racając do mojego porzedniego wątku

03.11.07, 16:01
wczoraj podjełam decyzje o separacji sądowej (niby nie rozwód, ale co to za
róźnica). Wiedziałam, ze to musi nastąpić, że naszego związku nie da się
uratować w ten sposób, a jednak boli jak jasna cholera. Kiepsko sobie teraz
radzę. Spała w ciagu dnia po jakiś tabletkach, teraz jestem otumamiona. Na
wieczór mam winko i spać. No i kawałek suchej bagietki zjadam, aby coś
przegryźć. Jutro wraca od teściów synek i muszę sięwziąść w garść, ale do tego
czasu pozwalam sobie na ból i płacz.
    • mary171 Re: racając do mojego porzedniego wątku 04.11.07, 08:52
      Powiedzcie jak się rozstać z kimś kogo się mocno kocha. Jak przestać myśleć i co
      zrobić aby nie bolało.
      • tricolour No to się zdecyduj... 04.11.07, 09:34
        ... czego chcesz.

        Jeśli chcesz separacji, to będzie ból, bo taka jest konsekwecja decyzji o rozstaniu.
        • a.niech.to Re: No to się zdecyduj... 04.11.07, 09:51
          Nie każ jej wybierać drogi. Nadrzędną wartością jest cel, choćby sam
          szlak prowadził przez kamieniste ciernie, sądzę, że warto postawić
          na swoim. Zgadzam się, że trzeba mieć wiedzę, czyli jednoznaczną
          decyzję.
          A może i masz rację, że chcesz jej uświadomić, że nic nie ma za
          darmo. Często Cię nie rozumiem.
          • tricolour Ja jej niczego nie każę ... 04.11.07, 10:08
            ... ona sama obiera drogę i cel, a potem skarży się, że boli na tej drodze. Pyta
            co zrobić, by nie bolała ją droga, którą sama wybrała.

            Dobrze jest ponowne przemyśleć decyzję i skorygować albo konsekwentne trwać
            pomimo bólu.
      • a.niech.to Re: racając do mojego porzedniego wątku 04.11.07, 09:47
        Nie będę Cię odsyłać do zlotych rad zamkniętych w archiwum.
        Przypomnę, bo sama nie lubię tam grzebać.
        1. Zrób rachunek "winien - Ma". Jeśli zostajesz z jakąś superatą, to
        w czym rzecz? Zyskałaś, czy to miałabyś opłakiwać?
        a) jak minął wspolnie spędzony czas?
        b) jak wpłynął na Twoje życie?
        c) czy masz w garści coś, co jeszcze może Ci się przydać?
        a-c pytania pomocnicze.
        2. Formuła na ksiedzą "On nie jest dla ciebie", stosuj także wobec
        żonatych.
        3. Na sytuację, gdy miał Cię w nosie "Nie można stracić czegoś,
        czego się nigdy nie miało".
        4. Pożytki z rozstania, są na pewno. Należy dobrze poszukać. Sprawa
        ma tak indywidualny wymiar, że nawet o przykłady trudno, żeby Cię
        błędnie nie zasugerować. No może jeden: nie trzeba golić nóg.
        5. Zajmij się czymś, co lubisz. Drzwi zostały zamknięte, więc się
        już nie oglądaj. Nie grzeb się w cierpieniu; we wszystkim, co
        myślisz i czujesz przyznaj sobie rację.
        6. Wyjdź do ludzi, ale nie na siłę, bo się dodatkowo zmęczysz, a
        remonty duchowe wymagają niejakiej mocy.
        7. Ciało i psyche to jedno, zadbaj więc o pierwsze, pomożesz i duszy.
        8. Nastaw się na to, że będzie bolało. Odkwiczysz, takie życie. To
        jak z dentystą, musi zaboleć, żeby było lepiej.
        9. Cierpliwie odliczaj dni, tnij je na mniejsze odcinki, nawet
        godziny. Cały czas biegnie do przodu, także ten tęsknotu i bólu.
        10. "Przeżyło tylu ludzi na świecie, to i ja przeżyję".
        11. Dobrze się wypłakać, wygadać, wy... - uzupełnij.
        Pozdrawiam

      • ivone7 Re: racając do mojego porzedniego wątku 04.11.07, 10:32
        po prostu musisz siebie pokochac bardziej...tak tak...uswiadomic
        sobie, ze nie zasluzylas na to, zeby przezywac taka krzywde..
        i wbrew pozorom to cie bardzo wzmocni..i bedzie stanowilo pewna
        bariere, przed kolejna krzywda..
        bardzo Ci wspolczuje..bo rozumiem co czujesz..ale ty juz probowalas
        ratowac..samemu nie pociagnie sie tego wozka...
        pozdrawiam..i pamietaj ze taka fajna dziewczyna nie zasluzyla na cos
        takiego...
        • mary171 Tri decyzje o separacji już podjęła, bo nie 04.11.07, 11:04
          mogłam inaczej postąpić. Nie można ratować związku, gdy mąż cały czas mysli o
          tamtej. Ale ból jest. W jakim sensie zostałam porzucona dla tamtej suki (choc
          twierdzi, że znią nie jest i nie wróci, ale czy to prawda).Wierzę w siebie,
          muszę wziąść się w garść. Myślałam tylko, że jak podjeme te decyzje poczuję
          ulgę, a czuję smutek, ból i zlość. Kocham meża i to jest najgorsze. A on głupek
          mówi, że kocha mnie.
          • mary171 Dzieki za wsparcie, wiem, 04.11.07, 11:05
            ze trxeba czasu, ale póki co to boli. Zdrada emocjonalna jest gorsza od
            fizycznej. Zna ją od września i nie może przestac o tej qrwie myśleć, mni kocha
            od 10 lat. Co ona mu dała, czego ja nie mogłam???
            • ivone7 Re: Dzieki za wsparcie, wiem, 04.11.07, 11:10
              droga mary...twoim pierwszym punktem powinno byc nabranie dystansu i
              to zeby wszystko nabralo odp znaczenia...
              ta dziewczyna wcale nie jest qurw....ona mogla byc samotna a twoj
              maz ja uwiodl...
              to on jest ch...bo byl w zwiazku z toba..a szukal innej..
              widzisz jak to zmienia obraz...pomysl to nie ta dziewczyna jest
              winna tylko twoj maz, ktory cie oszukal i zawiodl...ona cie nie
              znala, moze nie wiedziala ze on jest zonaty...a on byl tego
              swiadomy...
              przemysl to...to pierwszy krok do uwolnienia sie od uzaleznienia od
              niego...
              • mary171 Ivone 04.11.07, 12:23
                poznałam ja gdy spotykała sie z naszym kolegą. Dla mnie to szmata. Wiedziaął, że
                m. ma żonę i dziecko. Szuka faceta dla siebie i swojego syna. Zawróciła mu w
                głowie. Mój m. nigdy nie latał za babami. Jasne, że jego tez winię, ale gdyby
                ona sie nie pokazała byłoby inaczej. jego kocham a na kogoś musze swoją złosć i
                nienawiść przelać. Pozostaje on. Może to nieracjonalne, ale tak myślę.
                • ivone7 ale to nie jest sposob... 04.11.07, 12:57
                  mary ty go caly czas idealizujesz....
                  powiem ci wprost nie bylaby ta...bylaby inna...rozumiesz to?
                  ty nie ma o co jej obwiniac...bo ona moglaby latac przed
                  nim..nago..kusic go itd...ale on..powinien byc twardy jak glaz i
                  nawet jesli spojrzal..to powinien odrzucic ta mysl..
                  to nie jest proste zmienic tok myslenia..Twoj szczegolnie..bo to
                  boli najbardziej..ze on czegos szukal..czegos czego nie mial z Toba..
                  i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze uzmyslowienie sobie tego boli
                  najbardziej...bo najlatwiej zrzucic wine na ta trzecia..
                  ale zebys Ty mogla przestac go kochac...musisz powoli zmienic tor
                  myslenia...ze to on byl slaby i kochal cie za malo..albo wcale..albo
                  przynajmniej nie szanowal...
                  ja nie chce cie dolowac...ale taka jest przykra prawda..
                  • a.niech.to Re: ale to nie jest sposob... 04.11.07, 13:10
                    ivone7 napisała:

                    > to nie jest proste zmienic tok myslenia..Twoj szczegolnie..bo to
                    > boli najbardziej..ze on czegos szukal..czegos czego nie mial z
                    Toba..
                    > i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze uzmyslowienie sobie tego boli
                    > najbardziej...bo najlatwiej zrzucic wine na ta trzecia.
                    Lepsze to niż sobie ją zarzucić na bary, potem samobiczowanie,
                    wieloletnie posty, nie wymieniam dalej, bo na to głowa mała. A czy w
                    ogóle ma sens tropienie winnego? Sądzę, że nie. Owszem, należy
                    zrozumieć sytuację, motywy uczestników, a nade wszystko - siebie
                    samą. Później podjąć wyważoną decyzję o ewentualnym rozejściu. Nie
                    ma winnych, nie potrzeba kary. Masz wolne ręce, możesz zrobić, co
                    zechcesz. Nie oceniaj, co nie wyklucza konieczności zrozumienia
                    faktów.
                    > taka jest przykra prawda..
                    Prawda jest po pierwsze - prawdziwa.
                    • ivone7 Re: ale to nie jest sposob... 04.11.07, 13:20
                      masz racje...
                      prawda jest prawdziwa..i nalezy po prostu ja przyjac do wiadomosci..
            • a.niech.to Re: Dzieki za wsparcie, wiem, 04.11.07, 12:54
              mary171 napisała:

              > Co ona mu dała, czego ja nie mogłam???
              Nie porównuj się z nią, nie staraj sprostać mężowskim
              wymaganiom/oczekiwaniom. Jedno, co musisz, to BYĆ SOBĄ. To nie tylko
              warunek konieczny stworzenia udanego związku, lecz duuuuuużo więcej -
              zachowania zdrowia psychicznego.
          • tricolour Skoro sie kochacie, to po co separacja? 04.11.07, 11:13
            Może zraniona duma Cie unosi i chcesz pokazać pazurki? No... na forum mamy także
            panie, które po rozwodzie żałują, że sie rozwiodły... bo nadal kochają i chcą
            wrócić.

            Tyle, że mąż juz nie chce...
            • mary171 Re: Skoro sie kochacie, to po co separacja? 04.11.07, 12:20
              Tri napisałam mąż cały czas o niej myśli, i niejest pewny co do niej czuje. To
              było widać jak byliśmy razem, ale dopiero teraz się przyznał. Mowi, że chce o
              niej zapomnieć ale nie potrafi. Nie mogę być z nim jak myśli o innej. To chyba
              zrozumiałe.
              • tricolour Twój mąz tyle myśli ile myśli... 04.11.07, 12:28
                ... a Tobie wydaje się, że mysli cały czas. Poza tym co z tego, że mysli? Chcesz
                kierować myślami męża - tego lub nastepnego?

                Mąz sie przyznał i szuka rozwiązania... chcesz przekreślić małżeństwo, to Twoja
                rzecz. W drugim bedzie inaczej? Przywiążesz myśli kolejego męża do siebie powrozem?
                • mary171 Tri nie rozumiem Cię, 04.11.07, 14:21
                  on powiedział, że nie jest pewny czy ją kocha. jak można budować i ratować
                  małżeństwo skoro myśli się o kimś innym. Przyznał, że się kompeltnie pogubił. Od
                  marca trwa ta jazda. Robiliśmy już sobie przerwy. Skoro tak długo on siedzi mu w
                  głowie, to musi to być silne uczucie. Noe mogę być z mężczyzna, który cały czas
                  będąc ze mną myśli o kobiecie, z którą mnie zdradził. Nie chce rozwalać zwiazku,
                  ja zrobilam wszystko aby ten związek ratować. Ale ja sama nie dam rady bo wina,
                  że było źle leży po obu stronach. Dlatego chcę separacji a nie rozwodu póki co.
    • mary171 Wieczorem 04.11.07, 15:50
      ma przyjechać mąż, chcemy razem powiedzieć o tym dziecku. Boję się synek ma 6
      lat i jak tylko kiedyś rozmaialiśmy i powiedziałam mu, że czasami rodzice sie
      rozchodzą (czysto teoretyczna rozmwa była) to ze łzami w oczkach spytał "ale wy
      się nie rozstaniecie bo sie kochacie, prawda?" Boję sie jak on to przeżyje i
      boje się, że nie będę wystarczajaco silna przy nim. A muszę, aby go wspierać...
      • ivone7 Re: Wieczorem 04.11.07, 16:07
        najwazniejsze przy takiej rozmowie, zeby zapewnic malca, ze wasza milosc do
        niego sie nie zmieni..
        aaa i nie probuj byc kims..kim nie jestes..falsz bedzie widoczny..powiedzcie,
        ze to sa sprawy miedzy doroslymi, ze to nie dziecka wina...jesli poplaczesz, to
        powiedz ze tobie tez jest ciezko..ale tak bedzie lepiej..
        powodzenia
        • mary171 dzięki tak chcę zrobić, tylko to takie trudne. 04.11.07, 16:22
          • ivone7 Re: dzięki tak chcę zrobić, tylko to takie trudne 04.11.07, 16:51
            dlatego zycze powodzenia..
Pełna wersja