chalsia
19.10.07, 22:46
na innym forum ktoś napisał coś takiego (poniżej).
Nic dodać, nic ująć.
"Sedno trudności widzę w tym, że współczesne kobiety z bagażem
doświadczeń - do których się zaliczam - nie marzą już po prostu o
stałym związku!!!!!! (Ewentualnie o stałym partnerze, ale to nie to
samo).
Jeśli kobieta została sama z dzieckiem lub kilkorgiem dzieci do
wychowania, jeśli po okresie rozpaczy i walki o niezależność stanęła
na nogi finansowo i organizacyjnie - jeśli ona i jej dzieci z pomocą
dalszej rodziny tworzą nieźle funkcjonująca choć
niestandardowo "komórkę społeczną" - to na grzyba takiej kobiecie
dodatek w postaci "obcego", który się w ten układ nie zawsze łatwo
wpasowuje?
Aspekt finansowy jest do kitu, niejednokrotnie układ "dzieci moje,
twoje, nasze i alimentowane" odstrasza swoją złożonością, i nie
przynosi korzyści, jeżeli kobieta nie jest harpią bez skrupułów.
A cała reszta.... przepraszam ja bardzo, ale "stały związek" to
naprawdę kupa obowiązków z przewagą kupy i dobrze trzeba
się zastanowić, aby zrezygnować funkcjonującej małej stabilizacji
dla obecności spodni w domu."