sylwiamich
07.11.07, 08:59
Na temat małżeństw z rozsądku.Awentualnie kojarzonych.Kurde....jak
mnie wkurzy, to nawet tak nie boli...bo miłości brak...zwłaszcza w
początkowym etapie.A potem może przyjdzie?Przez zasiedzenie?Przez
szacunek? Dzięki wspólnemu kredytowi na mieszkanie?

))
W dupe z tą miłością...pracować się nie da.Jak się kocha to się
ciągle mysli o obiekcie.Jak się rozchodzi to boli jak diabli.A może
by się tak schować w jakiś ciepłych ramionach, niekoniecznie
kochanych?I nosa nie wyściubiać?I żyć sobie spokojnie?I mieć miłość
w dupie?