nangaparbat3 13.11.07, 19:00 Niech to bedzie watek nadziei i wiary. Tamtego juz dość. Pozdrawiam Cie serdecznie i czekam na parę słów - jak dzisiaj? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
aron95 Czemu dość ?? 13.11.07, 19:30 Tak się ładnie rozwijał . Szybko coś napiszę póki samosia mnie nie pogoni Odpowiedz Link
samaosia Re: Czemu dość ?? 13.11.07, 22:51 Nic, bez zmian. Pustka i tęsknota. Gigantyczna tęsknota. A u ciebie? Pytałam w tamtym wątku, powtórzę tu - czy robisz coś jeszcze dla ratowania związku? Odpowiedz Link
dobranocc Re: Czemu dość ?? 14.11.07, 15:57 czekam - jutro się mamy zobaczyć - okaże się, czy jest jeszcze szansa. I na tym kończę, bo to wątek optymistyczny. Odpowiedz Link
samaosia Re: Czemu dość ?? 13.11.07, 22:50 Dlaczego miałabym cię pogonić? Jednego juz pogoniłam i chyba mam dość wyganiania już do końca zycia. Pisz, pisz, mimo, że czasami nie chcę czytać tego co niektórzy piszą, po jakims czasie do tego wracam i wyciągam swoje wnioski Odpowiedz Link
samaosia Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 13.11.07, 22:49 Dzisiaj ciężko, jak codzień. Jeden sms do męża. żero pretensji. Żartowaliśmy sobie mailowo. Dostałam leki. światełko w tulenu jeszcze się tli i bardzo słabo migocze. Jestem pełna wiary i nadziei. Dzięki za nowy wątek, tamten jest strasznie bolesny. A mówiłam wam, że spotkamy sie w niedziele na obiedzie? Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 13.11.07, 23:01 Cieszę się, ze ten watek zechcialaś zaakceptowac - tylko Twoje zdanie mnie w tej sprawie obchodzi. O obiedzie jeszcze nie słyszałam - ale dobrze czytać, że żartujecie. wspolny smiech bardzo łączy. Leki bierz spokojnie, i w rodzinie, i zawodowo widziałam wiele osob, ktorym naprawdę pomogły. Sama byłam kiedys nastawiona bardzo antylekowo, ale zmieniłam zdanie, widząc, ile dobrego mogą sprawić. Odpowiedz Link
samaosia Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 13.11.07, 23:04 terapeuta zaproponował zaproszenie go na obiad (męża) ja sie zgodziłam (na wspolnej terapii) i zaprosiłam a on przyjął zaproszenie. bardzo sie cieszę, to jest to światełko własnie. A alkoholu pić nie bede, bo mi nie służy Odpowiedz Link
samaosia Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 13.11.07, 23:48 Nadzieja: youtube.com/watch?v=L-p2sbt_C4w Odpowiedz Link
samaosia Mam wątpliwość 14.11.07, 00:25 A własciwie łapię znowu jazdy.... Czy to, że mąz poszedł na terapię może oznaczac tylko to, że chce, żeby mój stan sie poprawił na tyle, żebym mogła znieść jego ostateczne odejście (mimo, że własciwie już teraz mówi, że "na dzień dzisiejszy" jego odejscie jest ostateczne)? Czy robi to tylko po to, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia? Żebym ja sie uspokoiła, chociazby lekami i dopiero wtedy mi przywali informacją o rozwodzie? .... Ale może jest jeszcze szansa? Może nawet jeśli tak czuje dzisiaj, istnieje nadzieja, że to się zmieni? A może mężczyźni tak nie robią, tak nie kalkulują i to co robi, robi dlatego, ze nie jest jeszcze w 100% przekonany o koniecznosci odejscia? Wczoraj po terapii, jak już bylismy na dole to mnie przytulił....sam z siebie. Może to nie jest zły znak? Potrzebuję pilnie reakcji, potwierdzenia lub zaprzeczenia mojej teorii, bo znowu łapię fazę.... Jak to jest, ponoć gdy terapeuta mu zaproponował adwokata to sie obruszył, może jednak on, mimo, że jeszcze nie wierzy w zmiany, liczy na te zmiany, może nie przestał jednak kochac. Jak to wygląda tak z boku? Tęsknię Odpowiedz Link
a.niech.to Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 07:01 samaosia napisała: > Jak to wygląda tak z boku? .., że pragniesz się łudzić i zafundowałaś sobie umieranie na raty. Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 07:06 I że masz spam na wiadomości których nie chcesz znać, słyszeć Odpowiedz Link
samaosia Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 10:25 Dzięki. Tego własnie mi było potrzeba. Jeszcze tego. Jesteście nieocenione (((((((((((( Najprościej to poddać się, złożyć papiery rozwodowe i odpuścić czekając na "nowe szczęście". Rewelacja! Odpowiedz Link
a.niech.to Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 11:07 samaosia napisała: > Dzięki. Tego własnie mi było potrzeba. Jeszcze tego. Jesteście nieocenione > (((((((((((( Mam Ci potakiwać? > Najprościej to poddać się, złożyć papiery rozwodowe i odpuścić czekając na "now > e > szczęście". Rewelacja! Odnaleźć stary spokój i jeszcze trochę rzeczy wygrzebanych z przedmałżeńskich czasów, np. sympatię do siebie i autoszacunek było moim celem, gdy składałam pozew. Na nowe szczęście nie czekam, nawet go nie szukam. Ciągle jeszcze uczę się żyć na nowo jako niezależny człowiek. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 10:51 Ech samaosiu. Powtórzę po raz kolejny. Przestań skupiać się na nim i na was. Zastanów się nad własnymi emocjami. Po pierwsze co czujesz, a po drugie dlaczego czujesz to co czujesz. Zacznij sobie zadawać te pytania i odpowiadać sobie na nie. Zobacz jak dużo w Twoich postach jest Twojego męża a jak mało CIEBIE. Jeśli piszesz o sobie to tylko w kontekście negatywnych emocji, które odczuwasz. Jako facet powiem Ci, że: po pierwsze wielu facetów gdy odchodzi, to po jakimś czasie następuje ich powrót, ale sam powrót to nie wszystko, ważne są przyczyny takiego powrotu. Jeśli tymi przyczynami byłyby litość, lęk przed samotnością itp., to wcześniej czy później nastąpi kolejne odejście. Jedynie powrót który wynika z refleksji: "jednak to jest kobieta mojego życia" rokuje jakiekolwiek nadzieje. po drugie: często faceci gdy odchodzą nie chcąc bardzo ranić kobiety od której odchodzą starają sie jakoś zmiękczyć to odejście. Potrafią się spotkać, czasem przytulić, czasem nawet pójść do łóżka, no bo przecież widzą jak kobieta cierpi i czują się z tego powodu winni, i to poczucie winy popycha ich do takich zachowań. Co oczywiście jest bzdurą, bo to jak napisała a.niech.to takie zabijanie na raty. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 11:03 Żeby nie było, że to znowu jakieś czarnowidztwo, to dodam jeszcze tylko Żeby facet zobaczył, że kobieta od której odszedł, to jednak "kobieta jego życia", ona musi o to zadbać. A zadbać o to może jedynie poprzez zajęcie się sobą, a nie ciągłe skupianie się na facecie. Skupienie się na sobie ma spowodować zmianę myślenia o sobie z: "wróć, zrobię wszystko żebyś tylko wrócił", na: "jestem wartościową kobietą i zasługuję na twoją miłość, dlatego wiem że do mnie wrócisz" Odpowiedz Link
a.niech.to Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 11:09 Sądzę, że po rozwodzie takie rozważania byłyby dla obojga szkodliwe. Może w przypadku separacji lub innego rozstania, ale i tak brzydko pachnie mi tutaj manipulacja. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 11:13 Ale tu na razie nie mówimy o rozwodzie, tylko o tym, że mąż się wyprowadził. Odpowiedz Link
samaosia Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 18:41 a.niech.to napisała: > Sądzę, że po rozwodzie takie rozważania byłyby dla obojga szkodliwe. > Może w przypadku separacji lub innego rozstania, ale i tak brzydko > pachnie mi tutaj manipulacja. Ale my sie JESZCZE nie rozwodzimy!! No ludzie, nie można wszystkich mierzyc jedną miarką. Odpowiedz Link
serganda Re: Mam wątpliwość 18.11.07, 18:11 Wiesz, chyba spadłeś z księżyca lub innej gwiazdy, jak Mały Książę. Taki jesteś niepodobny do facetów wszechobecnych wokół. Mój ex i wielu exsiów moich znajomych to facet macho, dla którego żona to sprzątaczka i kucharka z jednej strony, a panienka do łózka z drugiej. Nawet nie zauważy, że jest ona wartościowym człowiekiem. Pewna jestem,że wynosi się to z domu. Ostatnio matka mojego ex, z którą usiłuję zachowywać poprawne stosunki, powiedziałam mi,że jestem chłopobabą i jestem pozbawiona instynktu macierzyńskiego. Uzasadnienie? Chłopobaba, bo oprócz garów i miotły miałam inne zainteresowania, potrafiłam zorganizować życie swoje i dzieci, zadbać o ich naukę i rozwój, itp, itd...(on nie chciał w tym uczestniczyć a jedynie przeszkadzał). Byłam pozbawiona instynktu macierzyńskiego, bo padając z nóg gdy dziecko płakało całe noce, ja niewyspana, nie nadąrzałam z prasowaniem sterty pieluch i okazywałam zmęczenie. Jej wizyta odbyła się raz ( choć to 15 minut drogi spacerkiem) w okresie niemowlęcym córki i chyba też raz w okresie niemowlęcym syna, ale była na tyle bystra , by wyciągnąć z niej takie wnioski. Nie jest zatem prawdą ,że dbanie o siebie coś daje w każdej sytuacji, jak zwykle zależy to od okoliczności,charakteru, wychowania, preferencji, uprzedzeń i wielu innych rzeczy. Starałam się inaczej wychować syna, mam nadzieję,że zobaczy w partnerce człowieka. Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Mam wątpliwość 18.11.07, 18:25 Serenga..to że z-mazur nie ma ręki (cytuję rzeczonego) nie znaczy że atlasy anatomiczne nie mają racji bytu.Mam nadziej że tym razem kogoś pogodziłam) Odpowiedz Link
z_mazur Re: Mam wątpliwość 20.11.07, 08:16 > Wiesz, chyba spadłeś z księżyca lub innej gwiazdy, jak Mały Książę. > Taki jesteś niepodobny do facetów wszechobecnych wokół. > Mój ex i wielu exsiów moich znajomych to facet macho, dla którego żona to > sprzątaczka i kucharka z jednej strony, a panienka do łózka z drugiej. > Nawet nie zauważy, że jest ona wartościowym człowiekiem. Może i spadłem z księżyca, zastanawia mnie tylko jedno. Skoro byłoby tak jak piszesz to skąd miałby się brać żal samaosi? Z tego że straciła posadę sprzątaczki i kucharki, i jeszcze panienki do łóżka? Jeśli takich facetów jest większość to pewnie nie będzie miała problemów ze znalezieniem kolejnej takiej posady. Ludzie (w tym mężowie i żony) szanują nas na tyle na ile my sami się szanujemy. Jeśli sami siebie szanujemy to potrafimy żądać tego szacunku dla siebie od innych. Jeśli uważamy, że nasza rola w małżeństwie to bycie kucharką i sprzątaczką, albo z drugiej strony dostarczycielem gotówki, to trudno żebyśmy wymagali od drugiej strony czegoś więcej. Odpowiedz Link
hayet1 Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 11:04 Samaosiu... nie łudziłabym sie takimi ludzkimi odruchami męża.Oni-mężczyźni chyba tak mają właśnie, że jak chcą odejść to manifestują to swoim dobrodziejstwem.Przytulają, są mili...Mój to się taki dobry zrobił odkąd złożył pozew że do rany przykładaj.Nawet sypiać chce ze mną, aby miło związek zakończyć!!!Koleżanki mąż odszedł do kochanki ciężarnej w dodatku co mu nie przeszkadza całkiem w tym aby zonę czterokrotnie w ciągu dnia odwiedzać pod byle pretekstem.Dziewczyna wylądowała z rozpaczy w szpitalu a ten poleciał jej na ratunek.Posiedział i poszedł do nowego domu. Rozstajemy się z mężem w "przyjaznej atmosferze"oboje tego chyba chcemy....nie potrafimy życ razem .Pozew w sądzie a my pod jednym dachem, wieczorne pogaduszki , smiechy...wspolne piwko i seans filmowy....Myslę ze rozwód nic nie zmieni...on sie pewnie nie wyprowadzi hehehhehe Odpowiedz Link
a.niech.to Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 11:12 hayet1 napisała: > Rozstajemy się z mężem w > "przyjaznej atmosferze"oboje tego chyba chcemy....nie potrafimy życ razem .Poze > w > w sądzie a my pod jednym dachem, wieczorne pogaduszki , smiechy...wspolne piwko > i seans filmowy....Myslę ze rozwód nic nie zmieni...on sie pewnie nie wyprowadz > i > hehehheh Dla mnie nakreślona sytuacja jest nie do pojęcia. To po co Wam rozwód? Żeby żyć tak samo? Odpowiedz Link
hayet1 Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 11:26 To samo mu mówię..po co???Po co ten rozwód...A on sie uparł...Wczoraj rozmawialismy trochę jak to wszystko bedzie po.Powiedziałam mu o moich obawach materialnej natury, ze nie dam rady z rachunkami itp.Zapytal mnie czy wobec tego moze on będzie mieszkał z nami jeszcze po rozwodzie...bedzie płacił za wszystko. Myślę ,ze on chce rozwodu po to , aby z czystym sumieniem jak mu się trafi "okazja" czyt.panienka do łózka -skorzystać.Zeby wychodzić dokąd chce z kim chce nie tłumacząc się,bo przeciez nie bedę jego żoną.A mieszkac razem to mu dobrze-ugotowane, uprasowane, posprzątane.Tylko ,ze to działa w dwie strony- jak zacznę ja wychodzić z kim chce , gdzie chce to pewnie zwinie żagle. Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Mam wątpliwość 14.11.07, 12:20 Jak będziesz prać i gotować oraz wychodzić do narzeczonego z dziećmi...może przebaczy) Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 14.11.07, 23:00 Listopad. Chwilami nie chce sie nic lub odechciewa wszystkiego. Kiedy nie było prądu, trzeba bylo dlugo spać i odpoczywać. Teraz życie w listopadzie wymaga od nas identycznej aktywnosci jak w maju. To chore. Nie trzeba miec klopotow, zeby wysiąść. Samaosiu, myslalam o tym, co piszesz o mezu. I myślę tak - nawet jeśli chce odejść, nie przekreśla Cie jako osoby. Nie udaje, ze Cię nie było, ze między Wami niczego nie było. Nie sądzę, że tak jak pisze Zmazur, tylko poczucie winy kaze mu zachowywac się wobec Ciebie przyzwoicie, nawet ciepło. Myslę, ze sa w nim wciąż jakies dobre uczucia do Ciebie, niezaleznie od checi odejscia. Sa ludzie, w ktorych te uczucia zostana zawsze, niezaleznie od tego, co bedzie dalej. Sama mam takie dla byłego męża i wiem, ze on ma je dla mnie - ale - uwaga! - to nie zmienia faktu, ze nie jestesmy juz ani małżeństwem, ani parą w żadnym sensie - poza parą rodziców naszej corki. Co z nimi- tymi dobrymi uczuciami, ktore Twoj mąż ma dla Ciebie - dalej bedzie? Nie mam pojecia, tego pewnie nikt nie moze przewidziec, nawet on sam. Ale mnie sie zdaje, ze niezaleznie od tego, jak sie to wszystko skończy, najważniejsze jest, ze Cie nie ignoruje, nie nienawidzi, że obchodzi go, co sie z Tobą dzieje. Odpowiedz Link
samaosia Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 14.11.07, 23:06 Martwię się, martwię się, że zgodził sie na tę terapię tylko przez wzgląd na mój stan. żeby zagłuszyc wyrzuty sumienia (pewnie o tym pisałam juz, ale nie mam siły sprawdzac). Jak mój stan sie poprawi, on ze spokojnym sumieniem będzie mógł powiedzieć "to koniec". Tylko ze wzgledu na moje samopoczucie (totalna depresja) tego jeszcze nie zrobił. To sa te dobre uczucia, o których piszesz. Tak to dzisiaj czuję i tego sie dzisiaj boję. Nienawidzę tej hustawki uczuć. nienawidzę tej niepewnosci, nienawidzę tego stanu! Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 14.11.07, 23:41 Nie nazywaj tego litoscią, tylko troską. A jeszcze: kiedy terapia sie uda, poczujesz sie silniejsza, pewniejsza, bedziesz miała siłę, by stanąc twarza w twarz z rzeczywistością - ja nie mam zadnych kompetencji, by wyrokować, jaka ona bedzie - ale jaka by nie była, poradzisz sobie. Odpowiedz Link
samaosia Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 14.11.07, 23:40 Chyba już mam dość. Chyba już nie zniosę niczego więcej. Ani dnia dłużej. Nie mam już siły. "dlaczego chodzisz na terapię?" "nie wiem. sam sie dziwię." ...... Odpowiedz Link
z_mazur Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 15.11.07, 07:41 Samaosiu jest takie powiedzenie, "nie zadawaj pytań, na które nie chciałabyś otrzymać niewygodnej odpowiedzi". Daj na razie spokój rozmowom, pytaniom. Nie przejawiaj żadnej inicjatywy w kontaktach z nim. Widzisz odpuszczenie i danie teraz przestrzeni mężowi nie gwarantuje Ci, że on do Ciebie wróci. Jednak wywieranie presji i nacisku na pewno jeszcze bardziej go zniechęci. Czyli masz do wyboru dwa spososby postępowania. Pierwszy którego efekt jest niepewny i możliwe są różne rozwiązania w tym też to korzystne dla Ciebie i drugi, którego efekty na pewno będą negatywne. Odpowiedz sobie sama jak powinnaś postępować. Odpowiedz Link
dobranocc Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 15.11.07, 13:52 pierdolicie, wszyscy pierdolicie. A właściwie pierdolimy. Każde z nas ma swoją historię do opowiedzenia i każdy ma swoje dobre rady. I każdego z nas historia jest prawdziwa. Problem jest taki - tyle rzeczy (i osób) wpływa na każdą decyzję, że każda będzie inna. I żadna nie będzie idealna, ani wzorcowa. Nie wiem, co bardziej zniechęci - wywieranie presji, czy tej presji brak. Jeżeli ktoś wie, to wie, w tej osoby własnym przypadku. Nie ma reguły, nikt na końcu swojej wypowiedzi nie napisze TND (CND) bo nie ma żadej reguły. AND THE BAND PLAYED WALTZING MATILDA Odpowiedz Link
z_mazur Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 15.11.07, 14:14 Tia uwielbiam teksty o indywidualności odmienności itp. itd. Gdyby tak było to psychologia i psychiatria nie miałyby sensu. Kązdy z nas jest fizycznie inny, ale jednak da się opisać pewne cechy wspólne, podobnie jest z naszymi zachowaniami, świadomością i podświadomością. Czy to, że znasz kogoś bez ręki, to znaczy, że atlasy anatomiczne są bez sensu? Zachowaniami człowieka mimo idywidualnych cech i odmienności rządzą pewne reguły, które pozwalają mówić o pewnych prawidłowościach w zachowaniu i na tej podstawie przewidywać konsekwencje tychże zachowań. Jedna z nich mówi, że człowiek nie lubi wywierania na nim presji. Oczywiście ten przypadek może być wyjątkowy, dlatego nikt nie twierdzi autorytarnie, że tak być musi, ale mówienie o tym, że nie ma żadnych reguł jest śmieszne. Odpowiedz Link
samaosia Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 15.11.07, 14:40 Tak, TEN człowiek nie lubi wywierania na nim presji... A z drugiej strony nie potrafię sobie wyobrazić siebie po drugiej stronie, spokojnie patrzącą na cierpienie najbliższych. To wszystko jest dla mnie tak bardzo niezrozumiałe. "sam sie dziwię"...... no ja też..... Dziś mam dzień buntu, protestu i kolejnego załamania. Przekreślone życie, i to życie kilku osób, niesamowite, jakie to proste.... Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 15.11.07, 15:03 Samosiu...jesli przezywasz okres buntu...to wchodzisz juz na nastepny etap zdrowienia Odpowiedz Link
z_mazur Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 15.11.07, 15:08 To samo chciałem napisać. Tylko sylwio, przecież to zakładałoby pewną typowość samaosi i przewidywalność..., a co z indywidualnością i brakiem reguł? Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 15.11.07, 15:12 Mazurku...i te dwie opcje trzeba mieć w główce.W głowie...przepraszam)) Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Z-mazur 15.11.07, 15:49 Doczytałam...brak reguł? Zwrot: nie ma reguły nie znaczy że jest ich kompletny brak Odpowiedz Link
samaosia Re: Samaosiu! Zakładam nowy watek 15.11.07, 15:10 Wątpię, bo bunt u mnie przeplata sie z totalnym dołem. Tylko do tej pory to było podzielone na dni, dziś granice wyznaczają godziny. Ale dzieki za dobre słowo Odpowiedz Link
samaosia Re: I co dalej ? 16.11.07, 17:28 nic. weekend przyszedł więc nie bedzie czym głowy zająć. Bez zmian. Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: I co dalej ? 16.11.07, 18:04 Kobieto , wymyśl Ty sobie jakieś zajęcie na weekend błagam... Zadręczysz się. Nie masz koleżanek? Wyjście do kina , na zakupy , piżdżama-party , wyjazd gdzieś niedaleko , cokolwiek... Odpowiedz Link
lapina Re: I co dalej ? 16.11.07, 18:57 Hej, wolisz się zadręczać? Mnie wczoraj dopadł dól kiedy znalazłam stare listy miłosne od mojego męża...ale tak naprawdę wiem ,że niechcę z nim być, a mimo to czasami ogarnia mnie ogromny smutek, żal...wyruszam na poszukiwanie utraconego czasu... może jednak to pisanie dobrze CI robi Samaosiu? Hmm rób tak, żeby było Ci tu i teraz dobrze! Uściski i życzenia udanego wieczoru dla wszystkich! Ide do moich małych jedna ma zapalenie ucha, a druga oskrzeli... Odpowiedz Link
samaosia Re: I co dalej ? 16.11.07, 19:27 Tak, pisanie dobrze mi robi. Zresztą nie wiem. Muszę być silna, spotykamy sie w niedzielę (oficjalnie, bo własciwie widujemy się codziennie), przychodzi na obiad...... Odpowiedz Link
hayet1 Re: I co dalej ? 18.11.07, 13:04 Nie rozumiem po co ty tak pielęgnujesz to cierpienie w sobie.Wszyscy ci radzą abys zajela sie sobą i maja rację.A TY...z uporem maniaka robisz z siebie ofiarę.Pomyśl , że on najprawdopodobniej wcale sie tak nie umęcza i nie wie ,ze ty to robisz..więc po co ....dla swego odbicia w lustrze...? Ocknij się to w niczym ci nie pomoże. Odpowiedz Link
akacjax Re: I co dalej ? 18.11.07, 17:32 Czy to wyraz obojętności, buntu, bezradności, czy wyluzowania? Odpowiedz Link
akacjax Re: I co dalej ? 18.11.07, 18:05 Złośc, zaprzeczanie, targowanie, obojetność w smutku...to wszystko pojawia się, gdy cos sie stało i zaczyna się proces godzenia się z sytuacją. Nie jest to ani kwestia podjętej decyzji, tylko reakcja na zdarzenie. Czy znajdziesz w sobie odrobine cierpliwości i zaczekasz kilka dni, aż leki zadziałają? Wtedy być może zobaczysz siebie w innym świetle, może zrozumiesz, że co się nie stanie-Ty sobie poradzisz. A gdy to do Ciebie dotrze-inaczej będziesz podejmować decyzje, inaczej będziesz postrzegana-no i nawet wyluzowanie może się pojawić. Zastanawia mnie jaką myśl miał terapeuta, by zamiast dać Wam szansę na przyjrzenie się najpierw sobie, od razu radzi kolejną konfrontację. Pamietaj-masz myśleć o sobie, o swoich uczciach, o tym co z nimi zrobić(na początek możesz zapisać), o swojej wygodzie, o swoich sposobach spędzania wolnego czasu-to chyba będzie nowość. Teraz jak i powyżej Ci radzono-masz myśleć o sobie, nie o nim. Odpowiedz Link
hayet1 Re: I co dalej ? 18.11.07, 20:10 Samaosiu..moze uznasz mnie za wielka sukę, że nie łączę sie z tobą w bolu, ale uwierz mi najgorsze co możesz zrobic to sama siebie dołować i zamykać sie ze swoim cierpieniem w skorupie.Tylko ty na tym stracisz....ale widocznie w dupie to masz sama siebie.Będziesz tego żałowac zobaczysz Odpowiedz Link
sylwiamich Re: I co dalej ? 18.11.07, 21:26 Hayet...czasami są takie momenty w zyciu że człowiek kuli się w sobie i wyje.Bo ból jest tak wielki że zajmuje wszystko.Nawet taki ból kiedyś mija...zazwyczaj.Wierzę że Samosia da radę.Podowalasz jej jak będzie silniejsza... Odpowiedz Link
nangaparbat3 Hayet, uspokój sie 18.11.07, 21:35 Samaosia ma problemy ze zdrowiem, dostała leki, które jeszcze nie zaczeły działać. Obrywa i z zewnatrz, i od środka. Załozę się, ze na jej miejscu nie bylabys dzielniejsza. Odgrazanie sie w tej sytuacji jest śmieszne, niestosowne i żenujace po prostu. Odpowiedz Link
panda_zielona Re: I co dalej ? 19.11.07, 22:27 Samaosiu,jak się czujesz?Czy niedzielny wspólny obiad pomógł Ci?Czy rozmowa z mężem coś wyjaśniła.Ja życzę Ci siły i wytrwałości. Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: I co dalej ? 19.11.07, 22:39 Może coś wyjaśniła, może nie. Co tak naprawdę miała wyjaśnić? Przecież jak się chrzani od dłuższego czasu, to nie ma tak - pstryk - i znów jest cacy. To będzie długa, powolna droga, warto to z góry założyć i nie oczekiwać cudów - aby nie upaść przy najbliższym nieznacznym niepowodzeniu. Odpowiedz Link
dzimi_dzimi Re: I co dalej ? 20.11.07, 13:04 Długo zastanawiałem się czy pisać w tym wątku. I ciagle nie jestem w 100% przekonany, że mogę pomóc. Ale mam wrażenie, że nikt nie może. Czytałem ten watek wiele razy i chciałbym wypowiedzieć się z mojego punktu widzenia. Z punktu widzenia mężczyzny który kiedyś kogoś zostawił - była to wieloletnia Narzeczona. Oraz z punktu widzenia mężczyzny zostawionego przez Żonę. Gdy postanowiłem zakończyć związek z moją Narzeczoną zareagowała jak Ty. Bardzo podobnie. Było mi przykro i żal i czułem się okropnie. Ale wydarzyły się rzeczy o których nie mogłem zapomnieć. Ja nie pytam Cię dlaczego mąż odszedł. Ja raczej chciałbym Ci zasugerować, że człowiek ma tendencję do uciekania od tego co sprawia mu ból i dyskomfort. I jakby to nie zabrzmiało cynicznie, Ty nie zachęcasz go swoim postępowaniem do tego by chciało mu się chcieć. Te rady które masz w dupie czy gdzie indziej z mojego męskiego punktu widzenia są najsensowniejsze i mogą być (ale nie muszą) najskuteczniejsze. Jeśli nawet nie pomogą odzyskać męża to pomogą stanąć Ci na nogi. I nawet jeśli wydaje Ci się, że bez niego to niemożliwe lub, że Tobie na tym nie zależy, to wierz mi, że to nieprawda. Gdy opuściła mnie Żona. Z nienacka. Też jedyne co widziałem to czarna dziura. Bardzo, bardzo ją kochałem. Moje życie straciło sens. Ale tak mi się tylko wydawało. Bo sens życiu może nadawać drugi człowiek, ale wtedy jesteś uzależniona od jego kaprysu. Jak sama nadasz mu sens nigdy nikt Ci go nie zabierze. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: I co dalej ? 20.11.07, 18:58 >>>Bo sens życiu może nadawać drugi człowiek, ale wtedy jesteś uzależniona od jego kaprysu. Jak sama nadasz mu sens nigdy nikt Ci go nie zabierze. Amen. Odpowiedz Link
dobranocc Re: I co dalej ? 21.11.07, 22:42 a u mnie definitywnie się skończyło. wszystko Odpowiedz Link
sylwiamich Re: I co dalej ? 21.11.07, 22:46 koniec jednego jest początkiem innego...jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało...to prawda.Wszyscy jesteśmy tego przykładem. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: I co dalej ? 21.11.07, 23:08 Czytałam kiedyś wspomnienia więźnia Gross Rosen, Żyda. Zabili mu wszystkich bliskich i postanowił popelnic samobojstwo, rzucił sie pod kolejke wozącą głazy z kamieniołomów. Ale był tak wychudzony i lekki, ze lokomotywa nie zmiażdżyła go, tylko przesuwała po szynach. Zaprowadzono go do komendanta, był przekonany, ze ten go zastrzeli - ale nie, komendant był łaskawy, pozwolił mu zyć (a moze kazał za karę?) On potem jeszcze był szczęśliwy. Nigdy nie wiemy, kiedy mamy juz wszystko za sobą. Co sie jeszcze wydarzy. I zawsze mozna zrobic cos dobrego dla innych - a to z reguly poprawia humor Odpowiedz Link
nangaparbat3 Samaosiu! Bardzo proszę 22.11.07, 15:42 odezwij sie do nas. Choć słowem. Pozdrawiam i trzymam kciuki Nanga Odpowiedz Link
samaosia Re: Samaosiu! Bardzo proszę 01.12.07, 14:21 jestem. chwilowo. Może pozniej wiecej opowiem Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Samaosiu! Bardzo proszę 01.12.07, 14:43 Dobrze, ze jesteś, wciaz o Tobie myslalam - wyjeżdżałam ostatnio i nie miałam jak zajrzeć, ale postanowiłam, ze jeśli nie dasz znaku zycia, znów założę wątek dla Ciebie. Odpowiedz Link