadaj
          założenia karty przemocy---niech wszystko notują---z własnego
          doświadczenia wiem że nie chce im się tego robić---masz prawo żadać,
          to samo z ramienia miejskiego ośrodkau pom.
          nie wiem kim jest twój mąż ale sądze że normalny to on nie jest----
          jeśli ci robi krzywde zbieraj dowody---to b. ważne w sądzie bedą
          tego żadać
          same twoje słowa nie wystarczą choćby niewiem co ci zrobił
          taki facet potrafi być przebiegły
          być może póżniej bedzie ---broniąc się mówił o tobie że to ty mu
          krzywde robiłaś
          najwazniejsze jednak byś zrozumiała--że nikt nie ma prawa tobą
          poniewierać mąż też
          pozdrawiam cie---nie zwlekaj i nie czekaj aż ta sytuacja doprowadzi
          cie do depresji i lęków o takim nasileniu że nie będzie ci się
          chciało o siebie walczyć
          szanuj siebie iżadaj od innych szacunku
    • salsa13 Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:44
      cześć
      to jest trudna sytuacja
      mieszkanie jest jak piszesz wspólne, więc nie powinnaś się
      wyprowadzać ale...
      jeżeli boisz się go, to nic z tego nie będzie
      tam gdzie jest strach brak jest logiki. A nie piszesz czy masz
      dziecko.
      Jeżeli nie masz dziecka a mąż jest agresywny i tego się własnie
      obawiasz to raczej się wyprowadź (oczywiście jeśli dasz radę
      finansowo, bo to kolejny problem). Bo gdy jedno chce rozwodu a
      drugie nie to naprawdę czasami wychodzą z tego poważne dramaty.
      Znęcanie psychiczne jest też dobijające, można doprowadzić drugą
      osobę do całkowitej rozsypki. Tak jak opisujesz, że może wystawić
      Cię za drzwi, mieszkanie jest wspólne ale niestety mężczyźni mają
      siłę i potrafią to zrobić. Oczywiście zawsze jak wezwiesz policję to
      on dostanie nakaz wpuszczenia Cię do domu. Tylko musisz się
      zastanowić czy jesteś gotowa na taką walkę, ponieważ to nie będzie
      trwało dzień ani tydzień... Każdy rozwód to porażka i każdy jest
      epizodem którego nigdy nie zapomnimy...

      Krótko jeżeli boisz się go bardzo i masz taką możliwość - wyprowadź
      się.
      • magdalenapio Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:49
        Boję się bardzo tej walki, ale nie widzę dla nas już szansy, czuje
        się poniżana, co prawda nie ma agesji fizycznej ale agresja "słowna"
        w postaci; Ty pusty łbie... i ataki bo nie ma np sosu do
        obiadu....itd....
        Jest dobrym ojcem, ale mężem JUŻ nie, kiedys był i owszem....

        Mamy synka 4 letniego.....

        Czy gdybym się wyprowadziła z synkiem on może mi cos zrobić???????
        jesli byłoby jeszcze przed rozwodem?

        • salsa13 Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:58
          jeżeli nie ma agresji
          a masz synka to mieszkaj tam gdzie mieszkasz
          przecież z dzieckiem nie będziesz wynajmowała mieszkania,
          może on się wyprowadzi...

          a co do powiedzenia o złożonym pozwie to sama nie wiem
          ja akurat należę do osób lubiących tylko jasne sytuacje i zawsze
          wszystkich informuję o swoich postanowieniach czy pomysłach

          lecz gdy obawiasz się, że nie odbierze listu...
          to listonosz napisze adnotację, że odmówił przyjęcia listu

          a może najprościej porozmawiać tak zupełnie na spokojnie i
          wytłumaczyć, że już podjęłaś taką decyzję i zdania nie zmienisz.
          Spróbuj, może lepiej niech wie wcześniej...
          Trzymaj się pozdrawiam
        • i33 Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 11:56
          pewnie sam takiego wyzywania i dołowania doświadczał ze strony
          rodziców, dziadków czy rodzeństwa---sam ma głeboko osadzone niskie
          poczucie wartości i wyrównuje je sobie dołując ciebie---lepiej się
          tak czuje---ty na dole on wyżej ---to jak "wampiryzm"---nie daj
          wyssać z siebie poczucvia godności wartości i radości życia
          rzadko kiedy terapia coś daje ale można spróbować-
          • magdalenapio Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 11:59
            praktycznie wychował się bez rodziców, matka nie interesując się
            dziecmi w koncu uciekłą na kilka lat z facetam, ojca nigdy na oczy
            nie widział......wychowywała go przez jakis czas babcia.
      • magdalenapio Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 11:13
        to myslicie,że on czuje ze ja się boję?
        jak wobec tego zachowywać się,zeby stracił na rezonie???
    • miedzianakonefka Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 10:58
      Jakby nie patrzeć to pozycja "ofiary" która nie jest pewna co ma
      robić i jak żyć tylko prowokuje do jeszcze większej agresji z
      drugiej strony. Nawet znajomi patrzą prez palce i mówią że to
      taka "biedna" osoba w domysle "ja bym tak nigdy się nie dał".
      Dlatego warto podjąć twardą decyzję i nie bawić się w jakieś tam
      przemyśliwania i duperele. Życie jest całe twoje więc korzystaj i
      nie dawaj się.

      Alleluja i do przodu...
    • zonaniezona1 Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 11:22
      Prawdę piszą ...Strach jest pożywką przemocowów. Odkąd przestałam się bać -
      lepiej mi idzie w życiu. Ale napiszę coś o czym ludzie...nawet rozwodzący się,
      ale nie żyjący w związkach z przemocowcem nie wiedzą ! Tacy sprytni
      manipulatorzy potrafią zaszczuć swoją ofiarę - która może być całkiem mocną
      osobą! Dlateo trzymaj się !!!! I dużo wiary w siebie życzę .
      CZęsto osoby żyjące z przemoowcem są pozbawione wsparcia np. rodziny,
      przyjaciół. Postaraj się o takie wsparcie ....
      • magdalenapio Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 11:33
        ja już zaczynam mysleć ,ze przesadzam, ze moze to tez moja wina,
        jakbym sie moze bardziej starała,dbała o dom to byłoby dobrze....
        to chyba syndrom ofiary.......
        Bo np ja mu czesto robiłam jazdy ze np mnie zdradza, i on się
        strasznie wkurzał, raz powiedziła,ze jeszcze jedno słowo a wyrzuci
        mnie za drzwi./ przy dziecku nota bene
        Kiedyś jak byłąm 2 lata z synkiem w domu - nie pracowałam/czyt. nie
        miałam swojej kasy, to chyba wtedy takie ponizanie się zaczeło
        ,że siedzę nic nie robię itd.....
        • zonaniezona1 Re: proszę o radę doświadczonych......boję się 06.10.07, 11:46
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
          jest takie forum... wstąp tam !
      • i33 Re: zonanieżona 06.10.07, 11:46
        ----był moment, kiedy wahałam się czy nie skrzywdze dzieci, nacisk
        rodziny był ogromny, nikt nie wierzył i nie rozumiał do jakiego
        stanu doprowadził mnie facet----byłam na mszy, przyjechał z misji
        ksiądz który mnie kiedyś uczył, to taki prawdziwy
        uduchowiony......innych nie słucham, to nie był przypadek
        puenta kazania którą powtarzał kilka razy a opowiadał o swych
        doświadczeniach na misji w wojsku---brzmiała-----------NAUCZYĆ SIĘ
        BRONIĆ INNYCH I...SIEBIE----zauważ że nie było tu mowy o
        nadstawianiu policzka "NA DARMO"bez potrzeby...tego własnie nie
        wolno robić
        nie wolno nam dać się poniewierać i ni MOŻE PATRZEĆ NA TO DZIECKO--
        jaki model małżeństwa MIŁOŚCI w nim wniesie ono w swoje życie..?
        to był dla mnie przełom
        i jeszcze jedno prawdziwe zdanie----"największą krzywde robi ojciec
        dzieciom nie kochając ich matki"
        • i33 Re: do magdaleny 06.10.07, 11:48
          miało być pomyliłam się a obie pozdrawiam
          • magdalenapio Re: do magdaleny 06.10.07, 11:50
            dziękuję za wypowiedzi...
            ja nie wiem jeszcze jak odróżnić przemoc od kłótni, kiedyc we
            wściekłości mówie się rózne przkre rzeczy żeby dopiec....
          • zonaniezona1 Re: do magdaleny 06.10.07, 11:51
            NAUCZYĆ SIĘ
            BRONIĆ INNYCH I...SIEBIE!!!

            mądre... i to w sensie zarówno psychicznym jak i fizycznym.

            Też pozdrawiam!
            • magdalenapio Re: do magdaleny 06.10.07, 11:55
              Bardzo chciałabym być pewna swoich postanowień, ale ja zawsze
              myślę,ze można jeszcze związek uratować, coraz mniej i mniej - myslę
              bardzo poważnie, ale jednak pamiętam te bardzo dobre i szczęsliwe
              chwile...............
              • magdalenapio Re: do magdaleny 06.10.07, 11:56
                myslę bardzo poważnie o rozwodzie miało być.
                • i33 Re: do magdaleny 06.10.07, 11:59
                  spróbuj terapii---rozmawiaj dawaj do zrozumienia jemu że dziecko
                  widzi i uczy się że w takiej rodzinie nie będzie szczęśliwe---po co
                  jest na świecie żeby to widzieć---jeśli go kocha niech spróbuje z
                  tobą podjąć terapie, jak nie ty idz jak najszybciej
                  • magdalenapio Re: do magdaleny 06.10.07, 12:00
                    jak to wszystko czytam, to wydaje mi się ,że to mnie nie
                    dotyczy.......a kiedyś mi nawet powiedział,że nie może na mnie
                    patrzeć....
                    • i33 Re: do magdaleny 06.10.07, 12:13
                      znam to -----kurwo,zero szmato popierd. wstyd się z tobą pokazać---a
                      jak byłam w ciąży--też na przemian z tłumaczeniem się że mam go nie
                      wkurzać bo to z nerwów----
                      zgwałcił mnie a potem powiedział że skurwiłam się dlatego jestem w
                      ciąży------------a na przesłuchaniu że mnie kocha....
                      tak to jest kochanie---ale takie chore-niszczące----musi się
                      naładować ta miłością, dobrocią z ciebie-----bo odczuwa jej głód
                      lecz jako dorosły człowiek powinien sam pracować nad "odrobieniem"
                      dzieciństwa--nie ma prawa uzupełniać tego co mu nie dała matka---
                      krzywdząc ciebie---bo ciebie zniszczy dzicko wypaczy a sam pozornie
                      będzie zadowolony ale nie ....szcześliwy
                      szczęscie to dawanie dobrej miłości dostawanie jej nie agresja
                  • i33 Re: do magdaleny 06.10.07, 12:05
                    skrzywdzony jako dziecko---właściwie zero miłości---a skoro ciebie
                    poznał to albo też ci jej brakowało albo masz ogromną zdolnośc do
                    kochania i wybaczania-dawania jej
                    trudno ocenić czy coś wyjdzie ztego związku-jeśli masz duże pokłady
                    siły i chcesz szanujesz go za jakieś tam plusy i naprawde kocha syna-
                    --to powinien chcieć terapii
                    szkoda go też--niestety brak miłości w dziciństwie to gorsze niż
                    kalectwo i bieda je--szkoda faceta ale nie możesz mu pozwolić na
                    krzywdzenie ...poszukaj naprawde dobrego psychologa
                    • magdalenapio Re: do magdaleny 06.10.07, 12:13
                      Miał duużo miłości od Babci.I bardzo ja kochał.
                      nie odzywamy się od 4 tygodni - wogóle.
                      A nie, raz poszłam po pracy z synkiem na plac zabaw , fakt ,że nie
                      zostawiłam żadnej wiadomości i on się bardzo zdenerwował,bo
                      myslał,że cos się stało, (zawsze jestem po pracy w domu).Nie
                      odbierałam tez tefonów od niego.
                      Jak tylko otworzyłąm drzwi zaczął wrzeszczeć, że co ja sobie myślę,
                      że mam się cieszyć ,że mnie nie uderzył.....ja juz nie moge na niego
                      patrzeć, on się nie zgodzi na terapię, znając go stwierdzi ,że nie
                      mam na co pieniędzy wydawać, i że to ja jestm nienormalna, a on jest
                      taki wspaniały......
                      co robić?????
        • magdalenapio Re: zonanieżona 06.10.07, 12:24

          Znalazłam swój post z lipca;



          Bywało różnie, ale ostatnio czuje jakby mój mąż chciał mnie ponizyc,
          np
          dzisiaj powiedział jak coś tam zrobiłam,ze to jedyne czego sie
          nauczyłam od
          15
          lat(!),wczoraj tez przyczepił się,że nic nowego nie wnosze tylko
          ciagle to
          samo,ze
          jestem zamknieta na nowe rzeczy, ze zycie ma monotonne, ze ma śmierć
          za
          życia, to bardzo przykre wysłuchiwac coś takiego.Dodam,ze w ciagu
          naszej
          znajomosci skonczyłam studia zaoczne, pracowałm urodziłam i
          wychowałam
          dziecko teraz nadal pracuje i idzie mi bardzo dobrze.Wczesniej mi
          tez wmawiał
          ze sie
          nie rozwijam itp.sam skonczył tylko zawodówke i juz mu dzisiaj
          powiedziałam,ze
          chyba ma z tego powodu kompleksy.Jest tez wybuchowy nie wiem jak mam
          sobie z
          tym poradzic, bo w gruncie rzeczy jak sie nie kłócimy to jest ok,
          jest miły i
          opiekunczy dba o dom, kocha synka,zajmuje się nim.Tylko nie wiem
          dlaczego
          takie reczy co
          chwilę słyszę....Czy to oznacza, ze ma dość zycia ze mną? Jak
          próbuje coś
          wyjaśnic i pytam się dlaczego tak mówi, to mi mówi ze to w nerwach,
          ale chyba
          mówi to co ma na mysli a nie zmysla. Prosze o rade , bo nie wiem O
          CO CHODZI?
          Moze czeka nas tylko rozwód?
          Czy ktos wie o co chodzi?


          • zonaniezona1 Re: zonanieżona 06.10.07, 12:27
            Magalenapio.. ależ Ty sobie na wszystko już odpowiedziałaś ... Siły i życzę!
            • magdalenapio Re: zonanieżona 06.10.07, 12:31
              może nie chcę tego przyjąć do wiadmości,ale nie znam tej odpowiedzi
              • i33 Re: zonanieżona 06.10.07, 12:52
                nie musisz wydawać na psychologa---do poradni idz
                jeśli już próbowałaś i nic...żadno z nas nie może namawiać cie do
                wytrzymania po grób albo rozwodu nie mamy prawa
                trzymaj się
                • magdalenapio Re: zonanieżona 06.10.07, 13:07
                  wiem,wiem, decyzja należy tylko do mnie.

                  Cały czas zastanawiam sie nad tym, czy jednak nie wyprowadzić się,
                  dać pozew i miec z głowy, to byłoby łatwe gdybym miała na to
                  pieniądze, w moim mieście wynajem to conajmniej 1000zł, ja zarbiam
                  1600, nie wiem jakie alimenty byłyby przyznane ,bo on teoretycznie
                  zrabia 900zł netto a praktycznie duuuuużo wiecej.....więc ile mogę
                  dostać aliemntów, może 200zł ,a może wcale.....wiecie może jak to
                  jest?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja