związkofobia?

24.10.07, 15:12

    • pomimo1 Re: związkofobia? 24.10.07, 15:16
      przepraszam za szybki enter.
      właśnie drugi dzień płaczę. Obok cierpliwie stoi Pan, który tłumaczy, że nie
      muszę się go bać. Młodszy, przystojny, kulturalny, zaradny, opiekuńczy. Życzliwe
      kolezanki z pracy nie pozostawiaja zludzeń dlaczego księciu się mną
      zainteresował. Dobre ciastko szybko się zjada i kupuje się następne. A ja
      płaczę, bo strachu we mnie masa. pan dzwoni nocami, zapewnia, że strach
      niezasadny, spedza każdą wolną chwilę obok, prawgnie przywieżć z drugiego konca
      miasta miętową herbatę, jak wymiotuję, kupuje maści dziecku, pyta, jak może
      pomoc. A ja drugi dzień płaczę, bo się boję, ze chodzi tylko o jedno. Kolezanki
      pomagają się w tym uwtierdzić. Czy jako rozwódka z dzieckiem przy pare lat
      mlodszym kawalerze jestem juz nic nie warta??????????????? Sluchajcie, jestem
      ZALAMANA. wczoraj dzwonik 5 razy i przegadalismy ze 3 godziny. Ja bym na jego
      miejscu juz uciekla przez tak histeryczna baba. A on dzis kupil bilety na
      spektakl za miesiac. Boje sie
      • a.b1 Re: związkofobia? 24.10.07, 15:21
        a) czy to Twoje życie czy koleżanek?
        b) kiedy jest w pobliżu dobrze Ci?
        c) złe decyzje są tylko wtedy kiedy zaczynamy ich żałować
        d) jak długo chcesz być jeszcze sama?
        e) a ty myślisz, zę on ślepy i nie wie w co się pakuje?
        kawałek dobrego ciasta, usmiech na buźke i dalej brac życie za rogi!!
        • ladyhawke12 Re: związkofobia? 24.10.07, 15:28
          Cholera zazdrosne kwoki,takie ciacho chciały by miec, sam nie zje i drugiemu nie da, olej głupie babska
      • to.ja.kas Re: związkofobia? 24.10.07, 15:22
        ufff już myślałam, że nawiazujesz do watku poniżej/powyżej smile))

        Opowiem Ci coś na pocieszenie:
        Byłam po rozwodzie. Poznałam mężczyznę...kawaler do tego 3 lata
        młodszy...przyjeżdżał z wawy o północy po pracy by o 5 rano
        wyjeżdżać...bo płakałam, czytał i przez telefon Kubusia Puchatka na
        dobranoc..dbał o mnie...

        Zaryzykowałam...to były piękne dwa lata...teraz nie jesteśmy razem ,
        ale jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi na świecie...nie żałuje tych
        dwóch lat...pozwoliły mi uwierzyć, że rozwódka z dzieckiem może dać
        szczęście. Nie płacz, ciesz się chwilą i tym, że jesteś atrakcyjna,
        pożądana, wyjątkowa....bo jesteś tego warta...i pamiętaj o tym smile)))
      • tricolour A czego chcesz? 24.10.07, 15:23
        Bo jeśli chcesz faceta, to trzeba cos zaoferowac. Jeśli nie chcesz faceta, to
        możesz nic nie robić, a sam się znudzi i pójdzie...
      • lilyrush Re: związkofobia? 24.10.07, 15:25
        pomimo1 napisała:
        Ja bym na jego
        > miejscu juz uciekla przez tak histeryczna baba. A on dzis kupil
        bilety na
        > spektakl za miesiac. Boje sie

        Uważaj bo przczyta i naprawdę ucieknie wink
        Czego się boisz? Że Ci dobrze bęidze?
        Tak, wiem, znam z autopsji. Tylko pamietaj- nikt nie będzie
        szczesliwy za Ciebie!
      • julka1800 Re: związkofobia? 24.10.07, 16:11
        To nie rozumiem. On tego ciastka nie ugryzł jeszcze???
        Jak w takim razie chcesz sie przekonac czy to ma sens?
        I ...przepraszam, ale to nie jest jeszcze zwiazek.

        smile)
      • anbale Re: związkofobia? 24.10.07, 16:23
        Łał, niezła histeria. Na dodatek jeszcze pranie mózgu przez
        koleżanki...Jeżeli ów pan to wszystko przetrwa z zaciśniętymi
        zębami, to ja nie uwierzę, że on istnieje naprawdęsmile
      • z.odzysku Re: związkofobia? 25.10.07, 10:47
        pomimo1 napisała:
        > Czy jako rozwódka z dzieckiem przy pare lat
        > mlodszym kawalerze jestem juz nic nie warta???????????????

        popracuj może nad samooceną. smile na pewno jesteś wyjątkowa, jedyna
        w swoim rodzaju, a Twój Pan to dostrzegł. I to mu się w Tobie
        podoba. smile Czego zatem się bać?

        > ... A on dzis kupil bilety na spektakl za miesiac. Boje sie.

        Na jakiś horror kupił te bilety? wink Jeśli tak, to pogadaj z nim,
        że Ty strachliwa jesteś i żeby zmienił na jakiś Harlequin ;-P
        Ale z drugie strony... jesli się tak przy nim porządnie poboisz, to
        on na pewno chętnie Cię obroni, przytuli i w ogóle spełni się w roli
        opiekuna. smile

        M
        • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 12:00
          z_odzysku napisał:
          > to
          > on na pewno chętnie Cię obroni, przytuli i w ogóle spełni się w
          roli
          > opiekuna. smile
          Zważywszy wielość ról, w jakich funkcjonuje człowiek, i ta - zda
          się - wydaje się wystarczająco ciekawa w odbiorze.
      • mala_mala Re: związkofobia? 25.10.07, 12:03
        nie powiem nic ponadto ciesz sie zyciem poki trva!
        a kolezanki... ktos powyzej mial racje TO ICH ZYCIE CZY TWOJE??
        dobrze ci? to dawaj do przodu
        zle decyzje to tylko te ktrorych zalujemy! to tez prawda
        a jak go odstawisz bedziesz zalowac, tak?
    • a.niech.to Re: związkofobia? 24.10.07, 15:38
      Z nim czy samej Ci lepiej?
      • to.ja.kas Re: związkofobia? 24.10.07, 15:40
        a.niech.to napisała:

        > Z nim czy samej Ci lepiej?

        To jest najlepszy komentarz jaki można byłoby sobie wyobrazić w tej
        sytuacji smile))
        • tricolour Raz z nim, raz samej... 24.10.07, 15:44
          ... smile)
          • to.ja.kas Re: Raz z nim, raz samej... 24.10.07, 15:47
            i jak widać tak też można być szczęśliwym smile)))
            • tricolour To ja mam tylko jedno malutkie pytanie... 24.10.07, 16:06
              ... skoro jesteś szczęśliwa i uważasz, że Twój związek jest jak najbardziej
              udany, to dlaczego odetchnęłaś z ulgą gdy okazało się, że ten wątek nie dotyczy
              naszej dyskusji.

              Bo dla mnie jest to jaskrawy przykład, że się boisz komentarzy odnośnie Twoich
              decyzji...
              • to.ja.kas Re: To ja mam tylko jedno malutkie pytanie... 24.10.07, 16:11
                Tri a dla mnie Ty jestes jaskrawym przykładem ze guzik rozumiesz z
                tego co ja mówię....o mysleniu nie wspominam tongue_outPPPPPPPP

                A to dlatego odetchnełam z ulga jak juz tak sie interesujesz tym
                bardzo, ze nie lubie na ten sam temat dyskutowac w dwóch
                wątkach...poza tym dyskusja na ten temat robiła sie bezcelowa i
                przez to nudna.

                Jakbym bała sie komentarzy to bym ukrywała swoje mocno czasem
                niepopularne poglady ale dokładnie tak jak Ty mam w tyle co o mnie
                mysli facet ktorego nie znam i ktory ma na mnie wpływ jak
                temperatura powietrza w Zimbabwe....

                Pa, zaraz zmykam, nie chce by dochodzacy czekał na mnie zbyt długo :-
                PPPP
              • aron95 Re: To ja mam tylko jedno malutkie pytanie... 24.10.07, 16:14
                tri to.ja.kas to przypadek szczególny , zęby połamiesz , szczerbatym zostaniesz
                a i tak nie zrozumiesz .
                Przez kolano przełożyć pasem mądrości natłuc to by był najlepszy sposób
                na jej kapryśną , niezdecydowaną naturę .
                • to.ja.kas Re: To ja mam tylko jedno malutkie pytanie... 24.10.07, 16:17
                  aron95 napisał:

                  > tri to.ja.kas to przypadek szczególny , zęby połamiesz ,
                  szczerbatym zostanies
                  > z
                  > a i tak nie zrozumiesz .

                  jak powiem, że sa tacy co rozumieja to wpadniesz w kompleksy czy
                  jednak zmobilizuje Cie to do wiekszego wysiłku intelektualnego???
                  smile))))

                  > Przez kolano przełożyć pasem mądrości natłuc to by był najlepszy
                  sposób
                  > na jej kapryśną , niezdecydowaną naturę .

                  To karalne...a podobno baby bija facetów...hahahaha

                  Nie skazuje Was panowie na moja kaprysna i niezdecydowana
                  nature....macie swoje wielbicielki i sie cieszcie...poki jest czym
                  tongue_outPPPPPP
                  • aron95 Re: To ja mam tylko jedno malutkie pytanie... 24.10.07, 22:49

                    > jak powiem, że sa tacy co rozumieja to wpadniesz w kompleksy czy
                    > jednak zmobilizuje Cie to do wiekszego wysiłku intelektualnego???
                    > smile))))

                    Ani starał się nie będę



                    > Nie skazuje Was panowie na moja kaprysna i niezdecydowana
                    > nature....macie swoje wielbicielki i sie cieszcie...poki jest czym
                    > tongue_outPPPPPP


                    Ty się też ciesz , że Cię ktoś znosi .

                    >
                    >
                    • to.ja.kas Re: To ja mam tylko jedno malutkie pytanie... 24.10.07, 23:12
                      Wiesz Aron ja widze ze Ty jestes zafascynowany moja osoba (juz tyle
                      razy miałes sie do mnie nie odzywac)...ja Cie musze zmartwic....bez
                      wzajemnosci...na brak zainteresowania nigdy nie cierpiałam

                      tongue_outPP
                      • aron95 Zadziwiasz mnie 25.10.07, 00:02
                        swoją próżnością . Wiem też że jesteś "malowaną lalą " i powodzenie będziesz miec
                        Nic to nie ma wspólnego z fascynacją ani podziwem .
                        Podziwiam kilka forumowiczek owszem np. crazy - choć mnie tępi gdzie tylko może ,
                        biedroneczkę z całkiem innych powodów i salse jeszcze z odmiennych. Napewno jest
                        tu więcej forumowiczek godnych podziwu a których na tyle nie znam .
                        Ale Tobie "łatkę" już przypiąłem i raczej tego nic nie zmieni .

                        • crazyrabbit Aronku..... 25.10.07, 00:11
                          ..... Słoneczko Ty moje smile A za co mnie podziwiasz?
                          A poza tym ostatnio Cie nie tępię , nawet chyba cos Ci miłego
                          napisałam małpiszonie smile))
                          • aron95 Re: Aronku..... 25.10.07, 08:24
                            crazyrabbit napisała:

                            > ..... Słoneczko Ty moje smile A za co mnie podziwiasz?

                            Mówię prawdę lub milczę . Więc przemilczę.
                            Moja Ty wredoto
                        • to.ja.kas Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 09:03
                          No patrz mamy o sobie podobne zdanie....dla mnie chocbys bardzo sie
                          starał nie jesteś nikim interesującym ...dlatego zastanawia mnie
                          Twoj pociag do tego by właczac sie w dyskusje ze mna....nie wiem co
                          Ty wiesz o mnie, mało mnie to interesuje...ale dla mnie jestes
                          zwykłym prozniakiem ktory probuje wabic panie jak paw swoim
                          ogonem...tylko ze resztki pior zostały i efekt zamiast do
                          podziwiania jednak jest zalosny.
                          Oczywiscie ze sa panie ktore w desperacji wykaza zainteresowanie
                          toba i te sa wg Ciebie fajne ...no dla mnie jestes okazem...okazem
                          zwykłego chłystka...mowie ci to ja...prozna, malowana
                          lala....jestesmy kwita, wiec teraz wykaz sie w koncu konsekwencja i
                          przestan ze mna rozmawiac jak zapowiadałes to tyle razy bo pomysle,
                          ze jednak nie umiesz beze mnie zyc...
                          • a.niech.to Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 10:31
                            Ale pojechałaś...Aron jeden z najkonkretniejszech facetów, jakie
                            widziało to Forum. A Ty mu tak po oczach... Bezpośredni,
                            nieskomplikowany, kontaktowy, szczery, naturalny, komunikatywny,
                            jednoznaczny...a Ty mu tak... . Świat się kończy, za co ja się
                            zabrałam? Mnie bronić facetów? Byłam feministką, to teraz gdzie mi
                            pojść z moimi poglądami?smile
                            • to.ja.kas Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 10:33
                              Kobiety tak niedobre jak ja zepchneły facetów do defensywy, zaraz
                              powstanie ruch podobny do feministycznego działający na rzecz
                              kobiet - znajdziesz w nim swoje poletko do działania smile)))))))
                              • to.ja.kas Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 10:35
                                oczywiscie działajacy na rzecz mezczyzn....cos dzis jestem
                                roztrzepana...czyli norma tongue_outPP
                            • aron95 Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 12:14
                              a.niech.to. - aż mnie przytkało, dzięki
                              A co do Kasi ja jej ona mnie mnie dokopuje - normalka
                              Bzdurki popisała - też normalka
                              Tylko obraża forumowiczki które ze mną mają dobre relacje - to jakaś nowość.
                              • a.niech.to Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 12:17
                                aron95 napisał:

                                > Tylko obraża forumowiczki które ze mną mają dobre relacje - to
                                jakaś nowość.
                                świeżość spojrzenia
                              • to.ja.kas Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 12:25
                                "tri to.ja.kas to przypadek szczególny , zęby połamiesz ,
                                szczerbatym zostaniesz
                                a i tak nie zrozumiesz .
                                Przez kolano przełożyć pasem mądrości natłuc to by był najlepszy
                                sposób
                                na jej kapryśną , niezdecydowaną naturę ."

                                Zaczepiasz mnie chłopczyku pierwszy, czepiasz sie, do rekoczynów
                                zachecasz a potem płaczesz ze jestem niedobra i głupiutka....baaaa
                                nie dostrzegam w Tobie tych wspaniałych , meskich cech....dostrzegam
                                i chron mnie Panie przed nimi ... ale ja zaliczam sie do kategorii
                                durnych bab jak raczyłes ją tu łaskawie nazwac w swej wielkiej
                                zyczliwosci i kulturze.....

                                A moze ten zacytowany przeze mnie post to taka naturalna,
                                odwieczna , meska postawa i ojcowskie rady jak załatwia sie sprawy z
                                Kobietami??? Nie słucha to wlać i spokój z głupią babą...no cóż tacy
                                sie zdarzają

                                Aron jedyne co potrafisz to obrazac...bo jakiejkolwiek merytorycznej
                                dyskusji to ja tu z Toba nie widze....masz racje durna baba ze mnie
                                bo zeszłam do twojego poziomu w niej....a nie jest to chwalebne, oj
                                nie jest...

                                tongue_outPP
                                • aron95 Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 17:57
                                  Cytujesz słowa skierowane do tri i twierdzisz że to do Ciebie .
                                  Tylko o Tobie . A to różnica .
                                  Potem twierdzisz że jestem mało konsekwentny bo miałem Ci nie odpowiadać i
                                  następne posty kierujesz do mnie .
                                  Wiesz co .
                                  Przenieśmy tą rozmowę na priv . i nie męczmy forumowiczów
                                  bo widzę że będziesz ją przeciągać w nieskonczoność .
                          • salsa13 DO TO JA KAS!!!- Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 19:43
                            SORKI ALE DOPIERO TERAZ TO PRZECZYTAŁAM

                            przepraszam o co chodzi w tym zdaniu do Arona
                            "Oczywiscie ze sa panie ktore w desperacji wykaza zainteresowanie
                            toba i te sa wg Ciebie fajne"

                            że niby ja też...
                            z całym szacunkiem nie jestem desperatką i nie wykazuję
                            zainteresowania niczyją osobą - choć właśnie przed chwilą Ty mnie
                            zainteresowałaśsmile NIE LUBIĘ KŁÓTLIWCÓW!!!
                            Arona miałam okazję poznać osobiście, jest przesympatycznym i
                            uroczym facetem i co najważniejsze jeszcze go spotkam bo wisi mi
                            piwkosmile
                            pozdrawiam Cię serdecznie moja droga To.Ja.Kas
                            buźka
                            • to.ja.kas DO TO JA KAS!!!- Re: Zadziwiasz mnie 25.10.07, 22:50
                              Nie wiem czy niby Tyteż, bo wybacz jakoś nie miałam okazji chyba
                              zwrócić większej uwagi na to kim się interesujesz...ale skoro tak
                              twierdzisz.

                              Dla Ciebie aron moze byc nawet Panem Bogiem, spotykaj sie na zdrowie
                              i pij na co tylko będziesz mieć ochotę. Ja swoje zdanie o nim
                              wyraziłam i Twoje peany nie są w stanie zmienić mojej opinii.

                              Również Cię pozdrawiam
                              • salsa13 DO TO JA KAS!!!- Re: Zadziwiasz mnie 26.10.07, 05:53
                                a dziękuję Ci bardzo
                                a wciąż i nieustająco zwracam na Ciebie uwagęsmile
                                trzymaj się buźka
                            • a.niech.to DO TO JA KAS!!!- Re: Zadziwiasz mnie 26.10.07, 07:59
                              salsa13 napisała:

                              > NIE LUBIĘ KŁÓTLIWCÓW!!!
                              Lecz czasem trzeba dla oczyszczenia krwi. Bez obelg, złośliwego
                              babrania w przeszłości - myślę, że w takim wydaniu spięcie może
                              spełnić swoje zadanie.
                              • salsa13 DO TO JA KAS!!!- Re: Zadziwiasz mnie 26.10.07, 08:50
                                niech będzie
                                jeszcze Cię lubięsmile
                      • a.niech.to Re: To ja mam tylko jedno malutkie pytanie... 25.10.07, 07:57
                        to.ja.kas napisała:

                        >...na brak zainteresowania nigdy nie cierpiałam
                        Nie wątpię. <mówi z przekąsem>
                • tricolour Ja nie chcę zrozumieć... 24.10.07, 16:22
                  ... bo co tu rozumieć? Że nie dorośli do związku tylko kocia łapa? Toż to jasne
                  od samego początku... i o tym mówię.
                  • anja_pl a może jest inaczej 25.10.07, 13:07
                    dla mnie ważna była przysięga złożona przed ołtarzem, a nie
                    oświadczenie przed kierownikiem USC. Wg niej, dla mnie ważnej,
                    ciągle jestem mężatką, ciągle mam męża. Nie ma powodów, aby
                    stwierdzić nieważność ślubowania.

                    Natomiast oświadczenie w USC jest dla mnie całkowicie nieistotne.
                    I teoretycznie, mój przyszły ewentualny związek byłby na kocią
                    łapę, bez kolejnego składania oświadczenia, bo ważne już było.

                    I nie ma tu nic z dorastania, są tylko zasady i światopogląd.


                    Teoretycznie, gdyż nie zamierzam i nie planuję.
                    • to.ja.kas Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 13:18
                      Oj Anka, Anka, na madre babki jest popyt na rynku, mały to mały ale
                      jest...ale i podaż mniejsza w zwiazku z czym pogadamy o Twoim nie
                      zamierzam i nie planuję za jakis czas tongue_outPPPPPPPP
                      • anja_pl Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 13:23
                        coś Ty, przed mądrymi faceci uciekają wink))
                        • to.ja.kas Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 13:24
                          tchorze i zakompleksieni...po co Ci taki ???smile)))
                          • a.niech.to Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 14:02
                            Nie jedź tak ostro tylko dlatego, że skrzywdziło Cię życie.
                            Widziałam paru takich, którzy się nie bali i tyle. Szkoda, co
                            najwyżej miałabym klopot z nowym nickiem.
                            • to.ja.kas Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 14:04
                              ale o co chodzi????smile))
                              • a.niech.to Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 19:18
                                Dokładnie o to, że spojrzeli i poszli. Ci mądrzy na mnie.
                                • to.ja.kas Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 19:20
                                  I co??? To wszystko? To skad wiesz ze mądrzy???
                                  • a.niech.to Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 19:30
                                    No tak jakoś od pierwszego wejrzenia. Samam mądra, więc umiem
                                    perfekcyjnie ocenić na wyciągnięcie ręki, najdalej rzut kamieniem.
                                    • to.ja.kas Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 19:33
                                      Ja tez sie zastanawiam czy to wynik mojej nieprzecietnej
                                      inteligencji czy zwykła kobieca intuicja wink
                                      • a.niech.to Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 26.10.07, 08:00
                                        No to Ci walnę po oczach: matka natura.
                                        • aron95 Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 26.10.07, 08:19
                                          > No to Ci walnę po oczach: matka natura.

                                          Trafne spostrzeżenie ha ha . Niesamowita jesteś
                                          • a.niech.to Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 26.10.07, 08:53
                                            Gdybym to rozwinęła, dopiero byłby kanał. Przystojnie zmilczę.
                                            • aron95 Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 26.10.07, 08:58
                                              O tak , lepiej przemilczeć . Ale by się działo oj działo...
                          • anja_pl Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 26.10.07, 00:49
                            to.ja.kas napisała:

                            > tchorze i zakompleksieni...po co Ci taki ???smile)))

                            do kopania ogródka i trzepania dywanów ( 2 razy w roku)?
                            wink))
                            • a.niech.to Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 26.10.07, 08:03
                              Taniej kogoś nająć.
                        • aron95 Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 18:00
                          anja_pl napisała:

                          > coś Ty, przed mądrymi faceci uciekają wink))
                          >

                          raczej przed przemądrzałymi , mądre są w cenie
                          • a.niech.to Re: Nie zamierzasz i nie planujesz :-))) 25.10.07, 19:18
                            aron95 napisał:

                            > mądre są w cenie
                            Skoro Ty tak mówisz...
    • aron95 Nic tylko płakać nad Tobą 24.10.07, 16:02
      A nawet jeśli o to mu chodzi . To co Ci się stanie ?
      Płakać że Ci dobrze jest ?
      • a.niech.to Re: Nic tylko płakać nad Tobą 24.10.07, 16:27
        Zależy w jakim momencie, na jakim etapie. Gdybyśmy to rozumieli, na
        czym polega szczęście. Mnie osobiście słabo kojarzy się z łzami.
        • aron95 Re: Nic tylko płakać nad Tobą 24.10.07, 16:31
          A ja tak mam, często płaczę ze śmiechu (szczęścia).
          Ale to taki problem z oczami mam .
          pomimo - natomiast płacze że może szczęście przeżyć
          • pomimo1 Re: Nic tylko płakać nad Tobą 24.10.07, 17:18
            dokładnie tak!!!!! płaczę, bo nie wierzę, że można być dla kogoś wyjątkową i, że
            można walczyć o mnie. Płaczę , bo się boję, że mnei ktoś skrzywdzi , oszuka,
            okłamie, zostawi... A nie mam ku temu podstaw!!! No poza koleżankami, które do
            ognia strachu dolewaja oliwy.
            • panda_zielona Re: Nic tylko płakać nad Tobą 24.10.07, 19:21
              To jak do ciężkiej anielki chcesz się przekonać,że to jest
              to.Płacząc i jęcząc?Przecież nie idziesz od razu do łóżka.
              "pochodzić" sobie ze sobą i wszystko się wyklaruje,i albo rybki,albo
              akwarium.Koleżanki chyba Ci troszkę zazdroszczą,że ktoś tak walczy.
              A i jeszcze coś,skoro płaczesz,to chyba jednak jest z Twojej strony
              jakieś zaangażowanie.Ale carpe diem i do przodu smile)))
            • akacjax Re: Nic tylko płakać nad Tobą 24.10.07, 19:54
              cyt. z nie wiem kogo:
              "Byc może zakończy się wypaleniem, być może zakończy się wielkim bólem, ale być może przejdzie zwycięsko.
              Jakkolwiek bedzie, warto znaleźć się w stanie wielkiego zakochania, z wzajemnoscią."

              A od siebie dodam-dopóki nie zaryzykujesz-nie dowiesz się, czy zyskałaś, czy stracilaś.
              No i daj sobie prawo do szczęścia!

            • amk79 Re: Nic tylko płakać nad Tobą 24.10.07, 23:43
              Rany pomimo ty nie placz tylko sie ciesz kobieto!!! Ja bym szalala z
              radosci jakby sie mna jakis zainteresowal! Odrazu bym degustacje
              przeprowadzila.....o rany jak bym chcialasmile
              • a.niech.to Re: Nic tylko płakać nad Tobą 25.10.07, 07:59
                Za szczerość moje uznanie. Nie mogę ścierpieć, gdy chcą coś
                powiedzieć, a zaciskają usta. Wręcz mnie to właśnie brzydzi.
    • crazyrabbit Re: związkofobia? 24.10.07, 21:08
      Ciesz się kobieto , a nie płacz! I nie słuchaj zawistnych bab w
      pracy. Czyżby któraś miała chętkę na atrakcyjnego pana?

      Nawet jak nie wyjdzie na dłuższą metę , to przynajmniej spędzisz
      kilka miłych chwil , poczujesz troche motylków w brzuchu i
      przekonasz się , że zasługujesz na uczucie smile
      • sylwiamich Re: związkofobia? 24.10.07, 22:24
        Pomimo...a pytałaś o zdanie owe panie?Bo jeśli pytałaś to
        odpowiedziały Ci to co myślały.Ale niefajnie odpowiedziały?No
        cóż...czasami życie kręci się inaczej niż nasze pragnienia.
        A jeśli nie pytałaś to chyba tak duża dziewczynka wie co zrobić?
        A tak swoją drogą...mi tez niedawno mówiono...Gnida zwykła.Nie to
        chciałam usłyszeć.I tak zrobiłam po swojemu.A z koleżanką nadal się
        bardzoooo przyjażnie.Bo ona to mówiła z miłości do mnie...
        • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 08:02
          Dobrze, że rzecz zaistniała między kobietami, inaczej
          przypuszczałabym, że poszło o sex. Zresztą nie ważna płeć, liczą się
          uczucia. Kto tam Cię wie, i tak Cię lubię.
          • anja_pl Re: związkofobia? 25.10.07, 09:36
            no nie bądź nietolerancujna wink
    • anja_pl Re: związkofobia? 25.10.07, 09:35
      czytam wypowiedzi to.ja.kas i tri,
      i tak sobie myslę, że tak naprawdę ich sytuacja jest bardzo podobna,
      jedno ma "dochodzącego", drugie jest "dochodzącym" oficjanie
      narzeczonym,
      jedno chce stałego związku, drugie nie,

      piszecie o swijej drodze do szczęscia i jest to Wasza droga i nie ma
      jednej, jedynej słusznej drogi, kazdy może mieć własną,

      ja na przykład nie zdecydowałabym sie na stały związek, być może
      brakuje mi do tego odwagi, być może za bardzo polubiłam niezależność
      i spokój,
      ale podziwam tri za jego chęć zalegalizowania

      • sylwiamich Re: związkofobia? 25.10.07, 09:51
        Ja myślę że obydwoje są w stałym związku.Tyle że dla Tri "stały"
        oznacza narzeczeństwo, ślub, do końca życia wbrew wszystkiemu.A dla
        Kas oprawa, ceremoniał nie jest potrzebny.A bycie ze sobą dotąd
        dopóki się tego pragnie.I w jej i w jego przypadku nie oznaca to że
        nie będą związku pielęgnować, dbać o niego i walczyć.Nie oznacza to
        że ona podejmie decycję o odejściu po chwilowym impulsie lub nie
        będzie cierpiała gdy on odejdzie.Odejdzie-porzuci.Taka jest
        róznica.Bo gdy drzwi są otwarte to jest to odejście.A gdy zamknięte
        to porzucenie.Ja myslę że Kas przejdzie być może pewien etap w swoim
        życiu i być może i ślub weżmie, i zamieszka ze swoim panem.Ale nie
        zrobi tego za szybko...bo mądrzejsza, ostrozniejsza.Jej prawo.I
        nazywanie takich związków gorszymi świadczy o...no
        właśnie...ciasnocie umysłowej.Nie braku inteligencji, głupocie.O
        ciasnocie umysłowej.
      • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 09:59
        Swieta prawda Anju...bo o tym pisze...nie ma lepszych zwiazków i
        groszych..sa takie jakie chcemy zakładac....byleby nam było dobrze :-
        ))))
        • jasminowo Re: związkofobia? 25.10.07, 10:15
          Rozumiem rozterki autorki wątku. I podziwiam za szczerość. Bo
          odważyła się wypłakac na forum choć mogła podejrzewać jak bardzo na
          nią nakrzyczą forumowicze.
          Musisz się zastanowić skąd te obawy. I nie chodzi tylko o poprzedni
          związek. To poczucie niewartości może mieć dużo dalszą historię.
          Poszukaj i przeanalizuj.
          Koleżanki posługują się stereotypami. Niestety każdy z nas czasem
          ich uzywa, nawet nieświadomie. W naszym społeczeństwie trudno czasem
          przeskoczyć barierę wieku, wzrostu, wagi.
          Życzę Ci tego, żeby Wasz związek był nadal udany, wspaniały, pełen
          wsparcia. Ciesz się nim.
        • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 10:38
          Odpada wszelki upokarzający układ dla obojętnie której ze stron. Już
          gdzieś o tym pisałam. Wyrosłaby lipa na takim fundamencie.
    • z_mazur Re: związkofobia? 25.10.07, 11:51
      W sumie to nie bardzo rozumiem z czym wiążą się te obawy.

      Tu wyraźnie widać do czego prowadzi traktowanie seksu jako sposobu
      na "wykorzystanie" kobiety przez mężczyznę.

      Tu powstaje takie sprężenie zwrotne, im bardziej kobieta traktuje
      seks na zasadzie "to jedyne czego facet może ode mnie chcieć, więc
      nie mogę mu tego dać zbyt szybko", tym bardziej przyciąga facetów
      którzy rzeczywiście tylko tego mogą od niej chcieć, bo inni zrażają
      się takim podejściem. A faceci z takim podejściem, kobiety tego typu
      traktują jak wyzwanie: "zobaczymy czy rzeczywiście uda mi się ją
      zaciągnąć do łóżka".

      Mężczyzna może chcieć w relacji z kobietą wielu rzeczy i seks jest
      jedną z nich (gdyby tak nie było, to czy jest sens wchodzenia w
      relację z takim facetem), ale to kobiety robią z tego często jednyną
      i najcenniejszą rzecz jaką mogą z siebie dać, a nie mężczyźni.

      A różnica wieku... Moja przyjaciółka poznała przez internet faceta
      młodszego od niej o 7 lat. Ona rozwódka z dzieckiem, on kawaler.
      Miała strasznie dużo obaw i rozterek. Są ze sobą od ponad roku,
      mieszkają już ze sobą, wygląda że są szczęśliwi.
      • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 12:02
        Wiesz co Mazur....czasem w dyskusji miedzy nami wióry lecą jak sie
        nie zgadzamy....ale Ty ogólnie fajny facet jestes...mam nadzieje, ze
        ten jesienny optymizm (wiem, wiem on wcale nie jest podejrzanytongue_out) u
        Ciebie trwa smile)))
      • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 12:07
        z_mazur napisał:

        > Mężczyzna może chcieć w relacji z kobietą wielu rzeczy i seks jest
        > jedną z nich (gdyby tak nie było, to czy jest sens wchodzenia w
        > relację z takim facetem),
        Oczywiście, że tak. Taki facet to fascynująca osobowość, cała reszta
        to mięta z sexem czy bez sexu.
        > ale to kobiety robią z tego często jednyną
        > i najcenniejszą rzecz jaką mogą z siebie dać, a nie mężczyźni.
        Sex jest czym innym dla kobiet niż mężczyzn, do tego dochodzą
        indywidualne zróżnicowania znaczeń. Znasz staroświeckie
        sformułowania: dowód miłości albo zaufania? Coś w tym tkwi. Na pewno
        nie do końca, ale nie piszę o sobie i staram się być blisko tematu.

        • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 12:10
          a.niech.to napisała:


          > Oczywiście, że tak. Taki facet to fascynująca osobowość, cała
          reszta to mięta z sexem czy bez sexu.

          Tak taki facet moze byc swietnym ............przyjacielem - dla
          mnie :-_))))
          > Znasz staroświeckie
          > sformułowania: dowód miłości albo zaufania? Coś w tym tkwi. Na
          pewno
          > nie do końca, ale nie piszę o sobie i staram się być blisko
          tematu.


          Oj TY, Ty FEMINISTKO ?????

          tongue_outPPPPPPPPPP
          • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 12:21
            to.ja.kas napisała:

            > Oj TY, Ty FEMINISTKO ?????
            Byłam. Nie kłamię wtedy, kiedy wiem, że to co mówię, jest prawdą.
            Sprawdzałam siebie w innych wątkach, czy nie dopuszczam się
            przekłamania, pisząc o feminiźmie. Nie, jak na wstępie.
            • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 12:27
              a.niech.to napisała:

              > Nie kłamię wtedy, kiedy wiem, że to co mówię, jest prawdą.

              :_)))) boskie smile))
              • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 13:22
                Cieszę się, że mnie zrozumiałaś.
                • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 13:25
                  a.niech.to napisała:

                  > Cieszę się, że mnie zrozumiałaś.

                  tak napisałam???smile)))
                  Raczej podziwiam słowno - umysłową gimnastykę w tym zdaniu
                  smile))))))
                  • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 14:04
                    Mam giętki umysł. Nie zauważyłaś? Dość łatwo się uczę, najlepiej
                    przyswajam na przykładach.
                    • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 14:06
                      gratuluję smile))
                      • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 19:24
                        Nie ma czego, przeważnie wykorzystuję przykład własny zdobyty na
                        drodze moich słynnych experymentów (naukowych).
                        Ty mi raczej współczuj jako ofierze w służbie wiedzy okołorozwodowej.
      • lilyrush Re: związkofobia? 25.10.07, 12:12
        Z_mazur dobrze pisze smile

        Czasami trzymanie długo na dystans faceta, który faktycznie chce
        tylko seksu może okazać sie fatalne, bo on sie będzie starał i można
        sie juz nieźle zaangażować przed tym pierwszym razem, po którym
        delikwent odfajkuje zaliczenie i się zmyje
        Z drugiej strony to, że w pewnym wieku chce sie seksu i chce się też
        sprawdzić jak to razem jest, nie jest już takie dziwne. Chyba każdy
        z nas jest na tyle dorosły, żeby wiedzieć, że ta sfera musi w
        związku grać, a są takie znajomości w których pomimo przyjaźni i
        przywiązania nie ma tej chemii i łóżko nie zagra. I wtedy na dłuższą
        metę taki związek sie nie uda. Wiec może czasami, jeśli nikogo nie
        krzywdzimy warto zaryzykować?
        Zresztą Pomimo na razie napisała, ze boi się biletu do teatru za
        miesiąc….
        • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 12:27
          lilyrush napisała:

          > Z drugiej strony to, że w pewnym wieku chce sie seksu i chce się
          też
          > sprawdzić jak to razem jest, nie jest już takie dziwne. Chyba
          każdy
          > z nas jest na tyle dorosły, żeby wiedzieć, że ta sfera musi w
          > związku grać, a są takie znajomości w których pomimo przyjaźni i
          > przywiązania nie ma tej chemii i łóżko nie zagra. I wtedy na
          dłuższą
          > metę taki związek sie nie uda.
          Ciągle się upieram, że tej udanej dla obojga sfery pożycia można się
          dopracować. Czy ktoś słyszał, żeby w pozwie rozwodowym zamieszczono
          jako uzasednienie: brak satysfakcji sexualnej? Widać ludzie jakoś
          sobie radzą.
          • lilyrush Re: związkofobia? 25.10.07, 13:38
            a.niech.to napisała:
            > Ciągle się upieram, że tej udanej dla obojga sfery pożycia można
            się
            > dopracować. Czy ktoś słyszał, żeby w pozwie rozwodowym
            zamieszczono
            > jako uzasednienie: brak satysfakcji sexualnej? Widać ludzie jakoś
            > sobie radzą.

            A napisałabyś tak w pozwie? Poczytaj sobie troche BSWM....
            Seks to bardzo intymna sfera. Ja bym tego w szczgółach w sądzi
            omawiac nie chciała. A prawda jest taka, ze jak sie sypie seks to
            potem cala reszta i masz tysiac innych pwodów do rozwodu.
            Tka- można sobie ta srefe miedzy dwojegiem ludiz ułożyć- ae ja mas
            pewne podstawy. Datego nikt madry nie zakada autmomatyczncyh
            fajerwerkó włózku przy pierwszym razie. ale trzeba umieć odróznic
            sytuacje, w której to wymaga tlyk poznania sie i dopracowania od
            takiej, kiedy zaharujesz sie na śmierc a łózko Ci nei zagra
            • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 13:42
              "jakos" sobie radza....roznie sobie radza...BSWM pokazuje to
              rzeczywiscie najlepiej.
              A dopracowac mozna sie wszystkiego....garba tez...jak sie dwójce
              chce nad tym pracowac...

              Jakby to było takie proste nie byłoby rozowdów i zdrad...
              • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 14:06
                to.ja.kas napisała:

                > Jakby to było takie proste nie byłoby rozowdów i zdrad...
                Nie mówię, że proste, ale że możliwe.
                • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 14:09
                  Mozliwe to jest wszystko:
                  spedzenie całego zycia w samotnosci i celibacie
                  przezycie wieszania sie na żyłce
                  przezycie upadku z 10 pietra
                  dogadanie sie w łóżku z partnerem ktory za nic nam nie odpowiada pod
                  wzgledem seksualnym tez

                  wszystko jest tak samo mozliwe i pewnie kiedys sie juz wydarzyło

                  Tylko co z tego ????
                  I na co to dowód, że wszystko jest możliwe ???
                  • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 19:26
                    Czarno dzisiaj wieszczysz. Tak widzisz?
          • sylwiamich Re: związkofobia? 25.10.07, 22:38
            a.niech.to napisała:
            Czy ktoś słyszał, żeby w pozwie rozwodowym zamieszczono
            > jako uzasednienie: brak satysfakcji sexualnej? Widać ludzie jakoś
            > sobie radzą.


            Ja napisałam...jako główny powód rozpadu małżeństwa.
        • akacjax bardzo mądre lilyrush:) 25.10.07, 12:37
          Dodoam od siebie, że czytając forumowych panów jakoś wydaje mi się, ze za wszelką cenę chcą nam udowodnić, że seks dla nich nie jest najważniejszy.
          I w tym wszystkim wychodzi na to, że doprowadzają do wrażenia, że staje się prawie nieważny.

          A tak w ogóle ciekawa jestem jak wygląda sprzężenie zwrotne w sytuacji, gdy kobieta wie, że czułość to niekoniecznie seks, gdy wie, że od faceta może chcieć o wiele, wiele więcej, ale bacznie sprawdza, czy on chce dawać?

          Na pewno najpierw zrażają się Ci co nie chcą takich wymagających kobiet. A reszta? Sprawdza, czy aby pod tą przykrywka nie czai się okazja seksu na pierwszej randce? wink
          • aron95 Re: bardzo mądre lilyrush:) 25.10.07, 18:04
            Dodoam od siebie, że czytając forumowych panów jakoś wydaje mi się, ze za wszel
            > ką cenę chcą nam udowodnić, że seks dla nich nie jest najważniejszy.

            Zawsze twierdziłem że jest bardzo ważny . O jakich panach mowa ?
            • a.niech.to Re: bardzo mądre lilyrush:) 25.10.07, 19:35
              aron95 napisał:

              > Zawsze twierdziłem że [sex] jest bardzo ważny . O jakich panach
              mowa ?
              Bomba! Poza Tobą ni ma.
    • anja_pl Re: związkofobia? 25.10.07, 13:26
      pomimo1 przeczytaj swoją stopkę !
      Spal rozczarowania i idź po szczęście
      • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 13:29
        Anka, Ty sprzed kilku m-cy i Ty teraz to juz nie ta sama osoba
        (takie rady?!?!?!?!)...poczekamy, zobaczymy i .....podejrzewam ze
        masz potencjał na szalenstwo tongue_outPPP
        • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 14:08
          to.ja.kas napisała:

          > podejrzewam ze
          > masz potencjał na szalenstwo tongue_outPPP
          Co z tego, gdy jest potencjał, gdy brak możliwości. To nie o Tobie,
          Aniu, tak sobie marudzę.
          • to.ja.kas Re: związkofobia? 25.10.07, 14:10
            Autorka tego watku nie czuje potencjału ma mozliwosci....Ania ma
            potencjał (tak mysle) i zycze jej mozliwosci....tez marudze....

            A Niech.To masz kogos konkretnego na mysli???smile))
            • a.niech.to Re: związkofobia? 25.10.07, 19:33
              to.ja.kas napisała:

              > A Niech.To masz kogos konkretnego na mysli???smile))
              Ychy..no tak jakby..poniekąd..lecz mogę się łudzić.
        • anja_pl Re: związkofobia? 26.10.07, 00:53
          ja poglądów nie zmieniam: nie zamierzam i nie planuję,
          ale jak pisaam wcześniej, każdy ma prawo do szczęścia, byle nie
          czyimś kosztem,
          aby rozpocząć cos nowego ,trzena zakończyć stare,
          dlatego niech spali rozczarowania i zamknie wten sposób przeszośc i
          wtedy może gonić za szczęściem...

          czego pomimo1 szczerze życzę smile))
          • a.niech.to Re: związkofobia? 26.10.07, 08:02
            anja_pl napisała:

            > niech spali rozczarowania i zamknie wten sposób przeszośc i
            > wtedy może gonić za szczęściem...
            Lepiej niech poczeka, powinno przyjść samo.
            • akacjax Re: związkofobia? 26.10.07, 14:48
              Jeżeli się czegoś chce-to lepiej nie tylko czekać na cud, ale i samemu próbować iść do celu.
              • a.niech.to Re: związkofobia? 26.10.07, 16:18
                Masz rację: i jedno, i drugie.
                Czytałaś na pewno "Kubusia Puchatka". Im bardziej szukał, tym
                bardziej nie znalazł.wink
    • asia_pers Re: związkofobia? 30.10.07, 08:56
      ale beznadziejne myśli, nie masz swojego zdania?nie masz poczucia
      własnej wartości? ja też jestem rozwódką, dwójka dzieci, od 2 lat
      spotykam się z młodszym o 3 lata, i czuję się przy nim zupełnie
      inaczej niż z byłym mężem, czuję się piękna, mądra i mam w nim
      oparcie. Co ci szkodzi spróbować? najwyżej się nie uda, a to co
      przeżyjesz będziesz miło wspominać
Pełna wersja