Ex uporczywie nie chce złożyć pozwu rozwodoweg....

10.11.07, 11:13
Wyprowadził się ponad pół roku temu, żyje już z inną kobietą,
niedługo urodzi się ich dziecko...a on od sierpnia przeciąga
złożenie pozwu choć pytam go o to praktycznie przy każdym spotkaniu.

Rozwodzimy sie bez orzekania o winie, ustaliliśmy, że to on wniesie
pozew i poniesie wszelkie koszty z tym związane, wszystko mamy już
ustalone, alimenty, widzenia z dzieckiem itp., a pomimo tego on nie
składa pozwu.

Chciałam sama to zrobić, ale jakoś wolę zobaczyć najpierw co on
napisze, bo mogę się spodziewać wszystkiego (a moze żle myślę?).
Nie wiem czy żałuje tych 600 zł? Proponowałam, ze dam mu 300, nie
zgodził się.
Tłumaczy się, ze mu ukradli dokumenty, a dzisiaj mi powiedział, ze
nie ma czasu napisać pozwu.

Nie wiem co o tym myśleś? A może on ma w tym jakiś ukryty cel? Tylko
jaki?
Mnie już męczy taka sytuacjja.....

    • tricolour Widać mu nie zależy... 10.11.07, 11:36
      ... a skoro zależy Tobie, to sama złóż pozew.

      Poza tym skoro mąż Cię zostawił, to za dużo tych ustaleń między Wami - z takimi
      facetami nie rozmawia inaczej jak poprzez sąd. Zresztą z Waszych ustaleń nic nie
      wynika, to można "ustalać" co się chce...
    • tricolour A tak z innej strony... 10.11.07, 11:51
      ... opisana sytuacja jest jaskrawym przykładem jak dogadywanie się ze zdrajcą
      obniża jakość Twojego życia.

      Z postu wynika, że mąż zostawił Cię dla innej kobiety, a macie się rozwodzić bez
      orzekania winy, co - moim zdaniem - urąga sprawiedliwości. No i powstaje
      logiczny mechanizm - skoro można Cie bezkarnie opuścić, to można Ci bezkarnie
      okłamać, wykorzystać, obiecać, co się chce, bo i tak nie niesie to konsekwencji...
      • aron95 Ze zdrajcami się patyczkuj 10.11.07, 12:03
        złóż sama pozew , z jego winy bo jego jest ewidentna . Na rozprawie można
        jeszcze wszystko zrobić .
      • animka25 Re: A tak z innej strony... 10.11.07, 12:04
        Zastanawiałam się nad orzekaniem winy, ale dużo ludzi z tego forum
        mnie od tego odwodziło, bo nie wygram nic, oprócz satysfakcji, a
        rozwód bedzie długi i męczący.

        Z resztą nie mam szans, bo ja też już jestem z kimś, a jeszcze
        jesteśmy małżeństwem...
        • tricolour No cóż... 10.11.07, 12:11
          ... szybcy jesteście do wszelkich poważnych decyzji, ale stosujecie jakieś lipne
          metody i gmatwacie sytuację. Nawet w sądzie trzeba kłamać.

          No i... oparciem, inspiracją dla Ciebie powinien być nowy facet, a nie anonimowi
          ludzie z Netu.
          • animka25 Re: No cóż... 10.11.07, 12:14
            I jest oparciem, ale mam takie wrażenie, ze temat mojego rozwodu
            jest dla neigo jednak przykry i drażniący....
            • tricolour To nie jest mylne wrażenie... 10.11.07, 12:19
              ... choćby z tego powodu, że jesteś mężatką, a facet jest kochankiem. Nie
              wiadomo kiedy i czy sie rozwiedziesz. Nie wiadomo ile Cie ten rozwód będzie
              emocjonalnie kosztował i jakim człowiekiem okażesz sie po rozwodzie.

              Masz nieunormowane własne sprawy, a zabierasz się za cudze - to jest przykre i
              drażniące.
              • animka25 Re: To nie jest mylne wrażenie... 10.11.07, 12:26
                Za jakie cudze sprawy się zabieram???

                Moje małżeństwo się skończyło to pewne, rozwód to tylko formalność.

                Nie mam prawa układać sobie zycia? Przecież rozwód może się ciągnąć
                miesiącami? I nie rzuciłam się na pierwszego lepszego faceta zaraz
                jak tylko mąż wyszedł za drzwi.
                Ok, teoretycznie jestesmy JESZCZE malzenstwem, ale praktyka ma sie w
                tym pryzpadku nijak do teorii, wiec nie rozumiem Twojego
                podejscia....
                • tricolour Moje podejście jest proste... 10.11.07, 12:37
                  ... jesteś mężatką. Możesz się zapierać ile chcesz, ale stan prawny jest jasny:
                  jesteś mężatką. Mało tego: jesteś mężatką zależną od humoru Twojego męża, bo
                  jeśli on nie złoży pozwu, to w ogóle nie wiadomo kiedy (i czy) do tego rozwodu
                  dojdzie. Dodatkowo nie możesz wnieść pozwu z winy męża, bo on zarzuci Twoją
                  winę, bo masz faceta.

                  To nie jest komfortowa sytuacja dla kochanka, który w sumie nie wie na czym stoi...

                  W takim rozumiemiu zabierasz się za cudze sprawy (nowy związek, to także sprawy
                  Twojego faceta), a masz niezałatwione swoje.
                  • animka25 Re: Moje podejście jest proste... 10.11.07, 12:46
                    Masz bardzo formalne podejscie.

                    Moje zycie nie jest zalezne od mojego ex, poniewaz moge sama zlozyc
                    pozew o roywod bez orzekania winy, co w tej szytuacji pewnie uczynie.
                    Zastanawiam sie tylko nad jego zachowaniem, bo jest malo logiczne
                    jak na faceta...
                    • tricolour Gdybyś nie była zależna od męża... 10.11.07, 12:54
                      ... to bys się nie zastanawiała nad jego zachowaniem tylko konstruowała swoje
                      zycie. Nie pisałabyś, że "możesz złożyć pozew" tylko to uczyniła. Oczywiście
                      nie jest jakaś strategiczna zależnośc, ale ma ona wymiar nieuprawnionych oczekiwań.

                      Co do logiki Twojego męża, to opiera sie ona na dbaniu o własne interesy i
                      lekceważeniu niewygodnych ustaleń.
    • crazyrabbit Re: Ex uporczywie nie chce złożyć pozwu rozwodowe 10.11.07, 12:43
      Skoro tak Cię to męczy , to czemu sama nie złożysz? Nie rozumiem w
      czym problem.

      Albo napisz pozew za niego i wyślij mu mailem gotowca smile
      Niech wydrukuje , podpisze i złoży. Proste?
    • cathy_bum Re: Ex uporczywie nie chce złożyć pozwu rozwodowe 10.11.07, 12:52
      Mój ex też się tak zachowywał, mimo że jego drugie dziecko było już
      na świecie. Nie przyświecał mu jakiś ukryty cel chyba, tylko zwykła
      niechęć do formalności, sądów i biegania. Dobrze mu było tak, jak
      było. Papier mu widać do nowego związku potrzebny nie był, a moje
      naciski miał w nosiesmile
Pełna wersja