julka1800
09.11.07, 12:27
A wiec koniec, moi mili, dwutygodniowej - moze wiecej - harowki w
pracy

))). Wszystko klepniete

)))
A bylo juz naprawde niedobrze: w srode padaly rozne przeklenstwa z
moich ust, siarczyste niektore. Moja wieloletnia kolezanka z pracy
chyba miala mnie dosc, kupowala mi ciasteczka na oslode - chwala jej
za to. Wczoraj o maly wlos nie rozplakalam sie robiac kolejna
poprawke do poprawki poprawki poprawki.
Mialam taka chwile w ciagu dnia, w wyobrazni siedzialam w kawiarni
popijajac leniwie kawe, wypoczeta, wyspana, patrzaca przez szybe na
pędzacych (gdzie???) po ulicy ludzi. Zrealizowalam to wyobrazenie
nieco inaczej: w drodze do domu kupilam VIVĘ, w domku zrobilam sobie
dluuuuga kapiel z duza iloscia piany

))))))))))))))
A teraz co? powinnam chyba isc do szefa po podwyzke???

PPP