lepiej rzucać czy być rzucanym?

20.10.07, 15:13
Ja wiem, że to już było jakoś. I że to jest spłycone postawienie problemu, ale mam to gdzieś. Zawsze wydawało mi się, że wolę być porzucona, bo sama bym nie umiała odejść od kogoś.
Ale zmieniłam zdanie. Lepiej samej odejść czy porzucić. Mnie boli.
    • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 15:18
      Po mojemu wychodzi na jedno, gdyby rozpatrywać najbardziej ogólnie.
      Sądzę, że takie rozważania bez osadzenia w realiach są pozbawione
      sensu, bo przecież wiadomo, jak ważne jest: kogo? dlaczego? po co?
      Chyba łatwiej odboleć gdy ktoś. Wystarczy nie pukać do zamkniętych
      drzwi, potrzeba czaaaaaasu i po kłopocie.
    • alanka3 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 15:34
      uważam, ze dla rozsądnej i wrażliwej osoby ból jest taki sam.
      Kwestia tylko, czemu go odczuwasz. czy dlatego, że skoro się zostało
      porzuconym - raczej samemu się nie nosiło z zamiarem rozstania,
      jeśli zaś porzucasz - zawsze jest to problem, ze się kogoś chcąc
      niechcąc rani.
      Pomijam oczywiście "patologiczne" sytuacje, ze porzucenie kogos jest
      mechanizmem obronnym.
      • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 17:02
        Gadasz mi jak dorosła. Jest różnica między "odejść" a "porzucić". Na
        tym trzeba by się skupić, skoro skręcasz w tą stronę.
        Może jeszcze jakiś inny wyraz komuś się nasunie?
        • alanka3 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 17:56
          a.niech.to napisała:

          > Gadasz mi jak dorosła. Jest różnica między "odejść" a "porzucić".
          Na
          > tym trzeba by się skupić, skoro skręcasz w tą stronę.
          > Może jeszcze jakiś inny wyraz komuś się nasunie?


          A pudło. Nie Tobie gadam. tongue_out
          • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 18:00
            Dziamlasz na publiczynm Forum. Musisz się liczyć, że ktoś Ci
            odpowie, niekoniecznie po Twojej myśli, więc grzeczniej proszę,
            smarkata.
            • scriptus Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 18:57
              No no, moje drogie Panie, proszę...
            • alanka3 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 19:22
              no wymiękłam smile

              gadasz mi jak dorosły / a smile
              i bez epitetów proszę smile przynajmniej pod moim adresem smile
      • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 17:05
        alanka3 napisała:

        > Pomijam oczywiście "patologiczne" sytuacje, ze porzucenie kogos
        jest
        > mechanizmem obronnym.
        Nazwij rzecz po imieniu, chodzi o rejteradę.

        • menab Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 17:09
          Właśnie dla mnie porzucenie było obroną.I czułam się z tym okropnie.
          Nie ma mądrych co jest lepsze.
          • libra22 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 17:20
            W zasadzie nie mam na myśli małżeństwa, tylko związek krótszy.
            I nie jest fajnie czuć, że w momencie, gdy ja myślałam, że wszystko jest pieknie, on już chciał odejść i zrobił to. Czuję się jak idiotka. Może o to mi chodzi. Nie chcę się tak czuć.
            • menab Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 17:32
              Aaa, o to chodzi. ...i co dalej okazało się pomyłkąsadDziwne jest
              tylko, że jedna ze stron myślała, że jest pieknie.Czyzby aż tak ktoś
              udawał - ten który odszedł? Ponownie powraca temat czasowego
              pocieszania się.Jedna stron angażuje się, a druga - dla niej to
              tylko zabicie czasu...
              • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 17:59
                menab napisała:

                > Jedna stron angażuje się, a druga - dla niej to
                > tylko zabicie czasu...
                Zabijać czas, znaczy mordować życie na raty. Jeśli już - wolałabym
                być po pierwszej stronie. Ból lepszy, bo prawdziwy. Po drugiej
                stronie - nic.
                Wstyd przystoi oszustom, przebierańcom,
                naciągaczom, ........................................................
                ........................................ .
                Uczciwi mogą chodzić z podniesionym czołem. Wybieram opcję za
                okradzionym. Ja i inni. Doświadczyłam.
                • menab Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 18:14
                  > Zabijać czas, znaczy mordować życie na raty. Jeśli już - wolałabym
                  > być po pierwszej stronie. Ból lepszy, bo prawdziwy. Po drugiej
                  > stronie - nic.

                  Chyba tez wolalbym byc po tej pierwszej stronie, ale paradoksalnie
                  to ja odeszlam i nie mi chyba sie wypowiadac w tej kwestii.
                • jasminowo Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:42
                  a.niech.to napisała:

                  > > Wstyd przystoi oszustom, przebierańcom,
                  > naciągaczom,

                  Wstyd uczucie jedno z wielu. Nie ma złych uczuć jest tylko złe
                  obchodzenie się z nimi. Można zrobić z nich użytek, można cierpieć.
                  Nie wartościowałabym w taki sposób uczuć ani ludzi. Nie ma ku temu
                  podstaw.
                  • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:50
                    Staram się wypowiadać prostym, naturalnym językiem rozmowy. Do tego
                    służy forum, idę na skróty.
                    Pewnie, że złe doświadczenia uczą, na czele ze wstydem. Weźmy taki
                    włamywacz. Może już nigdy więcej ... a może zostać gangsterem.
                    Wszystko zależy od tego, co zrozumie i co z tym zrobi.
            • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 17:53
              Bardzo .... Libro, cierpisz? Pamiętaj, jestem przy Tobie.
              Nie chcesz się źle czuć, więc się nie czuj.
              • jasminowo Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:46
                a.niech.to napisała:

                > > Nie chcesz się źle czuć, więc się nie czuj.

                I to się nazywa największe uproszczenie na swiecie. Tylko, że to nie
                takie proste. Nie chcesz mieć depresji? Nie miej. Nie chcesz
                cierpieć po stracie? Nie cierp. No proszę Cię...
                • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:55
                  Chodzi o punkt wyjścia, inaczej: trza coś z tym zrobić. Nie zgadzam
                  się na postawę, że siedzę w kałuży i rozpaczam, że mokro.
                  Samo "Ratujta mnie, ludzie!" nie na wiele się przyda, jeśli sama nie
                  podejmę jakiegoś wysiłku, choćby najmniejszego, choćby był chybiony.
                  Odpocząć, potem wstawać, choćby i na czworakach, choćby 3 do przodu
                  i 2 do tyłu. Myślę, że nie zakwestionujesz.
                  • jasminowo Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 09:04
                    Nie, nie zakwestionuję smile Powiem jednak, że są tacy co nie tylko nie
                    mają sił, żeby choćby na czworakach, ale i nawet już szeptem
                    powiedzieć "ratujcie" też już nie. Siedzą w tej kałuży i
                    przedstawiają obraz pt "i tak się nie uda". To jest miejsce dla
                    bliskich. Trza coś z tym zrobić ale oni nie mają na to sił. A
                    mówienie - weź się w garść jest dla nich pustym dźwiękiem. Nikomu
                    tego nie życzę ale tak bywa...
                    • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 09:06
                      Wtedy się towarzyszy. Rozumiesz?
                      • jasminowo Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 09:09
                        Ja tak, a Ty? wink
                        • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 09:16
                          Przypuszczam, że to moja specjalność. Ba, nawet powołanie.
                          Zakonnice też miewają wpadki, biegają do spowiedzi, i ..... Wsyscy
                          jesteśmy ludźmi, na ile potrafimy. Jakby nie patrzył, wysoka
                          poprzeczka zobowiązuje.
                          • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 09:21
                            a.niech.to napisała:

                            > wysoka
                            > poprzeczka zobowiązuje.
                            .. po pierwsze dla siebie. O tym decydujesz, po prostu, pomimo,
                            reszta oczywistość.
                          • jasminowo Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 09:31
                            a.niech.to napisała:

                            > Przypuszczam, że to moja specjalność. Ba, nawet powołanie.

                            Możesz to objaśnić przystępniej?

                            Zakonnice też miewają wpadki, biegają do spowiedzi,

                            Pozwolisz, że w tym temacie nie będę sie wypowiadała... pozostawię
                            swoje zdanie sobie.

                            i ..... Wsyscy
                            > jesteśmy ludźmi, na ile potrafimy.

                            Powiedziałabym nawet, że jesteśmy nimi nawet jeżeli nie potrafimy.

                            Jakby nie patrzył, wysoka
                            > poprzeczka zobowiązuje.

                            A kto to ocenia? I oczywiscie dla każdego wysokość jest inna, znaczy
                            co innego...
                            • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 10:37
                              jasminowo napisała:

                              > a.niech.to napisała:
                              >
                              > > Przypuszczam, że to moja specjalność. Ba, nawet powołanie.
                              >
                              > Możesz to objaśnić przystępniej?
                              Są zawody, ktore wymagają tzw. iskry Bożej: kapłaństwo,
                              nauczycielstwo, lekarze, ... . Mam powołanie do poświęcenia. Muszę
                              uważać, żeby nie za bardzo, bo nikomu nie wyszłoby to na zdrowie, a
                              już najmniej adresatom ofiary. Ta ofiara to ja oczywiście. Ciągnie
                              mnie też w drugim kierunku, wprost do wyświęceń, ale to sobie i
                              innym odpuszczę.

                              > A kto to ocenia? I oczywiscie dla każdego wysokość jest inna,
                              znaczy
                              > co innego...
                              Dlatego wycięłam Ci poprzedni fragment wypowiedzi. Co dla jednego
                              morzem, dla innego kalużą, są jeszcze oceany. Nie wartościować, ale
                              można omijać, wybrać lub sobie tylko popatrzeć.

                              • jasminowo Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 10:43
                                a.niech.to napisała:

                                > > Są zawody, ktore wymagają tzw. iskry Bożej: kapłaństwo,
                                > nauczycielstwo, lekarze, ... . Mam powołanie do poświęcenia. Muszę
                                > uważać, żeby nie za bardzo, bo nikomu nie wyszłoby to na zdrowie,
                                a
                                > już najmniej adresatom ofiary. Ta ofiara to ja oczywiście. Ciągnie
                                > mnie też w drugim kierunku, wprost do wyświęceń, ale to sobie i
                                > innym odpuszczę.

                                Taa... ale ogólnikowo wink że są takie zawody to ja wiem. O cechy nie
                                pytałam bo domyśliłam się o co Ci chodzi. Zapytałam bo chciałam
                                wiedzieć dokładnie, nie jakie cechy ale jaki zawód TY wykonujesz.
                                Czy hobbystycznie zajmujesz się ciąganiem opornych za uszy czy
                                pomagasz profesjonalnie.
                                • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 10:50
                                  jasminowo napisała:

                                  > chciałam
                                  > wiedzieć dokładnie, nie jakie cechy ale jaki zawód TY wykonujesz.
                                  > Czy hobbystycznie zajmujesz się ciąganiem opornych za uszy czy
                                  > pomagasz profesjonalnie.
                                  Jestem wielozawodowcem, tzn. umiem parę różnych rzeczy. Pracowałam z
                                  młodzieżą/dziećmi, ale nigdy nie stosowalam przymusu, manipulację
                                  tak - choć wtedy nie umiałabym tego właściwie nazwać - zastanawia
                                  mnie podział między manipulacją a wychowaniem. Doszłam kiedyś do
                                  wniosku, że nie ma różnicy, stąd tak cenne są w szkole wyraziste
                                  osobowości. Jeśli odbieglam od tematu, naprostuj.

                                  • jasminowo Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 10:58
                                    a.niech.to napisała:

                                    >
                                    Jestem wielozawodowcem, tzn. umiem parę różnych rzeczy. Pracowałam
                                    z
                                    > młodzieżą/dziećmi, ale nigdy nie stosowalam przymusu, manipulację
                                    > tak - choć wtedy nie umiałabym tego właściwie nazwać - zastanawia
                                    > mnie podział między manipulacją a wychowaniem. Doszłam kiedyś do
                                    > wniosku, że nie ma różnicy, stąd tak cenne są w szkole wyraziste
                                    > osobowości. Jeśli odbieglam od tematu, naprostuj.
                                    >
                                    smile) Wielozawodowcami jest pewnie wielu z nas. Pytanie czy jesteś
                                    nimi z racji życiowych kolei losu, przypadku czy wyboru - szkoły,
                                    miejsca pracy itp. I oczywiście co to za zawody, bo jakoś mi się tak
                                    wydaje, że ślusarz ma jakiś kawałek do chirurga wink
                    • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 09:09
                      ... lub na własne bary. Żeby taki taszczony choć trochę chciał
                      pomóc, byłoby lżej.
    • scriptus Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 20.10.07, 19:04
      Rzucać, czy być rzucanym....
      Rzucający/a ma satysfakcję, wreszcie pozbyłem/am sie tego nic nie wartego
      partnera/ki...
      Rzucany/a odczuwa ból i żal, wszystko wina partnera/ki, to on (ona) mnie
      porzucił/a.
      Czy to o to chodzi??
      Zawsze jest wina po dwóch stronach. Przeważnie rzucany czymś sobie zasłużył na
      to by rzucić, a rzucający, może zbyt drobiazgowy, nie potrafił czegoś wybaczyć i
      efektem jest rozbita rodzina , ból i żal, złamane serce i życie.
      Dziwne pytanie w tym wątku, tym bardziej, że wybór podejmuje tylko osoba
      rzucająca, rzucanym się raczej nie jest z własnego wyboru.
      • libra22 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 21.10.07, 12:41
        Scri, nie o to chodzi.
        Właśnie chodzi o to, że ktoś wydawał się dojrzały i że wiedział, co mówi. Ze uczucia, które wyrażał były prawdziwe. A okazało się, że nie. Nie jest fajnie być potraktowaną jak nowy i fajniejszy model komórki. Cieszył póki się o nim marzyło, a po jakimś zcasie użytkowania okazuje się, że już się znudził.
        Nie jest fajnie, że nie zauważyłam wczesniej, że to taki typ. Naprawdę sprawiał bardzo dojrzałe wrazenie.
        Pewnie powinnam inaczej sformułowac pytanie: warto próbować, nawet jeśli jedną z opcji jest to, że się będzie cierpieć?
        Na dziś wydaje mi się, że nie.

        (dzieki dziewczynysmile
        • tricolour Zadaj pytanie inaczej... 21.10.07, 12:58
          ... pytanie "warto próbować, nawet jeśli jedną z opcji jest to, że się będzie
          cierpieć?" rozszerz do pytania: czy warto żyć skoro wiadomo, że i tak sie umrze
          i wszystko (ziemskie) straci?

          Jeśli warto żyć, to warto podejmować różne próby, nawet jeśli są obarczone
          ryzykiem porażki, bo każda działalnośc albo wyjdzie albo nie.
        • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 21.10.07, 19:08
          libra22 napisała:

          > Pewnie powinnam inaczej sformułowac pytanie: warto próbować, nawet
          jeśli jedną
          > z opcji jest to, że się będzie cierpieć?
          > Na dziś wydaje mi się, że nie.
          Kto nie próbuje, nie ma żadnej szansy. Jak na mój gust, dobrze
          wiedzieć, jak to jest, zanim położą w trumnie.
    • julka1800 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 21.10.07, 18:36
      Libro ani to ani to, lepiej kochac i byc kochanym. Ale to sztuka,
      nie ma co ukrywac.
      • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 21.10.07, 19:09
        Dodałabym: rzadkość.
        • pomimo1 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 21.10.07, 19:26
          Tylko jak się dać mądrze kochać. Właśnie sama się nad tym zastanawiam.
          Nie oczekiwać, brać, co druga strona oddaje dobrowolnie, nie wymagać, nie
          narzucać? Dawać wolność i zarazem zapewniać o oddaniu?
          Nie wiem...
          Bardzo się boję głębiej zaangażować. Na razie się bawię, ale kandydat do zabawy
          bardzo zacny i warto by było... Tylko czy ja potrafie?
          Odpowiedz sobie Libro, jak chcialas byc kochana, jak byłaś de facto kochana i to
          bedzie klucz by nie wylewac tych niepotrzebnych łez.
          Zanajac zycie ja ze lzami dolacze za pare tygoniwink ( dodaje to z przekasem i obawa)
          • libra22 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 21.10.07, 19:58
            "Kto nie próbuje, nie ma żadnej szansy. Jak na mój gust, dobrze
            wiedzieć, jak to jest, zanim położą w trumnie"
            Wiem.
            Nigdy nie żałowałam tego co mi się przytrafiało, tego co robiłam, tego w jakie relacje się wdawałam. Wszystko było dla mnie doświadczeniem, życiem, mądrością nabywaną. Nawet jak przez jakiś czas bolało. Pierwszy raz czuję się tak jak się czuję. I pierwsy raz żałuję.
            Wiem, że mi minie.
            • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:45
              libra22 napisała:

              > Wiem, że mi minie.
              Co? Zawsze może być gorzej, podobno, bo krążą przeróżne kawały na
              temat szczytu nieszczęścia.
          • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:34
            pomimo1 napisała:

            > Bardzo się boję głębiej zaangażować. Na razie się bawię, ale
            kandydat do zabawy
            > bardzo zacny i warto by było... Tylko czy ja potrafie?
            Przeprowadź może jakiś spektakularny experyment, najlepiej na sobie,
            żebyś nie oszukała. Zacny - jak mówisz - byłoby nie fair.
    • crazyrabbit Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 00:17
      Lepiej porzucać niz być porzuconym, stanowczo lepiej.

      Bycie rzuconym wywołuje protest , żal , rozczarowanie , złość ,
      czasem chęć zemsty , poczucie bycia nikim...
      • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:36
        crazyrabbit napisała:

        > Bycie rzuconym wywołuje protest , żal , rozczarowanie , złość ,
        > czasem chęć zemsty , poczucie bycia nikim...
        Nie, to tylko wyraz braku spasowania. Nic na siłę, przypomnę
        forumowe hasełko/hasło.
      • marieta_makieta Króliku... 22.10.07, 14:13
        crazyrabbit napisała:

        > Lepiej porzucać niz być porzuconym, stanowczo lepiej.
        >
        > Bycie rzuconym wywołuje protest , żal , rozczarowanie , złość ,
        > czasem chęć zemsty , poczucie bycia nikim...
        Króliku, pewnie ktoś może powiedzieć, ze mamy konstrukcję umysłów
        proste, jak konstrukcja cepa, ale ja się z Tobą zgadzam. Trafnie i
        bez dzielenia włosa na czworo.

        • a.niech.to Re: Króliku... 22.10.07, 15:12
          Z kimś o podobnych, czy wręcz takich samych poglądach, należałoby
          się solidaryzować. Wnikać w ustalanie, kto i kogo i dlaczego -
          robota głupiego - rozumiem.
    • der1974 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 00:54
      Libra to nie tak jest. Ja zazwyczaj porzucałem dziewczyny z którymi
      byłem. Bo coś mi nie pasowało - jakies sporzjenie na świat,
      wartości, za nisko je ceniłem. Dopiero w małżeństwie poczułem tę
      gorycz porzucenia, za które dzisiaj dziękuję, bo mnie rozwinęło. Bo
      w końcu spojrzałem na siebie że ja taki idealny nie jestem, że
      trzeba coś w sobie rozwijać, starać się. To nieważne jest po której
      się jest stronie. Jeśli coś nie pasuje którejkolwiek ze stron, to
      znaczy, że dobrze, że to nie było kontynuowane. Po co brnąć w
      związek, w którym komuś coś nie pasuje? Tak się nie da.

      A próbować trzeba. Nie poznasz człowieka, dopóki się nie włączysz w
      związek, w codzienność, albo w niezwykłość. Tylko takie
      zaangażowanie daje nam możliwość poznania człowieka. Czy ja mogę z
      nim być czy jednak nie? Decyzja o zakończeniu związku jest bolesna,
      ale także odważna - to uczciwe postawienie sprawy, że nie jest nam
      pisane. To boli, ja wiem. Ale bardziej bolałoby oszukiwanie -
      trwanie w relacji bez przekonania. Jednym słowem - zawsze jest
      ryzyko. Bez niego nie dowiesz się, czy to jest ten partner, czy nie.
      No risk no fun. Ja wierzę, że znowu dasz się ponieść emocjom. Bo
      warto za wszelką cenę.
      • alanka3 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 03:21
        Der smile...
        aż sie rozmarzyłam...no naprawdę, jestem pod wrażeniem smile
        podpisuję się, absolutnie i w całości pod tym, co napisałeś...
        Ślązaki to fajne chłopaki smile i to mi się sprawdza smile
        • libra22 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:20
          Der, masz rację w przypadku pisania o dwójce w miare dojrzałych ludzi, co nie miało miejsca w moim przypadku. Bo jeśli męzczyzna jednego dnia w oczy mówi mi, że kocha, a dopiero drugiego kiedy wyjechał daleko i już się nie zobaczymy wyraża swoje odmienne uczucia, to ja może i się ucieszę jego sczerością, jak mi przejdzie wsciekłośc na jego nieszczerość. Miłość nie mija jednego dnia. Problem był w niedojrzałości: ja słowa "kocham Cie" traktuję jako bardzo poważną deklarację, dla niego okazały się takiemi samimi jak "pożądam, dobrze mi z Tobą, lubie Cię". I stąd mój szok.
          • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 09:05
            Powinniście uzgodnić definicje, wiem, że to śmiesznie brzmi, ale nie
            trzeba od razu sięgać do słownika, coś jak etykiety zapałczane,
            emotikony. Podobnie jak Ty cenię sobie spontan, lecz mój ma swoją
            wagę. Zobowiązuje. Może dlatego, że ten najistotniejszy przychodzi
            mi z trudem. Bywa, mam ściśnięte gardło, stąd jak coś mi się wyrwie,
            przeważnie wiem, co mówię i co robię. Drobiazgi z krzątaniny
            codziennej pomijam, choć i te stanowią dla mnie pewną informację o
            moim stanie.
          • julka1800 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 10:12
            Libro, a moze Ty za bardzo chcesz? I w tym tkwi szkopuł?
            • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 10:41
              Ona analizuje. Obawia się, że znów sama wpuści się w maliny. Ma
              rację.
              Nie można "za bardzo" chcieć, ale łatwo przedobrzyć w realizacji.
          • der1974 Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 23:47
            Libra jak facet Cię traktuję tak jak mu nakazuje jego
            powiedzmy "manual", instruktaż, to też dobrze. Znaczy, że niewiele
            czuje. To zawsze jest jakaś szczera odpowiedź. Gdyby był rozsądny
            nie powiedziałby "kocham Cię" a "bardzo Cię lubię". Wierz mi, że ja
            też poważnie traktuję wyznanie miłości. Jakoś nieczęsto mi się to
            zdarzyło w zyciu. Może ze trzy razy? I zawsze było prawdziwe.
            Przykro mi że trafiłaś na takiego faceta. Ale to nie znaczy, że
            kolejny też powie to instrumentalnie. Znajdzie się taki, który
            będzie w to wierzyłi który będzie szczery. Tylko zweryfikuj to sobie
            jego zachowaniem, przed taką deklaracją i po.
      • a.niech.to Re: lepiej rzucać czy być rzucanym? 22.10.07, 08:43
        der1974 napisał:

        > Jeśli coś nie pasuje którejkolwiek ze stron, to
        > znaczy, że dobrze, że to nie było kontynuowane. Po co brnąć w
        > związek, w którym komuś coś nie pasuje? Tak się nie da.
        Zależy na czym polega to COŚ. Czasami lepiej odejść, czasem trzeba
        zawalczyć, dopóki wystarczy, może jeszcze dajej? Tego nie wiem.
        > A próbować trzeba. Nie poznasz człowieka, dopóki się nie włączysz
        w
        > związek, w codzienność, albo w niezwykłość.
        I w jedno, i w drugie, jeśli chcesz ideału. Historia zna przykłady.
        > Ja wierzę, że znowu dasz się ponieść emocjom. Bo
        > warto za wszelką cenę.
        Nie za każdą cenę. Wszystkie dzieci są nasze, to stwierdzenie ma
        swoje konsekwencje.
    • mindsailor być rzucanym 22.10.07, 12:57
      zdecydowanie tak. boli chyba mniej, a i wyrzuty sumienia mniejsze
      albo brak.
      nigdy nie byłam porzucona, datego moge tylko gdybać
      • libra22 Re: być rzucanym 22.10.07, 15:07
        Julko, być może zapomniałam o bezpiecznym dystansie, tylko że czuję się usprawiedliowiona działaniami i słowami drugiej strony. Ale już wyluzowałam i wszystko wraca na swoje torysmile
        • julka1800 Re: być rzucanym 22.10.07, 15:13
          Nie jestem zwolenniczka "letniego" zycia, o nie, i nie wiadomo co
          bede klepac na forum jak mnie trafi strzala Amoratongue_outPP

          Pozdrawiam Librosmile

          www.linkedin.com
          • a.niech.to Re: być rzucanym 22.10.07, 15:19
            Czy nie jest tak, że zawsze się ustawiasz tak, by nigdy Cię nie
            trafiła i to jest Twój brak. Są inne fora, atrakcyjniejsze niż
            rozwodowe. Chciałabym, żeby Ci życie przyniosło okazję, byś tam
            mogła się wygadać. Uwierz na słowo, że warto.
            • julka1800 Re: być rzucanym 23.10.07, 09:47
              a.niech.to napisała:

              > Czy nie jest tak, że zawsze się ustawiasz tak, by nigdy Cię nie
              > trafiła i to jest Twój brak.

              Tu sie mylisz A.niech.to, znam uczucie sciskania w dolku,
              nieprzespanych nocy i pieczenia pod powiekami (swoja droga stan
              zakochania swietnie wplywa na figure - tzw. odchudzanie za darmotongue_out)
              itp itd

              Są inne fora, atrakcyjniejsze niż
              > rozwodowe. Chciałabym, żeby Ci życie przyniosło okazję, byś tam
              > mogła się wygadać. Uwierz na słowo, że warto.

              Są? Zdradz tajemnicę jakie?

              ps. wygaduje sie zwykle w realu, choc i tak smiem twierdzic sa
              mocniejsze ode mnie w tej materiismile
              • a.niech.to Re: być rzucanym 23.10.07, 13:34
                julka1800 napisała:

                > Są inne fora, atrakcyjniejsze niż
                > > rozwodowe. Chciałabym, żeby Ci życie przyniosło okazję, byś tam
                > > mogła się wygadać. Uwierz na słowo, że warto.
                >
                > Są? Zdradz tajemnicę jakie?
                Szukaj w Usenecie. Dziś odnalazłam świetne "Figlarne paluszki" - o
                szydełkowaniu.
                • julka1800 Re: być rzucanym 23.10.07, 14:59
                  a.niech.to napisała:

                  > Szukaj w Usenecie. Dziś odnalazłam świetne "Figlarne paluszki" - o
                  > szydełkowaniu.

                  O szydelkowaniu?tongue_outPP I co niby tam jest? Jak wybudowac ochronke dla
                  ptaszka na zimowe dni?
                  tongue_outPP
                  • a.niech.to Re: być rzucanym 23.10.07, 16:13
                    Ptaszek najskuteczniej zatroszczy się sam.
      • a.niech.to Re: być rzucanym 22.10.07, 15:15
        mindsailor napisała:

        > nigdy nie byłam porzucona, datego moge tylko gdybać
        Coś tracisz. Życie ma wiele barw. Po mojemu warto poznać parę
        zasadniczych.
        • mindsailor Re: być rzucanym 23.10.07, 09:57
          czyli powinnam dać się porzucić, aby poznać życie?smile
          faktycznie duzo tracębig_grin
          • a.niech.to Re: być rzucanym 23.10.07, 13:38
            Ból jest częścią życia, ludzie doznają stanów zbliżonych do śmierci
            poza granicami bólu. Życie jest wielokrotnie złożone, w tym z
            cierpienia.
            • mindsailor Re: być rzucanym 23.10.07, 14:18
              to wiem, mimo tego jednak sobie tego nie zyczesmile
              a ból był tylko niezwiązany z odejściem/porzucaniem
              • a.niech.to Re: być rzucanym 23.10.07, 16:14
                ..też SOBIE wypraszam.
Pełna wersja