mary171
03.11.07, 16:01
wczoraj podjełam decyzje o separacji sądowej (niby nie rozwód, ale co to za
róźnica). Wiedziałam, ze to musi nastąpić, że naszego związku nie da się
uratować w ten sposób, a jednak boli jak jasna cholera. Kiepsko sobie teraz
radzę. Spała w ciagu dnia po jakiś tabletkach, teraz jestem otumamiona. Na
wieczór mam winko i spać. No i kawałek suchej bagietki zjadam, aby coś
przegryźć. Jutro wraca od teściów synek i muszę sięwziąść w garść, ale do tego
czasu pozwalam sobie na ból i płacz.