A co myslicie?

07.11.07, 08:59
Na temat małżeństw z rozsądku.Awentualnie kojarzonych.Kurde....jak
mnie wkurzy, to nawet tak nie boli...bo miłości brak...zwłaszcza w
początkowym etapie.A potem może przyjdzie?Przez zasiedzenie?Przez
szacunek? Dzięki wspólnemu kredytowi na mieszkanie?smile))
W dupe z tą miłością...pracować się nie da.Jak się kocha to się
ciągle mysli o obiekcie.Jak się rozchodzi to boli jak diabli.A może
by się tak schować w jakiś ciepłych ramionach, niekoniecznie
kochanych?I nosa nie wyściubiać?I żyć sobie spokojnie?I mieć miłość
w dupie?
    • z_mazur Re: A co myslicie? 07.11.07, 09:22
      Gdzieś czytałem takie stwierdzenie, że miłość jest jedną z
      najbardziej absurdalnych podstawn na jakich podejmuje się decyzję o
      spędzeniu z kimś reszty życia.

      Kiedyś małżeństwa były zawierane głównie z rozsądku, ciężko
      stwierdzić co lepsze.

      Zawsze w takich sytuacjach kojarzy mi się "Skrzypek na dachu" i
      relacje Tewiego z jego żoną oraz jego córka wychodząca z miłości za
      krawca. Ciekawe jak małżeństwo tej córki wyglądałoby za 20 lat?
    • aron95 Re: A co myslicie? 07.11.07, 09:23
      Dobry pomysł dla Ciebie , dla partnera już mniej .
      Spotkasz w końcu swoją miłość i dla partnera będziesz zwykłą zdzirą .

      Jeśli na początku powiesz mu - nie kocham - a pomimo on zostanie z Tobą
      w tedy jego ryzyko
      • sylwiamich Re: Aronku? 07.11.07, 09:37
        W moim świecie zwykłą zdzirą nazywamy tylko wredną kotkę gdy
        przytulić się nie chce, pomimo łaszenia się po żarłosmile))...ale nigdy
        do kobiety poza łóżkiemwink))
        • aron95 Re: Aronku? 07.11.07, 13:02
          Kotkę tak nazywać ? W jakim Ty świecie żyjesz ?
    • anbale Re: A co myslicie? 07.11.07, 09:36
      Nie wydaje mi się to dobrym rozwiązaniem.
      Zawsze będzie czegoś brak, zawsze będziesz za czymś tęsknić.
      Tęsknota za miłoscią, prawdziwą bliskością jest nie do pokonania. No
      i też nie ma najmniejszej gwarancji, że małżeństwo z rozsądku się
      uda, ryzyko chyba jest to samo jak w przypadku tych zawartych w
      emocjonalnym uniesieniu. Coś zaszwankuje i się rypnie, na przykład.
      Zresztą, w moim przypadku jest tak, że w stosunku do mojego
      kalekiego małżeństwa mam wiele żalu do siebie o różne sprawy, ale o
      jedną rzecz nie mam do siebie pretensji- o to, że wyszłam za tego
      człowieka z wielkiej miłości. To mnie jakoś usprawiedliwia w moich
      oczach
      • sylwiamich Re: A co myslicie? 07.11.07, 09:39
        E tam..emocje, brak rozsądku...to psuje wzajemne relacje.Nie ma
        konfliktów...są problemy do rozwiązania.I ja mogę być taka
        idealna...taka mądra...taka wspaniała.Bo jak kocham to kawał cholery
        ze mniesmile))A bez miłości to sam czar i urok osobistywink))
        • anbale Re: A co myslicie? 07.11.07, 09:45
          Ale czy byłaś kiedyś dluzej w takim układzie "z rozsądku"? Na ile Ci
          starczyło tego czaru i uroku osobistego (w wersji na co dzień)?
          • sylwiamich Re: A co myslicie? 07.11.07, 09:51
            Ja kiedys i ja dziś to dwie rózne osoby...rozwiajam się ciągle...smile))
            MOżna kogoś bardzo lubić, szanować, mieć wspólne cele, mieć do kogoś
            zaufanie.I uczyć się kogoś kochać...bez tego szaleństwa
            towarzyszącego miłości.Powoli budować wspólny świat, powoli się
            docierać i uczyć się żyć razem.O takie małżeństwa mi chodzi...jak
            pisał z-mazur.Gdzie obydwoje mają wspólny cel.Bo chyba o to w
            budowaniu czegoś chodzi...nie?O patrzeniu w tym samym kierunku?O te
            same wartości?Nie ma wtedy tych szarpanek wszelakich, tej walki.Ale
            nie o mnie teraz mowa...takie poranne dywagacje po wieczornych
            rozmowach..
            Może to jest sposób?
            • anbale Re: A co myslicie? 07.11.07, 10:01
              A skąd masz pewność, że nauczysz się tego kogoś kochać? A jeśli
              wręcz przeciwnie, nic się w Tobie obudzi- to tylko poczucie
              zmarnowanego czasu, a może nawet zmarnowanego życia pozostanie.
              I myślę, że trudno jest budować "wspólny świat" z kimś, do kogo się
              czuje najwyżej zupełnie letnie emocje typu sympatia, czy nawet coś w
              rodzaju przyjażni. Brak motywacji, brak motoru, nic nie napędza
              człowieka...no bez zaangażowania emocjonalnego się nie da, cholera,
              też bolejęsmile
    • nangaparbat3 Re: A co myslicie? 07.11.07, 09:47
      Bo moze chodzi tylko o to, co nazywamy miłością? Zadurzenie i motyle w brzuchu
      czy odpowiedzialna i głeboka przyjaźń?
      Teoretycznie powinno przejść jedno w drugie - moze po prostu trzeba uwierzyć, ze
      zonę/meża się kocha, po prostu dlatego ze to mąż/żona? W niektorych kulturach
      tak bywa, pobieraja sie bardzo młode dzieci z decyzji rodziców, wiedzą, ze sie
      mają kochać, i sie kochają. Czasem.
    • artemisia_gentileschi Re: A co myslicie? 07.11.07, 09:48
      Jak wynika z doswiadczen wlasnych, oraz krewnych-i-znajomych,
      malzenstwa z rozsadku sa tak samo nieszczesliwe i do dupy jak
      malzenstwa z milosci. Moral z tego taki, ze najfajniej byc singlemsmile
      • sylwiamich Re: Artemisia.... 07.11.07, 09:55
        ...no właśnie.I teraz pytanie?Co ma większą szansę?Z rozsądku czy
        miłości?Bo singlem juz mi się nie chce być.Faceci tez potrafia
        naprawić łóżko i ugotować..niedawno to odkryłam...więc czemu ja mam
        to robić sama?Z miłości wielkiej czy dla innych walorów?Czyli z
        rozsądku?
        • artemisia_gentileschi Re: Artemisia.... 07.11.07, 10:12
          Tak serio to uwazam ze najlepsza podstawa zwiazku jest przyjazn.
          Motylki w brzuchu przemijaja, a jesli ludzie sie naprawde lubia,
          raczej nie beda sie krzywdzic. Ale to tylko teoria, ktorej nie bede
          sprawdzac, wole sie nie narazac na kolejne komplikacjesmile
    • julka1800 Re: A co myslicie? 07.11.07, 10:07
      Mysle podobnie jak Nanga. Wazne jak sie precyzuje slowo milość.
      Motylki w brzuchu dobre sa na poczatek (ktos napisal kiedys, ze
      mozna je pielegnowac, ale smiem twierdzic, ze nigdy jednak nie beda
      juz takie jak na poczatku), a potem???? Jak nie ma innych podstaw, w
      tym przyjazni, to wszystko mozna sobie wsadzic w ... kieszeń.
      • hayet1 Re: A co myslicie? 07.11.07, 10:16
        No dobra ...z rozsądku...A co z pożądaniem, sex z rozsądku? Bo wypada... bo to
        małżeński obowiązek...No nie wiem...sex z przyjacielem tez trochę myszką trąca
        • sylwiamich Re: A co myslicie? 07.11.07, 10:24
          Co napędza taki związek?Chęć żeby cos wspólnie zbudować.Czy miłość
          prowadzi do budowania?Nie sądzę.Pożadanie.Seks.Ech...róznie
          bywało.Wszystkie znaki na niebie i na ziemi mówią mi, że bez tego
          można żyć.I chyba lepiej się zyje, gdy na początku wiadomo że "szału
          ni ma".Nastawienie jest ważne.
          • lilyrush Re: A co myslicie? 07.11.07, 11:03
            Sylwia...ja Cie zaraz przez net kone porzadnie w zadek!!!!!! Ty weź
            kobieto przeczytaj jescze raz co napisłaś!!! Że bęidze żyła bez
            poądanie, seksu i tego niewytłumaczallnego czegoś co pozwala
            przynknac oczy na drobne nidoskonałosci i niedociagniecia.
            Wiesz, ja próbowałam. 5 lat próbowałam...final znasz.
            Teraz albo totaln zauroczenie albo nic (po frncusku to ładniej
            brzmi "coup de foudre sinon rien" smile )
            • anbale Re: A co myslicie? 07.11.07, 11:52
              Przyznam ze wstydem, że też próbowałam...Nie aż 5 lat, na szczęście.
              Kompletna porażka. Związek pusty jak wydmuszka, chwilami męczarnia.
          • yoma Re: A co myslicie? 07.11.07, 11:59
            Można, ale po co?
            • sylwiamich Re: A co myslicie? 07.11.07, 12:53
              A praca nad sobą?Wiecie...codziennie przed snem 15 minut powtarzania:
              Jestem z nim szczęsliwy/a...kocham ją/go...to najlepsze co mi się w
              życiu przydażyło....
              Patrzenie sie w jej/jego oczy z wewnętrznym usmiechem i wspaniałym
              nastawieniem.Wizualizacje, afirmacje, mantry i wewnętrzna
              samodyscyplinasmile)))Dziewczyny...to nie ciąg dalszy mojej
              historii...na serio...ja sobie tak czysto akademickosmile))
              • aron95 Re: A co myslicie? 07.11.07, 13:11
                Przed pójściem do wyrka to byś musiała sobie powtarzać bedę miała orgazm a że
                kocham to w ciągu dnia .

                Prezydent to ma kapliczkę i tam sobie powtarza /jestem dobry prezydent
                • to.ja.kas Re: A co myslicie? 07.11.07, 13:12
                  (mówie to bez usczypliwości pytam z ciekawosci)....orgazmy miewasz
                  tylko jak kochasz?
                  • sylwiamich Re: A co myslicie? 07.11.07, 13:20
                    Kasiu....choćby siebiesmile))Dobrze że Tri nie zadałaś tego
                    pytania.Orgazmy nie spełniają żednej funkcji..on miewa tylko
                    wytryskiwink))
                    • to.ja.kas Re: A co myslicie? 07.11.07, 13:22
                      z miłoscia własna nie miewam problemu.....chociaz....niektorzy
                      twierdza, ze mam....kocham sie za bardzo tongue_outPPP

                      Zdanie Tri na ten temat znam juz o tym dyskutowalismy. ufff gorąco
                      było smile))
        • nangaparbat3 Re: A co myslicie? 07.11.07, 18:34
          hayet1 napisała:

          > No dobra ...z rozsądku...A co z pożądaniem, sex z rozsądku? Bo wypada... bo to
          > małżeński obowiązek...No nie wiem...sex z przyjacielem tez trochę myszką trąca
          To nie tak.
          Patrzysz trzy lata w przód, a my - trzydzieści.
          I przez tyle motyle w brzuchu nie zatrzymają dwojga ludzi przy sobie, musi im
          towarzyszyć cos o wiele głębszego, nazywam to przyjaźnią, ale oczywiscie chodzi
          o miłość. Tylko ze milość to nie to samo co pożądanie.
    • to.ja.kas Re: A co myslicie? 07.11.07, 13:03
      Pogadaj z moja siostra. Ona z czysto akademickich rozwazan tego typu
      wzieła ślub a potem rozwód.
      Mimo wielkiej przyjaźni smile)))
    • ivone7 Re: A co myslicie? 07.11.07, 13:47
      a ja sobie mysle...ze chyba jestem maxymalistka..i chce
      wszystko..chce milosci popartej przyjaznia..chce namietnosci i
      blysku w oku..i nie chce byc z kims z rozsadku..bo to sensu nie
      ma..zreszta dlaczego?
      chyba tylko dlatego...zeby nie byc samotnym na starosc..ale na to
      odrobine za wczesnie..
      dlatego na ta chwile..chce wszystko..albo nic..
      • to.ja.kas Ivone to tak jak ja :-))))) 07.11.07, 13:52
        Nie żadne Alpy żadne Tatry
        Nie marne szczyty Sowich Gór
        Nie średni stok do przejścia łatwy
        To nie mój wymiar nie mój gust
        Ja czuję himalajskie wiatry
        Stamtąd chcę widzieć cały glob
        Bo mnie interesuje tylko top
        Złotych medali tani odblask
        Bywa nagrodą każdy chce
        Żeby go tłum szampanem oblał
        Ale to nie mój format jest
        Jeśli mam dostać to od Nobla
        W zamiarach nie znam słowa stop
        Bo mnie interesuje tylko top
        Jeżeli się z mężczyzną zwiążę
        Nie będziesz nim na pewno ty
        Ani milioner ani książę
        Nie zaspokoją żądzy mych
        Fuzja Einsteina z Jamesem Bondem
        To ma być tego typu chłop
        Bo mnie interesuje tylko top
    • bet66 Re: A co myslicie? 07.11.07, 14:08
      juz dawno to udowodniono , ze małżeństwa z rozsądku są trwalsze i
      lepsze od tych z "miłości".
      • ivone7 Re: A co myslicie? 07.11.07, 14:22
        hmm trwalsze moze 100 lat temu, gdy kobiety nie mialy wyksztalcenia,
        pracy...nie byly samodzielne...
        i baly sie rozwodu..napietnowania, zycia w samotnosci...
        i w tym strachu tkwi trwalosc tamtych malzenstw..
        • bet66 Re: A co myslicie? 07.11.07, 14:50
          nie 100 lat temu, ale i obecnie i nie chodzi tu wcale o
          samodzielność kobiet,
          bo przecież małżenstwo moze być i rozsądku , a przede wszystkim ze
          wzajemnego szacunku, zrozumienia, autonomii.....
          Ale komu ja o takich rzeczach piszę , wiekszość nie ma pojęcia , ze
          takie relacje mogą istnieć w związku......a nie tylko zwykła chuć
          mylona z "miłością".
          • to.ja.kas I co sie Ivona głupio wychylasz n/t :-))))) 07.11.07, 15:03

          • aron95 bet 07.11.07, 15:24
            możesz mieć rację, bo miłość ot motylki może byc zwykłym zauroczeniem .
            A przy zauroczeniu nie myśli sie racjonalnie , później jest już tylko rozczarowanie
            • bet66 Re: bet 07.11.07, 15:39
              oczywiscie, ze tak , aron, bo
              jest tzw. miłość, czyli motylki, pożadanie,
              i jest miłość, czyli uczucie przywiązania, wspólnoty, bliskości,
              jedności...,
              ale większość nie potrafi tych stanów rzeczy rozróżnić , tych
              odcieni stanów emocjonalnych.
              Tak samo, jak jedni nie rozrózniają i nie oddzielają miłości od
              seksu; dla wielu kobit są to stany jednoznaczne i twierdzą one, ze
              jak facet idzie z nimi do łózka to je kocha , a nie kocha żony... co
              nie zawsze jest prawdą.
              • aron95 Re: bet 07.11.07, 16:49
                tak przykładam Twoje slowa do mojej sytuacji - dojrzewaliśmy do małżeństwa 2
                lata a tu ona w przeciągu paru miesiecy zdradzania, stwierdza że kocha kogoś
                innego .
                Czy na pewno kocha ?
                Ale kobieta z natury racjonalna nie jest i w życiu uczuciami się kieruje jakie
                nią targają .

                A sylwia ? myśle że powinna z tym facetem być i nie roztrząsać tego związku na
                składniki pierwsze. Może kiedys rozsądek z miłością sie spotkają .
              • nangaparbat3 Re: bet 07.11.07, 18:43
                Gorzej ze zony myslą tak samo - przespał się z inna, więc kocha ją , nie mnie.
                Czasem to prawda, a czasem nie.
                • bet66 Re: bet 07.11.07, 19:47
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Gorzej ze zony myslą tak samo - przespał się z inna, więc kocha
                  ją , nie mnie.
                  > Czasem to prawda, a czasem nie.


                  Własnie i przez takie myślenie niszczą sobie życie.
        • hayet1 Re: A co myslicie? 08.11.07, 09:40
          I przybij piątkę Ivone...smile Dokładnie tak!Wiecej czasami strachu niz
          rozsądku.Zazwyczaj ten rozsądek wynika z zamożności drugiej strony, tudzież
          innych korzyści materialnych( jak ułatwienie kariery, podniesienie statusu
          społecznego) Jak się poznaje taką druga połówkę rozsądnie...obserwacja i
          wyławianie z tłumu Rozsądnego Partnera? ero spontaniczności , moze polecenie
          znajomych...rodziny ..o ten to taki rozsądny..weź sie za niego...Oczywiscie nie
          ganię tego typu wyborów, ale szczęścia nie wróżę.
      • sylwiamich Re: A co myslicie? 07.11.07, 14:23
        To prawda Betuniu...jak się zapomni że mąż w domu miewa wytryski, a
        u kochanki orgazmysmile)))Można i do końca świata ten wózek pchać.
        • artemisia_gentileschi Re: A co myslicie? 07.11.07, 15:06
          Sylwia, zaraz przyjdzie OZ i Cie pogoni zes niekulturalna czy jak to
          bylo dla biednej Becismile)))
    • miedzianakonefka Re: A co myslicie? 07.11.07, 15:39
      Da się bez kłopotu. Jeżeli tylko oboje partnerów wyraża zgodę. Co
      najciekawsze w momencie kiedy dają sobie razem dobrze radę (bo w
      końcu z rozsądku oznacza że podejmują decyzje świadomie więdząc kto
      jak się zachowuje i jak będą prowadzić wspólny dom) może sie to
      zmienić w przywiązanie i ...nie nie mówię że ognistą miłość , ale w
      uczucie które pozwoli spokojnie płynąć przez burzliwe wody życia.
      MHO to dobra alterntywa dla byłych "rozbitków" z ognistych związków
      po których zostały tylko zgliszcza.

      Alleluja i do przodu...
      • julka1800 Re: A co myslicie? 07.11.07, 16:52
        miedzianakonefka napisał:

        "...w uczucie które pozwoli spokojnie płynąć przez burzliwe wody
        życia."

        Taka lodeczka plynaca po niespokojnej rzece? Skorupa musi byc zatem
        mocna.
        • miedzianakonefka Re: A co myslicie? 07.11.07, 17:25
          MHO raczej ma. Decydują się ludzie którzy przede wszystkim mają
          mocne podstawy finansowe. Nie wyrzucają sobie że jest miłość a do
          gęby nie ma co włożyć sobie i dzieciom. Coroczne wspólne długie
          wakacje, domowy spokój bez krzyków i awantur bo jeszcze tydzień do
          pierwszego, czy miły uśmiech z rana przed wyjściem do pracy. To
          naprawdę dużo. Niektórzy uprawiają seks z nieznajomymi, więc nie
          widzę powodu dla którego nie da się tego robić z przyjemnością z
          kimś kogo się lubi. W mojej opinii za ognistą miłością stają
          przeważnie ludzie młodzi którzy nawet nie doświadczyli wspólnego
          życia z innym, tacy idealiści którzy gotowi są zamordować za jedynie
          słuszną w ich mniemaniu idee. Z biegiem lat i nabywania kolejnych
          doświadczeń przychodzi pragmatyzm i szersze spojrzenie na świat.
          Szkoda że tak jak i za moich szczenięcych czasów młodzi są
          rewolucionistami a starzy prykami którzy nic nie wiedzą i na niczym
          się nie znają. Ale tak już musi być widocznie. Każdy musi się
          samodzielnie sparzyć.

          Alleluja i do przodu...
          • julka1800 Re: A co myslicie? 07.11.07, 19:19
            Tak myslalam - ja odpadam. Drugie Twoje zdanie mnie
            dyskwalifikujesmile))tongue_out.
            Choc moze sa ludzi ktorym to odpowiada.

            Ja jadnak wole swoja opcje.
    • luna67 Re: A co myslicie? 07.11.07, 17:48
      Sylwiamich, jestem zbulwersowana troche twoim pytaniem, moze nie jestem z tej
      plantey?smile ale dla mnie milosc jest podstawa wspolnego zycia, partnerstwa, a
      pozniej moze i malzenstwa.

      Ja osobiscie "wytrzymalam" w moim malzenstwie te 17 lat, bo kochalam i on tez
      niby kochal (na swoj sposob, ale to czulam). Jak bym nie kochala to nie wiem,
      czy by nasze malzenstwo nawet 3 lata przetrzymalo.

      Kobieta inaczej funkcjonuje niz mezczyzna, mezczyzna moze byc z kobieta nawet
      jak jej za bardzo nie kocha (orgazm zawsze sie znajdzie), a kobieta? jak myslisz
      jak funkcjonuje? czy potrafi tak jak facet funkcjonowac? jezeli tego nie wiesz,
      to daj sobie spokoj,
      nie wroze nic dobrego dla ciebie (no chyba, ze nigdy nie mialas orgazmusmile)) to
      nic nie traciszsmile
    • luciii hmmm... zdaje sie być ciekawą alternatywą, ale... 07.11.07, 17:52
      małżeństwo? eee teraz jest be, bynajmniej jak dla mnie na chwilkę
      obecną...
      może lepiej tylko mieć te szerokie ciepłe ramiona do ochrony i nosa
      nie wyściubiać? może wystarczy?
    • marek_gazeta Re: A co myslicie? 07.11.07, 18:28
      A, to zależy, z kim. Na przykład z taką panią:

      www.e-lady.pl/index.php?d=show&pid=22
      jakby się okazała jeszcze niegłupią i dobrą kobietą, mógłbym spróbować. Najwyżej by nie wyszło, ale sądzę, że szkody bym nie miał.
      • tricolour Z taką panią jest jeden problem... 07.11.07, 18:38
        ... 90% kobiet jest brzydsza, do tego 90% nie chce nosić takiej bielizny w
        katedrze, a ponadto 90% uzna styl siedzenia za niewygodny i wulgarny.

        Taka pani byłaby nielubiana przez inne panie, a nie chcę narażać się 99,9%
        kobiet. Nie dla mnie.

        No chyba, że gadżet do auta...
        • marek_gazeta Re: Z taką panią jest jeden problem... 07.11.07, 19:28
          Przyjmę te problemy po męsku, na klatę.
          • julka1800 Re: Z taką panią jest jeden problem... 07.11.07, 19:34
            Marku wpedzasz uczciwe dziewczyny w kompleksysmile))
            • i33 Re: co do rozsądku 07.11.07, 20:10
              ---to miałabym problem ---ja moge z rozsądku...ale
              gościu który ewentualnie chciałby być z izunią---to
              rozsądnie by szybko zwiał---jak się dowie ile mam dziatek...!!!

              więc jak już mówiłam prosze niebiosz o anioła ze zniesionym
              celibatem i ziemską szatą...
              poczekam...
            • cathy_bum Re: Z taką panią jest jeden problem... 07.11.07, 23:15
              julka1800 napisała:

              > Marku wpedzasz uczciwe dziewczyny w kompleksysmile))

              Julka, przecież pisał, że mu się śnią rozwódki "niekoniecznie
              uczciwe". Odpadamy w przedbiegach tongue_outPP
              • sylwiamich Re: Z taką panią jest jeden problem... 08.11.07, 07:43
                Artemisiu...toż ja ciągle mówię o tym że pokłady chamstwa mam
                nieograniczone....Ale Jarkoni tak szybko nie wycina...ma chłopak
                dużą tolerancję.
                • sylwiamich Re:Do Bet 08.11.07, 07:55
                  Ponieważ przemówiłaś ludzkim głosem to w takim tonie Ci
                  odpowiem.Wątek pojawił się w programie Drzyzgi.Małżeństwo mormońskie
                  zgodnie powiedziało ze miłośc pojawiłą sie z czasem.Miłość spokojna,
                  pewna.Stą dmoje przemyślenia.Wiem że w naszej kulturze małżeństwo
                  tylko na podbudowie miłości jest pełnowartościowe i "czyste".Dlatego
                  większośc ludzi inne uważa za gorsze, wadliwe, biorące się z
                  pragmatyzmu, interesownoiści.Ale jak widać wiele osób po przejścich
                  gdzie indziej przerzuciło środek cięzkości....szacunek, zaufanie i
                  inne przymoity są ważne, może ważniejsze...
                  Ale z tego ja wykluczyłabym małżeństwa, które kiedyś się kochały,
                  potem tą miłość straciły.To znam...ze swojego życia, z życia wielu
                  osób wokół.Gdy już nie ma miłości, szacunku i zaufania...a te idą w
                  parze...u mnie na pewno....ludzie zaczynają się drażnić.Wspólne
                  bycie boli.Dla mnie jeśli się kogoś kocha, nie krzywdzi się go.A
                  zdrada jest największą krzywdą.Zdrada...szepczę czułe słowa komuś
                  innemu, kocham się z nim, ofiarowuję mu swoją czułośc i intymność.A
                  w domu czeka spragniona tego żona/mąż.Dla mnie seks z kimś innym
                  jest końcem związku.I nie wierzę w miłość przy takiej krzywdzie.Ale
                  szanuję to że Ty wierzysz....i rozumiem że starasz się nie mieć
                  wątpliwości.Tak trzymaj.Inaczej byś zwariowała.
                  • bet66 Re:Do Bet 08.11.07, 13:26
                    seks to czynność intymna ,fizjologiczna , tak, jak ....
                    i nie musi wiązać się z czułością i jest czasami mniej wazny, niz
                    tysiące wspólnych czynności nieintymnych i niefizjologicznych.
                    • sylwiamich Re:Do Bet 08.11.07, 22:25
                      Widzisz Bet...ja nie o seksie mówię...Mówię o niekrzywdzeniu drugiej
                      osoby.O szacunku do niej.O niewpuszczaniu nikogo obcego do
                      małżeńskiej alkowy.Może dla ciebie seks podobny do...., ale dla mnie
                      seks w miłości, w małżeństwie jest najlepszą rzeczą...po codziennych
                      czynnościach nieintymnych.Na serio jest on dla Ciebie tak podobny
                      do .....?Tragedyja.
    • z.odzysku Re: A co myslicie? 08.11.07, 22:49
      sylwiamich napisała:
      > Na temat małżeństw z rozsądku.
      Pewnie są takie. Na zasadzie zp. "ja Ci kasę, ty mi dupę". Nie wiem
      tylko jak wytrzymują próbę czasu. Zwłaszcza jeśli dupa zwiędnie lub
      kasa się skończy.

      > Awentualnie kojarzonych.
      Też są.

      Reszty Twoich analnych skojarzeń nie kumam wink))
      • sylwiamich Re: A co myslicie? 08.11.07, 22:56
        Małżeństwa z rozsądku nie znaczy...dla kasy...choć pierwsze
        skojarzenie bezmyslnie się takie nasuwa.Nie chodzi o układziki
        prostytutkowe.Choć takie w małżeństwie istnieją nawet wtedy gdy kasy
        nie za dużo a dupa zwiędnięta.
        Kojarzonych nie znam...kiedyś były.
        A w ogóle z-odzysku mi tu na wieczór z analem nie wyjeżdżaj...bo żle
        będę spałasmile)
        • z.odzysku Re: A co myslicie? 08.11.07, 23:01
          sylwiamich napisała:
          > Małżeństwa z rozsądku nie znaczy...dla kasy...choć pierwsze
          > skojarzenie bezmyslnie się takie nasuwa.

          to przykład tylko taki był z tą dupą i kasą. Że bezmyślny, nie
          przeczę.

          > ... Choć takie w małżeństwie istnieją nawet wtedy gdy kasy
          > nie za dużo a dupa zwiędnięta.

          no to już perwersja.


          > A w ogóle z-odzysku mi tu na wieczór z analem nie wyjeżdżaj...bo
          > żle będę spałasmile)

          sorry, tak przypadkiem wyszło. wink Nie wiedziałem, żeś koneserka. ;PP
        • z.odzysku Dla przyjaciół "Z" :-)))) 08.11.07, 23:04
          sylwiamich napisała:

          >... A w ogóle z-odzysku ....
          • sylwiamich Re: Dla przyjaciół "Z" :-)))) 08.11.07, 23:10
            zaczepiaj, zaczepiaj....ani się obejrzysz i w ucho dostaniesz...
            sado-macho też Cię fascynuje?smile))
            • z.odzysku Re: Dla przyjaciół "Z" :-)))) 08.11.07, 23:14
              macho nie bardzo... ale skoro sado proponujesz? ;PP
              pomysleć można. ;PP
              • sylwiamich Re: Dla przyjaciół "Z" :-)))) 08.11.07, 23:21
                Proszę...zaczęłam niewinny wątek...nie obejrzałam się nawet, a tu
                juz jestem umówiona Z ODZYSKU...teraz mi chyba wolno kochanie?....na
                seks z niespodziankamiwink))))
                • z.odzysku pewnie wolno.... 08.11.07, 23:27
                  ... a czy ze mnie jakiś cenzor jest, czy co?
                  Wszak żyjemy w wolnym kraju. wink

                  cholera... to ja się umówiłem... nawet nie zauważyłem ;PPPP
                  • sylwiamich Re: pewnie wolno.... 09.11.07, 05:07
                    Najpewniejsza metoda na faceta...ponaciskaćwink))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja