Czy się rozwieść?

05.11.07, 18:59
Wiem że to dziwne pytanie ale nie wiem co robić....
Do tej pory było moje małżeństwo uważałam za udane ale wszystko się
zmieniło.
Dzisiaj dowiedziałam się że mój mąż prowadził podwójne życie.
Podejrzewałam ale mu wierzyłam że głupie smsy to tylko z nudów a
dziewczyna się do niego przyczepiła....bo tak się tłumaczył....
dzisiaj się z nią spotkałam i okazało się że okłamywał mnie przez
kilka lat żyjąc z nią i ze mną ale ona się na nim poznała i
postanowiła wyjawić mi prawdę niestety wszystkie moje przypuszczenia
a nawet więcej sie potwierdziły.
Niestety ja nadal go kocham i chyba nie dociera do mnie to co
zrobił...
Jestem załamana i nie wiem co zrobić bo jedyna osoba jak mnie
rozumie to właśnie ta dziewczyna z którą mnie zdradzał..........to
jakiś koszmarsad((((((
Boże co ja mam robić bo on zapewnia (choć jeszcze nie wie że ja o
wszystkim wiem i myśli że wiem tylko o niektórych rzeczach) ze mnie
kocha i chce zamknąć ten rozdział w życiu i chce być ze mną.....
Wiem że nie możecie mi powiedzieć odejdź albo zostań ale proszę
tylko o jakieś wsparcie bo jestem załamana i mam kompletny mętlik w
głowie sad(((
Pozdrawiam. Helena
    • panda_zielona Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 19:12
      No to nieźle się kamuflował,że po paru latach się dowiedzialaś.
      Decyzja należy do Ciebie,a tak swoją drogą ciekawe dlaczego właśnie
      teraz się z Tobą spotkała i kto był inicjatorem spotkania.
      Jeśli ona to zastanowiłabym się jaki miała w tym cel.
    • aron95 To ja sie naraże . 05.11.07, 19:14
      Zostań .
      Zapewne to jest pan ustatkowany posiadający pewną pozycję . Taka moda w pewnych
      kręgach istnieje i niektórzy nawet dla prestiżu a mają kogoś na boku . On Ciebie
      nie opuści i w tym prawdę Ci mówi .
      Po takiej wpadce to może sobie i odpuści , szukał więcej nie bedzie
    • marek_gazeta Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 19:21
      Sama musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie. To Twoje życie, Ty poniesiesz konsekwencje swojej decyzji.

      Wydaje mi się, że o ile krótkotrwałe zauroczenie można (nie trzeba, ale można) wybaczyć, o tyle z wieloletnią zdradą i oszukiwaniem współmałżonka jest o wiele trudniej. To, że zdradzał to fakt, to, że teraz coś mówi (wpada w panikę), to tylko słowa. Ciekawe, że chce zamknąć "ten rozdział" w chwili, kiedy sam się zamknął - problem wypłynął, zupa się wylała.

      Jeśli coś mogę doradzić, to albo natychmiastową wyprowadzkę, albo wyrzucenie męża z mieszkania (nie wiem, która opcja wchodzi w grę). I rozłąka na kilka miesięcy. Niech on teraz udowodni, że mu rzeczywiście zależy. Nie wybaczaj mu zbyt szybko - i zbyt łatwo. Po pierwsze, zdrada będzie dalej Ciebie kłuła i każdy SMS do męża będzie powodował ścisk w sercu. A jeśli nie dasz rady zapomnieć, Twoje (i Wasze) dalsze życie będzie piekłem. A po drugie, tego, co łatwo przyszło, się nie szanuje. Niech zatem odpokutuje i udowodni, że jego słowa tym razem są coś warte. A jeśli znajdzie sobie szybko inną pocieszycielkę, no to już będziesz wiedzieć, co robić.
      • helena40 Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 19:34
        To naprawdę dobra rada dziękuję smile
        Mam jeszcze ten problem że cierpie na nerwicę lękową i choćbym
        chciała sama gdzieś wychodzić to nie mogę i myślę że to był właśnie
        ten problem że on poleciał do dziewczyny która nawet nie wie co to
        nerwica. W tej chwili tak mnie dopadło że cała głowa mi zdrętwiała i
        mam wrażenie że mózg mi eksploduje więc chyba najpierw muszę to
        wyleczyć bo w tym stanie nic mu nie udowodnię....
        A chciałabym być tak jak tamta dziewczyna przebojowa i nie bojąca
        się niczego może wtedy by mnie nie zdradził sad((((((
        • nangaparbat3 Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 20:32
          Leczyc to sie musisz niezaleznie od męża, zdrady i innych przypadlosci. Dla siebie.
          Co do meża - ja bym zapytała, jaki dla Ciebie był? Czy było Ci dobrze, czy
          czulas się kochana?
          Jeśli tak, to nie rozwódź sie pochopnie.
          Ale jesli bylo Ci źle, jesli czułas sie nieszczęsliwa - to co Cie trzyma?
          I jeszcze jedno - gdybym byla na Twoim miejscu, nie wyrzucalabym go z domu,
          tylko wyjechala w daleka podroż, najlepiej statkiem. Żeby sie zdystansować,
          przemyśleć - a on niech sie pomartwi, co postanowie.
          • anja_pl Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 20:38
            nanga, bardzo mądre słowa, te o rejsie,
            wspaniały pomysł
          • helena40 Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 21:27
            Ja się boję pojechać nawet na koniec miasta a co dopiero w
            rejs.............
            Ja go kocham choć wiem że nie powinnam po tych wszystkich
            oszustwach.....
            A uwierzycie teraz pisze z dziewczyną z którą mnie zdradzał i ona
            mnie rozumie bo mój mąż to istny kasynowa i ona też się na nim
            poznała chociaż ją w sobie rozkochał to wszystko mi
            opowiedziała..........
            Oszukiwał nas obie.
            A ja dalej nie potrafię bez niego żyć............
            Jestem beznadziejnasad(((((((((((
            • panda_zielona Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 21:54
              Ja byłabym ostrożna.Czy ona wiedziała,że wiąże się z żonatym facetem?
            • nangaparbat3 Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 22:06
              Nie jestes beznadziejna, co to ma do rzeczy w ogole?
              Ja powtarzam pytanie - czy dotąd czułaś się z nim dobrze? Czy czułaś sie
              kochana? Jesli tak, to warto powalczyc.
              Jeśli nie, to warto powalczyc przeciwko własnemu uczuciu do niego.
              • a.niech.to Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 08:27
                nangaparbat3 napisała:

                > Jeśli nie, to warto powalczyc przeciwko własnemu uczuciu do niego.
                Tylko się uszarpie, miłość musi się sama wypalić. No, można temu
                nieznacznie pomóc, jakby powiedzial Tri, wonne oleje, kadzidła,
                insygnia.
            • a.niech.to Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 08:24
              helena40 napisała:

              > A ja dalej nie potrafię bez niego żyć............
              Przecież klikasz. Przeczekaj, czas Ci pomoże.
              > Jestem beznadziejnasad(((((((((((
              Jak wszystkie członkinie naszego klubu. Zapraszam!smile))))))))))
        • panda_zielona Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 21:47
          No własnie jak sama piszesz najpierw musisz sama się wyleczyć,by móc
          podjąć własciwą dla siebie decyzję.

          > A chciałabym być tak jak tamta dziewczyna przebojowa i nie bojąca
          > się niczego może wtedy by mnie nie zdradził sad((((((

          I nie zadręczaj się myślami,ze gdybyś była inna to by Cię nie
          zdradził,to typowe przy nerwicach.

          • nangaparbat3 Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 22:07
            panda_zielona napisała:


            >
            > I nie zadręczaj się myślami,ze gdybyś była inna to by Cię nie
            > zdradził,to typowe przy nerwicach.
            >
            To chyba w ogole typowie, nie tylko przy nerwicach.
            Typowe i kompletnie fałszywe.
            • panda_zielona Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 22:28
              Na ogół tak bywa,że przy rozstaniach zastanawiamy się,czy winna
              jestem temu co się stało.
              Ale autorka widać,że cierpi na bardzo poważną nerwicę (skoro boi się
              nawet wyjść z domu).Szuka sprzymierzeńca choćby w osobie swojej
              rywalki.Czy to normalny objaw?
              • nangaparbat3 Re: Czy się rozwieść? 05.11.07, 23:19
                Jak najbardziej normalny. Kiedy bardzo kochamy, chcemy poznać osobe wybrana
                przez tego, kogo kochamy. Jak Hans Castorp.
                To troche tak, jakbysmy zyskiwali dostęp do swiata ukochanej osoby - jakos tak
                jest.
                Ale ja liczyłabym sie z mozliwoscia manipulacji ze strony tej pani. To
                niebezpieczne zwiazki.
              • a.niech.to Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 08:37
                panda_zielona napisała:

                > Szuka sprzymierzeńca choćby w osobie swojej
                > rywalki.Czy to normalny objaw?
                Wszystko, co się zdarza w życiu, jest normalne, ale korzystnie jest
                chronić swoją normalność przed niepowolanym wzrokiem.

                Miło wspominam postać I nex, II podoba mi się mniej. Z pierwszą
                znalazłabym wspólny język, może wniosła coś wartościowego w jej
                życie, oproóz exa oczywiście. I co? Powie ktoś, że jestem
                nienormalna? Norma to moje drugie imię.
            • a.niech.to Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 08:33
              Pewnie, że masz rację, bo z kwestionowanego rozumowania
              wynikałoby,że dla faceta trzeba zostać nawet małpą na linie, jeśli
              takie są Jego preferencje. Na dłuższą metę w futrze duszno i
              niewygodnie. Dużo lepiej po drzewie śmigać nago.
          • a.niech.to Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 08:29
            panda_zielona napisała:

            > I nie zadręczaj się myślami,ze gdybyś była inna to by Cię nie
            > zdradził,to typowe przy nerwicach.
            Mamy kolejny przykład braku spasowania. Jeśli jest wierząca, ma
            szansę spotkać swoją drugą połówkę.
        • a.niech.to Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 08:22
          helena40 napisała:

          > A chciałabym być tak jak tamta dziewczyna przebojowa i nie bojąca
          > się niczego może wtedy by mnie nie zdradził sad((((((
          Nie staraj się być jak ktoś, doszukaj się siebie. To popłaca,
          zyskujesz punkt oparcia nie do zdaria i to na całe życie.
      • a.niech.to Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 08:20
        marek_gazeta napisał:

        > tego, co łatwo przyszło, s
        > ię nie szanuje.
        Nie trawię tego komunału. Często przychodzi coś o wartości nie do
        przecenienia. Łuska banałów i przesądów na oczach powoduje, że
        zwyczajnie nie widzimy, kto przed nami stanął. Ja jako kobieta byłam
        feministką.

        To trochę tak jak z pocieszaniem, że on nie jest ciebie wart. A to
        niby dlaczego? Kiedyś o tym pisałam. Świetny facet rzucił mnie jak
        dziurawą rękawicę - i dobrze - zawsze to o niebo niż byle kto.
        Pozostaje mi fajne wspomnienie, parę niezbywalnych wartości i nitka
        sympatii pomimo. Swobodnie mogę zasuwać do przodu. To teoretyczny
        przyklad na szkodliwość zafałszowanych komunałów.

        • marek_gazeta Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 08:52
          Twoje trawienie to Twój problem.

          Zresztą "komunał" użyty był w konkretnym kontekście. Facet przez wiele lat "realizował" się z inną, teraz nie można mu po prostu powiedzieć "przebaczam, bądź grzeczny". Bo sobie pomyśli, że nie ma żadnego problemu i na przyszłość trzeba być po prostu ostrożniejszym.

          Był kiedyś wątek faceta, wyglądającego na typowego ciapciaka/pantoflarza, którego żona dawała ostro czadu na boku. Kiedy się dowiedział, powiedział tylko, że "jeśli to było chwilowe, to wybacza, i żeby tego więcej nie robiła". Zakładam się, że po tygodniu dawała czadu z innym, ino że ostrzej.

          Jak myślisz, jaka powinna być reakcja PRAWDZIWEGO faceta na wieść, że inny samiec jego kobietę, za przeproszeniem, ... ?
    • plujeczka Re: Czy się rozwieść? 06.11.07, 07:41
      witaj! nie bede osoba , która kategorycznie powie CI ROZWIEDŹ SIE,
      to nie takie proste, w zyciu każdego zdarzaja sie nazwijmy to chwile
      słabości, kilka lat temu moja koleżanka z pracy znalazłą sie w
      takiej samej sytuacji, " dobre " koleżanki radziły jej aby
      natychmiast rozwiodła sie , ja coz był jedna , która prosiła ją o
      nie podejmowanie pochopnych decyzji, gniew, urazona duma to zli
      doradcy tym bardziej ,ze byli naprawde dobrym małżeństwem,posłuchała
      mojego głosu, dzisiaj wciaz stanowią małżeństwo, właśnie obchodzili
      25 rocznice slubu, -----czasami trzeba dać komuś szanse, nie
      wszystko jest takie proste ale jeżeli TWÓJ MĄŻ PO RAZ KOLEJNY
      ZAWIEDZIE tWOJE ZAUFANIE TO WÓWCZAS BEDZIESZ MUSIAŁA PODJĄĆ
      ODPOWIEDNIE KROKI-a teraz spokojnie, opanuj emocje, kup sobie coś
      nowego, staraj się ładnie wyglądać, bądź wciąż atrakcyjna może w
      wasz związek wkradła sie monotonia, wielu z nas mysli ,że jak się
      kogoś ma to na całe zycie a to nie prawda o miłośc trzeba dbać
      każdego dnia bo nic nie jest nam dane raz na zawsze pamietaj.
      Mnie sie co prawda nie udało ale w gre wchodził alkohol a ten
      grożniejszy jest od kochanki.
      • ladyhawke12 Heleno 06.11.07, 09:06
        A mnie zastanowił jeden wpis, masz nerwice, a spotkałas sie z nia, jak tam dojechałas, jak sie boisz sama wychodzić

        Cała reszta to zrobisz jak uważasz, bo tu nie ma co radzic, twoje zycie Twoja decyzja.
        • helena40 Re: Heleno 06.11.07, 21:21
          Nie to był kawałeczek a wcześniej wypiłam piwko na odwagę i było
          całkiem nieźle nawet nerwica się nie odzywała. Dowiedziałam się od
          niej takich rzeczy że mój mąż którego znam od 16lat stał sie kimś
          obcym. Może i trochę koloryzowała ale większość rzeczy się zgadza
          np. to jak nagle znikał z domu i dziwnie sie tłumaczył teraz wiem
          gdzie był.....
          To już nie jest mój mąż jest obcym facetem jakby go ktoś
          podmienił.....
          To mnie przeraża tym bardziej że na niego zawsze mogłam liczyć nawet
          jak miałam napady nerwicy on przychodził i mnie pocieszał......
          Może to przez tą nerwicę nie wychodziłam z domu i dla tego on sie
          tak zachowywał...
          Nie wiem i nic nie rozumiem sad(((
          • nangaparbat3 Re: Heleno 06.11.07, 21:32
            Słuchaj, zycie z osoba z tak ciezką nerwica jest bardzo trudne - żebys mogla na
            niego liczyc, on musiał gdzieś ładować akumulatory.
            Mogło tez byc zupelnie na odwrót - Twoja nerwica wziela sie stąd, ze intuicyjnie
            wyczuwałaś, ze Cie zdradza, tego wlasnie sie bałas, ze zdradza i ze porzuci, ale
            nie byłas w stanie nazwac tych uczuc otwarcie - stąd Twoja choroba.
            Czy tak, czy siak - zacznij od leczenia.
            • helena40 Re: Heleno 06.11.07, 22:33
              Tak wiem że powinnam sie leczyć ale nie nawidzę faszerować się
              prochami.
              A ta nerwica to raczej od niego bo jak pierwszy raz zobaczyłam u
              niego jakiś podejrzane smsy to dostałam pierwszego ataku a później
              mimo że sie wytłumaczył to nie przeszło. Teraz znowu zobaczyłam że z
              kimś pisze i znowu sie zaczęło tym razem ze zdwojoną siłą. Cała
              głowa mi drętwieje, nie mogę chodzić bo mam zawroty głowy....
              Ta dziewczyna z którą mnie zdradzał powiedziała mi że chyba miał
              jeszcze inną.....uwierzycie że proponował jej wymianę partnerów z
              jego przyjacielem i jej 19letnią córką (córka to potwierdziła i
              widzę że nie kłamała bo była wstrząśnięta).
              • nangaparbat3 Re: Heleno 06.11.07, 22:51
                to wygląda, że mu sie uczucia rozjechały z seksem.
                Co by nie było - lecz się.
                Skoro pijesz piwko, zeby wyjść z domu, nie masz az takiego obrzydzenia do
                chemii, by sobie nia nie dopomoc. Ale, na Boga, nie piwkiem - to najgorszy
                pomysł, jesli nie jesteś zdrowa.
                • helena40 Re: Heleno 06.11.07, 23:03
                  Jestem zszokowana bo mamy córkę o kilka lat młodszą od tej
                  dziewczyny i nigdy bym nie przypuszczała że on ma takie myśli....
                  Nawet dochodzę do wniosku że był z nią tylko dla seksu bo jak u nas
                  kiedyś była taka rozmowa w żartach o wymianie partnerów to
                  powiedział że jak ktoś mnie dotknie to mu fiuta utnie a o nią nie
                  był zazdrosny kompletnie skoro z takim tekstem wyskoczył..
                  Zastanawiam się czy on potrafi jeszcze kochać.....
                  W tej chwili umówiłam się z tą dziewczyną bo widzę że ona też czuje
                  sie zdradzona i opuszczona bo przecież go kochała i mamy zamiar
                  zrobić coś szalonego (pomimo mojej nerwicy która niestety nie
                  odpuszcza nawet teraz mam głowę całą zdrętwiałą)
    • zipka Re: Czy się rozwieść? 07.11.07, 08:38
      Problem zdrady będzie bolał jeszcze bardziej. Teraz jesteś w szoku, boisz się
      zmian, myślisz że go kochasz? A on też cię kocha? Byłam w podobnej sytuacji, też
      miałam jak ty, ale na dłuższą metę tego nie pociągniesz, dostaniesz na głowę. Ja
      jestem już na takim etapie, że rozwód to jedyne wyjście z sytuacji, bo miłości
      już nie ma, a została tylko nienawiść. Kiedyś myślałam kategoriami "trzeba być
      razem dla dzieci". Mój mąż jednak nic dla dzieci nie robi (zresztą chciał żebym
      je usunęła w ciązy), myśli tylko o sobie, jest mało kontaktowy, męczy się w
      rodzinie. Woli beztroskie życie kawalera przed kompem z wieczornymi luźnymi
      spotkaniami na sex z byle kim. Dlatego nic na siłę, nie da się zmienić
      przyzwyczajeń innego człowieka. W moim związku to ja jestem normalna i walczyłam
      o normalność. Teraz już nie walczę, tylko wywalam śmieci z gniazda i zaczynam od
      nowa życie smile))
    • dede43 Re: Czy się rozwieść? 08.11.07, 18:35
      Ja sie rozwodziłam dwa razy. Raz w wieku 22 lata, po prawie czterech
      latach małżeństwa ze szkolną milością. Było fajnie. Pobraliśmy się
      po maturze, razem wyjechaliśmy na studia. Gdy je skończyliśmy każde
      poszło swoja drogą i już. Drugi moj związek był dojrzalszy, ale....
      nadal byłam młoda, i ambitna. Jedna zdrada i fora ze dwora. (24 lata)
      Trzeci związek zawarty w wieku prawie 27 lat przetrwał już prawie 38.
      Zyczę Ci też tego na przyszłość.
      A swoją drogą jak łatwo dawniej było sie rozwieść. 2-3 sprawy i już.
      Zaznaczam, że w dwóch pierwszych związkach nie miałam dzieci, więc
      może dlatego.A teraz obiadły mnie nawet wnuczęta.
Pełna wersja