Dodaj do ulubionych

Pasierbowie niedzielnej macochy

10.10.07, 16:23
artykuł w nowej Polityce.

Mity, które upadły smile))
Obserwuj wątek
    • bet66 Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 11.10.07, 15:43
      mit 1 - nowa rodzina będzie taka jak inne, nie będzie bo jest
      posklejana z innych rodzin po rozpadzie.
      mit 2 - zastępcza miłość , czyli jak mąż kocha nową zonę , ona jego
      to i ich dzieci pokochają macochę, ojczyma.
      mit 3 - pasierb z wozu, koniom lzej , czyli, ze lepiej jest, ze
      pasierbowie nie mieszkaja z rodzicem, tylko przychodzą w odwiedziny.
      mit 4 - śmierć ułatwia, czyli, ze kiedy rodzic umiera stosunki z
      macochą/ ojczymem są łatwiejsze.
      • virtual_moth Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 11.10.07, 19:54
        bet66 napisała:


        > mit 4 - śmierć ułatwia, czyli, ze kiedy rodzic umiera stosunki z
        > macochą/ ojczymem są łatwiejsze.

        Czytałam ten artykuł i akurat wnioski były inne - to znaczy w przypadku smierci ojca/matki stosunki nowych partnerów z pasierbami są trudniejsze.

        Reszta to raczej stek truizmów, przynajmniej dla czytelniczek/uczestniczek for dzieciowych na gazeciewink
        • joanna9969 Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 11.10.07, 21:01
          Popieram i z tego miejsca skladam serdeczne zyczenia dlugiego i szczesliwego
          zycia eksi ,powiem wiecej szczescie eksi jest moim szczesciem (nie czepia sie ,
          bardziej ukladna jest), ciekawa jestem ktora chcialaby byc z wlasnej i
          nieprzymuszonej woli calodobowka .
            • bet66 mamainka 13.10.07, 13:11
              pamietaj, ze dzieci i ich zyjący rodzic idealizują niezyjacycego
              rodzica i współmałzonka; a macocha, czy ojczym to surogat, nie
              dorastający mu do piet.
              • mamaika Re: mamainka 13.10.07, 23:01
                Bet nie mam problemów z poczuciem wartości smile a mój chłop jest
                bardzo daleki od idealizowania eksi. I naprawdę mnie chyba lubisz ,
                skoro to podkreślasz . Ja w każdym bądż razie nawet jak tak nie jest
                wysyłam pozytywną energię do Ciebie .
                Oczywiście, że dziewczyny mamę w tej chwili idealizują , ale mam
                wrażenie że bardziej na pokaz . Niestety ona im w d..ę dobrze dała
                przez większość ich życia bo nader uwielbiała trunki . Falami to
                było ale niestety tak . Dobrze, że po ostatnim odwyku do którego
                zmuszona została wzięła się w garść i nie piła już wcale . Myślę zę
                za parę lat tylko taką ją będą pamiętać i bardzo dobrze . Ja z kolei
                o czym doskonale wiesz nie pretenduję do roli "kochanej mamusi
                zastępczej " i naprawdę w nosie mam czy im się podobam pod
                jakimkolwiek względem .
                • bet66 Re: mamainka 14.10.07, 13:30
                  dzieci zmarłego rodzica nie pamiętaja tego co było złe, tylko to co
                  było dobre i to idealizują
                  i nie jest to stan tymczasowy, tylko wraz z upływem czasu
                  pogłebiajacy się.
                  I chociaz będziesz stawać na rzęsach i tak będziesz i pozostaniesz
                  macochą.
                  Współczuję.
                  • mamaika Re: mamainka 15.10.07, 09:37
                    Bet czy Ty chyba nie rozumiesz dalej. Mnie idealizowanie przez nie
                    mamy nie przeszkadza i jestem zdania że lepiej jak właśnie wymażą
                    obraz mamy pijącej . Na rzęsach już od dawna nie staję i naprawdę
                    totalnie mi juz nie zależy na ich akceptacji czy sympatii . Głowa
                    muru nie przebijesz . Oczywiście, że jak każdy normalny człowiek
                    chciałam żeby nasze relacje ulożyly się inaczej . Bylo, minęło . Nie
                    ma powodów do współczucia Bet , za troskę i sympatię niemniej
                    dziękuję.
                  • rose25 Re: mamainka 15.10.07, 13:06
                    > I chociaz będziesz stawać na rzęsach i tak będziesz i pozostaniesz
                    > macochą.
                    > Współczuję.

                    Ty kpisz sobie? A ktorej macosze zalezy na tym, aby byc kims wiecej niz macocha?
                    Albo zeby pasierb ja lubil? Jezeli macocha nie lubi pasierba, to jasne, ze woli,
                    zeby pasierb tez jej nie lubil smile
    • aga-t-ka Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 13.10.07, 11:54
      bet66 napisała:

      mit 3 - pasierb z wozu, koniom lzej , czyli, ze lepiej jest, ze
      pasierbowie nie mieszkaja z rodzicem, tylko przychodzą w odwiedziny.

      Dlaczego to jest mit? Oczywiscie, ze lepiej gdy pasierb nie mieszka z macocha.
      Odwiedziny toleruje, jednak nie moglabym bym byc z mezczyzna, ktorego dzieci
      mieszkalyby z nami.
      • chalsia Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 13.10.07, 13:25
        > Odwiedziny toleruje, jednak nie moglabym bym byc z mezczyzna,
        ktorego dzieci
        > mieszkalyby z nami.

        rozumiem w takim razie, ze jeżeli eksi przytrafi się najgorsze i
        dzieci będa miały zamieszkać z ojcem, to Ty zakończysz Wasz związek
        i się wyprowadzisz (razem z Waszym wspólnym dzieckiem, o ile dobrze
        pamiętam) ?
        • aga-t-ka Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 13.10.07, 14:02
          Na razie eksia ma sie dobrze (i niech ci eksiu Bog blogoslawi w zdrowiu az do
          doroslosci i usamodzielnienia sie pasierbic smile
          Nie biore czegos takiego w tej chwili pod uwage. Jest to malo prawdopodobne. A
          gdy juz sie zdarzy, to wtedy zaczne sie przejmowac.
    • aga-t-ka Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 14.10.07, 08:49
      bet66 napisała:

      > pamietaj, ze dzieci i ich zyjący rodzic idealizują niezyjacycego
      > rodzica i współmałzonka; a macocha, czy ojczym to surogat, nie
      > dorastający mu do piet.

      Za kazdym razem, gdy czytam Twoje posty, to odnosze wrazenie jakbys miala
      powazne problemy, nieprzerobione do tej pory zwiazane z tematyka forum. Ktos
      bardzo cie musial skrzywdzic w przeszlosci - odebral ci moze ukochana osobe albo
      ja zastapil?
      Takie plucie jadem jest dobre tylko na krotka mete. Wyplujesz to z siebie i na
      moment poczujesz sie lepiej. A problem w Tobie i tak pozostanie i bedzie cie
      powolutku niszczyl.
      • tautolog Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 14.10.07, 10:48
        > Za kazdym razem, gdy czytam Twoje posty, to odnosze wrazenie jakbys miala
        > powazne problemy, nieprzerobione do tej pory zwiazane z tematyka forum. Ktos
        > bardzo cie musial skrzywdzic w przeszlosci - odebral ci moze ukochana osobe alb
        > o
        > ja zastapil?
        > Takie plucie jadem jest dobre tylko na krotka mete. Wyplujesz to z siebie i na
        > moment poczujesz sie lepiej. A problem w Tobie i tak pozostanie i bedzie cie
        > powolutku niszczyl.

        No proszę, kolejna wschodząca gwiazda polskiej psychologii.
        Bet nikt nie skrzywdził, sama się skrzywdziła nieszczęśliwym upadkiem z konia.
        Czasami można spaść na głowę zamiast tyłka.

        Agatka, dobrze Ci idzie analizowanie skomplikowanych przypadków, więc pochyl się
        proszę jeszcze raz nad tym co napisała Chalsia i zatrzymaj na dłużej nad własna
        osobą.
        • jowita771 Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 16.10.07, 11:26
          bet66 napisała:

          > pasierbom wisi to czym jest dla macochy,
          > czego sie nie da powiedzieć w odwrotnej sytuacji....hahaa

          ale wszystkim pasierbom wisi, czy tylko niektórym? a macochy wszystkie staja na
          rzęsach?
          mnie, jako pasierbicy, zależało. czułam, że macocha też się stara. starałyśmy
          się obie.
          teraz, jako macocha również się staram. i też widzę współpracę drugiej strony.
          ale staram się nie dlatego, że to moja pasierbica, tylko dlatego, że ją lubię.
          jest wyjątkowym dzieckiem.
        • mamaika Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 16.10.07, 12:03
          Bet nie masz racji . I tak zupełnie na marginesie weżcie się trochę
          opamiętajcie smile . Każdemu w miarę normalnemu człowiekowi o ile
          można zdefiniować pojęcie normalności zależy na dobrych kontaktach z
          innymi ludzmi i nie ma tu znaczenia czy to pasierb czy sąsiadka czy
          kolega z pracy . Natomiast naprawdę nie rozumiem , ba zaskoczyłaś
          mnie takim stwierdzeniem :
          > pasierbom wisi to czym jest dla macochy,
          > czego sie nie da powiedzieć w odwrotnej sytuacji....hahaa

          a ponieważ uważam , że mam pewne doświadczenie w tejże kwestii
          dalece większe niż Ty jeszcze raz powiem :mam to naprawde totalnie w
          d...e obecnie , za dziewczyny nie odpowiem bo nie mam pojęcia smile.
          Nie sądzę, żebym była szalonym wyjątkiem .
          I tak zupełnie na marginesie : nie masz pojęcia o "macochowaniu" Bet.
      • tautolog Re: Pasierbowie niedzielnej macochy 16.10.07, 11:06
        > I chocby pasierb stawal na rzesach i tak pozostanie tylko pasierbem. Niczym
        > wiecej (celowo pisze "niczym" tongue_out)

        Bardzo słuszne spostrzeżenie, idąc dalej tym tokiem rozumowania panno_coś_tam
        choćbyś srała perfumami, pozostaniesz tylko gównorobem, NICZYM więcej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka