Jutro są urodziny mojej córki :((

29.10.07, 19:18
Dzwonię do niej do szkoły, nauczycielki juz się denerwują,ze przeszkadzam w
zajęciach, ona mówi, ze chce się ze mną widywać ale mama zabrania, zabrała jej
telefon. Nie mogę sobie z tym poradzic, pomyślałem, że kupie w prezencie
telefon żeby mieć jakikolwiek kontakt z córką po szkole ale obawiam się, że
będą to wyrzucone pieniądze bo pewnie mama zaopiekuje się i tym aparatem albo
schowa ładowarkę jak to juz btwało. Jutro podjadę do szkoły kupię tort i
cukierki dla niej i dzieci z klasy, troszkę pogadam.
w piatek zadzwonił dzielnicowy, że dostał notatkę z ostatniej interwencji i,
że porozmawia z ex, dziś do niego dzwoniłem z pytaniem co zrobił w tej sprawie
"nie będę wam pomagał i nie będę przeszkadzał, niech sąd to załatwia" koniec
nadziei. Do syna mama powiedziała, że przestałem być rodziną córki odkąd się
wyprowadziłem z domu, syn skomentował to stwierdzeniem, że to i on nie jest
rodziną skoro nie mieszka z matką- teraz i z nim już nie chce rozmawiać. Jutro
Córka ma urodziny......
    • cathy_bum Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 29.10.07, 19:42
      Nie napiszę nic mądrego, bo brak mi słówsad(( Trzymaj się, Jacku...
    • crazyrabbit Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 29.10.07, 19:49
      Dzwoń do szkoły , rozmawiaj z córką.
      Ten tort i cukierki to świetny pomysł!

      A co do ex... bez komentarza...
    • ivone7 Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 29.10.07, 20:53
      wiesz jacku...naprawde az zaniemowilam..wspolczuje bardzo..crazy ma
      racje..pomysl z tortem super..
      ale ja bym chyba poszla do tego stowarzyszenia praw ojca...moze oni
      cie jakos nakieruja..bo to wola o pomste do nieba..
    • salsa13 Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 29.10.07, 21:22
      dlaczego my wszyscy tak sobie komplikujemy to popaprane życie...

      myśl tylko o tym, że jutro zobaczysz uśmiech na twarzy Twojej
      córeczki - spowodowany Twoim widokiem
      trzymaj się!
      • ivone7 Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 29.10.07, 21:28
        bo jestesmy na tyle glupi, ze nie zdajemy sobie sprawy z
        konsekwencji..
    • aron95 Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 29.10.07, 22:08
      Ten telefon , dobry pomysl , ale żeby był u jakiejś koleżanki czy zaufanej aby
      ex znowu nie zabrała . Córa miałaby taki "tatołącz"
    • bazyliada Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 29.10.07, 22:18
      Jacku to na pewno boli.
      Nie masz wpływu na pewne sprawy ( na razie !!!!), dobrze więc , że
      potrafisz znależć takie działania, które są do zrealizowania na ten
      trudny czas- tort, cukierki to świetny pomysł !!!
    • turzyca Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 29.10.07, 23:31
      Aron ma dobry pomysl, telefon u dobrej kolezanki albo innej zaufanej osoby to
      faktycznie niezle rozwiazanie.
      I trzymam kciuki, ze jutro sie wszystko uda.
      A o kartce urodzinowej nie zapomniales?
    • z.odzysku Trzymaj się Jacek... 30.10.07, 08:54
      ... i się nie poddawaj!

      Pomysł z tortem i cukierkami jest bardzo dobry. smile
      Skoro ex stosuje embargo na kontakty córki z Tobą z wykorzystaniem
      wszelkich mediów, to może tradycyjne listy byłyby dobrym pomysłem.

      Trzymam za Ciebie kciuki! Dasz radę! w końcu musi się znaleźć jakiś
      sposób.
      • kjl2004 Re: Trzymaj się Jacek... 30.10.07, 09:09
        napisze tylko tyle, ja pracuję w szkole i mam okazję obserwować, jak
        jedno małżeństwo (rodzice naszych uczniów) się rozchodzi, różne
        rzeczy widziałam ale takie cuda jak ta kobieta wyprawia względem
        tego ojca szok...ale w tej chwili sprawa się odwróciła, ten ojciec
        walczył do upadłego i co, sąd w którymś momencie jemu dał prawo do
        wychowywania dzieci, bo stwierdził że mama jest niezrównoważona
        emocjonalnie...
        mam nadzieję że i tobie w końcu uda się rozwiązać swoisty
        problem...a te cukiereczki i torcik super sprawa, powodzenia
        • panda_zielona Re: Trzymaj się Jacek... 30.10.07, 12:20
          Nadzieja nie umiera nigdy.Należy więc czekać cierpliwie,ze sąd
          wreszcie przejrzy na oczy,czego Ci z całego serca życzę.
    • a.b1 brawo!! 30.10.07, 12:33
      jeśli szkoła to jedyne miejjsce gdzie możesz widzieć się z córką to
      może wykorzystaj wszystkie możliwości z nią zwiazane, czyli
      -w obecności wychowawczyni porozmawiaj z panią psycholog, miej ze
      sobą wyrok sądu i wszelkiego rodzaju dokumentu, wtajemnicz te dwie
      panie, co Ci szkodzi?
      -może warto wkręcić się w komitet rodzicielski i chodzić na
      zebrania, popros wychowawczynie, żeby informowała Cię równiz o
      zebraniach, są przeciez wyjścia dzieci na wycieczki, możesz się
      zgłasić jako ojciec pilnowacz?
      Pomysł z Tortem naprawde super!!!!
    • jp66 Był tort, cukierki, róża i kartka 30.10.07, 16:15
      krótka rozmowa, bo mała lekcje, znowu mówi, że chce do mnie jeździc ale też
      stwierdzenie "zapytam mamę" - wiem, ze mama się nie zgodzi. Pojechałem do
      dzielnicowego, powiedział zebym go informował kiedy nie było córki - będzie
      robił notatki dla sądu, cały posterunek łącznie z kobietami był po mojej
      stronie- jakieś pocieszenie.
      Potem pojechałem do sądu rodzinnego akta w rejonowym, do rejonowego -
      rozpatrzyli jej odwołanie i skierowali sprawe do powtórnego rozpatrzenia w
      rodzinnym- może w końcu coś się ruszy...
      Przy okazji przeczytałem uzasadnienie wyroku rozwodowego, napisali, że ojciec
      córce może zapewnić lepszy byt materialny i emocjonalny a matka lepiej zadba i
      przypilnuje, lepiej zorganizuje jej czas, a potem, ze syn przy ojcu odzyskał
      spokój psychiczny, lepiej sie uczy i ze z matka nie chce utrzymywac kontaktów,
      potem o niej, że ma trudny charakter i, że jej oświadczenia o miłości do mnie są
      bez pokrycia, że nie zrobiła nic żeby ratować małżeństwo a wręcz przeciwnie.
      Po przeczytaniu tego zastanowiło mnie jak do cholery to połączyć- z jednej
      strony synowi zapewniam opiekę i widać u niego zmianę na lepsze z drugiej
      twierdzenie, że matka lepiej zorganizuje córce czas no i to, ze ojciec zapewni
      lepsze warunki emocjonalne- Chyba powinienem znowu mysleć o przejęciu opieki nad
      córką. Wiem, ze to uzasadnienie doprowadzi ex do szału. Moje akta rozwodowe to 4
      opasłe tomy- dacie wiarę?
      • salsa13 Re: Był tort, cukierki, róża i kartka 30.10.07, 16:23
        faktycznie zacznij tak myślećsmile
        wierzę, że Ci się uda!
        trzymam za Ciebie
        jestem maniaczką tatusiów opiekujących się swoimi dzieciakamismile
      • a.b1 a jak Małej się podobało? 30.10.07, 16:27
        Zadowolona? Bo to chyba najważniejsze

        • jp66 Re: a jak Małej się podobało? 30.10.07, 16:29
          Zadowolona , nawet bardzo
          • a.b1 Re: a jak Małej się podobało? 30.10.07, 16:33
            jp66 napisał:

            > Zadowolona , nawet bardzo
            Super!!
            smile
      • cathy_bum Re: Był tort, cukierki, róża i kartka 30.10.07, 18:14
        Bardzo się cieszę, że udało Ci się plan zrealizować i uszczęśliwić
        córkę. A jeszcze bardziej, że po chwilowym załamaniu, które niedawno
        przeżywałeś, znowu nabrałeś woli walki. Fajniesmile))
        • mary171 Re: Był tort, cukierki, róża i kartka 30.10.07, 21:59
          Gratuluję pomysłu w walce o córkę. Mam nadzieję, że w końcu będzie po Twojje
          myśli, bo to co robi Twoja ex to koszmar. Trzymaj się.
          • to.ja.kas Re: Był tort, cukierki, róża i kartka 30.10.07, 22:18
            Jacek, wiedziałam, że sie nie poddasz. Bardzo piekny gest. Trzymam
            kciuki.
    • jp66 wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 31.10.07, 07:18
      były w domu, nie otworzyły drzwi, wezwałem policję, przyjechali ona otworzyła ze
      stwierdzeniem, ze córka sie mnie boi, a ona nie pozwoli zeby mała jeździła do
      jakiejs dzi....,że ma wyrok rozwodowy i tam jest że wizyty w tygodniu to
      poniedziałek i środa a jest wtorek, zadzwoniła do swojej adwokat i podała
      telefon policjantowi a ta zgodnie z prawdą powiedziała, że wyrok jest
      nieprawomocny, więc do czasu uprawomocnienia jest tak jak było - wtorek i środa.
      Mała na słowa że mnie się boi powiedziała "tata weź mnie na ręce" poprzytulała
      sie do nas (do mnie i brata)ale w końcu powiedział , że pojedzie do mnie jutro
      czyli dziś- zobaczymy. Mama przy okazji stwierdziła ze syn to narkoman, po
      wypadku, po którym stracił pamięc i ja wmówiłem mu to co chciałem- załosne. Na
      moje prośby żeby pozwoliła córce widywać brata i mnie odpowiedziała, że nie
      bedzie ze mna rozmawiała. Nic do niej nie dociera, wymachiwała tym wyrokiem i
      się darła, oskarżając mnie o bóg wie jakie przestępstwa. A i znowu podobno
      przekupiłem, sąd, psychologów, świadków no może i tych policjantów z
      interwencji, czyli jestem mafiozo- trzymam w garści wymiar
      sprawiedliwości...Stałem i patrzyłem na nią, na to jej zachowanie, argumenty,
      sposób reakcji- ona naprawdę straciła kontakt z rzeczywistością. Najważniejsze,
      że córka choć jeszcze nieśmiało ale pokazuje , czego chce, nie pozwala sobą
      manipulować, jestem przekonany, że matka ja straci tak jak straciła syna - na
      własne życzenie- potrzeba tylko czasu. myslę, że mając 13~14 lat sama zadecyduje
      z kim chce być (i nie będzie to matka) narazie będę walczył o egzekucję kontaktów.
      • sylwiamich Re: wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 31.10.07, 07:21
        Nie lubię Jacku Twoich postów.Czuje narastającą we mnie
        bezradność...najgorsze uczucie, najbardziej sie go boję.I wielki
        wstyd....za nią
        • aron95 Re: wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 31.10.07, 07:35
          Walka ojca o kontakty z córką - wielka sprawa . Tak trzymaj
        • z_mazur Re: wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 31.10.07, 08:14
          sylwiamich napisała:

          > Nie lubię Jacku Twoich postów.Czuje narastającą we mnie
          > bezradność...najgorsze uczucie, najbardziej sie go boję.I wielki
          > wstyd....za nią

          Wiesz Sylwio, ja mam też takie trochę mieszane uczucia, bo przy
          okazji dyskusji o jacku, gdy wszyscy mieli trochę mniej wiedzy na
          temat jego sytuacji ja mocno obstawałem przy dosyć drastycznych
          ocenach jego żony i czułem lekką irytację na posty niektórych pań,
          teraz mógłbym czuć satysfakcję, ale jakoś jej nie czuję.

          Jakoś mi tak okropnie smutno.

          Trzymaj się jacku, podziwiam Cię za konsekwencję i upór.
          • to.ja.kas Re: wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 31.10.07, 08:40
            Jestem mamą, ale jesli kiedykolwiek zachowywałabym się w stosunku do
            własnego dziecka, to niech mnie ktos dobije.

            Ostatnio usłyszałam jak bardzo sprytnie jedna mama manipuluje
            własnym dzieckiem....bo tata smiał odejść
            "chodz synku do mnie, poprzytulam Cie, skoro tata juz Cie nie chce"
            Tylko fakt jest taki, ze ojciec stara sie o to by widziec sie z
            własnymi dziecmi.
            delikatniejsze, ale tak samo głupie i okrutne. Az mnie trzesie.
          • a.niech.to Re: wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 31.10.07, 12:21
            z_mazur napisał:

            > Trzymaj się jacku, podziwiam Cię za konsekwencję i upór.
            Ma rację, zyska poczucie, że zrobił wszystko, co było w jego mocy.
        • a.niech.to Re: wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 31.10.07, 12:19
          Sylwio, każdy odpowiada za siebie. Nie przerzucaj cudzych win na
          swój własny garb. Jeśli chodzi o własne: zawiniłaś - bekniesz.
          • sylwiamich Re: wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 01.11.07, 09:45
            .niech.to napisała:

            > Sylwio, każdy odpowiada za siebie. Nie przerzucaj cudzych win na
            > swój własny garb. Jeśli chodzi o własne: zawiniłaś - bekniesz.

            Ale ja tak kurna mam.Jak na studiach koleżanka w więzieniu zadała
            absolutnie absurdalne pytanie...ja sie czerwieniłam.Jak przy mnie
            druga kłamała jak z nut...ja się wstydziłam.Może to coś z mojego
            poprzedniego wcielenia?smile)))
            • sylwiamich Re: wczoraj o 17 pojechałem po córkę- Tragedia 01.11.07, 09:56
              Dogadajcie się....uwielbiam te słowa.Zakładają brak dobrej woli u
              dwóch stron.A co jesli jedna strona nie chce się dogadać?Wtedy
              trzeba powiedzieć: Kto z Was wreszcie sobie odpuści?!!!
              Ja juz od dawna nie myślę że tylko kobiety są oki.Czy POTRAFIŁABYM
              odpuścić sobie swoje dziecko?Dlaczego wymagać tego od Jacka?
              Oczywiście Jacek trochę może...może zaznaczam....mógłby sobie
              odpuścić.Może za bardzo naciska?Może...nie mi to sądzić.Nie znam
              wszytskich faktów, nie wiem jak bardzo się czuje przyparty do
              ściany.Może Jacek kłamie....może.Mój były mąż był mistrzem
              kłastwa...może Jacek też jest.A co jeśli nie?Cop jesli jego zona
              jest rzeczywiście oszalała z wściekłości i chęci zemsty?
      • tricolour Zastraszyłeś i zaszczułeś kobietę... 31.10.07, 09:18
        ... latasz do niej z zegarkiem w ręku, nie dajesz odsapnąć po rozwodzie,
        nachodzisz z policją, nękasz - weź ja raz, kurwa, zabij i będziesz miał spokój.

        Zabij ją raz a dobrze (dla dobra dzieci), a nie dobijaj latami.
        • z.odzysku Wiesz Tri... tak się składa... 31.10.07, 09:30
          ... że poznałem Jacka osobiście. Rozmawialiśmy, poznałem trochę jego
          poglądy, zachowanie, nastawienie do świata, etc. Wiem też, że ma
          bardzo wiele krytycyzmu w stosunku do siebie.

          Dlatego odważę się powiedzieć, że to co napisałeś jest tak
          kosmicznym kretynizmem, że aż nie wierzę, że napisał to Tricolour.
          Nienawiść aż kapie z Twojego postu.
          Lecz nie tylko nienawiść, ale i głupota ("zabij - dla dobra
          dzieci"), w którą naprawdę trudno mi uwierzyć po tym, co dotychczas
          pisałeś.
          Chyba ktoś inny zalogował się na Twoje konto. Jeśli jednak to Ty, to
          współczuję Ci bardzo.
          • tricolour Dla dobra dzieci... 31.10.07, 09:37
            ... to na razie jest wojna w rodzinie. Skoro nie wyczuwasz sarkazmu, to
            współczuj sobie, a nie innym, o innym poczuciu wisielczego humoru.

            Żonę niech zabije, bo i tak ją zabija i to skutecznie. Z jednego wyroku wynika,
            że może odwiedzać dzieci w poniedziałek i środę, ale wyrok nie jest prawomocny,
            to może także i we wtorek. Kobieta nie wie na czym stoi i obawia się BYŁY MĄŻ
            może przyłazić z policją codziennie (dla dobra dzieci), dzwonić po adwokatach.

            Kiedy zadzwonił do szkoły w dzień urodzin córki, to w szkole nie powitano go
            radośnie (o czym pisze) tylko wszyscy mają już dość wariata, który nie wie, co
            to umiar.

            Wniosek: czasami sie nie da i trzeba poczekać. Dać odpocząć obu stronom, by
            emocje były na dalszym planie. W Jacku nie ma strategii - jest za to dziecięca
            chęć jak najszybszego załatwienia sprawy bez względu na psychikę żony - czy to
            też zaliczysz do swoich wspaniałych opinii tym facecie? Bo ja zaczynam mieć o
            nim coraz gorszą opinie pieniacza.
            • z.odzysku Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 09:56
              tricolour napisał:
              > ... to na razie jest wojna w rodzinie. Skoro nie wyczuwasz
              > sarkazmu, to współczuj sobie, a nie innym, o innym poczuciu
              > wisielczego humoru.

              Jest wojna, ale już nie w rodzinie, bo tamtej rodziny już nie ma.
              Sarkazm doprawdy osobliwy, dlatego tak mną telepnęło.


              > Żonę niech zabije, bo i tak ją zabija i to skutecznie.

              bez komentarza, ale nadal Ci współczuję.


              > ... Kobieta nie wie na czym stoi i obawia się BYŁY MĄŻ
              > może przyłazić z policją codziennie (dla dobra dzieci), dzwonić po
              > adwokatach.

              po rozmowie z Jackiem wydaje mi się, że jego ex wie na czym stoi (a
              jest to kruchy grunt jej kontaktu z dziećmi), dlatego tak zajadle
              ogranicza mu kontakty z córką.

              > Wniosek: czasami sie nie da i trzeba poczekać. Dać odpocząć obu
              > stronom, by emocje były na dalszym planie.

              Tu się z Tobą zgadzam. Czasem trzeba przeczekać.

              > W Jacku nie ma strategii - jest za to dziecięca chęć jak
              > najszybszego załatwienia sprawy bez względu na psychikę żony
              > czy to też zaliczysz do swoich wspaniałych opinii tym facecie?

              Tak, zaliczę to w poczet mojej dobrej opinii o Jacku, ponieważ,
              wiedząc nieco więcej, uważam, że Jacek jak najszybciej powinien
              załawić sprawy kontaktu z córką (właśnie z powodu psychiki jego ex
              żony).


              > ja zaczynam mieć o nim coraz gorszą opinie pieniacza.

              Masz prawo do dowolnych opinii.


              Czytając Twoje wypowiedzi w tym wątku zyskuję przekonanie, że słabo
              orientujesz się co znaczy tęsknić za dzieckiem.
              • anja_pl Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 10:38
                znasz tylko Jacka i jego zdanie,
                nie rozmawiałes z ex,
                tri patrzy inaczej, może właśnie dlatego, że nie ma ograniczeń
                spowodowanych znajomościa osobistą
                • z.odzysku Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 10:49
                  anja_pl napisała:

                  > znasz tylko Jacka i jego zdanie,
                  > nie rozmawiałes z ex,

                  To prawda. Rzeczywiście mam subiektywne spojrzenie na sprawę.


                  > tri patrzy inaczej, może właśnie dlatego, że nie ma ograniczeń
                  > spowodowanych znajomościa osobistą

                  Oczywiście, że patrzy inaczej, ale dawanie rad typu: "weź ją kurwa
                  zabij dla dobra dzieci", to idiotyzm maksymalny (nawet jeśli to
                  sarkazm) do tego kwalifikujący się pod paragraf.
                  • kasiar74 Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 10:59
                    Tri potrafi podnieść ciśnienie, a stosowane prez niego środki wyrazu
                    są co najmniej kontrowersyjne, a co ciekawe ma wielu wielbicieli na
                    tym forum. Zawsze mnie to dziwiło.
                    Co do sprawy Jacka też mam dość mieszane uczucia, dałam temu wyraz w
                    innym wątku. Natomiast sprawy nie znam z dwóch stron, nie mam
                    pełnego obrazu więc raczej sobie odpuszczam komentarze w tej
                    sprawie, zwyczajnie nie wiem co bym zorbiła, nie wiem kto ma rację.
                    Bardzo bardzo współczuje dzieciom.
                    • to.ja.kas Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 12:23
                      kasiar74 napisała:
                      Natomiast sprawy nie znam z dwóch stron, nie mam
                      > pełnego obrazu więc raczej sobie odpuszczam komentarze w tej
                      > sprawie,

                      A w ktorej sprawie mamy tu pełen obraz z dwóch stron? W Twojej? W
                      mojej? W Tri?, Mazura? A moze Z Odzysku?
                      Jesli to byłby warunek wypowiadania sie to forum to liczyłoby 5
                      wątków i umarło smiercia naturalna tongue_out


                      > Bardzo bardzo współczuje dzieciom.
                      Własnie, dzieciom, bo syn Jacka to tez dziecko i wyobrazam sobie co
                      on musi myslec o takiej matce.
                      • kasiar74 Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 12:32
                        Przypadkiem zdarzyło się na forum mieć wgląd w punkt widzenia dwóch
                        stron i było to bardzo interesujące, tak jak pisałam akurat sprawa
                        Jacka wzbudza we mnie ambiwalentne uczucia i równie daleki mi jest
                        sposób załtwiania spraw w takiej formie w jakiej to robi Jacek. Na
                        pewno polcija w domu i kolejna jatka była cudownym uwieńczeniem
                        urodzin tej młodej damy. No może gościu faktycznie nie ma wyjścia
                        albo... naprawdę tez przegina. Pomysł z tortem dośc sympatyczny, ale
                        ta policja w domu na popołudniowe party, co to u licha ma być?
                        Może tez być tak, że naprawdę nie mam racji, bo kobieta być może
                        naprawdę nie powinna wychowywać dzieci, a może jest po załamaniu
                        nerwowym. Ty wiesz jak jest?
                        • to.ja.kas Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 12:39
                          Nie wiem co zrobic z żoną Jacka bo to kobieta z gatunku zabij a nie
                          popuszcze.
                          Skoro Jacek ma JAKIEKOLWIEK problemy z tym by widziec własne dziecko
                          spowodowane jej:
                          manipulowaniem
                          uciekaniem
                          zabranianiem
                          szantażowaniem
                          wyrzutami
                          to znaczy, ze jest to kobieta głupia, zwyczajnie głupia matka.
                          Nie robiłaby problemów z tym co należy sie i jej córce i Jackowi
                          (należy się jak psu buda - przepraszam za kolokwializm) nie byłoby
                          policji.

                          Ostatnio usłyszałam o takiej scence "chodz do mamusi, przytule cie,
                          skoro tatus cie nie chce. (problem w tym, ze tata bardzo chce tylko
                          mama w tak sprytny sposob manipuluje dziecmi) - to tez jest GŁUPIA
                          matka.
                          Mój od rozwodu ANI RAZU nie próbował skontaktować sie w jakikolwiek
                          sposob z Młodą, minęło tyle lat, a jakbym miała własnej córce
                          powiedziec cos takiego to chyba bym sie predzej udusiła własnym
                          językiem.

                          I tyle mam do powiedzenia.
                          • kasiar74 Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 12:44
                            Ja nie popieram zachowania matki dzieci JP, tylko również nie podoba
                            mi się sposób rozwiązania problemów przez Jacka. Policja na
                            urodziny. Brawo!
                            • to.ja.kas Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 12:56
                              Córka w tym dniu powinna mieć tate i brata i mame obok siebie...mama
                              zrobiła wszystko by uniemozliwic.
                              Jacek z tego co czytam nie wpieprzył sie z policją w srodek imprezy
                              urodzinowej - mama chyba ma ogolnie tendencje do izolacji bo swiat
                              to wróg (a to juz zakrawa na to by sie przebadac).
                              Jakby mi mój eks zamknął córke i uniemożliwiał kontakty to bym go
                              słowo daję zakatrupiła własnoręcznie.
                              Jacek wyczerpał wszelkie możliwe sposoby na utrzymanie kontaktu -
                              rozmowę, prośby, groźby, sąd, policję, znajomych.
                              Ja bym mu dała medal za bohaterstwo i za cierpliwość.
                              To wstyd, ze w cywilizowanym kraju nie mozna wyegzekwowac widzenia z
                              własnym dzieckiem.
                              • kasiar74 Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 13:24
                                Skoro ojciec był w szkole to dziecko wie, że mu zależy na
                                kontaktach, rekacja eksi była do przewidzenia więc jazda z policją
                                też była do przeiwdzenia, wstyd że dorosli ludzie się tak zachowują.
                                W innym kraju pewnie daliby dziecko JP, eksie skierowali na terpię a
                                gdyby ona się już pozbierała to mogłaby wziąc dzieci na wychowanie.
                                Tutaj przegrają wszyscy.
                              • a.niech.to Re: Dla dobra dzieci... 31.10.07, 13:30
                                to.ja.kas napisała:

                                > Jacek wyczerpał wszelkie możliwe sposoby na utrzymanie kontaktu -
                                > rozmowę, prośby, groźby, sąd, policję, znajomych.
                                > Ja bym mu dała medal za bohaterstwo i za cierpliwość.
                                Z bohterstwem ostrożnie, ale za upór, dobrą wolę, cierpliwość jak
                                najbardziej. Jest/było odznaczenie wojskowe Gwiazda Wytrwałości,
                                może sobie przypiąć. smile
        • z.odzysku Chciałem Ci jeszcze zwrócić uwagę, że... 31.10.07, 09:39
          ... to, co napisałeś podlega pod Artykuł 255, paragraf 2 Kodeksu
          Karnego i zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 3.

          Dlatego proponuję Ci niezwłocznie przeprosić Jacka.
          • tricolour Jeżeli chcesz coś napisać z sensem... 31.10.07, 09:50
            ... to pisz o meritum sprawy, a ta wygląda tak, że od miesięcy w domu Jacka
            panuje coraz gorszy emocjonalny syf. Nic się zmieniło od jego pierwszego postu i
            nie widać żadnych nadziei, by miało byc lepiej. Syn ucieka od matki, ta mówi, że
            to narkoman, sąd mówi, że matka lepiej zaopiekuje się córką - burdel na kółkach.

            Wojna, policja, adwokaci, nerwówka, żale na forum - wszystko nic. Najwyższy czas
            odpocząć od sprawy i spojrzeć na nią z boku...
            • z.odzysku Zapomniałem dodać, że ... 31.10.07, 10:43
              ... artykuł KK, który przywołałem dotyczy "Publicznego nawoływania
              do przestępstwa" (jakby Ci się nie chciało sprawdzać)

              Jeśli jesteś 100% mężczyzną, za jakiego się uważasz, to padnie, jak
              sądzę, z Twoich ust słowo "przepraszam".


              tricolour napisał:
              > ... to pisz o meritum sprawy, a ta wygląda tak, że od miesięcy w
              > domu Jacka panuje coraz gorszy emocjonalny syf.

              Pisałem już nie raz o meritum sprawy, nawet w tym wątku.
              Jakbyś uważniej czytał historię Jacka to wiedziałbyś, że nie mieszka
              z ex.


              > Wojna, policja, adwokaci, nerwówka, żale na forum - wszystko nic.

              Tak, sytuację rzeczywiście ma niewesołą.
              Forum jest chyba po to, aby podzielić się swoimi problemami, wywalić
              je z siebie, poszukać dystansu, innego spojrzenia, a czasem rady.
              To również, m.in., jest "spojrzenia na sprawę z boku".


              > Najwyższy czas odpocząć od sprawy i spojrzeć na nią z boku...
              • tricolour Źle sądzisz... 31.10.07, 13:48
                ... że słowo "przepraszam" padnie z moich ust. Nie padnie.

                Jeżeli uważasz, że mój post jest NAWOŁYWANIEM do przestępstwa, to zasuwaj do
                prokuratury, a nie marudź na forum.
                • z.odzysku Nie mam zamiaru na nikogo donosić... 31.10.07, 14:31
                  ... do prokuratury.

                  Liczyłem jednak, że zwykła przyzwoitość każe Ci
                  powiedzieć "przepraszam". Pomyliłem się. Trudno.
                  • tricolour Na przyzwoitość mnie nabierzesz... 31.10.07, 14:42
                    ... ponieważ nie można mówić o przyzwoitości na wojnie z żoną, a to jest układ
                    odniesienia względem zachowań Jacka.
                    • z.odzysku O Twojej przyzwoitości mówiłem. Nieważne już... 31.10.07, 14:53
                      ... i na nic Cię nie chcę nabierać.
                      Wystarczy, że widzę, jak się zacietrzewiłeś.
                      • to.ja.kas Przyganiał kocioł garnkowi :-))))) 31.10.07, 14:54
                        z.odzysku napisał:

                        > ... i na nic Cię nie chcę nabierać.
                        > Wystarczy, że widzę, jak się zacietrzewiłeś.
                        >
                        • z.odzysku Masz rację Kas. Odpuszczam. :-))))) 31.10.07, 14:56

                          • to.ja.kas Re: Masz rację Kas. Odpuszczam. :-))))) 31.10.07, 15:00
                            Wszyscy jestesmy zacietrzewieni a ta sprawa NAS W OGOLE NIE DOTYCZY!
                            Co pokazuje jak łatwo nam oceniac zacietrzewienie Jacka.
                            Juz widze Tri ktory odpuszcza sprawe na jakiej mu zalezy, kiedy tu
                            mało nie wyjdzie z siebie smile)))

                            Ja sie przyznaje - nie odpusciłabym. Wiec Ci co tak skutecznie chca
                            pokazac sie jako okazy łagodnosci tym jak sie tu zacietrzewili tylko
                            pokazują iz jakby ich to dotknęło robiliby DOKŁADNIE tak samo

                            tongue_outPPPPPP
                            • kasiar74 Re: Masz rację Kas. Odpuszczam. :-))))) 31.10.07, 15:03
                              pitoloenie na forum to jedno a życie to zupełnie co onnego a dobra
                              dziecko to sprawa całkowicie nadrzędna, wiem z życia że potrafię
                              odpuścić bo cenię sobie spokój
                      • tricolour Tak, zacietrzewiłem się. 31.10.07, 14:59
                        Bo Jacek jest bohaterem. Bohaterstwo polega to na tym, że walczy o córkę. Walka
                        polega na tym, że żona jest poraniona i na krawędzi zdrowia psychicznego.

                        Widać (dla niektórych) bohaterstwo polega na osiągnięciu celu każdymi możliwymi
                        metodami, nawet wmawiając żonie (niedawno kochanej) chorobę psychiczną...

                        Co do przyzwoitości. Na wojnie nie ma przyzwoitości i ja wobec zachowań Jacka
                        jestem zwolniony z przyzoitości, bo nie widze powodu traktować Jacka inaczej od
                        tego, jak on traktuje ex.
                        • to.ja.kas Re: Tak, zacietrzewiłem się. 31.10.07, 15:01
                          Tri ty nalezysz do sob ktore w słusznej dla siebie sprawie nie
                          odpuszcza (tak mysle) na krok smile))))
                          Takie sprawiasz wrazenie smile)))
                          Wiec nie pitol farmazonów tongue_outPPPP
                          • tricolour Pomyśl, co by było... 31.10.07, 15:05
                            ... gdbym się w Tobie zakochał.

                            Kazałbym osuszyć Odrę gdyby wydłużała drogę do Ciebie...

                            tongue_outP
                            • to.ja.kas NIE STRASZ !!!!!! 31.10.07, 15:10
                              tongue_outPPPPPPP

                              Nasze dwa charaktery i wojna w kraju murowana tongue_outPPPP
          • dzimi_dzimi Re: Chciałem Ci jeszcze zwrócić uwagę, że... 31.10.07, 09:50
            Tak sobie myślę, że gdyby córka jp66 wykazywała lęk, to w twoich
            słowach tri można byłoby się doszukiwać jakiegos sensu.

            Czasem lepiej zamilknąć niż powiedzieć coś tak głupiego.
          • wojtekp67 Re: Chciałem Ci jeszcze zwrócić uwagę, że... 31.10.07, 09:59
            Fakt. Tri przesadził.
            Dla kazdego normalnego rodzica, czy to matka czy ojciec, kontakty z
            dzieckiem są niezbędne jak powietrze czy woda. Mimo,ze ja mam
            przyznana opieke, to syn widuje sie z matka kiedy tylko ona lub on
            chce. I ciesze sie z tego, bo jako ojciec mogę go nakarmić, odrobic
            z nim lekcje, isc na basen, obejrzec tv, pograć w piłkę ale nie
            zastąpie mu ciepła matki, jej usmiechu, dotyku. Jackowi i jego
            dzieciom powinno sie współczuc. i miec nadzieje ze te wydarzenia, ta
            sytuacja nie odbije sie niekorzystnie na ich rozwoju.
            • tricolour Ja bardzo chętnie przesadzam... 31.10.07, 10:05
              ... gdy widzę taką napierdalankę (wulgarym celowy) między rodzicami.
              Zaangazowani są już wszyscy - łącznie ze szkołą, policją, różnymi sądami i
              obcymi ludźmi w Necie, a efekt ŻADEN. Wojna jest tak bezsensowna, że ostatnio
              idzie na torty (ile razy byłeś u dziecka w szkole z tortem?). Nauczyciele
              zdenerwowani, bo z jednej strony wojna na całego, a tu tatuś ostentacyjnie z
              tortem paraduje...
              • to.ja.kas A ja mam tylko jedno pytanie... 31.10.07, 10:12
                skad wiesz Tri, ze nauczyciele byli źli, ze JP przyszedł z tortem???
                • z_mazur Re: A ja mam tylko jedno pytanie... 31.10.07, 10:15
                  No właśnie też mi się nasunęło to pytanie.
                • kasiar74 Re: A ja mam tylko jedno pytanie... 31.10.07, 10:21
                  jeśli to robił zawsze to chyba nic dziwnego
                  • julka1800 Re: A ja mam tylko jedno pytanie... 31.10.07, 10:25
                    a robil?
                    • z_mazur Re: A ja mam tylko jedno pytanie... 31.10.07, 12:52
                      Nawet jeśli do tej pory nie, to przecież zawsze może zacząć. smile))
                • tricolour Nauczyciele i tort... 31.10.07, 13:52
                  ... może nauczyciele nie byli źli, że Jacek przyszedł z tortem, ale byli już
                  zdenerwowani, że zadzwonił "Dzwonię do niej do szkoły, nauczycielki juz się
                  denerwują, ze przeszkadzam w zajęciach".

                  Nie przypominam sobie żebym dzwonił do córki, do szkoły bez żadnej bardzo
                  wyraźnej przyczyny. Urodziny i tort to nie jest sprawa szkolna, a rodzinna. W
                  sytuacji totalnego żarcia sie rodziców taki tort to kpina z samego siebie, bo z
                  jednej strony tatuś żre się z mamą, a jednocześnie taki kochający córkę... no
                  śmiać mi sie chce z prymitywizmu sytuacji: przed szkołą świętoszek, w sądzie
                  strona wojny.
                  • to.ja.kas Re: Nauczyciele i tort... 31.10.07, 13:54
                    Gdybym była nauczycielka odebrałabym to zupełnie inaczej
                    • tricolour Może tak jak sąd... 31.10.07, 13:58
                      ... który już rzyga tą sprawą i rodzinny przekazuje okręgowemu (i na odwrót), bo
                      już nikomu nie chce babrać sie w szambie?
                      • to.ja.kas Tri 31.10.07, 14:01
                        opowiadasz farmazony.
                        Sad i słuzby sa od tego by sie babrac. Jasli nie chca moga sie
                        zatrudnic w warzywniaku, na moim osiedlowym widziałam kartke ze
                        potrzebuja pracownikow.

                        KOmentarz komentarzem - nawet jesli głupi. Ale juz we wróżke to Ty
                        sie nie baw,, bo słabo Ci to wychodzi
                        tongue_outPPPP
                        • tricolour No to sie będą babrać... 31.10.07, 14:05
                          ... ale rozwiąznie i tak mają gdzieś, bo tej sprawy nie da się rozwiązać bez
                          dogadania sie stron. Jeśli jedna strona sądownie dostanie dziecko, to druga
                          będzie apelować do śmierci - i to nie jest wróżenie, tylko słowa Jacka.

                          A oni NIE CHCĄ sie dogadać, bo żadne nie jest skłonne do kompromisu. Niech się
                          zagryzą... co mi tam.
                          • a.niech.to Re: No to sie będą babrać... 31.10.07, 14:40
                            tricolour napisał:

                            > A oni NIE CHCĄ sie dogadać, bo żadne nie jest skłonne do
                            kompromisu.
                            Dzieci wyjdą z domów i rozwiążą problem w sposób ostateczny. Może
                            się okazać, że będą mieć w nosie tak ojca jak matkę.
                        • a.niech.to Re: Tri 31.10.07, 14:38
                          to.ja.kas napisała:

                          > opowiadasz farmazony.
                          > Sad i słuzby sa od tego by sie babrac. Jasli nie chca moga sie
                          > zatrudnic w warzywniaku, na moim osiedlowym widziałam kartke ze
                          > potrzebuja pracownikow.
                          Kurna, rozsiadłabym się między koperkiem a pietruszką. Jak mnie
                          popuści, to ja z tym zrobię? Przepadam za zapachem warzyw i ziół.
              • wojtekp67 Re: Ja bardzo chętnie przesadzam... 31.10.07, 10:12
                dlatego mowie,ze szkoda w tym wszystkim dzieci, a z tortem do szkoły
                to nie ale.... do przedszkola to latałem smile
                i mniej chodzi tu o krzywde ojca, bo on sobie radę da ale krzywde
                córki za brak spotkan z ojcem. Chore Panśtwo ze nie potrafi
                zabezpieczyc i ochronic dzieci przed takimi sytuacjami.
        • a.niech.to Re: Zastraszyłeś i zaszczułeś kobietę... 31.10.07, 12:23
          A Tobie co?
          • tricolour Jak to co? 31.10.07, 13:57
            Matka barykaduje się z dzieckiem przed ojcem - bo się boi. Tatuś przychodzący w
            urodziny z Policją i dzwoniący do adwokatów, by siłą wejść do mieszkania - dla
            "dobra córki".

            Te dzieci nauczą się tylko jednego: że konflikty rozwiązuje się wojną do
            ostaniej kropli krwi, sądami, Policją, adwokatami, kłótniami i wzajemnym
            wydzieraniem sobie potomstwa. Chorzy rodzice (oboje - bo na wojnie są dwie
            strony) wychowają chore dzieci. Dla ich "dobra".
            • to.ja.kas Wybacz 31.10.07, 14:04
              ale Ty nie masz najmniejszego moralnego prawa tak osadzac Jacka.
              To tak jakbym ja pisała na tym forum, że kochanki są cool, a żony to
              wariatki.

              Opanuj się Tri bo czasem się kompromitujesz.
              A nie lubię tego, bo gdzieś tam w głebi duszy z Toba sympatyzuję :-
              PPPPP
              • tricolour Nie piszę, że Jacek to wariat... 31.10.07, 14:08
                ... piszę, że jest tak samo chory (nienawiśćią, zaciętością,
                bezkompromisowością) jak jego żona.

                Ja sie mogę kompromitować na forum pisząc farmazony, ale nie latam po sądach jak
                wściekły i nie wmawiam, że ex jest psychicznie chora...
                • z_mazur Re: Nie piszę, że Jacek to wariat... 31.10.07, 14:16
                  Tri farmazony moim zdaniem w tym przypadku to prawisz Ty.
              • a.niech.to Re: Wybacz 31.10.07, 14:35
                to.ja.kas napisała:

                > To tak jakbym ja pisała na tym forum, że kochanki są cool, a żony
                to
                > wariatki.
                Ciekawy punkt widzenia. Zastanawiałam się, dlaczego na Sympatii
                część chętnych tak się właśnie reklamuje. Byłoby to skupne? Jak znam
                życie, nie sądzę.
            • z_mazur Re: Jak to co? 31.10.07, 14:13
              Jeśli się do takich porównań posuwamy, to ja uważam, że jacek ma
              obowiązek (tak, właśnie obowiązek), jako rodzic toczyć tą wojnę, bo
              to jedyny sposób żeby ocalić córce przynajmniej część dzieciństwa.

              > Te dzieci nauczą się tylko jednego: że konflikty rozwiązuje się
              wojną do
              > ostaniej kropli krwi, sądami, Policją, adwokatami, kłótniami i
              wzajemnym
              > wydzieraniem sobie potomstwa.

              Bo tak się rozwiązuje w cywilizowanym kraju konflikty między ludźmi,
              za pomocą odpowiednich służb.
              A odpuszczając czego nauczy dziecko?

              Już ustaliliśmy, że ta kobieta ma problemy emocjonalne i żaden
              kompromis z nią nie jest możliwy. Odpuszczenie i zostawienie w jej
              rękach dziecka, to takie samo wyrządzenie mu krzywdy jak toczenie
              tej walki.

              Z takich dwóch opcji ja wybrałbym walkę. Bo przynajmniej jest szansa
              na zmianę sytuacji.
              • tricolour Kto ustalił, że kobieta ma "problemy emocjonalne"? 31.10.07, 14:18
                Ty? A kim Ty jesteś i jakie masz kwalifikacje, że możesz to ustalać? Kim jest ta
                cała reszta towarzystwa, która wydała diagnozę o "problemach emocjonalnych". Na
                JAKIM TLE są te problemy?

                Bo może sie okazać, że kobieta rzeczywiście ma problemy, ale w związku z wojną,
                Policją, chęcią odebrania dziecka i jest jak w klatce. A z klatki szczerzy się
                kły i kąsą co popadnie...
                • to.ja.kas Re: Kto ustalił, że kobieta ma "problemy emocjona 31.10.07, 14:20
                  Ty sie puknnij w głowe. Toz jacek wyraznie pisze - WALCZY O
                  KONTAKTY !!!!
                  Wiec jesli boi sie czegos co nie istnieje, to moze rzeczywiscie ma
                  te problemy smile))
                  • tricolour To też już było. 31.10.07, 14:24
                    Już kiedys była "walka o pokój". Nie pamiętasz?
                • z_mazur Re: Kto ustalił, że kobieta ma "problemy emocjona 31.10.07, 14:20
                  NIe ja, nie poczuwam sie do ferowania takich wyroków.

                  A może pamietasz wyrok sądu cytowany przez Jacka, i teraz
                  uzasadnienie tego wyroku.

                  Ja pamiętam.
                  • tricolour Pamiętam także.... 31.10.07, 14:23
                    ... słowa Jacka z tego wątku, w których sąd stwierdza, że matka zapewni córce
                    lepszą opiekę.
                    • to.ja.kas TRI !!! 31.10.07, 14:26
                      ale tu nie o opieke a o KONTAKTY chodzi
                      • kasiar74 Re: TRI !!! 31.10.07, 14:29
                        Sąd w takim razie nie ocenił kobiety jako całkowicie niepoczytalnej
                        prawda?? Jakimś cudem dał jej dziecko na wychowanie. Boshee okropne
                        akcje sobie ci ludzi fuundują, piekło na ziemi.
                        • tricolour Piekło na ziemi... 31.10.07, 14:33
                          ... zrobiły dwie strony, bo jedna nie może z definicji.

                          Jacek jest stroną dobrą, bo pisze na forum i przedstawia swoje racje i punkt
                          widzenia. Ex jest zła, bo nie pisze na forum, nie znamy jej zdania i nikt jej
                          nie widział nawet na forumowej imprezie.

                          Taką ocenę wydają osoby, które brzydzą się wydawaniem ocen...
                          • mindsailor masz racje Tri 31.10.07, 14:39
                            nieobecni nie mają racji.
                            tak łatwo kogos ocenić po kilku postach na forum.
                      • tricolour Tak, o kontakty... 31.10.07, 14:30
                        ... ale Jacek chce jej odebrać dziecko w ogóle, o czym wyraźnie pisze. Więc
                        matka się BOI, że jak dziecko raz pójdzie do ojca, to juz go więcej nie zobaczy...

                        Jesteś ze związku przemocowego. Przecież wiesz co to (nawet irracjonalny) strach
                        i jak paralizuje normalne życie i właściwe myślenie...
                        • to.ja.kas Re: Tak, o kontakty... 31.10.07, 14:40
                          Tri Jacek pisze WYRAZNIE, ze bedzie starł sie o opieke nad dzieckiem
                          JESLI bedzie miał uniemozliwienie kontaktów.
                          Ja jestem prosta kobieta i rozumiem taka zaleznosc:
                          sa kontakty - ja sie opiekuje dzieckiem
                          uniemozliwiam kontakty - dziecko wedruje po walce do taty.
                          Mała BYŁA juz z tata na spotkaniach i z kazdego wróciła CO MOZE
                          swiadczyc o tym, ze Jacek nie kryje złych zamiarów.

                          Jestem ze zwiazku przemocowego i nie uwazam by to iz właczyłam w
                          swoj zwiazek policje i sądy spowodowoało komuś krzywde - ani mi ani
                          córce, moze mezowi ale to w koncu nie mój werdykt (wielka tez mu sie
                          nie stała, bo poza rozwodem otrzymał tylko 2 lata w zawieszeniu na 3
                          czy jakos tak).
                          I ja rozumiem strach. Serio. Nie rozumiem głupoty i nie rozumiem
                          wmawiania sobie lekow. Wyrosłam z okresu gdy widze potwory w kazdej
                          szafie - jakos tak w przedszkolu
                    • z_mazur Re: Pamiętam także.... 31.10.07, 14:27
                      Bo pewnie ma jako nauczycielka więcej czasu i tylko tyle.
                      W tym samym wyroku sąd pisze o zapewnieniu przez ojca lepszego
                      rozwoju emocjonalego, którego to, ta kobieta nie respektując wyroku
                      sądu nie umożliwia, czyli działa na szkodę własnego dziecka.
                    • z_mazur Re: Pamiętam także.... 31.10.07, 14:30
                      Jest też tekst, że syn przy ojcu odzyskał spokój psychiczny, czyli
                      jestteż duża szansa, że córka go też po tej walce odzyska.

                      Czyli zostawienie przez jacka spraw tak jak to sugerujesz byłoby
                      bylejakością i odpuszczeniem sobie.
                      • kasiar74 Re: Pamiętam także.... 31.10.07, 14:34
                        z_mazur naprawdę nachodziłbys dziecko z policją w dniu urodzin
                        widząc się z córką wczesniej??
                        No czasami jak widać cel UŚWIŃCA środki
                        • z_mazur Re: Pamiętam także.... 31.10.07, 14:37
                          Po pierwsze, nie naszedł z policją tylko przyszedł sam, dopiero
                          postępowanie żony (złamanie prawa) zmusiło go do wezwania policji,
                          po to jest policja, żeby ją wzywać gdy jest naruszane prawo.

                          Działanie konieczne wymuszone przez sytuację.
                          • tricolour Guzik prawda... 31.10.07, 14:39
                            ... jest wiele rozwiązań tego problemu: od pójscia sobie w spokoju wszystkich
                            począwszy... ale nie. Jackowi bliżej do rozwiązań siłowych.
                          • kasiar74 Re: Pamiętam także.... 31.10.07, 14:40
                            z tego co wiem to widzenia są zapewnione w inny dzień, ja spytałam
                            czy naprawdę stawiałbyś sprawę na ostrzu noża, czy wiedząc o tym, że
                            eks nie otworzy drzwi (jest niezrównowazona, przechodzi załamanie,
                            jest zastraszona, wykończona) jechałbys tam i wzwyał policję. Ja bym
                            tego nie zrobiła, mimo wszystko.
                            • to.ja.kas Kasiar 31.10.07, 14:46
                              Na miejscu Jacka jakbym wiedziała ze eks jest niezrównowazona
                              psychicznie zabrałabym dziecko - w trymiga....
                              • kasiar74 Re: Kasiar 31.10.07, 14:48
                                odnoszę wrażenie, że nie bez przyczyny ta kobieta jest
                                niezrównoważona, może trochę spokoju pomogłoby jej odzyskac to
                                zrównoważenie, ja na pewno bym wysiadła przy takim eksie, bom zbyt
                                wrażliwa jest
                                • to.ja.kas Re: Kasiar 31.10.07, 14:49
                                  Alez ona ma szanse na spokój, niech umożliwi kontakty - PROSTE jak
                                  drut
                              • tricolour Mylisz się, Kasiu... 31.10.07, 14:49
                                ... gdyby jakakolwiek matka wiedziała, że ojciec (pod byle jakim powodem) chce
                                jej zabrać dziecko, to zrobiłabny wszystko, by to dziecko ochronić.

                                Na miejscu Jacka zastałabyś sytuację Jacka...
                                • to.ja.kas GDZIE JACEK NAPISAŁ 31.10.07, 14:50
                                  ZE JAK BEDZIE MIAŁ KONTAKTY Z CORKA TO I TAK ZABIERZE JĄ ŻONIE?
                                  Bo chyba inna historie czytałam.
                                  On pisze jasno - mozliwosc widzenia - nie wnosi sprawy o przejecie
                                  opieki.
                                  • tricolour Gdzie? Nie wiem... ja to tak odebrałem... 31.10.07, 14:53
                                    ... przecież wyraźnie pisze, że matka szkodzi dziecku, że matka jest chora
                                    psychicznie, że syn ma u niego lepiej itp.

                                    Wydaje mi się, że kiedyś czytałem, że chce by córka mieszkała na stałe z nim.
                                    Ale gdzie? Cholera wie, bo jego sprawa to od dawna ciągle to samo...
                                    • to.ja.kas Re: Gdzie? Nie wiem... ja to tak odebrałem... 31.10.07, 14:56
                                      Bo to Twoje wrazenie.
                                      POczytaj jeszcze raz zanim napiszesz kolejna głupote ...duzo tego to
                                      prawda, ale sami tworzymy kolejne długie watki tongue_outPP
                                      • tricolour Jestem przekonany, że to nie głupota... 31.10.07, 15:03
                                        ... ale wyraźny sygnała Jacka, że chce córkę.

                                        Ale nie będę przeszukiwał forum, bo znaleźć cytat. Wojna Jacka jest tak
                                        obrzydliwa, że nawet nie włączę wyszukiwarki...

                                        A jak sie mylę? To co? Oni tak się zeżrą...
                                • z_mazur Re: Mylisz się, Kasiu... 31.10.07, 14:52
                                  A historię o Salomonie pamiętasz?
                              • anja_pl to.ja.kas 31.10.07, 15:04
                                jp też nie wie, że żona jest niezrównoważona psychicznie,
                                gdyby tak było, nie dostała by córki pod opiekę, tylko wysłaliby ją
                                na leczenie,
                                on chce żebyśmy tak myśleli, w co dał sie wpuścic chłopak z_mazur
                                • to.ja.kas Re: to.ja.kas 31.10.07, 15:10
                                  Nie tylko Mazur.
                                  Mazur i Z Odzysku to akurat całkiem fajni ojcowie.
                                  I mysle ze JP równiez skoro syn uciekł do niego a mama przed policja
                                  krzyczy ze syn to narkoman z amnezja .

                                  Mamy wiele potrafia by dokopac tatusiowi ktory śmiał odejść.
                                  Wiele by na końcu powiedziec "Chodz przytule cie bo tata cie nie
                                  chce"
                                  Prawda?
                                  Szkoda ze nie pomysla o dziecku. Tylko o sobie. I swoimi głupimi
                                  racjami i głupia duma niszcza dziecko ONE WŁASNIE.
                                  O czym swiadczy watek jaki tu niedawno pisała córka takiej mamy.

                                  Tatusiowie maja takze wiele za uszami.
                                  Nie chce udowadniac ktora płec ma gorsza nature.
                                  Uwazam tylko, ze problemu by nie było jakby mama pozwoliła córce
                                  spotykac sie z ojcem.
                                  • menab Re: to.ja.kas 31.10.07, 15:14
                                    Tu też moga byc 2 strony medalu.Jeśli faktycznie syn coś brał to
                                    taka ucieczka byłaby mu na rękę, np brak kontroli zes trony mamy.Nie
                                    wiem tak gdybam.Może był inny powód.Za duzo nie wiem o tym układzie.
                      • tricolour I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:36
                        ... niech sobie córka jest przy matce do 13 roku życia - ta jej przecież nie zeżre.

                        Jacek niech zapewni spokój sobie, synowi, wybuduje dom (także dla córki). Niech
                        dziecko będzie miała jasny wybór, kiedy taka prawna możliwośc nadejdzie w wieku
                        13 lat... czy to tak wiele?
                        • z_mazur Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:39
                          Dopóki byli małżeństwem ojciec mógł chronić dzieci przed negatywnym
                          wpływem matki. W momencie gdy nie jest to możliwe trudno oszacować
                          jakie szkody w psychice dziecka może zrobić pozostawienie go pod
                          opieką matki.
                          • tricolour Skoro "trudno oszacować"... 31.10.07, 14:40
                            ... to może nie walczyc?
                            • z_mazur Re: Skoro "trudno oszacować"... 31.10.07, 14:44
                              Szkody będą, to pewne, odseparowanie dziecka od jednego z rodziców i
                              rodzeństwa, na pewno przyniesie szkody.
                              • tricolour Czy chcesz powiedzieć... 31.10.07, 14:47
                                ... że odseparowanie siłą córki od matki może przynieść szkody? No tak to też
                                można rozumieć...
                                • z_mazur Re: Czy chcesz powiedzieć... 31.10.07, 14:49
                                  Odseparowanie dziecka od osoby, która wyrządza mu krzywdę będzie dla
                                  dziecka na pewno mniejszą krzywdą.
                          • kasiar74 Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:42
                            no własnie byłi małżeństwem, mieli 2 dzieci, mieszklai razem,
                            przecież nie wiemy kim jest ta kobieta, widać że JP nie przebiera w
                            środkach, skąd wiadomo co się tam działo?
                            • to.ja.kas Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:48
                              No tak, ciekawe co działo sie w Twoim małzenstwie Kasia , że się
                              rozpadło?

                              Takie pytania są poniżej pasa?
                              • kasiar74 Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:52
                                z różnych względów i nikt nie byl bez winy, potrafiliśmy się jednak
                                rozjeść w spokoju
                                • to.ja.kas Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:54
                                  i zakazujesz wizyt swojemu eksowi u dziecka?
                                  • kasiar74 Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 15:00
                                    to.ja.kas ja staram się zozumieć skąd takie postepowanie. Ja sądzę
                                    że każdy z nas jak jest naciskany może się zacietrzewić, jeśli JP
                                    wyraźnie chce zabrać dziecko matce, dość mocno jej uatrakcyjnie
                                    życie, to może faktycznie osiągnąć cel , ona pójdzie do domu
                                    wariatów a córka do niego.
                                    • to.ja.kas Ja nie mam siły :-) 31.10.07, 15:03
                                      POKAZ MI GDZIE JACEK NAPISAŁ ZE JAK ZONA UMOZLIWI MU KONTAKTY TO I
                                      TAK ZABIERZE CÓRKE.
                                      LINK PROSZE.
                                      Bo ja wyczytałam coś zupełnie innego
                              • kasiar74 Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:55
                                ruzmiem że ty byłabyś szczęśliwa gdyby eks cię nawiedzał bez
                                zapowiedzi w każdym dniu tygodniu w asyscie policji?
                                • to.ja.kas Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:57
                                  Nie musiałby wzywac policji. Jesli zechce zobaczyc córke to od 8 lat
                                  moje drzwi stoja otworem....nie chce jednak sad
                                  • kasiar74 Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 15:01
                                    kilka wątków niżej pisze w wątku o ojcach o tym jak to wygląda u mnie
                                • z_mazur Re: I to może być wskazówką... 31.10.07, 14:57
                                  Nie w każdy, tylko w ustanowiony przez sąd i nie w asyście policji,
                                  tylko sam.

                                  Reszta jest konsekwencją zachowania matki.
              • anja_pl Re: Jak to co? 31.10.07, 14:57
                ustaliliśmy?
                na jakiej podstawie?
                na podstawie tego co jp wypisuje?
                to są nic nie znaczące słowa, w sensie jakiejkolwiek diagnozy,
                to jest tylko jego punkt widzenia,

                powtarzam: nie znamy jak wygląda to od strony ex, może jp tylko nam
                opowiada wybrane fragmenty ze swego życiorysu upiększone,
                udramatyzowane, wybrane specjalnie dla nas, nie wiesz co jej jp
                funduje, a wezwanie policji w urodziny córki nie świadczy o jp dobrze

                chłopaku z_mazur z tą swoją diagnozą posunąłeś się trochę za daleko
                • to.ja.kas Re: Jak to co? 31.10.07, 15:05
                  Nie swiadczy to dobrze o jej matce.
                  Niestety.
                  Mówie to jako mama i kobieta.
                  Nie dopusciłabym policji ani w urodziny ani poza w trakcie wizyty
                  taty u córki (no chyba ze chciałby jej krzywde zrobic)...bo ja bym
                  po prostu wpusciła ojca córki do domu...mimo, ze ma wyrok
                • z_mazur Re: Jak to co? 01.11.07, 14:45
                  Anju z całym szacunkiem, ale nie znam sytuacji, w której wojna o dziecko wynikałaby z chęci zawłaszczenia dziecka przez ojca.

                  Za to znam co najmniej kilka osobiście i kilkanaście z opowieści, sytuacji w których zachowanie matki właśnie wynikające z chęci dopieczenia facetowi prowadzi do takiej sytuacji jak opisywana przez jacka.
    • menab Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 31.10.07, 14:42
      O konakatach ojca z dziećmi mogłabym napisać dużo.I zapewne wielu z
      nas mogłoby to zrobić.Tyle teorii ilu ludzi i każdy ma swoje racje.
      Trudno mi się odnieśc do Jacka sytuacji, bo nie znam z drugiej
      strony opowieści. Można by się doszukiwac preferencji osobistych
      wynikających ze znajomości osób lub sprawy, ale czy z obu stron?
      Można by się doszukiwać solidarności ojców, solidarności rodziców,
      solidarności rozwodników po przejściach borykających się z podobnymi
      problemami...Ale z tego co widzę w tej sytuacji chyba faktycznie
      potrzeba czasu. Jego córka jest w dość idiotycznej sytuacji i nikt
      nie wie co kołacze się w jej myślach.Takim konfliktem z jej matką
      można narobić niezłego bałaganu.
      • to.ja.kas Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 31.10.07, 14:51
        Menab a dlaczego nie konfliktem z jej ojcem?
        • menab Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 31.10.07, 14:54
          Ok, konfliktem matki z ojcem czy ojca z matką.
    • plujeczka Re: witam 31.10.07, 15:07
      moja córka zazdrosciałaby twojemu dziecku, ojca widzi tylko na
      rozprawach o alimenty, mija ja na korytarzu jak obca osobe, nic mue
      nie zrobiła, swiadectwa z czerwonymi paskami i błagalne spojrzenie
      oczu o miłośc własnego ojca a tu nic......pozdrawiam
      • to.ja.kas Re: witam 31.10.07, 15:12
        Moja tez by zazdrosciła.
        Ona nie ma nawet zalu w oczach bo pamieta tylko piekło , z innej
        strony poznac sie nie da.

        Córce Jacka mogłaby zazdroscic - milosci jaka tylko ojciec umie
        darzyc córkę smile))
        • menab Re: witam 31.10.07, 15:15
          Kasiu a wiesz to na pewno?
          • to.ja.kas Re: witam 31.10.07, 15:18
            Ale co?
            Ze byłaby JESZCZE szczesliwsza jakby ojciec ja tak kochal, ze
            starałby sie o widzenia???
            Tak jestem pewna, bo uwazam, ze dla dziecka najkorzystniejszy jest
            kontakt z obojgiem rodziców (o ile jedno z nich nie jest dla dziecka
            patologiczne)

            Do sytuacji jak u Jacka by nie doszło bo nie miałby powodów walczyc
            o widzenia - drzwi otwarte. Mimo wszystko.
            • kasiar74 Re: witam 31.10.07, 15:20
              My sobie pogadamy, a oni i tak beda robić swój teatr.
    • elein Nie wiem co myśleć. 31.10.07, 17:52
      Biorąc pod uwagę wszystkie koszmarne rzeczy jakie Jp66 wypisuje o
      zachowaniach ex żony to trudno uwierzyć, że sądy w trybie
      natychmiastowym nie odebrały matce córki, pracodawcy nie usuneli z
      pracy i nie umieszczono jej w psychiatryku...
      Wytłumaczenia są dwa
      albo sędziowie i otoczenie jest ślepe, głuche i bezduszne
      albo druga strona prawdy jest równie barwna...
    • jp66 Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 31.10.07, 23:30
      Poczytałem sobie... Kochani nie kłóćcie się tak zażarcie, to nie ma sensu.
      Tri- Kurdwa mać- ja juz wszystkiego próbowałem, chciałem rozmawiać,
      przekonywałem, dawałem spokój, policja i te pieprzone sady są wynikiem
      bezradnosci- bo co moge jeszcze zrobic. Z tą kobieta nie musze sie wcale
      widywac- proponowałem jej, że moge odbierać córke w dowolnie wybranym przez nia
      miejscu, moge zadzwonic domofonem i czekac na dole, nie strasze jej, nie
      szantazuję, przychodze po córke i tylko po to. Jesli córka powie, ze nie chce
      sie ze mna widywac napewno tam nie pojade z policja. Tylko kurwa prawo niech
      jest prawo, kontakty sa ustalone i niczego nie oczekuje wiecej. To jest jej
      osobista walka ze mną ( a środkiem jest córka)to nie ja to zacząłem. Mogę
      odpuscić i odpuszczałem nic to nie dało. wiem, że rozwiązania w tej sytuacji nie
      ma i nie będzie jeśli nie bedzie odrobiny dobrej woli ze strony ex- tylko po
      wykorzystaniu wszelkich możliwości musi ja ktoś zmusic do przestrzegania
      postanowień sądu. W sadzie wymaga się dowodów i co powiem - no byłem nie
      wpuściła i sobie poszedłem- a ona odpowie, że mnie nie było- jak udowodnisz że
      robisz wszystko, zeby było zgodnie z prawem. A tak na marginesie to czemuś ma
      słuzyć taka pieczątka o wykonalności i zobowiazaniu służb do pomocy w razie
      potrzeby.kogo mam prosic o pomoc ? jesli nie policje i sąd? Nie fabularyzuję tej
      swojej opowieści i uwierzcie , wolałbym nie pisac o takich popieprzonych
      sprawach, chorych relacjach, całym tym bagnie, Bo z tym Tri muszę się zgodzic -
      to bagno, muliste i smierdzące. kiedyś nawet pomyslałem, że powiem jej o tym
      forum , może by cos napisała- ale co to zmeni- tu chodzi o kontakty z córka a
      nie o to co ja o niej i ona o mnie myśli. Zapewniam że szukam jakiegoś
      rozwiązania, nie chcę walczyć, szarpać się, chcę ,cały czas chcę to załatwić
      pokojowo- tylko jak? I jeszcze jedno- pisałem tu na forum bo szukałem
      podpowiedzi, rady, nie wiem może wsparcia i jakiegoś pocieszenia, nie było moim
      zamiarem wywoływanie wojen miedzy wami, skoro jednak doprowadzają te moje
      osobiste wynużenia do takich emocji postanowiłem zaprzestać forumowej
      działalnosci- nie mam innych okołorozwodowych problemów, a doradzać nie odważę
      się nikomu, bo nie może radzic ktoś, kto nie potrafi sam sobie poradzić ze
      swoimi. Będę Was czasem podczytywał. No chyba wszystko na ten temat. Powodzenia
      w waszym "co dalej"
      • crazyrabbit Ty się jacek qrva nie wygłupiaj!!! 31.10.07, 23:52
        I pisz!!!
        Nie podobała mi się dzisiejsza dyskusja , ale wiele takich dyskusji
        juz było.
        Twoja historia jest spójna - nie widzę powodu , żeby Ci nie wierzyć.
        Nie "obrażaj" się jak co poniektórzy , nie zabieraj zabawek.

        Lubię Cię smile
        • z_mazur Re: Ty się jacek qrva nie wygłupiaj!!! 01.11.07, 14:37
          Podspisuję się pod każdym słowem crazyrabbita.

          Nie wygłupiaj się, na forum czasem są odmienne zdania i taki wątek jak ten ja uważam za cenny.

          Trzymam kciuki.
        • nangaparbat3 Podpisuje sie pod Kroliczkiem 01.11.07, 14:52
          zostań smile
      • aron95 jp66 31.10.07, 23:52
        Przyznaję Ci racje choćby ze względu na syna , który siostrę powinien widywać .
        Są ustalenia sądowne i druga strona tego nie respektuje .
        Skoro nie ma instrumentów które wymusiły by na żonie respektowanie prawa jesteś
        skazany na takie działania a nie inne .

        Tri ma czasami gorsze dni i nie powinieneś się tym przejmować dla jednego to
        forum nie jest stworzone i nie widzę powodu abyś mial dalej nie pisać jak do tej
        pory .
      • kasiar74 Re: Jutro są urodziny mojej córki :(( 01.11.07, 10:25
        Daj spokój, o forumowiczów nie musisz się obowiać, my się w gruncie
        rzeczy bardzo cenimi i lubmi choć czasmi mamy odmienne zdania (jutro
        piwko z forumowiczami).Więc jeśli to miałoby być powodem odeścia to
        nie jest dobry powód. Gdzie ty mieszkasz? Może spotkaj się z nami,
        rozmowa w realu to zawsze coś innego niż bezduszne literki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja