Zycie w trojkacie ja ,on i zona

05.11.07, 04:05
mam 27 lat moj partner ma 30 lat i rozwodzi sie bardzo mi na
nim zalezy problem polega na tym ze on bardzo chce sie przyjaznic
ze swoja byla zona twierdzi ze juz od dawna sa przyjaciolmi i gdy
jej sie cos dzieje a jej obecny partner nie moze jej pomoc to
dzwoni do mojego obecnego faceta ??? Mam pytanie czy to jest
normalne ???? (on twierdzi ze tak ) i czy powinnam sie na to godzic
mi sie to nie podoba poniewaz jakos sobie nie wyobrazam ze siedzimy
sobie razem ona dzwoni a on leci jej pomoc. Pwiedzialam mu ze mi
sie to nie podoba i zeby wybieral czy woli byc jej przyjacielem czy
moim facetam...wybral ja....Czy jest sesn dalej bycia w takim
zwiazku przeciez ona powinnasobie radzic sama i prowadzic wlasne
zycie jakos nie umiem tego zrozumiec POMOCY!!!!
    • milkachocolate Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 05:26
      to ty nie radzisz sobie z wlasnymi uczuciami a nie on , no i chyba nie kocha cie
      tak mocno skoro odszedl, ale jak ma kochac kogos kto kaze wybierac miedzy
      miloscia a przyjaźnią??? czasami to drugie jest wazniejsze bo nie zawsze jak
      jest milosc jest pprzyjaźń. i owszem przyjaźn miedzy rozwiedzionymi malzonkami
      jest mozliwa i ja zawsze podziwiam takich ludzi.
      • wania46 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 07:13
        Wyglada na to,ze na pierwszym miejscu jest piwo,potem dlugo,dlugo nic,zona i na
        deser Ty
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10984&w=71521709
    • plujeczka Re: dobra rada 05.11.07, 07:38
      witaj! nie bardzo mogę Ci cokolwiek poradzic, jest to bez watpienia
      bardzo trudna sytuacja , wydaje mi się ,że jeszcze nie wygasły
      miedzy dwojgiem ludzi uczucia, zzdaje sie ,że zawsze bedziesz ta
      trzecią a to bardzo trudna rola.Poza tym ja sama jestem pełna
      szacunku dla ludzi , którzy po rozwodzie umieja się ze soba
      przyjaxnic, mnie sie to nie udaje. Pozdrawiam i zycze Ci owocnych
      rowiazań tego problemu.
    • a.niech.to Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 08:25
      Nie potrafią pojąć, z jakiego powodu i po co rozwodzą się ludzie
      potrafiący być dla siebie przyjaciółmi. Dałabym wprost głowę, że na
      tak silnym gruncie wszystko da się osadzić i wszystko naprawić.
      Problem interesuje mnie czysto teoretycznie, bo nie spotkałam takiej
      pary, która umiałaby darzyć się wzajemną przyjaźnią, a zarazem
      wspólne życie w obrębie małżeństwa leżałoby poza jej możliwościami.
      Interesujące.
      • turzyca Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 17:05
        Ja spotkalam taka pare. Maja doroslego syna, przez pewien czas po rozwodzie (ale
        nie bezposrednio po) mieszkali ze soba ze wzgledu na niego. On sie powtornie
        ozenil, ona nie. Moga na siebie liczyc w wiekszosci sytuacji zyciowych.

        Zrozumialam ich dopiero wtedy, gdy przemieszkalam kilka miesiecy z moim
        najblizszym przyjacielem. Naprawde nie mam blizszej od Niego osoby poza rodzina,
        ale wspolne mieszkanie bylo udreka. W ogole nadmiar naszego towarzystwa nam
        przeszkadza, ale z drugiej strony zyc bez siebie nie umiemy. Gdybysmy sie w
        sobie zakochali to pewnie bylibysmy taka para, ktora sie rozeszla, a pozostaje w
        przyjazni.
    • tricolour Sytuacja nie jest trudna tylko łatwa... 05.11.07, 09:02
      ... postawiłaś faceta przed wyborem, a facet wybrał żonę, co jest jasne, bo żona
      ważniejsza od kochanki.

      Sytuacja jest prosta: nowe związki tworzy się po wygasnięciu starych czyli
      najpierw rozwód (zakończony, a nie w trakcie, bo to NIC NIE ZNACZY), potem ze
      dwa lata rekonwalescencji, a na końcu oczy szeroko otwarte na nowe znajomości.

      Próba przejścia z klasy pierwszej do ostatniej kończy sie fatalnie...
      • to.ja.kas Re: Sytuacja nie jest trudna tylko łatwa... 05.11.07, 10:03
        Moja siostra przyjazni sie ze swoim eks małzonkiem. Zadno nie
        załozyło powaznego zwiazku jeszcze (od rozwodu minęło juz kilka
        lat). I zadno sie nie pali. Natomiast przyjazn jest dla nich bardzo
        wazna i czesto sobie pomagaja w róznych sytuacjach.
        O ile znam siostre i jej eksa (a znam dobrze) to jakby ktoremus z
        nich ktos postawił dylemat ja albo przyjazn z eksem/eksia -
        usłyszałby "przykro mi, ale musimy sie rozstac"
        I to nie chodzi o milosc bo kochac to sie oni nie kochaja na bank,
        ale własnie o przyjazn i wiele wspolnego ktore ich łaczy.
        Rozumiem ich. Sama z byłym narzeczonym mam tak dobre relacje ale na
        szczescie nasi partnerzy nie sa zazdrosni i nie powoduja napiec na
        linii ja-eks.

        Takze on wcale ale to wcale nie musi kochac zony, ani zona jego, ale
        relacje ludzkie to nie tylko milosc - nienawisc - obojetnosc. Czesto
        jest jeszcze przyjazn - uczucie równie cenne i silne.
        • z_mazur Re: Sytuacja nie jest trudna tylko łatwa... 05.11.07, 10:20
          Ja tylko dodam, że jakby mi osoba, z którą jestem, stawiała warunki
          albo..., albo..., to by przestała być osobą z którą jestem.

          I to niezależnie od tego czy chodziłoby o przyjaźń z moją byłą żoną,
          aktualnym przyjacielem, czy jeszcze inny podobny wybór.
          • to.ja.kas Re: Sytuacja nie jest trudna tylko łatwa... 05.11.07, 10:23
            dokładnie o to chodzi.
            tez sobie nie pozwoliłabym na takie stawianie warunków.
      • julka1800 Re: Sytuacja nie jest trudna tylko łatwa... 06.11.07, 15:15
        Cytuje Tri:
        "Sytuacja jest prosta: nowe związki tworzy się po wygasnięciu
        starych czyli najpierw rozwód (zakończony, a nie w trakcie, bo to
        NIC NIE ZNACZY), potem ze dwa lata rekonwalescencji, a na końcu oczy
        szeroko otwarte na nowe znajomości."

        Idealne rozwiazanie. Pytanie tylko czy zycie "pisze" idealne
        scenariusze. Wtedy nie byloby takich postów, jak ten autorki.

        Dowam jeszcze ze owe dwa lata to czas na odkochanie się,
        skuteczne, ... lub odwrotnie na ew zejscie, bo tak tez bywa.
    • mysz1059 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 12:30
      czyli rozumiem ze mam mu na to pozwolic.....siedzimy razem u mnie
      dzwoni ona i prosi go zeby po nia przyjechal do pracy bo nie mam
      czym wrocic do domu ...kurde ma swojego faceta dlaczego on nie moze
      po nia przyjechac ?? sa pociagi sa taksowki ??? zawsze wydawalo mi
      sie ze po to jest sie z kims zeby zawsze na niego liczyc skoro ona
      ma swojego faceta dlaczego prosi o cos bylego meza dla mnie to juz
      chyba cos wiecej niz przyjazn dodam tylko ze ja wracam z pracy o 23
      a on po mnie nie przyjezdza bo mieszka poza wawa i jakos sie o mnie
      nie martwize wracam pozno sama do domu ale ona biedna .....jak mam
      sobie to wyobrazac w przyszlosci ze bedziemy siedziec razem ona
      zadzwoni a ten juz leci???? troche to dla mnie chore nawet przyjazn
      ma swoje granice
      • samaosia Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 12:38
        Oni jeszcze sie kochają. Pewnie wrócą do siebie. I ty nic z tym nie będziesz
        mogła zrobić. Przykro mi. Tak to wygląda w moich oczach, chociaż ja mam spaczoną
        ostatnio percepcję. wink
      • z_mazur Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 12:38
        Jeśli Ci coś nie pasuje w związku to wyraź swoją opinię na ten temat.
        To się nazywa wyznaczanie granic. Partner ma prawo zareagować na
        wyznaczane przez Ciebie granice, jego reakcja powinna Ci wiele
        powiedzieć na temat tego w jaki sposób on traktuje Ciebie, Twoje
        uczucia, granice które stawiasz, a przez to jak traktuje wasz
        związek.

        Jeśli spojrzysz na to pod tym kątem, to znasz odpowiedzi na
        większość nurtujących Cię kwestii. Czy on mnie szanuje? Czy szanuje
        moje uczucia i emocje? Jak uzmysłowisz sobie, że znasz odpowiedzi na
        te pytania, to najprawdopodobniej pojawi się inne pytanie: Czy ten
        związek ma w takim razie sens?
      • anja_pl Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 12:39
        wiele jest w tobie goryczy,
        ale mam wrażenie, że wiesz, że on traktuje cię jako zapchaj dziurę,
        jako kogoś, o kogo nie warto zabiegać, bo jest, bo zawsze będzie, bo
        kocha...
        gdyby mnie tak traktowano, skończyłabym taką znajomość, przyjaźń,
        przyjaźnia i może byc bardzo ważna, ale miłość powinna byc trochę
        wyżej,
        ultimatum żadnego bym nie stawiała, tylko zakończyła znajomość,

        • to.ja.kas Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 12:50
          Bardzo sensownie napisał Mazur.
          Nie ma znaczenia czy on ją odwiezie czy przywiezie. Znaczenie ma jak
          traktuje Ciebie. I to powinno Cie zastanawiac.

          Nie zgodze sie, ze po Twoim poscie mozna wywnioskowac kogo on kocha.
          Nic nie mozna. Moze kochac Ciebie, moze ja (to po co sie rozwodzi?)
          a moze siebie tylko?
          Moze jestes osobą która traktuje jak klin (słowo "zapchajdziura"
          jest dla mnie niesmaczne wiec go nie uzyję) a moze Cie kocha tylko
          komunikacja Wam padła? Moze on nie wie co czujesz bo zamiast rozmowy
          postwiłas ultimatumm.
          A ja na ultimatum zareagowałabym tak jak Twój.
          • mysz1059 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 13:16
            rozumiem ze sa rzyjaciolmi ze rozmawiaja ze soba itp. ale dlaczego
            on ma jej pomagac ? czy ona nie honoru ? mialam faceta przez 4 lata
            mieszkalismy razem i bylismy zareczeni ale rostalismy sie i mimo ze
            rozmawiamy czesto ze soba ja jakos nie wyobrazam sobie prosic
            bylego faceta o pomoc skoro teraz mam obecnego ? Radze sobier sama
            bo nie zawsze moj obecny facet moze byc przy mnie ale nigdy nie
            poprosilabym raczej bylego faceta zeby po mnie przyjechal czy
            zrobil dla mnie cokolwiek takiego chybawolalbym taksowke albo
            autobus. Wydaje mi sie ze sa pewne granice przyjazni rozumiem
            zepsul jej sie samochod i dzwoni zeby jej pomogl bo jej facet np .
            jest w pracy cos naglego nieprzewidzianego ale ile razy ona bedzie
            go wykorzystywac po to zeby ja przywiozl z pracy ? Wielu ludzi
            dojezdza do pracy czasem wiele kilometrow i co i sobie jakos radza
            zwlaszcza ze ona ma samochod tylko ze nie jezdzi nim do pracy bo
            sie boi on oczywiscie ja rozumie tylko jak ja mam to rozumiec?????
            a kto mnie zrozumie i to co ja czuje???. Jak mu to wytlumaczyc ????
            Co mam robic ????? Co bedzie kiedy bedziemy potrzebowac go obie ????
            • wania46 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 13:25
              Ja mysle ,ze problem tkwi jednak w tych piwach...Bo z Was dwoch (kobiet) to on
              najbardziej lubi sie napic piwa a Wy tylko generujecie problemy)
              On jest z tych co nie chca wiedziec co Ty czujesz.
              • a.niech.to Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 15:50
                wania46 napisała:

                > On jest z tych co nie chca wiedziec co Ty czujesz.
                Powiem więcej; może czerpać jakąś chorą satysfakcję z jej cierpienia
                a może i obu kobiet. Taki lubi się przyglądać w milczeniu, jak
                skręcają sią z bólu jego ofiary. Jeśli się nie nachłepce natlenionej
                krwi w dostateczny sposób, sięgnie po manipulację, żeby tylko
                zaspokoić swoje dzikie żądze kosztem najprawdziwszych uczuć innych.
                Im one bardziej placzą, tym taki się głośniej śmieje.
                • to.ja.kas O matko???? 05.11.07, 15:53
                  Naczytałas sie S.Kinga czy Knootza????
                  • a.niech.to Re: O matko???? 05.11.07, 16:43
                    Mniszkówny i poezji miłosnej na Beju.
              • mysz1059 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 00:42
                ja
                nie zdazylo sie zeby ona zadzwonila i zebys ty pojechal jej w czyms
                pomoc
                on
                uprzedzam fakty
                ja
                fakt zadzwonila w piatek ale sie udalo bo zostales u mnie i co i
                poradzila sobie jakos bez ciebie

                on
                nie

                ja
                co nie?

                on
                nie poradzila sobie

                ja
                to co zrobila?

                on
                mialem ja wyciagnac z trudnej imprezy z jej szefami

                ja
                rozumiem ze czasem moze sie cos komus przydazyc ale wyciaganie jej
                z imprezy to blahy powod

                on
                to nie byl blahy powod

                ja
                ona nie jest dzieckiem powinna umiec sama sobie radzic w takich
                sytuacjach

                ja
                a co sila ja tam trzymali?

                on
                wrocila do domu o 8 rano bo tamci sie uparli ze nie musi wracac do
                domu wczesniej bo dadza jej wolne i odwioza taksowka
                on
                a ona nie bardzo mogla cos zrobic bo szefostwo bylo najebane na
                maksa
                ja
                ona nie ma 5lat i nikt jej tam sila nie trzymal jest dorosla i
                gdyby naprawde chciala to by wyszla

                on
                tak a nastepnego dnia ie miala by pracy

                ja
                a co bys zrobil jak bys po nia pojechal?

                on
                powiedzial by ze kolega po nia przyjechal i wyszal

                ja
                i tak mogla powiedzec ze przyjechala po nia taksowka i ze musi juz
                isc

                ja
                dla mnie jej zachowanie jest dziecinne
                ja
                jesli ktos chce wyjsc to ladnie sie zegna i wychodzi


                mniej wiecej wlasnie to tak wyglada jej zachowanie jest dziecinnne
                gdyby chciala wyjsc to by wyszla ciekawe czy gdyby chcieli ja
                bzyknac to tez by sie dala bo praca.... i czy by tez nie wyszla nie
                mowiac o tym ze jej facet nie mogl przyjechac bo nie mial czym moim
                zdaniem po pierwsze powinna pomyslec wczesniej o tym jak wroci do
                domu a po drugie jej facet mogl pozyczyc od kogos samochod albo
                pojechac taksowka


                • z_mazur Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 07:27
                  A zastanaawiałaś się dlaczego facet żony (piszesz cały czas, że ma
                  takowego) nie jest o nią zazdrosny?
                  • mysz1059 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 11:30
                    jej obecny partner nie jest o nia zazdrosny bo podobno rozumie ich
                    przyjazn
                    • z_mazur Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 11:54
                      mysz1059 napisała:

                      > jej obecny partner nie jest o nia zazdrosny bo podobno rozumie ich
                      > przyjazn

                      I to nie daje Ci do myślenia?
                      Czyli jednak można coś takiego zrozumieć. smile
                      Pytanie, czy to on rozumiejąc robi błąd, czy Ty nie rozumiejąc?
    • z_mazur Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 13:26
      Ale co ma być w tym nienormalnego?
      Rozumiem, że do tej pory nie było takiej sytuacji w której on
      musiałby wybierać pomiędzy wami. Jeśli tak rzeczywiście jest to
      niepotrzebnie projektujesz pewne sytuacje. Porozmawiaj z nim o
      swoicjh obawach i lękach, i zobacz jaka będzie jego reakcja. Tu nie
      znajdziesz odpowiedzi na takie pytanie, bo relacje międzyludzkie są
      bardzo różnorodne i ciężko tu jednoznacznie mówić o normalności,
      albo nienormalności.
    • chalsia autorka dodaje więcej szczegółów 05.11.07, 13:57
      tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=70625135&a=70625135&v=2&wv.x=0
      • to.ja.kas Re: autorka dodaje więcej szczegółów 05.11.07, 14:05
        Dziecinada.
        Poki w gre bedzie wchodziła ambicja by dokopac jeszcze niebyłej
        zonie, tylko pokazac "ja tu rządze" póty ten związek bedzie wygladał
        jak strefa działań wojennych.
        Głupota, dziecinada i wlka kto kogo. A potem płacz, bo on wolał
        eksie, albo wyprowadził sie po ultimatum.

        Kobieto otrzasnij się.
        Związek to nie wojna, ba nawet nie polityka, to ma byc przyjemnosc -
        dla obojga. A jak sie stawia ultimatum to trzeba byc przygotowanym
        róznież na niemiłe niespodzianki.
        • a.niech.to Re: autorka dodaje więcej szczegółów 05.11.07, 16:44
          to.ja.kas napisała:

          > jak sie stawia ultimatum to trzeba byc przygotowanym
          > róznież na niemiłe niespodzianki.
          Kiedy się chce wszytsko, można dostać nic.
      • movisz Re: autorka dodaje więcej szczegółów 05.11.07, 17:47
        Po przeczytaniu tych dodatkowych szczegolow sprawy oczywiscie nie
        zmieniam swojego stanowiska ale dodalabym moze ze calkiem niezlym
        pomyslem byloby w sposob grzeczny napisac do niej na gg ze w
        obecnym momencie nie czujesz sie dobrze w waszym zwiazku kiedy ona
        prosi twojego chlopaka o przyslugi. Moze i nie masz podstaw byc
        zazdrosna ale jestes, dlatego prosisz ja by nie absorbowala twojego
        chlopaka swoimi sprawami.
        I teraz nalezy poczekac czy pojdzie ci na reke czy zrobi wbrew.
        Polecalabym byc konsekwentna.
        • a.niech.to Re: autorka dodaje więcej szczegółów 06.11.07, 06:59
          Miałaby przed exią zająć pozycję petenta? Nie uchodzi. To pachnie
          podchodami na bagnistym terenie.
          Ponadto pod ręką ma faceta i to on odpowiada za swoją działkę w
          związku, więc jego za łeb - ulitimatum.
    • movisz Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 17:31
      Zakladam ze oni nie maja wspolnych dzieci bo nie wspominasz
      o tym. To by zmienilo moje podejscie do sprawy.
      Zatem nie maja dzieci czyli praktycznie nic ich nie powinno
      laczyc po rozwodzie. I w tym momencie wszystko jedno czy
      sa tylko przyjaciolmi czy nie uwazam ze jakby on byl mocno
      zaangazowany w wasz zwiazek to liczylby sie z twoimi uczuciami.
      i watpliwosciami. Wszystko jedno czy mialabys racje czy nie.
      W tym wypadku wychodzi ze wazniejsze jest co jego ex chce
      anizeli co ty chcesz. Zreszta powiedzial ci ze wybiera wozenie jej
      anizeli to co ty chcesz. Wydaje mi sie ze jasno sformuowal jakie
      widzi miejsce w tym zwiazku dla ciebie. Nizej anizeli swojej ex.
      Nie zaluj go. Zadna strata. Szukaj chlopaka ktory bedzie sie
      liczyl z twoim zdaniem i cie szanowal bo bedziesz sie ciagle
      czula lekcewazona w takim zwiazku. A na dluzsza mete i tak
      nie bedzie to pracowac.
    • aron95 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 19:31
      To jest gra między małżonkami gdzie uczucia jeszcze nie wygasły .
      On ma laskę, to ona ma faceta on to, to ona tamto itp . itd
      Zerwij to i trzymaj się na boku jak Cie kocha i myśli poważnie to bedzie
      zabiegał , tylko nie wracaj przed ich rozwodem .
      • wania46 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 05.11.07, 20:51
        a ja dalej bede powtarzac: problem jest w piwie...)facet wypija 6-8 piw co wieczor
        • a.niech.to Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 07:06
          Mówisz o równoległym problemie. Facet tyle w siebie wlewa i
          pozostaje trzeźwy? Ona jest ślepa, wiadomo czemu. Beknie.
          • wania46 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 07:13
            Niestety to nie jest rownolegly problem.Autorka watku otrzymala na zalinkowanym
            forum rozsadna odpowiedz.Gdyby nie inne detale myslalabym,ze to pisze aktualna
            "milosc" mojego meza.
            • aron95 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 08:01
              Ja tez mam nieraz odczucie że tu moja ex napisała . Sytuacje nasze się powielają
              i nie ma sie co przejmować .
              A w końcu co nas ex obchodzą ???
              • ladyhawke12 Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 08:53
                Kobieto ile ty masz lat, bo z tego co piszesz, to ty zachowujesz sie jak 5-cio letnie dziecko. Nie dość ,że jak dziecko, to slepe i głuche, moge ci tylko współczuc, ale przeciez nie o to chodzi. Otrząsnij sie, możesz jeszcze odzyskać i wzrok i słuch, uwolnij sie, to nie jest przecież jedyny facet na świecie, jak aron napisał odejdź, ja bym dodała i nie wracaj nigdy, facet sie nie zmieni, a ty zostalas wplatana w jaks idotyczna rozgrywke. zamiast stawiac gosciowi warunki, poprostu powiedz mu papa.
                • sylwiamich Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 09:05
                  Ja też tak uważam.Byłam w podobnym układzie....I nie ma znaczenia
                  czy to rozgrywki pomiędzy malżonkami, przyjażń, czy cokolwiek
                  innego.Stawiając hipotezę można ją zaraz podważyć, obalić.Odejdż bo
                  sie w tym żle czujesz i nie spełnia ten układ Twoich wymagań.
    • z.odzysku To kwestia Twojego zaufania... 06.11.07, 09:05
      ... do partnera.
      Facet otwarcie powiedział, że chce się przyjaźnić ze swoją byłą.
      Jeśli twierdzi, że od dawna są przyjaciółmi, to dlaczego mu nie
      wierzysz? Nie doceniasz szczerości?

      Stawianie mu wyboru: albo Ty albo przyjaźń z ex (którą zna dłużej od
      Ciebie) to cios poniżej pasa. Wcale się dziwię, że w tym momencie
      facet podziękował Ci za znajomość.
      Z tego co piszesz, wygląda, że szalejesz z zazdrości. A zazdrość
      niestety nie jest dobrym doradcą (nie rozwijając tematu). Facet to
      zauważył i, przewidując konsekwencje tej Twojej zazdrości, uprzejmie
      Ci podziękował. Zrobiłbym na jego miejscu to samo.
      • anja_pl a może 06.11.07, 09:18
        między byłymi małżonkami jest rozgrywka kto kogo bardziej?
        ona ma faceta i on ma kobietę, bo ja jej/jemu pokażę i nie ma to nic
        wspólnego z jakimkolwiek uczuciem do aktualnych partnerów?

        tylko zwykła rywalizacja czy próba dokopania tej/temu drugiemu?
        a że kosztem innego człowieka, trudno, nie ma wojny bez ofiar...

        uciakałabymz układu aż miło...
        • z.odzysku Re: a może 06.11.07, 09:29
          anja_pl napisała:
          > między byłymi małżonkami jest rozgrywka kto kogo bardziej?
          > ona ma faceta i on ma kobietę, bo ja jej/jemu pokażę i nie ma to
          > nic wspólnego z jakimkolwiek uczuciem do aktualnych partnerów?
          > tylko zwykła rywalizacja czy próba dokopania tej/temu drugiemu?
          > a że kosztem innego człowieka, trudno, nie ma wojny bez ofiar...

          To jest możliwe. Jednak tego nie wiemy, bo autorka o tym nie pisze.
          Zresztą, jeśli tak faktycznie jest, to pewnie jej facet wcale się
          przed nią tym nie chwali. Ale wtedy to absolutnie chory układ, z
          którego czym prędzej trzeba wiać, zanim autorka wątku zaangażuje się
          jeszcze bardziej.
      • mysz1059 Re: To kwestia Twojego zaufania... 06.11.07, 11:24
        > ... do partnera.
        > Facet otwarcie powiedział, że chce się przyjaźnić ze swoją byłą.
        > Jeśli twierdzi, że od dawna są przyjaciółmi, to dlaczego mu nie
        > wierzysz? Nie doceniasz szczerości?
        >
        > Stawianie mu wyboru: albo Ty albo przyjaźń z ex (którą zna dłużej
        od
        > Ciebie) to cios poniżej pasa. Wcale się dziwię, że w tym momencie
        > facet podziękował Ci za znajomość.




        Chcialabym zeby kazde z nich zylo wlasnym zyciem. Rozumiem ze
        czasem trzeba pomuc ale nie chce zyc w trojkacie czekam czy cos sie
        zmieni bo kocham ale moze nie na tyle zeby to zrozumiec. Pomoc a
        wykorzystywanie bylego meza top roznica i wygoda bo on z nia tylko
        nie spi bo sie nie kochaja i ona zawsze moze na niego liczyc
        sszkoda ze nie na obecnego partnera to w takim razie po co z nim
        jest skoro facet nie umie jej pomuc
      • cathy_bum Re: To kwestia Twojego zaufania... 06.11.07, 11:51
        Kiedy się wchodzi w związek z kimś, kto ma "na koncie" ex, nie można
        zamykać oczu na fakt istnienia byłego partnera. I potencjalnych
        relacji między byłymi małżonkami. Stawianie przed wyborem: albo ja,
        albo ona nie jest tu dobrą strategią.
        Nie przyjaźnię się z moim exem, ale utrzymujemy teraz poprawne
        stosunki. Ex często bywa z córką w moim mieszkaniu pod moją
        nieobecność. Zdarza nam się po ludzku pogadać, być może (kiedy rany
        się trochę lepiej zagoją) nawiążemy bardziej przyjacielskie relacje
        też. Gdyby nowy partner zaczął się o te relacje burzyć, uznałabym to
        za ogromny brak zaufania do mnie. Poważnie bym się zastanowiła nad
        sensem takiego układu.
        Z drugiej strony przyjaźń z ex ma swoje granice. I rozumiem, że
        zachowanie Twojego partnera może Cię czasem burzyć. Tak naprawdę
        chyba boisz się, że między nimi nadal coś jest i że ona chce Ci go
        odebrać. Nie czujesz się wcale pewnie w swoim związku. Ale złość i
        zakazy nie rozwiążą problemu. To nie dziecko, któremu każesz się
        przenieść do Twojej piaskownicy. Gwałtowne reakcje tylko utrudniają
        sprawę.
        Dodam jeszcze jedno, niezbyt przyjemne. Jestem ex żoną alkoholika.
        Codzienne duże ilości alkoholu to jest problem. Ale ja nie o tym.
        Alkoholicy mają często skłonność do powierzchownych relacji
        uczuciowych, "trzymania kilku srok za ogon". Jak mówił mój
        terapeuta, na tyle boją się głębszej relacji, że lubią
        mieć "odwody".
    • mysz1059 Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 06.11.07, 10:08
      Chodzi mi o to zeby nie wykorzystywala go zeby miala swoje zycie i
      byla bardziej samodzielna. Rozumiem zepsuje sie jej samochod dzwoni
      on jedzie ok ale wyciaganie kogos z imprezy to dla mnie blahy powod
      zwlaszcza ze mogla poprostu zadzwonic po taksowke w dodatku nikt
      jej tam sila nie trzymal. Zastanawiam sie dlaczego jej facet nie
      mogl tego zrobic wkoncu to z nim teraz zyje a on jakos powinien sie
      wykazac bo to ze nie mial czym po nia pojechac to troche naciagane
      wytlumaczenie.
      Wydaje mi sie ze sa pewne granice moze niektorzy pomysla ze jestem
      zazdrosna mooze ? nie znam nikogo z moich znajomych ktorzy zgodzili
      by sie na cos takiego poprostu nie lubie sie dzielic osoba ktora
      kocham zwlaszcza z byla zona.Poprostu nie chce zeby byla ciagle
      onecna w jego zyciu bo co to za roznica czy sa malzenstwem czy nie
      skoro ona prosi go o wszystko a on wszystko robi kupuje i wozi jej
      nawet papierosy bo jeje sie wyjsc nie chce a nie mieszkaja blisko
      gdzie tu granica????????? Jak wyobrazacie sobie wasze zycie w
      takiej sytuacji ??? Czy uwazacie ze rozmowa z nia cos pomoze ? Jego
      zona ma 27 lat a zachowuje sie jakbym miala 5. Uwazam ze dwoje
      ludzi ktorzy sa ze soba powinni byc dla siebie najwazniejsi bo
      przeciez to oni beda zyc razem a nie on z byla zona to oni powinni
      liczyc na siebie na wzajem a nie ona na bylego meza. Wynkia z tego
      ze on najlepiej by sie czul gdyby mogl sie nami obydwoma opiekowac.
      • tricolour Obawiam się, że to nie ona ma 5 lat... 06.11.07, 10:38
        ... a Ty i Twoje dorastanie odbędzie się kosztem obecnego partnera.

        Nie chcesz przyjąć do wiadomości, że Twój facet ma żonę, a Ty jesteś kochanką.
        Tak jest w świetle prawa i tak wynika z jego zachowania. Żona dzwoni nawet w
        błahej sprawie, Ty idziesz na bok.

        "Wynika z tego ze on najlepiej by sie czul gdyby mógł sie nami obydwoma
        opiekować" - Podejrzewam, że facet chce sie opiekować żoną. Ale ją traci, to Ty
        robisz za materac. Także do miękkiego lądowania, bo nie ma nic przyjemniejszego
        od zabezpieczonych odwodów...
        • mysz1059 Re: Obawiam się, że to nie ona ma 5 lat... 06.11.07, 11:16
          skoro sie rozwodza to ona jest raczej jego byla zona nie mieszkaja
          juz razem 1,5 roku bo ona sie wyprowadzila do innnego faceta wiec
          nie jestem materacem dla niego dla mnie robi wszystko o co go
          poprosze o ile moze tylko jakos nie wyobrazam sobie ze mieszkamy
          razem ona do niego dzwoni o 23 zeby cos dla niej zrobil i on jedzie
          • ladyhawke12 Obawiam się, że Tri ma racje 06.11.07, 11:43
            Kobieto ocknij się, pisałam juz wyzej, co o tym myślę, Ty nadal udajesz,że nie widzisz i nie słyszysz tego co sie do Ciebie mówi. A i jeszcze jedno, ortografia, wypadało by jednak ja na swoje lata troszke sie postarac, chyba,ze jestes młodą siksa, która udaje,ze jest starsza, bo sposób w jaki piszesz i jakie masz problemy głównie chyba z soba, swiadcza o tym
          • marek_gazeta Re: Obawiam się, że to nie ona ma 5 lat... 06.11.07, 11:54
            Rozwodzą się, ale się rozwieść nie mogą? ("ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą")

            Bywa, że małżeństwo i kilka razy podchodzi do rozwodu, a jednak są ze sobą dalej.

            Co do samego wątku, to postawione przez Ciebie pytania dziwią. Przecież jesteś dorosła, widzisz, co się dzieje. Facet chętnie seksi z Tobą, ale chętniej przebywa z ciągle-jeszcze-żoną. Ciężko przyjąć do wiadomości teorię o materacu, ale coś niewątpliwie na rzeczy jest. Pomieszkiwanie żony z innym może być z gatunku "ja mu pokażę".
      • mar-ika Re: Zycie w trojkacie ja ,on i zona 09.11.07, 01:37
        Kochana, zawsze pozostaniesz tylko i wyłacznie tą drugą. Rodzina
        zwasze będzie kojarzyła mu się z pierwszą żoną. Facet się miota.
        Widocznie nie uważa że jego relacje z pierwszą wygasły do końca.
        Albo robi to podświadomie (albo miłość, albo przyzwyczajenie) a im
        bardziej Ty będziesz się rzucać tym bardziej zbliżysz ich do siebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja