ojcowie

31.10.07, 09:24
Czytam wątki i widzę skrajnie różne postacie ojców po rozstaniu z
żonami. Niektórzy walczą jak lwice (tak tak nie jak lwy) o kontakty
z dziećmi, a eksie z taką samą zaciekłością walczą o brak kontaktów
ojca z dziećmi. Często tam gdzie kobieta nie ma nic przeciwko
spotkaniu ojca z dziećmi to facet strzela focha i skoro eksi na tym
zależy to ja nie będę się z dzieckiem kontaktować niech eksia
cierpi.
Wiecie co?? Współczuję nam wszystkim, że musimy się zmagać z takimi
problemami. Każda sprawa jest indywidulana i nie ma złotego środka.
Ja sama też się pogubiłam, nie wiem co w moim przypadku jest dobre a
co nie. Eks mąż mieszka w Anglii, do tej pory brał córkę na wakacje
i przynajmniej raz w tygodniu telefonował. W ostatnich tygodniach
cisza, wcześniej zachęcałam do kontaktów. Teraz mam dość,no ile
można. Obiecywałam sobie, że jak znowu zrobi eksodus emocjonalny nie
będę ingerować, a jednak znowu mi trochę przykro bo przecież mamy
taką udaną córkę i ona zasługuje na ojca.
    • aron95 Jak to udana ? 31.10.07, 09:27
      Gdyby nie była udana to by nie zasługiwała . Udana że się urodziła , że zdrowa
      czy co ?
      • kasiar74 Re: Jak to udana ? 31.10.07, 09:32
        Jasne, ze każde dziecko zasługuje na ojca. Moje rozżalenie jest
        podyktowane wielką miłością do mojego dziecka, stąd taka refleksja
        • aron95 Re: Jak to udana ? 31.10.07, 09:37
          Nie wątpię tylko to słowo "udana" jakoś nie na miejscu
          • kasiar74 Re: Jak to udana ? 31.10.07, 09:41
            Jak najbardziej na miejscu bo taka właśnie jestsmile i szkoda że tak
            szalenie inteligentna mała osóbka nie ma pełnej rodziny. Mam prawo
            tak myśleć w konetkście moich osobistych odczuć w sprawie.
            • aron95 Re: Jak to udana ? 01.11.07, 16:10
              Nie wątpię że tak jest . Odczytałem Twoje w ten sposób że zasługuje na ojca bo
              udana . A gdyby była nie udana to już nie .
              Gdybym pisał te słowa o moim synu nie posłużył bym się takim przymiotnikiem bo
              jakikolwiek by nie był , jest moim synem i zasługuje jak każde inne dziecko na
              kontakty z matką /ojcem .
              • kasiar74 Re: Jak to udana ? 01.11.07, 20:29
                Czasami nie ma sensu szukać drugiego dna, po prostu.
                • a.niech.to Re: Jak to udana ? 01.11.07, 20:38
                  Pod drugim bywa trzecie, po nim następne.
                  ----------------
                  Załóż klub Głupich Cip w swojej miejscowości.
                  • aron95 Re: Jak to udana ? 01.11.07, 21:20
                    Tyż prowda .
                    powiedziałby sąsiad
              • ewa009 Re: Jak to udana ? 17.11.07, 21:43
                Nie wątpię że tak jest . Odczytałem Twoje w ten sposób że zasługuje na ojca bo
                udana . A gdyby była nie udana to już nie .
                Gdybym pisał te słowa o moim synu nie posłużył bym się takim przymiotnikiem bo
                jakikolwiek by nie był , jest moim synem i zasługuje jak każde inne dziecko na
                kontakty z matką /ojcem .Bardzo ciekawa wypowiedz , hmmm czym Łukasz ZAWINIL???
    • salsa13 Re: ojcowie 31.10.07, 09:49
      właśnie wciąż problemy...
      ja obchodzę się z byłym jak z jajkiem, byle tylko zechciał łaskawie
      zainteresować się synem, co też czyni a mianowicie dzwoni ze trzy
      razy w miesiącu
      ostatnio widzę zdecydowaną poprawę w przeciągu ostatnich dwóch
      tygodni poświęcił mu większą część swojego dnia
      a mianowicie nie 40 minut a 60, chyba powinnam zacząć się bać, bo
      pewnie wkrótce zechce zabrać syna na weekendsmile, po 3 latach syn
      nadal nie wie gdzie jego tatuś mieszka a mieszkamy w 10.000
      tysięcznej mieścinie
      czyli jedni chcą inni nie - ot samo życie...
      • kasiar74 Re: ojcowie 31.10.07, 09:51
        Smutne to straszniesad( To jest jedyna rzecz z którą mi się ciężko
        pogodzić w kontekście rozwodu.
    • madii77 Re: ojcowie 31.10.07, 11:02
      a mój Ex twierdzi, żebym nie robiła wszystko dla dziecko, bo taka
      miłość moze mnie zaślepić...hmm.. bez komentarza..

      a jego kontakty są fatalne...


      Madii

      • sylwiamich Re: ojcowie 01.11.07, 09:28
        madii77 napisała:

        > a mój Ex twierdzi, żebym nie robiła wszystko dla dziecko, bo taka
        > miłość moze mnie zaślepić...hmm.. bez komentarza..
        >
        > a jego kontakty są fatalne...

        Zgadzam się z Twoim eks...chociaż zwłaszcza na tym forum to bardzo
        niepopularne.Kochać trzeba mądrze, nie najmocniej.
        • nangaparbat3 Re: ojcowie 01.11.07, 09:51
          sylwiamich napisała:

          >
          > Zgadzam się z Twoim eks...chociaż zwłaszcza na tym forum to bardzo
          > niepopularne.Kochać trzeba mądrze, nie najmocniej.

          Nie widzę sprzecznosci. Miedzy madroscią a mocą miłosci - kiedy jest.
          • sylwiamich Re: ojcowie 01.11.07, 10:01
            nangaparbat3 napisała:
            > Nie widzę sprzecznosci. Miedzy madroscią a mocą miłosci - kiedy
            jest.

            Bo tu chodziło o kontekst.Robienie WSZYSTKIEGO dla dzieci nie jest
            mądre.Widziałam ofiary takiego systemu wychowawczego...pracuję z
            nimi....o ośrodkach dla dzieci z zaburzeniami zachowania i
            zdemoralizowanych.
    • a.niech.to Re: ojcowie 31.10.07, 11:30
      kasiar74 napisała:

      > Obiecywałam sobie, że jak znowu zrobi eksodus emocjonalny nie
      > będę ingerować, a jednak znowu mi trochę przykro bo przecież mamy
      > taką udaną córkę i ona zasługuje na ojca.
      Dziecku nade wszystko potrzebna jest stałość uczuć, bo daje poczucie
      bezpieczeństwa. Sądzę, że obowiązkiem każdego rodzica jest w miarę
      sił ją zapewnić. To bolesne, gdy miłość odbiera się po kawałku,
      lepsze dla dziecka jest jednoznaczne rozstanie.
      • james.b Re: ojcowie 31.10.07, 15:51
        A ja wręcz odwrotnie - to właśnie głównie obawa przed utratą /
        pogorszeniem nawet dobrych kontaktów z dwiema córkami skutecznie
        mnie odstraszała od podjęcia formalnych kroków rozwodowych do tej
        pory. I dalej tak jest - i nie chcę, nie umiem sobie wyobrazic
        sytuacji, gdy dziewczyny do mnie przyjdą i powiedzą: to twoja wina,
        że nam nie idzie, że się nie układa, że emocjonalnie okaleczyłeś
        nas, odchodząc... Obecnie każdą wolną chwilę staram sie z nimi
        spędzać (czyli większość weekendów, 250 km odległości). Więc to
        pewnie bywa różnie...
        • a.niech.to Re: ojcowie 31.10.07, 16:07
          Nie o to chodzi, żebyś mieszkał z córkami. Systematycznie poświęcasz
          im czas i wysiłek. Przypuszczam, że mają poczucie, że gdy pojawią
          się jakieś trudności w życiu, będą mogły się zwrócić do Ciebie o
          pomoc.
          • jarkoni Re: ojcowie 31.10.07, 17:48
            I o to właśnie chodzi..
            Żeby dzieci, nawet po rozwodzie, miały świadomość tego, że Tata jest dla nich w
            każdej chwili.
            Mimo, ze z nimi nie mieszka i nie widuje codziennie.
            I że mogą na niego liczyć.
            PS. Zauważcie, że zakładam z góry, że Tata nie został z dzieckiem i się
            wyprowadził..Taka to polska statystyka, zazwyczaj dzieci zostają z Mamą, a Tata
            się wynosi..
            • serganda Re: ojcowie 01.11.07, 13:50
              Niestety wielu panów rozwodzi się nie tylko z żoną ale i dziećmi.
              Uciekają od obowiązków i odpowiedzialności i jeszcze winę próbują zrzucić na
              ofiary, czyli była zonę i dzieci.
              Najłatwiej zagłuszyć poczucie winy atakiem i mówieniem, to ona była ta zła, a
              dzieci podobne do niej, jeszcze gorzej, gdy wtórują im mamuski, które po części
              winne są takiej postawie synków.

              Nie chcę się tutaj rozwodzić, pewnie podobnie postępuje też wiele kobiet, które
              zostawiły dzieci, bo sa tez takie.
              • sylwiamich Re: ojcowie 01.11.07, 15:12
                A wyobraż sobie ze mieszkasz do końca życia z takim panem....toż to
                bomba z odbezpieczonym zapłonem.Rozwód tylko izoluje dzieci od
                takiego delikwentawink))
    • nangaparbat3 Re: ojcowie 31.10.07, 17:49
      Kasia, proszę, nie unoś sie honorem, bo w tej sprawie naprawdę nie ma sensu smile))
      • a.niech.to Re: ojcowie 31.10.07, 18:57
        Martka chciałaby dobra dla dziecka, jakim jest kontakt z ojcem, a Ty
        wyjeżdżasz z honorem.
        Gdzie wojna? Z kim wojna? Dawaj biało-czerwoną! Już lecę!
        • aron95 Re: ojcowie 01.11.07, 15:57
          > Gdzie wojna? Z kim wojna? Dawaj biało-czerwoną! Już lecę!

          Z bagnetem na broni staję przy Tobie i wystawiam swą pierś !!!
          • a.niech.to Re: ojcowie 01.11.07, 18:34
            aron95 napisał:

            >
            > Z bagnetem na broni staję przy Tobie i wystawiam swą pierś !!!
            Pierś oszczędź! Wystawiaj słabiznę.
            • aron95 Re: ojcowie 01.11.07, 18:43
              a.niech.to napisała:

              > aron95 napisał:
              >
              > >
              > > Z bagnetem na broni staję przy Tobie i wystawiam swą pierś !!!
              > Pierś oszczędź! Wystawiaj słabiznę.

              Co to jest słabizna ? U mnie wszystko jeszcze w sile .



              Mogę założyć klub głupich ciuli . Może być ?

              >
              • sylwiamich Re: ojcowie 01.11.07, 19:24
                A.niech.to...kopnij to może poczuje że ma "miękkie miejsca"wink))
                • a.niech.to Re: ojcowie 01.11.07, 20:42
                  Jeżę się często, ale rzadko kopię, a już na pewno nie Arona.
                  • sylwiamich Re: ojcowie 01.11.07, 20:49
                    Tak, tak widzę że Aronek to jak brat-blizniak dla Ciebiewink)))
              • a.niech.to Re: ojcowie 01.11.07, 20:41
                aron95 napisał:

                > Co to jest słabizna ? U mnie wszystko jeszcze w sile .
                Obróć się tyłem, jeśli zarobisz w wystawiony zadek, będzie mniej
                groźne niż kulą w pierś.
                >
                >
                > Mogę założyć klub głupich ciuli . Może być ?
                Załóż klub Głupich Cip w swojej miejscowości.
                Jeśli odczuwasz taką wewnętrzną potrzebę może być. Będziemy jak dwa
                zakony: męski i żeński.
                • kasiar74 Re: ojcowie 01.11.07, 20:45
                  W interesującym kierunku popłynął ten wątekwink))
                • aron95 Re: ojcowie 01.11.07, 21:23
                  > Obróć się tyłem, jeśli zarobisz w wystawiony zadek, będzie mniej
                  > groźne niż kulą w pierś.

                  Et wolę widzieć kto mierzy



                  Jeśli odczuwasz taką wewnętrzną potrzebę może być. Będziemy jak dwa
                  > zakony: męski i żeński.

                  Bardziej mi to na sekty wygląda
                  • a.niech.to Re: ojcowie 01.11.07, 21:55
                    Aron napisał:
                    a.niech.to napisała:

                    > Jeśli odczuwasz taką wewnętrzną potrzebę może być. Będziemy jak dwa
                    > > zakony: męski i żeński.
                    >
                    > Bardziej mi to na sekty wygląda
                    a bracia Zmartwychwstańcy/siostry Zmartwychwstanki? Zdaje się
                    odpowiednie do naszej sytuacji.
                    • aron95 Re: ojcowie 01.11.07, 22:03
                      > a bracia Zmartwychwstańcy/siostry Zmartwychwstanki? Zdaje się
                      > odpowiednie do naszej sytuacji.

                      Tak , dobre też pod dzisiejsze klimaty .
                      Tylko jak będziemy robić takie cuda to zostaniemy braciami Cudakami/
                      siostrami Cudaczkami .
                      • a.niech.to Re: ojcowie 01.11.07, 22:09
                        Masz rację, trzeba dbać o pozory i udawać normalnych.
      • kasiar74 Re: ojcowie 01.11.07, 20:52
        Nanga, w sprawie córki bez problemów mogę odrzuć własny egoizm.
        Raczej zastawia mnie czy na dłużaszą metę (córa ma dopiero 8 lat)
        ma sens przypominać ojcu, że wypadałoby żeby do dziecka wykręcił.
        Przypominałam już kilka tygodni temu, zawsze byłam tą która ciągle o
        wszystko zabiegała, zmęczona jestem. Teraz juz po rozwodzie nie chcę
        komuś ciągle mówić co powinien robić, porsić o coś co powinno być
        natrulane. Chciałam się tylko dowiedzieć co o tym sądzicie.
        • sylwiamich Re: ojcowie 01.11.07, 20:55
          Ja w relacje dzieci-ojciec nie ingeruję.Nie uchronię ich przed
          niczym.Nie będę robić im Matrixa.Historia mnie osądzi...
        • nangaparbat3 Re: ojcowie 01.11.07, 21:07
          Ja na początku tez przypominałam, dzwonilam i mówiłam "ona tęskni", "to
          cudownie, że wpadleś, od razu jej sie humor poprawił", "jestes dobrym ojcem",
          "przytul ją, weź ja na ręce" , "zajrzyj, jest chora, lepiej sie poczuje jak do
          niej przyjdziesz"- wiec ja mu tak mówiłam co najmniej przez rok (z tym że
          oczywiscie to wszystko prawda była), bo on wtedy miał okropne poczucie winy, bał
          się jej, a przede wszystkim bał sie mnie, spodziewał się, że bedę ja przeciw
          niemu nastawiać, etc. No i w ogole jest okropnym introwertykiem, ma problemy z
          okazywaniem emocji. I to naprawdę zdało egzamin. Ale w czasie wakacji, jak
          wyjeżdżamy, do dzis sam z siebie nie zadzwoni - więc slę smsy - dziecko tęskni,
          odezwij się - i natychmiast sie odzywa. Naprawdę. Nie rozumiem tego, ale co mnie
          to obchodzi, byle sie z nia kontaktowal - oboje są wtedy szczęśliwi.
          • aron95 Re: ojcowie 01.11.07, 21:18
            Gdy ja wysłałem sms o treści - Zadzwoń do syna - to dostałem opr
            abym jej nie mówił co ma robić . Wysłałem dlatego ,że syn w tym czasie się
            denerwował, że nie dzwoni . Więc nie wysyłam
            • nangaparbat3 Re: ojcowie 01.11.07, 21:26
              No tak, na takie cos juz nic sie nie poradzi. Okropnie smutne.
        • cathy_bum Re: ojcowie 01.11.07, 21:34
          Kasiar, z mojej perspektywy patrząc ma to sens. Nawet popełniłam
          wątek na ten temat:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=70648741&a=70648741
          Szlag mnie czasem trafiał, bo niby dlaczego mam za nim biegać? I
          dlaczego mam wspinać się na wyżyny taktu i dyplomacji wobec kogoś,
          kto wobec mnie zachował się parszywie, a teraz te zachowania
          przeniósł na dziecko? Ale opłaciło się i mimo, że exowi daleko do
          idealnego taty, widzę mnóstwo pozytywów. A Młodej cieszy się buzia,
          jak on przyjeżdża. I mnie to wystarczy.
          • prawie.jak Re: ojcowie 01.11.07, 21:50
            A moje ostatnio powiedziały, że nie chcą spotykać się z tatą.
            Najgorsze,że gdy już zaczęły mówić to żale popłynęły jeden za
            drugim. Zupełnie jakby dusiły to w sobie od dawna. Pewnie głupio
            było im wcześniej "skarżyć" na tatę. Okropnie się czujęsad
            • a.niech.to Re: ojcowie 01.11.07, 22:00
              Daj się wygadać. Niech mówi, stawiaj stop tylko wtedy, gdy jesteś
              całkowicie przekonana do swojej racji. Dziecko musi coś począć z
              nieakceptowanymi uczuciami.
            • cathy_bum Re: ojcowie 01.11.07, 22:03
              prawie.jak napisała:

              > A moje ostatnio powiedziały, że nie chcą spotykać się z tatą.
              > Najgorsze,że gdy już zaczęły mówić to żale popłynęły jeden za
              > drugim. Zupełnie jakby dusiły to w sobie od dawna. Pewnie głupio
              > było im wcześniej "skarżyć" na tatę. Okropnie się czujęsad
              Moja córka też tak miała. Krzyczała: "Nie chcę więcej widywać tego
              głupiego pijaka! Znajdź mi innego tatę!" Chociaż za nim i tak
              tęskniłasad( Mogłam tylko wysłuchać. Nigdy nie idealizowałam jej
              taty, ani nie wpierałam "tatuś bardzo cię kocha, tylko ma dużo
              pracy".
              Ale rzeczywiście spróbowałam do niego dotrzeć. Udało się, ale
              niektórzy są niereformowalni...sad
              • chalsia Re: ojcowie 01.11.07, 22:08
                > Krzyczała: /ciach/ "Znajdź mi innego tatę!"

                ja tez miałam okazję wysłuchać podobne krzyki i płacze, a także na
                spokojnie powiedziane "mamo, jest mi wstyd, że jest we mnie tyle z
                taty" (a dziecko miało wtedy 5 lat !!)
                • prawie.jak Re: ojcowie 01.11.07, 22:15
                  To okropne. Mój synek też tęskni ale jednocześnie mówi - lepiej nie
                  zapraszać taty, może przecież przyjechać pijany. Najbardziej dobija
                  mnie moja bezsilność.
                  • cathy_bum Re: ojcowie 01.11.07, 22:20
                    Mój ex też jest alkoholikiem ( w tej chwili szczęśliwie po odwyku).
                    Powiedziałam jasno i wprost. "Chcę, żebyś przyjeżdżał do Młodej. Ale
                    przyjedziesz pijany, dziecka nie dostaniesz,a ja wezwę gliny" Raz
                    przyjechał nawalony, złapałam za telefon. Poszedł. Potem zaczął
                    pilnować, żeby być trzeźwym. Choć często oczywiście odwoływał wizyty
                    • prawie.jak Re: ojcowie 01.11.07, 22:43
                      Czytałam Twój wątek o eksie. Nie wiesz co włynęło na zmianę jego
                      zachowania? Ja cały czas mam nadzieję, że mój eks kiedyś osiągnie
                      dno, odbije się od niego i będzie jeszcze dobrym tatą.Pewnie jestem
                      naiwna.
                      • cathy_bum Re: ojcowie 02.11.07, 22:54
                        Na zmianę zachowania mojego ex wpłynęło wiele czynników, niektórych
                        pewnie nawet nie znam. To długa i bolesna historia upadku fajnego w
                        sumie kiedyś faceta, który gdzieś tam jednak odbił się od dna.
                        Chyba. Mam nadzieję. Choć ostatnio mam czasem wątpliwościsad
                        Z różnych przyczyn nie będę szczegółowo tu roztrząsać naszej
                        historii (czy raczej mojego na nią spojrzenia). Jeżeli chcesz
                        pogadać, zapraszam na privasmile Tylko nie zawsze mogę odpisać od
                        razu...
                        • prawie.jak Re: cathy_bum 08.11.07, 00:30
                          Dziękuję.
          • kasiar74 Re: ojcowie 02.11.07, 10:09
            cathy naprawdę fajnie, ze to u ciebie zadziałało, bardzo się cieszę.
            Jeśli chodzi o mnie to mam trochę wrażenie, że i tak wcześniej czy
            później zaprzestanie kontaktów z córką, powiem więcej spodziewałam
            się tego. Mało tego wydaje mi się, że im bardziej ja będę chciała
            tym bardzie on nie będzie chciał. To tak jak te walczące kobiety ,
            które izolują ojców od dzieci bo im zależy, tak tutaj matce zależy
            na kontakcie dziecka z ojcem no to...on ma możliwość zorbienia mi na
            złość kosztem dziecka.
            • a.niech.to Re: ojcowie 02.11.07, 11:41
              kasiar74 napisała:

              > mam trochę wrażenie, że i tak wcześniej czy
              > później zaprzestanie kontaktów z córką, powiem więcej spodziewałam
              > się tego.
              Powiedział Ci to wprost? Ma u mnie szacunek.
              > Mało tego wydaje mi się, że im bardziej ja będę chciała
              > tym bardzie on nie będzie chciał.
              Nie Ty jedna trafiłaś na trefnisia. Mam nieco lepiej, bo dokładnie
              wiem, czego się spodziewać po nim względem dzieci i mnie także,
              zrobi wszystko, by zranić. Będzie kłamał, udawał, manipulował,
              wmawiał, zarzucał, przeinaczał, obarczał winą. Jaki był taki i
              pozostał, a tak pięknie mówił :"Uwierz". Zastanawiałam się kiedyś,
              czy on się mści za moje urojone winy, lecz nie - dobrze bawi, gdy
              krzywdzi. Wyszłam za psychopatę. Szczęśliwie mam dzieci prawie
              dorosłe, co mu kij wytrąciło z ręki, bije w próżnię. Ja już WIEM, co
              dla nas jest dobre, tzn. dla dzieci i dla mnie.
              > To tak jak te walczące kobiety ,
              > tutaj matce zależy
              > na kontakcie dziecka z ojcem no to...on ma możliwość zorbienia mi
              na
              > złość kosztem dziecka.
              Naiwny sposob myślenia, dziecinny, a przede wszystkim prostacki.
              Zdarza się - takie życie. Wyjdzie z szamotaniny ten, kto się w niej
              jakoś połapie.
              • prawie.jak Re: ojcowie 02.11.07, 12:55
                Zdarza się - takie życie. Wyjdzie z szamotaniny ten, kto się w niej
                > jakoś połapie.
                Cholera tylko jak się w tym wszystkim połapać. Przez większość czasu
                trwania naszego małżeństwa słyszłam, że to wszystko moja wina.Byłam
                złą żoną i matką... Jednym słowem do niczego. Odeszłam... Więc facet
                teoretycznie powinien się cieszyć, że uwolnił się od takiej okropnej
                kobiety. Ale to chyba byłoby zbyt proste. Teraz to dopiero jestem
                zła, zrobiłam mu na złość, pokazam swoje ja itp. A on jest taki
                biedny... Chciałby.... Stara się.... Tylko wszyscy przeciwko
                niemu... Przestałam łapać o co w tym chodzi.
                • a.niech.to Re: ojcowie 02.11.07, 13:02
                  Po mojemu facet ściemnia jak da się i jak nie da. Zachowaj jasność
                  umysłu, swój punkt widzenia, pobeczysz sobie, a potem będzie dobrze.
                  Znasz netodę na Tri? Prawdą jest to, co widzimy, w przeciwieństwie
                  do tego, co chcielibyśmy zobaczyć. I tego się trzymaj, czyli traktuj
                  sprawy realistycznie.
                • i33 Re: och po prostu 08.11.07, 07:00
                  ---no bo przecież mówią nam że jesteśmy złe---bo tym chcą nas
                  zmotywować do doskonałości doskonałej...
                  a jak nas nie mają to jednak ----lepsza przesolona zupa niż żadna,
                  lepsza koszula w Dosi uprana---bo naszymi rączkami, lepsza domowa
                  dupcia niż....zarażona---->>>
                  iże jednak doskonalszej nie znajdują i trzeba samemu i ciepełka nie
                  ma---po prostu nie ma nic nawet pokłócić się z kim...
                  • prawie.jak Re: och po prostu 08.11.07, 11:36
                    Wiesz,jest coś co można robić zawsze.Można podręczyć sobie byłą
                    żonę...sad
            • cathy_bum Re: ojcowie 02.11.07, 22:45
              Kasiar, ja wiem dobrze, że czasem się nie da. Sama jestem dzieckiem
              rozwiedzionych rodziców, gdzie mój biologiczny ojciec wypiął się na
              mnie totalnie, mimo ogromnej chęci podtrzymywania więzi przez całą
              jego rodzinę. Z jego bliskimi kontakt mam znakomity, z nim zerowy.

              Z drugiej strony mój ex ma na koncie oświadczenie, że pokryje
              wszelkie koszty utrzymania "tego dziecka", byle by jej i mnie więcej
              nie oglądać. A jednak jakoś się udało. Tak jak powiedziałam: nigdy
              nie wmawiałam Młodej mitów na temat taty. Starałam sie tylko
              powstrzymać jęzor wredny, kiedy totalnie zawalał. Choć nie było
              łatwosad
              Gry dzieckiem "na złość" przeżyłam... No trochę trafiło, jak
              powiedziałam, że swoim zachowaniem i izolacją od Młodej to on mnie
              może co najwyżej życie ułatwić. Jej krzywdę robi.
              Nie namawiam do walki na siłę. Ale też wybrałyśmy świadomie takich
              partnerów i ojców naszych dzieci. Czasem warto odpuścić sobie, być
              mądrzejszą i trochę im pomóc dotrzeć do przybysza z kosmosu, jakim
              im zdaje się własne dziecko. Nic więcej. Walka z wiatrakami jest
              sprawą beznadziejną.
        • chalsia Re: ojcowie 01.11.07, 21:51
          > Raczej zastawia mnie czy na dłużaszą metę (córa ma dopiero 8 lat)
          > ma sens przypominać ojcu, że wypadałoby żeby do dziecka wykręcił.
          > Przypominałam już kilka tygodni temu, zawsze byłam tą która ciągle
          o
          > wszystko zabiegała, zmęczona jestem. Teraz juz po rozwodzie nie
          chcę
          > komuś ciągle mówić co powinien robić, porsić o coś co powinno być
          > natrulane. Chciałam się tylko dowiedzieć co o tym sądzicie.

          Nie zabiegac ale i nie utrudniać (utrudnianie w znaczeniu fizycznego
          przeciwdziałania oraz szeptanej antypropoagandy).
          Układ/więź ojciec-dziecko i jej jakość jest odpowiedzialnością ojca.
          Ponadto - po co w dziecku budować nierealistyczną postać ojca.
    • julka1800 Re: ojcowie 03.11.07, 19:21
      Kasiu, w jezyku moich dzieci to slowo ginie powoli, a ja nie mam juz
      sily tlumaczyc 40letniemu facetowi co powinien ojciec.

      Sytuacja jaka mamy jest bardzo podobna do Twojej.
    • luciii referat mogłabym napisać... może i napiszę 17.11.07, 22:53
      jak będę miała na to troszkę wiecej czasu i spokojniejszą głowę, bom
      właśnie dziś miałam z exem cyrk, choć starałam się i byłąm stonowana
      i stanowcza w rozmowie, to nie potrafię przeboleć jego debilizmu
      myślowego i bólu naszych dzieci
Inne wątki na temat:
Pełna wersja