rozwód z powodu nadmiernych wymagań...?

22.10.07, 15:14
mam nietypowe chyba pytanie. czy ktoś rozwiódł się dlatego, że
partner stawiał mu zbyt wysokie wymagania? super praca, zawsze
błyszcz w towarzystwie, na wszystko miej siłę, zaharuj się w domu,
bądź super rodzicem, nie narzekaj, nie choruj zbyt długo, dbaj o
formę i figurę.
czy z powodu takich niby małych rzeczy można zdecydować się na
rozwód? a moze one jednak nie są małe...?
    • a.niech.to Re: rozwód z powodu nadmiernych wymagań...? 22.10.07, 15:33
      Poruszasz zasadnicze kwestie, zresztą już wcześniej ktoś zrobił to
      przed Tobą. Nie ma idealnych ludzi. Problem polega na tym, na jakie
      słabości starcza nam tolerancji, a które powodują, że najlepiej
      przekreślić cały uklad, bo pewne cechy partnera są dla nas nie do
      przeżycia. Nie ma sensu przeciągać w czasie tego, o czym już wiemy,
      że skazane jest na zagładę.
      Co my wszyscy tutaj robimy po 2 latach, nastu, dziesięciu? Nie pytam
      o drogę od symptomów do pewności, że nie ma innego wyjścia niż
      rozstanie, bo na ten temat też sporo rozmawialiśmy.
      • karolinamon Re: rozwód z powodu nadmiernych wymagań...? 22.10.07, 15:36
        juz ktos się o to pytał? nie mogę znaleźć takiego postu.
        raczej chodziło mi o to, na ile wymagań starcza sił, a kiedy lepiej
        odpuścić i powiedziec basta? czasem mysle ze jestem w super związku,
        bo wszystko jest na wysokim c. ale inna kwestia, ze MUSI byc na tym
        wysokim c. a ja nie nadążam... zawsze wydawalo mi się, ze rozwód
        bierze się z jakichś "poważniejszych" przyczyn, ale zaczynam mieć
        wątpliwości...
        • wojtekp67 Re: rozwód z powodu nadmiernych wymagań...? 22.10.07, 15:56
          A partner to taki chodzący ideał?
          Twoje życie - Tobie ma być dobrze. Jak Ci żle w wykrochmalonej
          bluzce to załoz szlafroczek. pewnie bedzie milej smile
          • a.niech.to Re: rozwód z powodu nadmiernych wymagań...? 22.10.07, 16:59
            Niekoniecznie tak jak proponujesz. Pewne rzeczy można pokonać, inne
            rozwalają. Ważne, żeby je właściwie zawczasu rozróżnić, żeby nie
            zmieniać odzieży kilka razy na dzień.
            Każdy zna swoją skalę, co poza nią, to się czuje. Nie zawsze łatwo
            nazwać, gdy brakuje etykiet, ale odczucie jest, pozostaje, tworzy
            osad niechęci, braku zaufania, lęku. Wiadomo, co dalej: rozwód albo
            męka życia w nieszczęśliwej rodzinie.
        • a.niech.to Re: rozwód z powodu nadmiernych wymagań...? 22.10.07, 16:54
          karolinamon napisała:

          > na ile wymagań starcza sił, a kiedy lepiej
          > odpuścić i powiedziec basta? czasem mysle ze jestem w super
          związku,
          > bo wszystko jest na wysokim c. ale inna kwestia, ze MUSI byc na
          tym
          > wysokim c. a ja nie nadążam...
          Problem polega na wielokości skali. Niektórzy nie posiadają w ogóle
          wysokiego c i jest im dobrze, innym jest ono do życia koniecznie
          potrzebne. Nie wnikam, co owo c znaczy dla poszczególnych osób.To
          tak jakby jedną melodię rozpisać na dwa głosy, musi być
          odpowiednieść dżwięków, choć są one różne. Podam inny przykład, znów
          mi ktoś zarzuci, że piszę obrazowo, ale tak najłatwiej wyrazić mi
          myśli. A więc nie da się chodzić, gdy na jednej nodze szpilka a na
          drugiej traper, ale gdyby zestawić trapera z trampkiem - dałoby się
          iść w miarę rownym, stabilnym krokiem, i dalej - szpilki z
          lakierkami też przejdą zgodnie przez życie. Rzecz się zasadza na
          podobieństwie zasad, także tych normujących codzienną szarzyznę.
          Jeszcze jeden przyklad: nie chla wódy i nie łamie kości, znaczy
          znośny mąż, pytanie dla kogo?

          Jeśli nie nadążasz, będzie kiepsko. On wyrwie do przodu, Ty
          zostaniesz w tyle, między Wami czas wykopie przepaść nie do
          zasypania.
        • nangaparbat3 Karolina 22.10.07, 17:01
          zwiazałas sie z toksycznym facetem, który ma problemy z akceptacja samego siebie
          i przerzuca to na zonę. Nie jest w stanie pokochac ani siebie samego, ani nikogo
          innego. Jeśli Ty go kochasz, powiedz mu szczerze i do końca, jak sie czujesz, i
          zaproponuj mu terapie. Albo odejdź od razu, zanim Cie zniszczy.
          • a.niech.to Re: Karolina 22.10.07, 17:09
            Zwięźle, konkretnie, mądrze.
        • a.niech.to Re: rozwód z powodu nadmiernych wymagań...? 22.10.07, 17:15
          karolinamon napisała:

          > raczej chodziło mi o to, na ile wymagań starcza sił, a kiedy
          lepiej
          > odpuścić i powiedziec basta?
          Spójrz, ile wysiłku wkłada, wymagając od siebie, tym prostym
          sposobem unikniesz pułapki tresury. Jeśli widzisz jego usiłowania,
          masz źrodło energii, jeśli nie - szkoda prądu. Za ten się słono
          płaci. Płacić po nic? Za nic?
          Swoją drogą myślę, że prawdziwą frajdę daje pokonywanie siebie.
          Lubię się czasem podzielić z Wami jakąś luźną refleksją.
Pełna wersja