no i co z takim zrobić ....

09.10.07, 21:35
hmm... no i zrealizowałam lwią część mojego rozstaniowego planu, a właściwie
to chyba cały... mieszkam w pięknym mieście, wróciłam do pracy, dziecko ma
nianię i sie przyzwyczaja, ja ogarniam swoje życiem powoli,uczę sie
samodzielności, coraz lepiej daję sobie radę sama - rzadko płaczę, częściej
się uśmiecham ... dojrzewam do rozwodu... no i uczę się nowych relacji z
jeszcze m. staram się być spokojna, nie liczyć na jego pomoc, nie komentować,
ale .... czasem doprowadza mnie do szewskiej pasji .. tak jak na przykład dziś
... już wczoraj zapewniał, że będzie dziś u małego, więc się umówiłam, godzinę
przed planowanym przyjazdem - pisze czy może być dwie godziny później ... ok -
z moich planów nici, ale przynajmniej z dzieckiem sie zobaczy, godzinę przed
przyjazdem znowu informacja, ze go nie będzie dziś i, że był uprzejmy kupić
dziecku tv i dvd (synek ma 3 lata).. i przywiezie, na moja uwagę, że mógł
chociaż zapytać co ja o tym myślę i czy nie mam innych planów, a dziecko
innych potrzeb.. odpowiedział że przecież mi mówił(3 miesiące temu, jak nie
miałam żadnego tv), że ma taki zamiar i mogłam też powiedzieć ... ręce mi
opadają, miałam ochotę użyć niecenzuralnych słów na temat tego co ma zrobić z
tym sprzętem, tym bardziej, ze rodzice załatwili mi jakiś telewizor i lada
dzień miał przyjechać ... no ale przecież koronny argument, ze to dla dziecka,
jest nie do zbicia sad(( no i co zrobić z takim gościem ...

ech ...
    • tricolour Nic nie robić z gościem... 09.10.07, 21:48
      ... za to wiele robić ze sobą.

      Nie godzić się na zmianę godziny odwiedzin w ostatniej chwili, nie rezygnować z
      własnych planów przez czyjeś widzimisię - szanować się.

      Nikt nie będzie Cię szanował jeśli Ty sama będziez okazywała brak szacunku do
      siebie.
      • crazyrabbit Re: Nic nie robić z gościem... 09.10.07, 21:56
        Tri ma rację.
        Wytresuj trochę gościa , niech się nauczy.

        Acha , strasznie się cieszę jak widzę twój powrót do "żywych"
        (chociaz nie do końca normalnych hehehe)
        Kisses
        • em120777 Re: Nic nie robić z gościem... 09.10.07, 22:04
          A Ty gdzie widziałaś Królik, że ja wróciłam do żywych??? Ja Cię nie widziałam
          chyba z 1,5 miesiąca ;PPP Podglądasz mnie cichaczem??
          • crazyrabbit Re: Nic nie robić z gościem... 09.10.07, 22:07
            Wyrzut??? Czuję się winna...
            Ale kontak JAKIŚ mamy tongue_outPPPP
            • em120777 Re: Nic nie robić z gościem... 09.10.07, 22:16
              Nie no raczej tęsknota ;PPP
      • em120777 Re: Nic nie robić z gościem... 09.10.07, 22:02
        Pewnie masz rację Tri, ale jakie konsekwencje proponujesz wyciągnąć?? Bo ja nie
        bardzo mam pomysł ... co zrobisz facetowi, który zawsze się tłumaczy jakimiś
        pilnymi rzeczami z pracy ... jedyne co, to postanowiłam to olewać i nie
        traktować specjalnie serio tego, że będzie planowo i o deklarowanej godzinie ...
        ale kupowanie drogiego sprzętu, bo mu sie tak zachciało - to przesada ...
        • tricolour Dlaczego przesada z tym sprzętem? 09.10.07, 22:07
          Jak masz czegoś za dużo, to daj biednym.

          Przesadą prawdziwą jest dezorganozowanie własnego porządku dnia przez faceta, z
          którym nic Cie nie łączy.

          Co do konsekwencji - wyciągnij je wobec siebie, bo facet zachowuje sie
          poprawnie: dziecku robi prezenty, a Ciebie ma gdzieś.
          • nangaparbat3 Re: Dlaczego przesada z tym sprzętem? 09.10.07, 22:09
            Nie moge oprzeć się wrażeniu ze jednak łaczy - dziecko.
            I zapewne pare miłych wspomnień.
            • tricolour No fakt - masz rację. 09.10.07, 22:11
              Mnie się wydawało, że ludzi łączy przyjaźń, miłość, sympatia choćby...

              tongue_outP
              • nangaparbat3 Re: No fakt - masz rację. 10.10.07, 07:56
                A wspólny cel?
                • sylwiamich Re: No fakt - masz rację. 10.10.07, 08:43
                  Wspólny cel?Jak sama nazwa wskazuje musi być wspólny...patrz na
                  sygnaturkę na dolewink))
          • em120777 Re: Dlaczego przesada z tym sprzętem? 09.10.07, 22:22
            dalej nie wiem co proponujesz Tri. Znam gościa kilka lat i wiem, że nie szanuje
            niczyjego czasu i dlatego - dla własnego dobra postanowiłam przestać się tym
            denerwować ... i chronić najbardziej jak się da dziecko przed jego niesłownością
            i niepunktualnością ... nie przychodzi mi do głowy nic innego, co nie byłoby
            utrudnianiem spotkań z dzieckiem, a tego nie chcę ..
            • tricolour Serio to piszesz? 09.10.07, 22:29
              Umawiasz się gościem na określoną godzinę i jeśli tego gościa nie ma, to nie ma
              żadnego utrudniania kontaktów. Serio musisz byc na każdy gwizdek?

              A dlaczego dziecko ma być chronione przed niesłownym ojcem? Chcesz wychować kalekę?
              • em120777 Re: Serio to piszesz? 09.10.07, 22:38
                OK może masz rację - robię to również dla własnej wygody - mam dość tłumaczenia
                się za niego, a maluch na pewno by się tego domagał.. Wiem jakie to paskudne
                uczucie czekać na kogoś kto obiecał być a go nie ma ... szczególnie dla dziecka,
                więc mu nie mówię do ostatniej chwili i tyle... może to źle ...
                Ja jestem z maluchem i się z tego cieszę, a to, że on "nie może" przyjechać to
                tylko jego zakichana strata, więc aby sobie oszczędzić nerwów ... zwykle
                zakładam, że istnieje 80% prawdopodobieństwa, że go nie będzie, w ważnych
                sprawach staram się na niego nie liczyć i to nie jego proszę o pomoc i tyle..
                czy to źle??
                Nie uumiem go wytresować - jak to proponował Królik...
                • tricolour Umiesz, umiesz... tylko spróbuj... 09.10.07, 22:50
                  ... jak się gość umówi, a potem bedzie chciał cos zmienić, to mu powiedz, że
                  czas minął i masz inne plany. Konsekwentnie wytrzymaj go do kolejnego terminu.

                  Spróbuj i zobacz, że działa. Dodatkowo zaczniesz być postrzegana jako partner -
                  spróbuj, a zobaczysz.
                  • em120777 Re: Umiesz, umiesz... tylko spróbuj... 09.10.07, 22:59
                    smile) takie sposoby niestety nie działają .. przerobiłam i to ... powodowało to
                    tylko większe napięcie ... i właśnie insynuacje, ze musi sie prosić o spotkania
                    z synem .. teraz jest zdecydowanie spokojniej ... a co do partnerstwa - to
                    chyba na to za późno...ktoś inny się tym zajął wink
                    • tricolour A tak inny jak reaguje? 09.10.07, 23:23
                      To on powinien byc Ci podporą i radą, a nie forum...
                      • a.niech.to Re: A tak inny jak reaguje? 09.10.07, 23:28
                        Masz rację. Życie się toczy w realu. Forum przy całym szacunku w
                        większości się składa ze słów. Wiem, że część z Was zna się
                        osobiście, stanowi swoistą grupę wsparcia. A jednak należy grubą
                        kreską oddzielić net od realu. Powody są chyba oczywiste.
                      • em120777 Re: A tak inny jak reaguje? 09.10.07, 23:37
                        Chyba się nie zrozumieliśmy... nie mam zamiaru się radzić nowej kobitki mojego
                        m. - która to jest dla niego partnerką
                    • sylwiamich Re: Umiesz, umiesz... tylko spróbuj... 10.10.07, 07:47
                      em120777 napisała:

                      > smile) takie sposoby niestety nie działają .. przerobiłam i to ...
                      powodowało to
                      > tylko większe napięcie ... i właśnie insynuacje, ze musi sie
                      prosić o spotkania
                      > z synem ..


                      To klasyka.Jeśli ktoś żyje z Toba bez postawionych granic to do
                      takiego stanu rzeczy się przyzwyczaja.Jesli potem stawiasz te
                      granice to odbiera to jako ograniczanie jego przestrzeni i się
                      buntuje.Przy pierwszej próbie zmiany godziny powiedz z żalem że juz
                      coś masz zaplanowane...więc wychodzisz.Przyzwyczaj najpierw do
                      tego.Nie zjawia się punktualnie...wychodzisz.Może i będzie
                      niezadowolony...ale przyzwyczai się.
                      A tak masz wybór Twój zły nastrój-jego zły nastrój.Co jest ważne dla
                      Ciebie...nie wiem.
                      Co do drogich prezentów...ma prawo je dawać.A ty masz prawo
                      stwierdzić że nie są odpowiednie dla Twojego dziecka.Telewizor to
                      się Wam akurat przyda.Więc bierz póki chce dawać.A unoszenie się
                      honorem w pewnych sytuacjach jest po prostu niepotrzebne.I przestań
                      się zajmować psychiką byłego męża.Czy on daje prezenty bo chce
                      okupić swoja winę...co to za róznica...niech sam się troszczy o swój
                      nastrój.
                • a.niech.to Re: Serio to piszesz? 09.10.07, 23:25
                  em120777 napisała:

                  > Nie uumiem go wytresować - jak to proponował Królik...
                  I dobrze. Tresować ludzi to obrzydliwość.
    • jp66 Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 21:56
      moze powiedz, ze dziecko chce samochód, nowe meble, i coś tam jeszcze smile)
      • em120777 Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 22:10
        ha - już mi to koleżanka proponowała - ale jakoś wogóle mi na tym nie zależy,
        nic od niecgo nie chcę,a on chyba nie umie tego zrozumieć, coś mi się zdaje, ze
        próbuje się tak odkupić za własne odejście ... i nie słyszy, że mnie a tym
        bardziej dziecku tego nie potrzeba, maluch potrzebuje ojca a nie tv i dvd
        • a.niech.to Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 23:31
          em120777 napisała:

          > nie słyszy, że mnie a tym
          > bardziej dziecku tego nie potrzeba, maluch potrzebuje ojca a nie
          tv i dvd
          A Ty faceta. Może w tym by Wam pomógł, skoro jest tak szczodrobliwy.
          • em120777 Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 23:35
            a.niech.to napisała:
            > A Ty faceta. Może w tym by Wam pomógł, skoro jest tak szczodrobliwy.

            A do czego tu facet potrzebny??
            • a.niech.to Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 23:54
              Dla przyjemności mamy.
          • crazyrabbit Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 23:53
            > A Ty faceta. Może w tym by Wam pomógł, skoro jest tak
            szczodrobliwy.

            Ma kolegę podesłać , czy co??
            • a.niech.to Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 23:55
              Niezły pomysł. Czy stoi coś na przeszodzie?
              • crazyrabbit Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 23:56
                Może nie trafić w typ jaki preferuje koleżanka eM tongue_out
            • em120777 Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 09.10.07, 23:59
              a wiesz, ze miał już taki kretyński pomysł... jak sie zaczynał spotykać
              potajemnie z lolą ... proponował mi spotkanie ze swoim kolega z pracy, bo
              mówiłam, ze fajny jest ...
              • a.niech.to Re: Co Ci przeszkadza TV i DVD? 10.10.07, 00:04
                Skoro uważasz, że pomysł był kretyński, to nie ma o czym mówić.
                • aron95 Od przybytku głowa nie boli . 10.10.07, 08:51
                  Moja EX kupiła młodemu telewizorek ( zawsze była przeciwna aby mial tv w pokoju)
                  po 2 m-cach sprzedał na allegro .
                  Staropolskie przysłowie mówi że od przybytku głowa nie boli .

                  Tel. kom. nie masz? Jeśli masz to żaden problem . Nie mysle o tym ze ktoś ma
                  przyjechać , jak przyjedzie to zadzwoni a my "przyjemnie" zdziwieni jesteśmy .

                  Takimi bzdurami życie sobie komplikować ? Za bardzo na niego zwracasz uwagę
                  .Pomyśl sobie że to ktoś obcy na kim Ci nie zależy
                  • sylwiamich Re: Od przybytku głowa nie boli . 10.10.07, 09:04
                    No właśnie...brak emocji po rozwodzie zawsze pomaga, a ich nadmiar
                    psuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja