zaraz musze pedzic do pracy... ale...

20.10.07, 08:11
powiedzcie mi...
potrzebuje kopniaka w 4 litery, do przodu smile
poznalam chlopaka... w zasadzie paru w tym samym czasie
z mojej strony jest sympatia z drugiej/ich tez... no i ja znow chce sie
wycofac... spasc, bo przeciez w zadnym zakochana nie jestem ani motylkow w
brzuchu nie ma...
a przeciez najpierw trzeba kogos poznac blizej zeby pokochac, poza tym bardzo
latwo skreslam facetow... niby wszystko jest ok, nawet mamy wspolne tematy i
nagle sie facet cos palnie... i jest u mnie od razu spalony, no i dlatego od
rozstania z mezem jestem sama...
od prawdziwego totalnego rozstania(ostatnia rozmowa) minelo 7 miesiecy, od
rozwodu 5...
nie kocham go juz, zabijal ta milosc powoli, nie tesknie, nie placze... ale
mam czasem wrazenie ze jak wyleczylam sie z niego... to z calej reszty
mezczyzn przez przypadek tez,
z flirtowaniem nie mam problemu, ale z chocby umowieniem sie na "prawdziwa"
randke... tchorze...
bo nie chce, nie czuje teraz potrzeby na prawdziwy, powazny zwiazek, ALE kto
powiedzial ze ci faceci maja taka potrzebe??
moze opowiadaja takie teksty ze juz czas sie ustatkowac i wogole w ramach
bajeru...? w zasadzie dla mnie byloby lepiej gdyby to tylko bajer, nie chce po
8letnim zwiazku od razu wpakowac sie w nastepny dlugoterminowy... jeny ja za
duzo mysle... to czasem przeklenstwo
choc gdybym nie myslala logicznie i faktow wiazac z soba nie umiala nadal
bylabym z mezem ktory za najlepszy zwiazek uwazal zona+dziewczyna i zeby zadna
o 2 nie wiedziala...
cholera spoznie sie...
pappa
    • akacjax Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 20.10.07, 09:10
      To wszystko wynika z małego błędu-poznajesz kogoś...i od razu projektujesz(typowa kobieca cecha)ciąg dalszy. A wystarczy skupić się na tym co tu i teraz.
      Być może wysoko ustawiłaś poprzeczkę-tak zachowawczo-wszak malo czasu minęło i to, co było jeszcze nie znalazło swojego miejsca w takiej "przeszłości zamknietej".
      I albo trzeba trochę więcej czasu, albo przemyślenia, odpowiedzenia sobie-co chcę-czy czekam na wielką miłość od pierwszego wejrzenia-czy na taką, która rodzi się powoli.
    • miedzianakonefka Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 20.10.07, 09:32
      Zaiste dziwne są kobiety tongue_out Ledwo pięć miesięcy po, a już Ci się
      pali do następnego stałego związku. A gdzie radość z wolności ?
      Gdzie dzikie imprezy, gdzie korzystanie z życia, gdzie zmienianie
      kochanków jak rękawiczki ? Hmmm.... Przyjdzie czas i na stały
      związek ale nic na siłę bo zakładanie czegoś z góry w uczuciach to
      bardzo niedobra droga.

      Alleluja i do przodu...
      • mala_mala Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 20.10.07, 18:01
        miedzianakonefka napisał:

        > Zaiste dziwne są kobiety tongue_out Ledwo pięć miesięcy po, a już Ci się
        > pali do następnego stałego związku. A gdzie radość z wolności ?
        > Gdzie dzikie imprezy, gdzie korzystanie z życia, gdzie zmienianie
        > kochanków jak rękawiczki ? Hmmm.... Przyjdzie czas i na stały
        > związek ale nic na siłę bo zakładanie czegoś z góry w uczuciach to
        > bardzo niedobra droga.

        konefka wlasnie o to chodzi ze ja stalego zwiazku nie chce
        chce sie pobavic i wyszalec bo mam do tego prawo, a przerazaja mnie faceci
        KTORZY (ONI!!!) mowia o stalym zwiazku o jakis uczuciach, o checi ustatkowania
        sie itp
        i mam ochote wtedy brac nogi za pas...
        jeny czasem mi sie zdarza ze znow mam odruch wymiotny jak uslysze kocham cie...
        wiem... zdrowa jeszcze nie jestem w pelni

        ostatnio kolezanka zapytala mnie po imprezie na ktorej doglebnie zbadalismy
        sobie nawzajem migdalki z jednym chlopakiem czy sie spotykamy... jeny... mialam
        ochote to troche sie powyglupialam i podotykalam z fajnym cieplym cialkiem z
        mila mordka choc troche za chudym jak na moj gust... ale to akurat da sie
        naprawc moja kuchnia
        tongue_out
        umowilam sie na kawe z tym chlopakiem pozniej ale... ja nie mysle o zadnym
        spotykaniu sie czy czyms wiecej a kumpela mi takie pytania zadaje... te jej
        pytania mnie troche nakrecily na napisanie tego pota bo zaczelam sie zastanawiac
        czy cos ze mna nie tak

        no i tez nasz wspolny kolega moj i kolezanki od wywiadu srodowiskowego tongue_out kiedy
        cos miedzy nimi zaszlo po jednej z imprez, a ona uznala to za blad, to...
        powiedziala mu nie dziekuje, choc wczesniej wlasnie jemu opowiadala o swoich
        tesknotach za uczuciem, zwiazkiem itp chlopak sie napalil na cos wiecej ze tak
        to ujme, a po tym jak mu podziekowala za wspolprace mial tak ogromny zal do niej...
        byl tak wsciekly kilka miesiecy... oczywiscie ja bylam powiernikiem obojga... no
        i miedzy innymi po prostu nie chce nikomu zrobic krzywdy bo wiem ze moj kumpel
        naprawde poczul sie zraniony do zywego i wykorzystany...

        sie wypisalam znow... GDZIE SA CI FACECI DLA KTORYCH TYLKO SEX SIE LICZY???
        przydaloby mi sie paru...
        • lilyrush Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 20.10.07, 18:16
          poszukaj sobie żonatego kochanka- na pewno nie będzie miał ochoty na poważny
          związek wink
          • mala_mala Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 20.10.07, 18:34
            jestem za uczciwa, nie chce nikogo krzywdzic
            jesli oboje jestemy wolni i swobodni to super!
            natomiast jak wiem ze facet ma zone... odpada, nawet nie wiem jak by go kobita
            podobno unieszczesliwiala... zbyt dobrze znam role zdradzanej zony bym
            komukolwiek zyczyla tego samego

            jeny... to jest bol... i chyba zemsta historii jak juz kobita chce byc
            wyzwolona... i pouzywac zycia tak jak jej sie podoba to nie ma z kim...

            ale dzieki za rade...
        • miedzianakonefka Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 20.10.07, 19:11
          Najwyraźniej żle zrozumiałem. Wybacz. A co do tych z seksem to dość
          dziwne, bo ja znam samych takich co by najchętniej tylko to, a
          związków stałych się boją jak zarazy.

          Alleluja i do przodu...
        • crazyrabbit Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 20.10.07, 20:52
          mala_mala napisała:

          >GDZIE SA CI FACECI DLA KTORYCH TYLKO SEX SIE LICZY???
          > przydaloby mi sie paru...
          >

          Cholera , ja znam chyba TYLKO takich smile Chcesz kilku?
          • mala_mala Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 22.10.07, 11:29
            dawaj!
            moze ktorys mi wizualnie przypadnie do gustu wink
            bo zapomnialam jest jeszcze kryterium wizualne... bo to nie jest tak ze
            absolutnie nie znam facetow ktorych tylko seks interesuje, ale tacy ktorzy
            wizualnie mi sie podobaja niestety... niet
            ale smile moze poradze sobie jednak sama jeden z facetov jest... ze sie tak
            vyraze... rokuje dobre nadzieje tzn zgodne z oczekiwaniami smile
            kryterium odnosnie tego co facet ma w glowie juz skreslilam wiec jest o wiele
            prosciej, przeciez nie musze go sluchac... tongue_out

            problem mam maly z reszta, nie jestem pewna co oni sobie projektuja... ale to
            tez sie zalatvi
            • mala_mala cholera jasna... wiedzialam :( 27.10.07, 10:17
              zbyt piekne zeby moglo byc prawdziwe sad
              teraz smsy i teksty bezposrednio "Chcialbym cie blizej poznac" "Mialem nadzieje
              ze spedzimy troche czasu razem" "Moze pojdziesz ze mna na spacer..." jeeeeeeeeeeezu
              zastanawiam sie czy byc wredna i bezduszna od razu bo nic do goscia nie mam i
              splawic czy w ramach cwiczen pochodzic na spacery... jednak poza tym ze facet
              jest naprawde dobrze wyposazony przez nature i ma w tym wzgledzie swietna
              kondycje to... nie znajduje w nim nic co by mnie zafascynowalo...

              • a.niech.to Re: cholera jasna... wiedzialam :( 27.10.07, 10:32
                mala_mala napisała:

                > zbyt piekne zeby moglo byc prawdziwe sad
                > teraz smsy i teksty bezposrednio "Chcialbym cie blizej
                poznac" "Mialem nadzieje
                > ze spedzimy troche czasu razem" "Moze pojdziesz ze mna na
                spacer..." jeeeeeeeee
                > eezu
                > zastanawiam sie czy byc wredna i bezduszna od razu bo nic do
                goscia nie mam i
                > splawic czy w ramach cwiczen pochodzic na spacery... jednak poza
                tym ze facet
                > jest naprawde dobrze wyposazony przez nature i ma w tym wzgledzie
                swietna
                > kondycje to... nie znajduje w nim nic co by mnie zafascynowalo...
                Jedna z dziewczyn na jakimś samotniczym forum umyśliła sobie, że w
                ramach testu powie facetowi, który jej się nawinie: "Szukam męża".
                Od razu zyska niezłą orientację, przed kim ją los postawił.
                • mala_mala balabym sie ze facet wyrazilby chec... 27.10.07, 23:34
                  balabym sie ze facet wyrazilby chec... zawarcia zwiazku z taka istota jak ja...
                  i kurcze gdzie wtedy uciekac??? samej sie oswiadczasz z nadzieja ze facet zwieje
                  a tu ZONK...
                  • danagr Re: balabym sie ze facet wyrazilby chec... 28.10.07, 02:05
                    wiekszosc wieje chyba, ze trafisz na desperata co to na gwalt szuka zony....z
                    takim to juz gorzejsmile
                    • mala_mala Re: balabym sie ze facet wyrazilby chec... 28.10.07, 08:35
                      ale ja mam kurde pecha...
                      no i kurde te maslane oczy
                      mam dosc, mialam nadzieje ze sie obrazi troche
                      odpisalam ze pracuje, czasu nie mam, dostalam odpowiedz ze jak tylko bede miec
                      to jest do dyspozycji o kazdej porze...
                      ten niby nie wyrazal pogladow deperackich, ale znam paru panow ktorzy rodziny na
                      gwalt chca zakladac i to nie tylko zony chca, ale i dzieci od razu... jak laska
                      nie ma juz swoich wlasnych to nie szkodzi, zrobi sie...
                      • danagr Re: przeginaja... 28.10.07, 12:19
                        albo chca tylko do lozka, albo juz, natychmiast zakladac rodziny. I tak zle i
                        tak nie dobrze. Jak gosc ci nie pasuje to przestan kontaktowac sie, a najlepiej
                        powiedziec wprost, prosto, niech sobie nie robi nadziei i szuka innej dziewczyny.
                        • a.niech.to Re: przeginaja... 28.10.07, 13:14
                          danagr napisała:

                          > Jak gosc ci nie pasuje to przestan kontaktowac sie, a najlepiej
                          > powiedziec wprost, prosto, niech sobie nie robi nadziei i szuka
                          innej dziewczyn
                          > y.
                          To jest uczciwe postawienie sprawy. Jednak co facet dalej poczyni,
                          to już jego wyłącznie decyzja. Można mu ewentualnie radzić, ale nie
                          narzucać w apodyktyczny sposób, a taki ton usłyszałam w Twoim
                          poście.
                          • danagr Re: przeginaja... 28.10.07, 13:43
                            nie chodzi mi, zeby wyrazila sie apodyktycznie bo dla mnie znaczy to "zrob tak
                            jak ja sobie tego zycze i bez dyskusji", a zeby przekazala swoje uczucia w miare
                            zrozumiale i delikatnie dla strony zainteresowanej, byla w zgodzie ze soba, a co
                            druga strona zrobi to oczywiscie jej decyzja.
                            Wiesz, sa i tacy panowie, oraz panie, wobec ktorych trzeba, niestety, byc
                            apodyktyczna, bo w inny sposob nic do nich nie dociera.
        • danagr Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 20.10.07, 23:14
          ja gociowi na dzien dobry przekazuje prosty komunikat, ze nie jestem gotowa na
          zwiazek jesli na takowy jest nastawiony i czego oczekuje od znajomosci z nim, a
          jak zaiskrzy bardzie w obie strony to i moze cos z tego wyjdzie, ale nic na
          sile. Jesli nie ma czasu, zeby mnie go dac to trudno, nikt nikogo nie trzyma.
          Mysle, ze jest to uczciwe wobec tej drugiej strony, wie czego moze sie
          spodziewac i na czym stoi.
          Jakos trafiam TYLKO na takich co to riki tiki, bara barabig_grin
          • mary171 Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 21.10.07, 22:39
            Ja tez tylko takich znam, co na seksik gotowi. Fajnie, ale boję sie, ze nie
            poznam nikogo, kogo pokocham tak jak męża. Wiem, nie rozwiodłam się na razie
            nawet (wnoszę o separację) i nie jestem gotowa do stałego związku, ale boję się
            samotności i budzenia przy obcych facetach...
            • danagr Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 21.10.07, 23:51
              nie oswoilas sie jeszcze z samotnoscia, nie zamknelas jeszcze serca dla meza i
              zostanie w tobie ta czastka milosci jaka go darzylas ale uwiez mi to uczucie
              bedzie slabnac, zaczniesz dostrzegac innych mezczyzn, a jak trafisz na takiego
              ktory okaze ci przywiazanie, podziw, szacunek, da dobro to trafisz jak sliwka w
              kompot czego ci zycze z calego serca.
              Daj sobie szanse.
            • mala_mala Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 25.10.07, 11:51
              nie wiem dlaczeg chcesz sie rozstac z mezem, ale... zeby kogos pokochac to
              trzeba jeszcze tego chciec...
              ja nie chce... nie czuje nic procz sympatii i nie wyobrazam sobie ze kogos pokocham
              ALE... nie wyobrazalam sobie takze ze bede szczesliwa bez meza...
              ze ten bol i zal kiedys znikna... a minelo tak niewiele czasu i najblizsza mi
              osoba na swiecie stala sie rownie obca jak przechodzien na ulicy obcego
              miasta... zniknal z mojego zycia
              nie wiem jak i kiedy
              wiec z ta miloscia moze tez nie bedzie tak zle, ze to byla ta ostatnia... TERAZ
              przynajmniej juz wiem ze od konca milosci do konca swiata cholernie daleko a
              samemu mozna byc rownie lub nawet bardziej szczesliwemu
              • a.niech.to Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 25.10.07, 12:15
                mala_mala napisała:

                > TERAZ
                > przynajmniej juz wiem ze od konca milosci do konca swiata
                cholernie daleko a
                > samemu mozna byc rownie lub nawet bardziej szczesliwemu
                To za czym ta cała liczna reszta tak goni? Za czym? Nie mówię o
                Rozwodnikach, bo ci na ogół pogodzili się z losem, a inne fora? Za
                czym?
                Z definicji jestem po Twojej stronie i gotowam bronić
                wyartykułowanych poglądów do upadłego.
                • z_mazur Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 25.10.07, 14:53
                  A bo z miłoscią a.niech.to jest podobnie jak z pieniędzmi, podobno
                  szcześcia nie dają, ale każdy chciałby się o tym przekonać osobiście.
                  • mala_mala Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 25.10.07, 20:24
                    oj z_mazur jestes boski smile
                    dokladnie tak mi sie wydaje jak to przedstawiles, a poza tym Hollywood ciagle ta
                    karuzele nakreca... wszedzie dookola widzisz BIG LOVE i niby ze to jedyny i
                    sluszny cel w zyciu... no i ludzie biora przyklad...
                  • a.niech.to Re: zaraz musze pedzic do pracy... ale... 27.10.07, 10:33
                    Tyle ludzi na świecie, pewnie chodzi o to.
    • mala_mala moze dlatego ze jestem wsciekla dzis jeszcze z 29.10.07, 10:24
      wczoraj... ale stwierdzilam ze nie mam obowiazku sie przejmowac cudzymi
      projekcjami, nie zachowuje sie ani nie mowie nic co by mialo wrozyc jakakolwiek
      przyszlosc ze mna komukolwiek...
      zirytowali mnie w pracy, pozniej przystawial sie do mnie zonaty, dzieciaty
      koles, ale jak zrobilam mu wyklad na temat moich pogladow i tego co mysle o jego
      zachowaniu... raczej wiecej do mnie uderzac nie bedzie i dobrze!

      a chlopaki z ktorymi sie spotykam jak zaczna cos proponowac czy zdradzac
      przypadki myslenia to... no coz klamac ich przeciez nie bede, napewno nie bawie
      sie uczuciami innych, po prostu mam nadzieje ze kieruje nami to samo, a jak
      nie... no to przepraszam ale w takim razie to oni tez nie sa ze mna szczerzy w
      tym momencie
      i to nie moja wina, zreszta czy zawsze trzeba zakladac ze coz z tego czy tamtego
      spotkania wyjdzie...?? to ze ja wogole nie biore takiej opcji pod uwage to inna
      sprawa, ale i tak nigdy nie wiadomo kiedy amor sie na ciebie zaczai a ty nie
      zdazysz sie uchylic...
      • mala_mala shit... 21.11.07, 00:02
        przestalam sie kontaktowac przez 3tyg prawie...
        no i myslalam ze mam spokoj, i wszystko jasne, samo sie wyjasnilo...
        no i w weekend telefon, chcialam isc na impreze wiec powiedzialam ok
        chcial sie spotkac troche przed zeby pogadac... juz nawet mnie nie pyta co
        pije... juz wie...
        no i dostalam uroczy drobiazg, bibelocik maly
        jeeeeeeny naprawde sie ciesze ze chlopak jst niesmialy... inaczej nie udawaloby
        mi sie tak z tematow zwiazkowo-uczuciowych schodzic
        wogole znow lekka lawina tel... po tym jak ucichlam i przestalam sie odzywac i
        odbierac tel o normalnych godzinach, dzis tel z zaskoczenia o 6 rano... pozniej
        tez niespodziewane z nieznanego nr...
        od kogo innego
        flirtowac umiec z kilkoma naraz sypiac z paroma rownolegle jeszcze nie umiem...
        mimo braku uczuc glebszych wobec tych chlopcow jednak czuje sie dziwnie jak o
        tym pomysle, po jaka cholere kobiecie wyrzuty sumienia???
        • dzimi_dzimi Re: shit... 21.11.07, 00:11
          Jesteś świetna
          Idę spać w dobrym humorze Mała
          smile
          • mala_mala to dobrze ze komus poprawiam humor ;) 22.11.07, 21:45
            dzimi wiem ze te moje dylematy i problemy sa... lekko mowiac niepowazne, ale
            moja tragedie juz przezylam oplakalam i postanowilam ze nie moge byc cale zycie
            powazna... a dorosla, odpowiedzialna nie tylko za siebie ale i za innych bylam
            od urodzenia
            no i moje dziwne poczucie humoru... zawsze mialam lekko zwichrowane i inne od
            reszty, ale w koncu kazdy jest w jakis sposob indywidualnoscia i jedyny w swoim
            rodzaju... drugiej takiej jak ja to nie ma tongue_out
            na szczescie

            a poki co mam problem... z nadmiarem mozliwosci choc z 2 strony mozliwosci nie
            ma zadnych bo zaden nie wywoluje we mnie emocji, cialka fajne sa i... nic poza tym
            slodcy sa i ciepli, a ja... oj na biegunie jest cieplej niz w moim sercu
            • sylwiamich Re: to dobrze ze komus poprawiam humor ;) 22.11.07, 21:55
              Biedna...przytulamsmile)))Ten okres też przechodzi jak grypasmile)Z
              facetami jest tak...jak z naczyniem połączonym i zasadą "gonić
              króliczka".Ty chcesz...oni uciekają.I na odwrót.Oczywiście jest
              jeszcze opcja homeostazy..ale się na tym trzeba napracować...mi się
              nie chce.
              • mala_mala oj... biedna bo nawet czasem nie wiem, nie jestem 24.11.07, 13:25
                nie jestem pewna czy chce zeby ten stan minal...
                bo mimo samotnosci ktora czasem odczuwam przy nadmiarze towarzystwa to
                najzwyczajniej w swiecie jakos dziwnie sie bezpiecznie czuje bo nikt mnie zranic
                nie moze... nikogo nie kocham, nikogo nie pragne posadac na stale i male szanse
                by mnie zabolalo naprawde gdy ktorys z moich "kolegow" straci zainteresowanie
                lub nowe objawi...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja