animka25
10.11.07, 11:13
Wyprowadził się ponad pół roku temu, żyje już z inną kobietą,
niedługo urodzi się ich dziecko...a on od sierpnia przeciąga
złożenie pozwu choć pytam go o to praktycznie przy każdym spotkaniu.
Rozwodzimy sie bez orzekania o winie, ustaliliśmy, że to on wniesie
pozew i poniesie wszelkie koszty z tym związane, wszystko mamy już
ustalone, alimenty, widzenia z dzieckiem itp., a pomimo tego on nie
składa pozwu.
Chciałam sama to zrobić, ale jakoś wolę zobaczyć najpierw co on
napisze, bo mogę się spodziewać wszystkiego (a moze żle myślę?).
Nie wiem czy żałuje tych 600 zł? Proponowałam, ze dam mu 300, nie
zgodził się.
Tłumaczy się, ze mu ukradli dokumenty, a dzisiaj mi powiedział, ze
nie ma czasu napisać pozwu.
Nie wiem co o tym myśleś? A może on ma w tym jakiś ukryty cel? Tylko
jaki?
Mnie już męczy taka sytuacjja.....