citezin
10.11.07, 14:05
Witam
To mój pierwszy post na tym forum i od razu wyskoczę z problemem, który przypuszczam wielu uczestnikom tego forum nie jest obcy i liczę na komentarze i uwagi.
Jestem rozwodnikiem, dwa lata po rozstaniu z żoną i rok po rozwodzie. Przyczyny rozpadu mojego małżeństwa nie są tutaj najistotniejsze, może jedynie to że mam 15 letnią córkę, z którą mam bardzo dobry kontakt, a z byłą żoną poprawne relacje. Moja była żona od ponad roku mieszka z kimś, ale jak już pisałem nie to jest istotą mojego problemu. To tylko zarysowanie tła.
Po rozstaniu z żoną przeżyłem parę mnieju lub bardziej udanych związków, taki etap wracania do równowagi po rozpadzie małżeństwa.
Od pewnego czasu jednak spotykam się z pewną kobietą i nie ukrywam czuję, że zaczynam się coraz mocniej angażować w tą relację.
A teraz w czym tkwi problem.
Ta kobieta, to moja wieloletnia znajoma, której małżeństwo od dłuższego czasu przechodziło poważny kryzys, ten kryzys trwa już co najmniej 2-3 lata i raczej nie ma widoków na jego rozwiązanie. Pół roku temu jej mąż wyprowadził się z domu, jednak chyba do tej pory nie pogodził się z tym, że to koniec ich małżeństwa. Próbuje je ratować, lecz te próby to jak na razie puste deklaracje i obietnice bez pokrycia. W ciągu tego pół roku nie zrobił niczego żeby potwierdzić chęć odbudowania ich relacji (terapia, znalezienie stałej pracy).
Nie to jest jednak również problemem, w mojej ocenie niezależnie od tego czy ja pojawiłbym się na horyzoncie, czy nie, to ich małżeństwo rozpadłoby się.
Problemem natomiast jest stosunek córki tej kobiety do mnie. To 13-to latka. Miła i sympatyczna chociaż odrobinę skryta dziewczyna. Chyba jeszcze nie pogodziła się z faktem rozpadu rodziny. Ostatnio zorientowała się, że znajomość moja i jej mamy, to nie tylko kontynuacja tej znajomości, która już była wcześniej, tylko coś więcej i wywołało to u niej bardzo negatywną reakcję.
Pojawiło się dużo negatywnych emocji i zarzutów wobec matki.
Deklaracje, że wyprowadzi się do taty, żeby nie przeszkadzać mamie, skoro mama jej nie kocha tylko kocha kogoś innego, że nie życzy sobie moich odwiedzin w ich domu (nigdy nie byłem tam specjalnie częstym gościem, ale od czasu do czasu zdarzało mi się tam pojawić) itp. deklaracje.
Sytuacji nie ułatwia fakt, że jej mąż rzeczywiście nie godzi się z ich rozstaniem i w pewnym stopniu uczynił z cóki szpiega, wypytuje ją o to co robi i gdzie jest mama itp. sytuacje. Zdarzały się już też z jego strony teksty: "mama znajdzie Ci teraz nowego tatusia".
W zasadzie to już nawet pisząc tego posta zdaję sobie sprawę, że w tej sytuacji wskazana jest duża doza cierpliwości i subtelności i w zasadzie nie mogę oczekiwać jakiejś cudownej recepty. Może jedynie chciałem usłyszeć, że tak się zdarza i niekoniecznie zawsze źle się kończy...
No, czyli trochę wyżaliłem się.
Nie chcę teraz dodatkowo zarzucać tej kobiety swoimi negatywnymi emocjami wywołanymi przez tą sytuację, ona ma wystarczająco dużo problemów na głowie, a gdzieś potrzebowałem się wygadać.

)