nie rozumiem...

12.11.07, 12:48
jak tak można?
Odszedłem od zony autentycznie w jednej koszuli i spodniach, bo nie
pozwolila mi nic zabrać(mamy rozdzielnosc majatkowa). Pomijam juz
to, ze nie pozwala mi na jakikolwiek kontakt z dziecmi.
Zatrzymala mi wszystkie moje rzeczy lacznie z dokumentacja medyczna
i narzedziami potrzebnymi do wykonywania mojego zawodu.
Teraz zada alimentow w kwocie 1.300zl!
Jaka prace bym nie podjal to przyjezdza tam , robi awantury i juz
moja praca sie konczy!
Ja teraz zarabiam ok 600zl , a sad twierdzi, ze moge wiecej!(jestem
osoba niepelnosprawna!!!!)
Fakt jest taki, ze gdyby nie pomoc zupelnie obcych osob nie mialbym
gdzie mieszkac, nie mialbym sie w co ubrac, wiec jak isc do pracy? w
czym skoro mialem tylko letnia koszule na sobie!!!
Nie mam juz sil, nie chce mi sie zyc.Mam dosc.
    • aron95 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 14:08
      A w czym mielibyśmy Ci pomóc , jakie masz pytania ?
      • pl.71 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 16:14
        nie wiem jak, ale ja juz mam tej kobiety (?)dosc!!!
        jak zyc zeby nie zwariowac?
        Jak wyegzekwowac swoje prawa w tym panstwie?
        Jak mozna wierzyc, ze cos moge zrobic skoro ona podstawia falszywych
        swiadkow i jest ok, a ja jestem na granicy wyytrzymalosci?
        moze pisze zbyt chaotycznie albo niezbyt zrozumiale, ale dobija mnie
        to wszystko.
    • jasminowo Re: nie rozumiem... 12.11.07, 14:14
      rozdzielnosć rozdzielnoscią ale Twoje rzeczy są twoimi. Zapewne są
      sposoby na odzyskanie ich.
      • pl.71 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 16:07
        Moj wniosek o rozwod sad oddalil.Zlozylem apelacje, a sad nawet nie
        poinformowal o terminie sprawy!Podobno nie maja obowiazku
        informowac. Ja mam do tego sadu tylko 250 km.
        Od roku zaden sad nie wydal decyzji o oddanie mi rzeczy i narzedzi
        ale za to w odrzuconej sprawie rozwodowej kazali placic na dzieci
        alimenty. W tej chwili zonka podala o alimenty w kwocie 1.300zl!
        Nikogo nie interesuje, ze mieszkam katem u obcych ludzi.Skoro
        przezylem rok bez tych rzeczy to znaczy ze nie sa mi potrzebne!
        Zonka rozbila mi moj 20letni samochod, powybijala szyby, porysowala
        cala karoserie i kazala zajac je komornikowi, ktory oczywiscie zajal
        auto.To nic, ze nie ma ono juz zadnej wartosci, ale wierzycielka
        zlozyla wniosek ,wiec oni musieli zajac.
        • akacjax Re: nie rozumiem... 12.11.07, 17:59
          Coś kręcisz.
          Sąd oddalił Twój pozew o rozwód? Czy nie udzielił rozwodu? Podał powody tej decyzji?
          Uważasz, że nie wydaje tyle na dzieci? Wystąp o obniżenie alimentów(a-ile tych dzieci tak na marginesie?)

          Wiele jadu sączy sie z Twoich postów, ale tak na spokojnie jak nam opiszesz sytuację, to może coś Ci powyjaśniamy.
          • pl.71 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 23:13
            nie udzielil rozwodu piszac, ze jest za krotki okres rozpadu.
        • majkel01 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 18:50
          Oddalone powództwo ? No tzn. że musiałes być wyłącznie winny a małzonka nie
          zgadzała się na rozwód, bo innej opcji nie widzę.
          Co do apelacji. Sąd powiadamia, jest taki obowiązek. Być może jednak wezwanie do
          ciebie z róznych powodów nie dotarło co się niestety zdarza. Obecnośc stron na
          rozpawie apelacyjnej nie jest konieczna, zatem postępowanie zostało prawomocnie
          zakończone. Co nie stoi na przeszkodzie za jakiś czas wnieśc sprawę ponownie.
    • akacjax Re: nie rozumiem... 12.11.07, 15:24
      Wystąp o wydanie rzeczy osobistych.
      I też nie rozumiem:
      Odszedłem od zony autentycznie w jednej koszuli i spodniach, bo nie
      > pozwolila mi nic zabrać(mamy rozdzielnosc majatkowa).

      Co ma do tego rozdzielność?
      Żąda alimentów? ma na to wyrok sądu?

      I jak to jest, że ktoś wpada do pracy, robi awantury...a Ciebie zwalniają? Może rozwód by pomógł na uregulowanie pewnych spraw?

      Pamietaj, że jeżeli dobrowolnie wyprowadziłeś się z mieszkania to masz pewne ograniczenia do wracania do niego(prawne).
      • ewelka01 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 21:46
        cos ty jej zrobil ze cie tak nieelegancko potraktowala?
        • pl.71 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 23:11
          powiedzialem, ze nie bede juz jej sluzacym, bankomatem, pomiotlem i
          ze nie pozwole jej dluzej traktowac mnie jak szmate.Tak tak nie
          przesadzam.Bylem na kazde jej wezwanie, zawozilem dzieci do szkoly
          dbalem onie gdy chorowaly, bo ona nie miala czasu. Ja tez w tym
          czasie pracowalem, zajmowalem sie domem i nawet wozilem jej kanapki
          do pracy!robilem obiady, kolacje,czesto zalatwialem jej sprawy,
          ktore nalezaly do jej! pracowniczych obowiazkow.teraz wszystko musi
          robic sama i tu ma problem, bo trzeba najac sluzaca,by robila te
          wszystkie rzeczy, ktore wczesniej ja wykonywalem.
    • oinga Re: nie rozumiem... 12.11.07, 23:12
      To sie nazywa eleganckie rozstanie! Zupełnie jakbyś jej wcześniej
      wymordował połowę rodziny, a może tak było?
      • pl.71 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 23:16
        oinga napisała:

        > To sie nazywa eleganckie rozstanie! Zupełnie jakbyś jej wcześniej
        > wymordował połowę rodziny, a może tak było?

        uwierz, ze wszyscy oni zyja i maja sie swietnie.
        Jest mi tylko cholernie przykro, ze tak mnie traktuje po tylu latach.
        • sylwiamich Re: nie rozumiem... 12.11.07, 23:20
          Najpierw żył wyprówanie...potem wypominanie?
          • pl.71 Re: nie rozumiem... 12.11.07, 23:30
            dzieki za piosenke.spokojna- takie lubie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja