13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie czeka?

12.11.07, 17:42
to już jutro, a ja się trzęsę od dawna...
miałam twardy plan spisania spraw na kartce, nawet zaczęłąm, ale
gdzieś mi to umknęło... jakoś nie potrafię się w sobie zebrać.
owszem, staram się, cały czas się staram.
ale chyba, prawdę mówiąc wiecj udaję przed samą sobą, niż bym się po
sobie spodziewała
z zewnątrz silna, z podniesioną głową - wewnątrz strzaskana na
drobne kawałeczki, zgarbiona, szara...
wszak zajęta jestem ostatnio - choroby dzieciaczków, generalne
sprzątanie zapuszczonych spraw domowych, itp, ale to wcale ale to
wcale nie pomaga zapomnieć, nawet na momencik, co mnie czeka jutro...
boję się, bardzo się boję, chyba potrzebuję ciepłych słów i
świadomości, że gdzieś... ktoś... trzyma kciuki i choćby przez
ułąmek sekundy ma mnie w myślowej opiece...
i chociaż jestem do mężczyzn teraz nastawiona na nie, to nie wiem
jakim cudem szalenie brak mi silnego ramienia do wypłąkania się i
poczucia tej odrobinki spkoju i chwilki poczucia bezpieczeństwa...
to straszne uczucie, straszne przez to, że pomimo tego całego bólu,
jaki podobne ramiona mi zgotowały, potrzebuję ich... a może tylko mi
się tak wydaje...
muszę być silna!
dla dzieci.

proszę trzymajcie jutro za mnie kciuki
rozprawa zacznie się o 10.15
pozdrawiam cieplutko!
    • jasminowo Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 18:16
      Będę trzymała za Ciebie kciuki. Ja podobnie na zewnątrz spokojna a w
      srodku różnie bywa....
      wszystkie opisane przez Ciebie reakcje są jak najbardziej naturalne.
      Ściskam Cię bardzo mocno.
      • salsa13 Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 18:18
        ja też trzymam za Ciebie...
    • cathy_bum Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 19:33
      Mam akurat o tej godzinie przerwę między spotkaniami pracowymi, to
      będę kciuki mocno trzymać. Kawę najwyżej przez słomkę wypijęsmile
      A powaŻnie: przed Tobą trudne przejście. Ale wierzę, że dasz sobie
      radę. Zakończysz tamten etap, żeby z czystą kartą rozpocząć nowe
      życie.
    • prawie.jak Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 20:05
      > ale chyba, prawdę mówiąc wiecj udaję przed samą sobą, niż bym się
      po
      > sobie spodziewała
      Nic nie udajesz. Naprawdę jesteś silna. Nawet jak teraz w to nie
      wierzysz. Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko.
      • grzanka23 Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 20:43
        Bedzie dobrze.Wez głeboki wdech,i od razu lżej.
        trzymzm kciuki.
    • cosmopszczolka Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 20:50
      Trzymam kciuki, będzie dobrze!!!!. Masz dzieci i to one będą Cię
      trzymać na powierzchni, nawet w ten najcięzszy dzień. Pozdrawiam
      ciepłosmile
    • ivone7 Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 21:01
      wspolczuje...jak pomysle, z mialabym przzywac to od nowa, ten
      stres...to az drze...
      i wcale sie nie dziwie, ze jestes rozdygotana..mysle ze kazdy tak
      ma, szczegolnie jesli cierpi, czuje sie skrzywdzony i samotny...
      na pocieszenie tylko powiem, ze da sie to przejsc..pomyslec ze potem
      bedzie juz tylko blizej do konca...
      a co cie czeka...to zalezy, czy macie uzgodnione stanowiska, czy
      zapowiada sie na walke..
      lyknij persen forte...uspakaja..ale nie przymula i wzmaga
      koncentracje..i staraj sie zachowac spokoj...to jest
      najwazniejsze..spokoj, skromnosc i opanowanie...lez sie nie wstydz,
      sa naturalne....
      powodzenia...
    • biedroneczka33 Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 21:39
      juz pewne sprawy sa za mna ...ale jutro rowniez spotkam sie z obliczem temidy i moim eks mezem ...tylko ze pozniej bo dopiero o 13.30 zmierze sie z cyferkami, rachunkami przekonujac ze zasadzone alimenty nie wystarczaja na pokrycie kosztow utrzymania dzieci :o)))
      oczywiscie bede trzymac kciuki zyczac powodzenia w zalatwianiu spraw :o)))
    • jestem-silna Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 12.11.07, 21:55
      powodzenia!
      ja też jestem dopiero po pierwszej rozprawie
      i też tak samo się czułam jak Ty, miałam wachania, nadzieje i
      naiwność, że może coś tam na sali się zmieni i stanie się cu
      nie miałam siły przygotowywać się do rozprawy, bo nie wierzyłam, że
      to koniec...
      i o zgrozo na sali dotarło, po wystapieniu męża stałam jak wryta i
      to mój błąd, mąż idealnie przygotował się do "mowy", czytał w necie
      od roku info o rozwodach, przyszedł w garniturze i sypał takimi
      stwierdzeniami, że jestem pewna, że sam tego nie wymyślił! zresztą
      sam powiedział , że użyje wszystkiego by rozwód osiągnąć, ale jakoś
      nie dotarło do mniesad
      teraz żałuję, że nie przygotowałam się na 1. rozprawę, nie miałam
      jeszcze takiego nastawienia "walki na konkrety" i nie umiałam zebrać
      się w garść i rzeczowo i konkretnie mówić, bo poprostu kałmstwa męża
      mnie rozłożyły na łopatki, teraz wiem, że to koniec, wszystko notuję
      i wiem, już że to ważne...
      radzę odowiednio się nastawić i wziąć coś na uspokojenie, ja nie
      wzięłam i to też błąd
      powodzenia!
    • z.odzysku Będę jutro trzymał kciuki za Ciebie... 12.11.07, 23:12
      ... wyślę też promocyjnie pakiet pozytywnej energii. smile))
      Na pewno dasz radę. Po tym co piszesz i jak piszesz, wierzę, że
      poukładasz sobie wszystko, przezwyciężysz jutro swoje wielkie emocje
      i staniesz na wysokości zadania... To wszystko sprawi, że rozprawa
      potoczy się tak, jak zaplanowałaś. smile) Czego bardzo Ci życzę!! smile)

      Pozdrawiam

      M
      • luciii serdecznie Wam dziękuję za słowa otuchy i kciuki! 13.11.07, 02:05
        będą mi bardzo potrzebne
        wprawdzie wysiedziałam swoje u psychologa wczoraj, ale ciężko było
        mi się nastawić na dzisiejsze tory, wiedziałam, że to nie jest
        proste, ale też nie zdawałam sobie sprawy, jak to jest stresujące...

        wieczorem, jak co dzień, cały rytuał kładzenia dzieci spać, chwilka
        na kompie i bach do łóżka, ale coś mnie wewnątrz zjada, bo spać nie
        dało i siedzę po cichu i ciemku i walczę z bezsennością ;/

        dobrze, że choć moje dwa serduszka chrapią sobie w najsłodsze smile /to
        najprzyjemniejsza muzyka dla moich uszu na chwilkę obecną/

        jeszcze raz Wam dziękuję! smile
        spokojnej nocy wszystkim
        • cathy_bum Re: serdecznie Wam dziękuję za słowa otuchy i kci 13.11.07, 08:42
          Kawa gotowa, spotkania odwołane... Mogę spokojnie przystapić do
          trzymania kciuków.
          Wierzę, że przejdziesz przez to jak najszybciej.
    • a.niech.to Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 13.11.07, 07:06
      luciii napisała:

      > udaję przed samą sobą, niż bym się po
      > sobie spodziewała
      Nie ma jednoznacznej definicji siły, a nawet gdyby się jej gdzieś
      doszukać, kto byłby uprawniony, żeby się nią posługiwać w
      odniesieniu do Ciebie? Ważne, że sobie radzisz. Przeżywasz zwyczajne
      uczucia. Kim byłabyś bez nich? Czas ma to do siebie, że mija, choćby
      go chcieć zatrzymać. Przejdziesz jeszcze parę kroków i będziesz "po".
      Pozdrawiam
      • wyrdlove1 Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 13.11.07, 07:10
        Trzymaj się Luciismile!
    • plujeczka Re: 13.11.07 czeka mnie... no właśnie? co mnie cz 13.11.07, 07:43
      bedę trzymała za CIEBIE KCIUKI, ZNAM TO UCZUCIE STRACHU,niedawno
      miałam swoją kolejna sprawę o rozwód i wcale nie było mi łatwo ale
      pociesz sie tym ,ze wszyscy na tym forum przez to przechodzą,
      przeszli lub będą przechodzic, na to nie mamy wpływu, to po prostu
      droga do lepszego jutra,trudne jest porzadkowanie swoich spraw ale
      pamietaj one nie trwaja wiecznie.Bądź dobrej mysli i tak sobie
      świetnie radzisz, małe dzieci, obowiazki to wszystko jest trudne a
      zobacz TY TEMU POTRAFISZ ZARADZIĆ.tRZYMAJ SIE I DAJ ZNAĆ JAK POSZŁO.
    • aron95 Góralka jesteś , silna baba 13.11.07, 08:38
Inne wątki na temat:
Pełna wersja