serganda
19.10.07, 23:43
Wszystkie wasze wątki są takie pesymistyczne, a życie toczy się dalej..
Ból mija, i zaczyna się żyć na nowo.
Pokazmy tym załamanym,że rozwód to kataklizm, ale po nim można żyć lepiej.
Trzeba w to uwierzyć.
Nie koniecznie jest to nowy związek.
Po latach horroru jestem spokojna, usmiechnięta, dzieci też.
Mają poprawne stosunki z ojcem, bo rozwód to nasza sprawa, nie dzieci.
Mam przyjaciół, ciekawą pracę, wyjazdy, czas dla siebie.
Poradziłam sobie, choć bardzo się tego bałam.
Żyjemy w kraju, w którym rozwód to prawie przestępstwo, tkwi się w piekle, bo
ktoś wmówił nam,że tak musi być.
Cierpimy na tym my i dzieci, które to powielają w następnym pokoleniu i krąg
się rozszerza, bo toksyczne przyzwyczajenia wnoszą do swoich rodzin.
Nic nie jest na zawsze okreslone, ani szczęście ani nieszczęście.
O to pierwsze trzeba walczyć, z tym drugim trzeba się zmierzyć.