Przysięga małżeńska

20.11.07, 21:16
Przysięga składana w Kościele brzmi w całości następująco:

Ja ... (tu pada imię Pana Młodego) biorę Ciebie ... (tu pora na imię Panny
Młodej) za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że
Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w
Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

Panna Młoda powtarza te same słowa.

W Urzędzie Stanu Cywilnego przysięga małżeńska jest nieco inna:

Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście
oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (tutaj pada imię Panny Młodej) i
przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe
i trwałe.


I przysieg , danego słowa się dochowuje
Jeśli ktoś uważa inaczej to nie dorósł do małżeństwa .
    • ewa009 Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 21:20
      Aronku 95 ,otwórz sobie gg cos Ci tam napisałam odnosnie tego co piszesz.
    • ha-pa Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 21:28
      No tak to pewnie prawda. Tyle, że kurka dla mnie to nie była
      regółka, którą należy powiedzieć w kościele, tylko naprawdę
      przysięga. Teraz nie umiem sobie z tym poradzić. Nie mam nikogo,
      tyle, że czuję się tak jakbym już nie miała prawa mieć kogokolwiek,
      a tym bardziej zakładać rodziny i mieć dziecko. A było to dla mnie
      bardzo ważne, tzn. rodzina, dzieci, mąż, itp. być może dlatego, że
      jestem typowym rakiem. Kurde i powiedz jak sobie z tym poradzić? Czy
      już zawsze mam być sama? Słyszę jak mówią inni - jesteś jeszcze
      młoda i ułożysz sobie życie. I ... z jednej strony nadal o tym
      marzę, a z drugiej myślę - nie mam prawa. I szczerze czuję się staro
      (1978) i jakbym już całe życie miała za sobą. Dla wielu osób jestem
      skreślona, jak ktoś gorszej kategorii, bo jak się jest po rozwodzie
      i bez dziecka to w społeczeńswie panuje takie przekonanie: "Coś z
      nią nie tak".
      Kurde jak mam z tym wszystkim sobie poradzić?
      • ewa009 Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 21:36
        Bradzo smutne jest to co napisałas i naprawde jestes młodziutka ja jestem duzo
        starsza i jestem typowym koziorozcem smile moja natura gdzies po drodze została
        ztłamszona a nawet zgwałcona pod wzgledem psychicznym teraz wychodze z wielu
        kompleksow ,ktore były mi wpajane i wiem jedno, że wazne jest jak Ty sama siebie
        odbierasz ,nie patrz na siebie przez pryzmat innych oczu czy tzw, ustalonych
        norm społecznych ,jestes jedyna w swoim rodzaju i drugiej takiej osoby jak Ty
        nie ma wiec uwierz ,ze dla Ciebie tez słoneczko zaswieci, tego Ci Zycze.
      • ewelka01 Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 21:37
        niektorzy to chyba nie zdaja sobie sprawy co mowia i co znacza te
        slowa, to sa KATOLICY heh
        • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 22:21
          Bo nawet katolik ma prawo do szczęścia.
          I nie ma prawa unieszczęśliwiać innych.
          A skazywanie siebie i kogoś na wspólne życie bez uczucia jest
          barbarzyństwem.
          Ale to temat rzeka.
          Powiem tylko, że nie oczekiwałem od mojej byłej Żony, że ma się dla
          mnie poświęcić.
          smile
          • ewa009 Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 22:28
            Dzimi-dzimi jestem pod wrazenim Twojej dojzałosc, przepraszam ,ze pytam jak
            długo jestes po rozwodzie?? nie odpowiadaj jesli nie chcesz.
            • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 22:37
              Czasem wydaje mi się, że bardzo długo.
              Czasem, że dopiero co się rozwiodłem.
              To zależy jaki mam nastrój.
              Żona odeszła do innego mężczyzny.
              Wyjechała z kraju.
              Kochałem ją.
              I myślę, że ciągle na swój sposób kocham.
              Można taką osobę nazwać wiarołomcą.
              Można spojrzeć jak na osobę która odchodzi bo nie chce nas krzywdzić
              swoim zimnem i życiem bez miłości.
              Myślę, że to zależy od klasy z jaką rozstają się partnerzy.
              My wybraliśmy to drugie.
              Oczywiście, że miałem chwile gdy w myślach życzyłem jej cierpień i
              bólu jaki ja czuje.
              Bardzo pomógł mi mój brat.
              Ale to przechodzi.
              O ile nie zaskorupimy się w bólu i nienawiści.
              I na tym polega dla mnie katolicyzm i miłość bliźniego.
              Może to zbyt idealistyczne na te czasy i naiwne, ale mi to daje
              szczęście.
              Prawda, że poprosiła mnie o wybaczenie.
              Wybaczyłem.


      • marek_gazeta Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 09:21
        > Dla wielu osób jestem skreślona, jak ktoś gorszej kategorii, bo
        > jak się jest po rozwodzie i bez dziecka to w społeczeńswie panuje
        > takie przekonanie: "Coś z nią nie tak".

        Eee tam, hist[o/e]ryczne dywagacje. Olać.

        > Kurde jak mam z tym wszystkim sobie poradzić?

        Normalnie. Odzyskać równowagę psychiczną, poczuć sens i satysfakcję z życia, a potem jakiś facet się znajdzie i dzieci też.
      • a.b1 Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 12:16
        ha-pa napisała:


        Kurde i powiedz jak sobie z tym poradzić? Czy
        > już zawsze mam być sama? Słyszę jak mówią inni - jesteś jeszcze
        > młoda i ułożysz sobie życie. I ... z jednej strony nadal o tym
        > marzę, a z drugiej myślę - nie mam prawa. I szczerze czuję się
        staro
        ułozysz sobie, tylko musisz chwilke odczekać

        > (1978) i jakbym już całe życie miała za sobą.
        rocznik 77, rok temu czułam sie dokładnie tak samo, dziś niesmiało
        zaczynam mysleć, ze powoli wychodze na prostą
        Dla wielu osób jestem
        > skreślona, jak ktoś gorszej kategorii, bo jak się jest po
        rozwodzie
        > i bez dziecka to w społeczeńswie panuje takie przekonanie: "Coś z
        > nią nie tak".
        to też zależy od naszego nastawienia, ja odciełam się od takich
        ludzi, jesli mnie ktoś nie akceptuje to niech się w nos pocałuje

        > Kurde jak mam z tym wszystkim sobie poradzić?
        czas, czas, czas zobaczysz za rok
        przedewszystkim nie zaszywaj sie w domu, przebywaj z
        ludźmi...powodzenia
      • e-wojciech Re: Przysięga małżeńska 26.11.07, 23:33
        ha-pa napisała:

        > Nie mam nikogo,
        > tyle, że czuję się tak jakbym już nie miała prawa mieć kogokolwiek,
        > a tym bardziej zakładać rodziny i mieć dziecko. A było to dla mnie
        > bardzo ważne, tzn. rodzina, dzieci, mąż, itp.

        A czemu było ? Już nie jest ?

        > Słyszę jak mówią inni - jesteś jeszcze
        > młoda i ułożysz sobie życie. I ... z jednej strony nadal o tym
        > marzę, a z drugiej myślę - nie mam prawa. I szczerze czuję się staro
        > (1978) i jakbym już całe życie miała za sobą.

        Chociaż wielu z nich mówi to formułkowo i grzecznościowo, niekoniecznie nie mają
        racji. Czlowiek jest taki stary na jakiego się czuje, więc może warto zacząć
        zmieniać się od tej pory ? Masz może jakieś hobby ?

        > Dla wielu osób jestem
        > skreślona, jak ktoś gorszej kategorii, bo jak się jest po rozwodzie
        > i bez dziecka to w społeczeńswie panuje takie przekonanie: "Coś z
        > nią nie tak".

        Pal licho tych wielu. Znajdź tylko tego "jednego".

        > Kurde jak mam z tym wszystkim sobie poradzić?

        Z jednej strony Ciebie rozumiem, bo sam ma doła (tez mi się coś wali). Z drugiej
        strony uciekam w moje pasje (nie tylko w pracę) i myślę że kiedy będzie już
        bardzo źle, to potem może być już tylko lepiej. I choć serce boli, to co nas nie
        zabije to nas wzmocni.
        Jeśli masz doła i nie możesz nocami spać ... ja siedzę długo. Napisz.
        • ha-pa Re: Przysięga małżeńska 28.11.07, 00:08
          Dzieki e-wojciech za wszystkie uwagi, są one dla mnie cenne bo
          pomagaja mi inaczej spogladać na życie. Muszę spróbować się teraz
          jakoś poskładać i od nowa storzyć wizje przyszłości, ale póki co to
          nie widzę światełka w tunelu i staram się nie myśleć za dużo.

          Co do rodziny, dzieci, meża ... nadal jest to dla mnie ważna sprawa,
          żeby nie powiedzieć najważniejsza. Może to śmieszne, ale zawsze
          twierdziałam (już na studiach), że poradzę sobie z nauką, z pracą, z
          utrzymaniem się, ale nie ma w życiu dla mnie nic ważniejszego niż
          ułożyć sobie jak najlepiej życie osobiste, stworzyc kochającą
          rodzinę. No cóż ... chyba nie bardzo mi wyszło sad
          Czy jeszcze się uda? Mam chyba wciąż taką nadzieje, ale boję się,
          że ciężko mi będzie komuś zaufać, chociaż z natury jestem chyba zbyt
          ufna a może nawet naiwna ... jak pokazuje historia mojego życia.

          > Pal licho tych wielu. Znajdź tylko tego "jednego".

          Tylko jak GO znaleźć ???????

          Bardzo mi przykro mi, że Tobie też sie wali związek sad
          Wiem jak to bolało i chyba nadal boli ...
          Trzymaj się ...

          A co do propozycji napisania to może skorzystam w chwili wielkiego
          dołka psychicznego (najcześciej najgorzej jest w weekend)- dziekuje
          za pomocną dłoń.

          Pozdrawiam




    • elein Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 22:35
      Zawsze mnie zastanawiało dlaczego w przysiędze nie ma ani słowa o
      szacunku do drugiej osoby. Teoretycznie szacunek kryje się w
      pojęciu miłości, uczciwości, wierności. Ale w praktyce można być
      wiernym, twierdzić, ze się kocha, lojalnie utrzymywać rodzinę a
      pomiatać tą druga osoba jak nic nie wartym śmieciem.
      Może pora wpisać oddzielnie pojęcie szacunku?
      • wania46 Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 23:21
        We wrzesniu bylam na slubie mojego siostrzenca.Bylo super.Kameralny
        kosciolek,znajomy ksiadz,sympatyczne kazanie.Bylo o wszsystkim tylko nie o
        milosci wlasnej.A przeciez to jej brak ma takie ponure konsekwencje jak
        np.pomiatanie kims jak smieciem,ale rowniez to ze ktos daje soba pomiatac.To
        szacunek do siebie czy tez milosc wlasna dobrze pojeta kaze wyznaczac granice na
        ile pozwolimy tej drugiej osobie siebie niszczyc.To niestety moje bolesne
        doswiadczenie.
        A na marginesie w trakcie tego slubu nie wzruszylam sie tak jak zwykle tylko
        pomyslalam z satysfakcja:ja przysiege wypelnilam a ten pan niestety nazywany
        moim mezem nie.













        bylo o wszystkim
        • sylwiamich Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 23:23
          Uczciwośc małżeńska to dla mnie również umiejętnośc przyjścia do
          żony/męża i powiedzenia...nie kocham Cię już.
          • elein Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 23:41
            Często jedna strona BOI się agresji drugiej strony (nie wszyscy chca
            spokojnie rozmawiać o problemach ani przyjmowac je do świadomości) a
            sytuację ma patową (np brak mozliwości wyprowadzki, dzieci) i ze
            strachu wybiera półsrodki które pogrązają sytuację jeszcze
            bardziej...
        • elein Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 23:53
          Masz w pełni rację. Szacunek do siebie, bardzo ważne. To prostuje
          wszelkie relacje.
          • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 23:59
            Szacunek do siebie.
            Bardzo ważne.
            I równie ważne - szacunek dla innych.
            I to on nie pozwala czasem na pozostanie pomimo przysięgi.
            Bo straciłoby się szacunek do siebie, do kogoś i do instytucji
            małżeństwa.
            • ha-pa Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 00:18
              Rozumiem to i zgadzam się
              Nie można być z kimś, kto mówi "Nie kocham Cię"
              Rozstaliśmy się dyplomatycznie i kulturalnie, bez wyzwisk, scen i w
              sumie w zgodzie
              Nie jestem zła na mojego ex, nie nienawidzę go, nie czuję złości do
              niego i szanuję jego decyzje ... Nawet życzę mu by ułożył sobie
              życie jak najlepiej (chociaż ukuło mnie to że ma inną)
              Tyle, że żal mi, że tak mi się nieułożyło, że pomyliłam się co do
              człowieka z którym ślubowałm, że ... jestem sama ... i moje uczucia
              nadal do niego chyba nie wygasły... po prostu to boli

              Jejku, nie mogę zasnąć, a jutro trzeba wstać do pracy...
              • der1974 Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 00:26
                Ha-pa przejdzie Ci kiedyś. Za rok albo dwa. Ale jednak.
                • ha-pa Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 00:35
                  Jejku ... tylko jak przetwać taki długi okres? Jak już pisałam
                  wcześniej boje się że nie dam rady. Chyba zaraz na początku lepiej
                  się trzymałam niż teraz ...
                  Ten czas ... strasznie mi się dłuży ...

                  Jestem już zmęczona ...
              • m_niczka Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 21:35
                Wiele padło tu mądrych i trafnych słów dotyczących przysięgi... ja
                bym dodała do tego jeszcze kwestię odpowiedzialności, za własne
                dycyzje, za siebie, za partnera... myślę sobie, że większość osób
                wypowiadając słowa przysięgi nie zdaje sobie sprawy z ich głębokiego
                sensu.
                Ha-pa, piszę, bo mój przypadek troche przypomina Twoją sytuację. Też
                usłyszałam "nie kocham Cię i nie chcę próbować, bo wiem, że nam nie
                wyjdzie"... i pozwoliłam odejść, kulturalnie i bez dramatu i tak
                łatwo skończył się związek, który miał być na całe życie... i też
                jest mi żal, że się pomyliłam i konsekwencje tego błędu będę
                ponosiła do końca (bo przysięga) i mimo, że jestem rok po
                rozstaniu, po rozwodzie to... nadal boli, czasem mniej, a czasem
                bardziej... też jestem sama i czuję, ale polubiłam moją samotność i
                myślę, że z Tobą będzie podobnie.
                Jeśli masz ochotę porozmawiać bardziej prywatnie, napisz.
                Pozdrawiam,
                M.
    • akacjax Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 23:26
      No chyba nie na to forum ten temat.
      A poza tym-czyż miłość nie niesie w sobie konieczności przebaczania?
      Aron-co chcesz udowodnić?

      Przecież nawet Kościół może unieważnic małżeństwo-mimo skladanej przysięgi.
      • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 20.11.07, 23:35
        akacjax napisała:
        > Aron-co chcesz udowodnić?

        Mam nadzieję, że nie iż "to zła kobieta była".
        Bo wystosowałeś facet prośbę do Ewy o to by nie prała publicznie
        brudów i odpuściła.
        Jestem przekonany, że jak prawdziwy facet weźmiesz również na swoją
        klatę ciężar tej prośby?
        smile
        • aron95 dzimi , alex 21.11.07, 07:58
          Są osoby które próbują udowodnić że zdrada i łamanie obietnic to "bułka
          z masłem" i niedługo będą tu doradzać jak to robić .
          Nikt się nie sprzeciwi bo nie ma kto .


          dzimi o ewie - umówiłem się na 18.15 a pojechała o 17.45 bez powiadomienia i
          stwierdziła -myślałam że będziesz prędzej
          - nawet byłem o 18 tej
          Poszedłem na hale obejrzeć jak syn gra a miałem nadzieję ją tam zaprowadzić
          (niespodzianka), przychodzę do domu a ona na forum , dzień wcześniej obiecywała
          nie pisać .
          Jak myślisz,co będzie przy następnej próbie spotkania ?
          • sylwiamich Re: dzimi , alex 21.11.07, 08:09
            Aron...pewien miły Pan z tego forum napisął mi że pomimo zachowania
            innych trzeba trzymać się normy.Prosiłeś o niepranie brudów przez
            Twoja żonę na forum...pokaż jej jak to się robi.alezy Ci na opinii
            ludzi którzy Cie nie widzieli na oczy, nie znaja w ogóle Twojej
            historii i manipulują Toba jednym z najżałośniejszych tekstów: Bądż
            mężczyzną, mężczyzna tego nie robi.Skończy się to tak że się z żona
            posprzeczacie...oczywiście z niekorzyścią dla syna.Ona ma swoja
            prawdę, Ty swoją.I wg.mnie te prawdy są najprawdziwsze na
            świecie.Gdybyście potrafili znaleść wspólną...nadal bylibyście
            rodziną.Nikomu nie musisz nic udawadniać.
            • aron95 Re: dzimi , alex 21.11.07, 08:18
              masz rację sylwia
              do tej pory niewiele pisałem o swojej historii
              Aby się nie denerwować .
              Zamykam teraz komputer i pojawie sie dopiero w poniedziałek
          • dzimi_dzimi Re: dzimi , alex 21.11.07, 08:45
            jestem osobą którą zdrada dotknęła bezpośrednio.
            Bolało jak cholera.
            Powinieneś o tym wiedzieć.
            Napisałem o czymś innym:
            Nie można oczekiwac od innych,że dostosują się do norm którym sami
            za cholerę nie chcemy się podporządkować.
            Wg mojej obrzydliwej teorii mężczyźnie paru rzeczy nie wypada, nawet
            jeśli kobieta "zasłuży":
            Nie wypada bić kobiety
            Nie wypada oczekiwać od kobiety więcej niż od siebie
            NIe wypada wrzeszczeć na kobietę
            Nie wypada znęcać się nad kobietą psychicznie
            Nie wypada kazać jej nieść siaty z zakupami, samemu idąc z rękami w
            kieszeniach
            Nie wypada by płaciła za proszoną kolację w restauracji
            Nie wypada siedzieć w tramwaju jak kobieta stoi
            itd itp
            Tak mnie wychowano na obrzydliwego typa i taki już umre.
            Za stary jestem by się zmieniać.

            • aron95 Re: dzimi , alex 26.11.07, 11:46
              Podobne teorie wyznaje
              Cóż one mają do rzeczy w konkretnym przypadku ?
    • kjl2004 Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 08:17
      ja mam niestety żal do męża o to iż nie dochował przysięgi
      małżeńskiej, że osoba która była tak bardzo wierną Bogu, nagle
      zerwała ze wszystkim, ze mną, z dzieckie z Bogiem...że nagle
      przestało się dla niego liczyć małżeństwo zawarte w Kościele, że
      stwierdza iz nie będzie mu przeszkadzało to, że może kiedyś kto inny
      będzie wychowywał jego dziecko, które jak mówi kocha nad życie...nie
      potrafię tego zrozumieć.
    • z_mazur Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 08:27
      Co do przysięgi małżeńskiej, patrząc z perspektywy jest dla mnie
      trochę absurdalne ślubowanie sobie jakiegokolwiek uczucia. Wiem,
      wiem kościół ma na to wytłumaczenie, ale jakoś nie dociera to do
      mnie, bo jakoś nie czuję, żebym miał świadomy wpływ na swoje uczucia.

      A skoro nie mam wpływu to jeśli już przestałem kogoś kochać to i tak
      nie dotrzymałem tej przysięgi, więc bez sesnu jest dotrzymywać
      pozostałe warunki (nie opuszczę, itp.).

      Co do ślubowania cywilnego:
      "i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było
      zgodne, szczęśliwe i trwałe.", a co jeśli akurat to WSZYSTKO w danym
      konkretnym przypadku, to wciaż za mało? To kto w tym momencie nie
      dotrzymuje słowa, ta strona która robi w swojej ocenie WSZYSTKO,
      żeby małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe, czy ta która mimo
      tych działań jest nieszczęśliwa?
      • sylwiamich Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 08:35
        z_mazur napisał:
        bez sesnu jest dotrzymywać
        > pozostałe warunki (nie opuszczę, itp.).


        Zauważ że tu jest:"Nie opuszczę Cię aż do śmierci"...a nie:"Nie
        odpuszczę Ci aż do śmiercismile:")))
        • kasiar74 Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 08:37
          tudzież nie dopuszczę Cię aż do śmierci
          • sylwiamich Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 08:40
            Kasiar...smile))))
            • sylwiamich Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 08:43
              Z tego tematu:
              Mój były mąż patrząc na córkę zawsze mówił że do jej 40 nie pozwoli,
              potem to nikt nie będzie chciał nietykanejsmile))
    • artemisia_gentileschi Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 08:50
      No to widocznie nie doroslamsmile bo poswiecanie sie IMO ma swoje
      granice.
      • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 08:54
        Artemisia wszystko ma swoje granice.
        Poświęcanie się.
        I ból po stracie.
        Miłość.
        I chyba tylko nienawiść nie zna granic.
        I głupota.
        smile
    • yoginka_pl Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 10:01
      Z perspektywy moich ostatnich doświadczeń zupełnie inaczej patrzę na
      przysięgę małżeńską. Uważam, ze przysięganie sobie czegokolwiek do
      końca życia jest zwykłym nonsensem.

      Przysięge małżeńską powinno się składać na czas określony tzn. do
      czasu kiedy obie strony chcą/będą mogły żyć zgodnie z nią. Treść
      przysiegi tez powinni ustalić małżonkowie. Slub traci ważnośc kiedy
      obie strony zwalniają siebie z tej przysiegi.

      Kiedy brałam ślub, brałam go na całe życie, do końca, byłam
      przekonana, ze będziemy żyli w wierności On i Ja. Teraz po tym co
      zrobił mój małżonek (zostawił mnie dla mamusi i siostrzyczki) takie
      myślenie wydaje mi się NAIWNOŚCIĄ, DZIECINADĄ, mój mąż wyrwał mnie
      ze świata bajki i otworzył oczy. W normalnym świecie nie ma nic na
      zawsze, na stale, tu króluje chwila. Trzeba zyc chwila i nie
      wybiegac w przyszłość.

      Ja mojego męża zwolniłam z przysięgi małżeńskiej choć on o tym nie
      wie (nie mam z nim kontaktu) i choc jemu na tym nie zalezy.

      Podobnie ja czuję się zwolniona z przysiegi małżeńskiej mimo iż nie
      mamy jeszcze rozwodu. Zrobiłam wszystko, zeby to małżeństwo trwało.
      Nie ja je rozwaliłam. Mam tylko troche problemów natury religijnej.
      Uważam, ze kościól (bo nie jestem pewna czy Bóg takze) bezdusznie
      skazuje ludzi, takich jak ja, na życie w samotności albo w grzechu.


      • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 10:07
        Yoginka, taki kontrakt?
        Czasem myślę, że pomimo mojego całego idealizmu jestem za
        smile
        • yoginka_pl Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 10:56
          ..ale mimo wszystko, gdzies w głębi duszy, chciałabym związac się z
          kimś do końca zycia. Nie chcę i nie umiem być sama. Jeszcze nie
          umiem być sama i cieszyć się zyciem w pojedynke. Zyciem w ogóle.

          Taki durny mam charakter...
          • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 11:00
            Nie masz durnego charakteru.
            Jesteś normalna.
            Tylko nieprzystosowałaś się jeszcze do sytuacji w jakiej jesteś.
            Wierz mi, jak w końcu przywykniesz, docenisz ten stan.
            smile
          • ha-pa Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 19:16
            ..ale mimo wszystko, gdzies w głębi duszy, chciałabym związac się z
            > kimś do końca zycia. Nie chcę i nie umiem być sama. Jeszcze nie
            > umiem być sama i cieszyć się zyciem w pojedynke. Zyciem w ogóle.
            >
            > Taki durny mam charakter...

            ... rozumiem Cię i wiesz ... ja chyba w głębi duszy czuję to samo.
            Nie lubię być sama i cieszyć się tym życiem...
            Potrzebuję rodziny i ciepła, którego niestety w małżeństwie nie
            zaznałam.
            Psychicznie też mój ex wykończył mnie ... Jest w tym świetny. Wiem,
            że to nie ja zawiniłam, wiem jak bardzo się starałam za wszelką cenę
            być dobrą, wyrozumiałą żoną, do tego zaradną gdy był bez pracy ...
            Na końcu usłyszałam: "Teraz jesteś mi już niepotrzebna." Tyle, że
            doprowadził do tego, że czuję się podle, fatalnie i tak jakbym to ja
            zawiniła. Ciągle pojawia się pytanie: "Co powinna byłam zrobić
            jeszcze byśmy byli razem szczęśliwą rodziną?" Nie umiem sobie i z
            tym pytaniem poradzić ...

            Pewnie też mam taki durny charakter ...
      • akacjax Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 11:28
        A ja przeciwnie zaczynam dostrzegać coraz więcej sensu w przysiędze. Natomiast widzę wyraźnie, że problemmem jest jej rozumienie u ślubujących.
        I nic dziwnego, że pewien ksiądz(nie każcie pisać gdzie to można znaleźć, bo czytałam kiedyś wywiad chyba i nie wiem, gdzie to było)powiedział, że coraz większym problemem jest teraz stwierdzenie ważności ! małżeństwa.
        Innym słowy gdyby dokladnie to sprawdzić...oj może okazałoby się, że ślub był, tylko jakby go nie było.

        O sobie powiem tyle-nawet jeśli moja świadomość ślubu była niedoskonała, to jednak jestem osobą konsekwentną co do swoich decyzji-oczywiście wzięłam poprawkę(bo tak należy- nie być ślepo konsekwentnym)-trwało może trochę dłużej, może za długo.
        Może gdybym postepowała wg zasady Tri-konsekwencja do bólu-to szukałąbym stwierdzenia nieważności ślubu. Na razie nie umiem tego w ogóle objąć, nie rozumiem jak to mogłoby być, mam dorosłe dzieci, no i nie badam czy miałam ważny ślub.
        • yoginka_pl Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 11:48
          przeczytałam kiedyś takie zdanie:
          "Chrystus wyniósł małżeństwo do rangi sakramentu" i olśniło mnie,
          zrozumiałam - ja nie powinnam zawierać małżeństwa przynajmniej tego
          w znaczeniu koscielnym. "...do rangi sakramentu" zawsze wiedziałam,
          ze małżeństwo to jeden z sakramentów, ale nie zdawałam sobie sprawy
          z wagi tego stwierdzenia.

          Dzis mysle, ze małżeństwa kościelnego nie powinno zawierać pewnie z
          90% ludzi. Dochowanie przysięgi kościelnej jest niemal niemozliwe.
          Zwłaszcza, ze jest jeszcze ta druga strona. Za siebie mogę
          odpowiadać, ale za małżonka??? A tu odpowiedzialnośc ponosimy takze
          za jego wybryki. Jeśli on uzna, ze ma dość skazani jesteśmy na zycie
          do końca w samotności lub grzechu. Zycie w samotności dla mnie jest
          najgorszą z możliwych rzeczy, nie miałabym serca skazywać kogoś na
          samotność. A tu Kościół to robi. Albo albo. Unieważnienie nie zawsze
          jest możliwe. Zycie jest skomplikowane, ludzie jeszcze bardziej.
          Próba wsadzania wszystkiego w jedną regułkę wg mnie to bład.

          Zaczynam miec watpliwości czy taka przysięga podoba się Bogu. Czy
          Bóg moze nie miec serca?

          Gdybym wiedziała to co dziś nie stanęłabym przed Bogiem i nie
          złożyła tej przysiegi.
        • z_mazur Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 12:55
          Ja sie z tym ogólnie zgadzam, tylko co z tym ślubowaniem miłości?
          Jeśłi jedna ze stron po kilkunastu latach czuje, że nie kocha
          współmałżonka, to przecież już łamie przysięgę. Czy można
          się "zmusić" do miłości w imię przysięgi? Czy mamy świadomy wpływ na
          nasze uczucia?
          • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 13:01
            Nie mamy wpływu na uczucia własne.
            Napewno nie mamy wpływu na uczucia czyjeś.
            Dlatego myślę, że przysięga małżeńska jest pięknym, usankcjonowanym
            pobożnym życzeniem.
            smile
            • yoginka_pl Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 13:49
              Czym jest miłość? Czy nie mylimy miłości z fascynacją, zauroczeniem,
              pożądaniem... Kiedy mija fascynacja, stan na haju, myślimy nie
              kocham jej/jego. A moze ta Miłość (przez duze M) jest spokojnym
              uczuciem, które nie daje stanu bycia na haju i dlatego ją odrzucamy
              i szukamy uczucia na wysokich obrotach. Miłość przez duże M to dla
              mnie abstrakcja. Nigdy tak nie kochałam i chyba nie jestem zdolna do
              takich Uczuć.
              Ale wiem, ze jestem zdolna trwac przy tej drugiej osobie nawet gdy
              nie ma ju z tych wysokich obrotów. I tego oczekiwałabym od mojego
              partnera.
              Aby zyc zgodnie z przysięga koscielna potrzeba Miłości jak w
              sentencji jakiegos świetego

              "..Miłość cierpliwa jest, Miłość łaskawa jest, nie zazdrosci, nie
              szuka poklasku .." itd. nie pamiętam

              ... bądzmy szczerzy ile osób kocha taką Miłością. Taką Miłością
              kochają święci. Moze wiele ludzi w ogóle nie jest w stanie tak
              kochać. Miłością przez duże M.

              A może Miłość to po prostu trwanie przy sobie, dbanie o siebie,
              wzajemny szacunek... Ten drugi człowiek staje się wązniejszy ode
              mnie a przynajmniej tak samo wazny. hmmm

              Sorki bo chyba jakoś haotycznie to wyszło....
              • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 13:55
                Wcale nie haotycznie.
                Tym czym jest miłość a czym zauroczenie zajmowały się mądre głowy od
                lat.
                Ja myślę, że miłość jest tam gdzie ktoś może powiedzieć "kocham".
                Jeśli ma wątpliwości lub tego powiedzieć nie może, to nie ma miłości.
                Definicje książkowe nie maja tu nic do tego.
                Bo dla każdego z nas miłość jest czymś innym.
                Dla mnie to już miłość dla kogoś jescze nie.
                "Czy to jest przyjaźń, czy to już kochanie?" -
                takie pytanie zadał Adam Mickiewicz i też nie znalazł odpowiedzi.
                Więc ja się nie silę.
                smile
                • hb1980 Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 18:05
                  hej,

                  ile czasu zajelo Tobie dojscie do momentu, w ktorym wybaczyles bylej
                  zonie? moja tez mnie zostawila dla innego, tez czesto zycze jej
                  cierpienia, ktore mi zadala, ale wiem ze nie chcialbym przezyc w ten
                  sposob reszty swojego zycia...
                  • dzimi_dzimi Re: Przysięga małżeńska 22.11.07, 22:54
                    Myślę, że trwało to nie dłużej jak 3 m-ce.
                    Potem uruchomiło mi się myślenie.
                    Poza tym zachowywała się przy rozstaniu tak, że nie mogłem jej nic
                    zarzucić.
                    Zawsze się lubiliśmy.
                    smile
    • bet66 Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 13:25
      aron95 napisał:
      > I przysieg , danego słowa się dochowuje
      > Jeśli ktoś uważa inaczej to nie dorósł do małżeństwa .


      Stara się dochować,
      ale jezeli sytuacja tego wymaga, jak dojrzały i dorosły osobnik,
      prosi drugą stronę o zwolnienie z tej przysięgi.

      Nic nie jest wieczne i nie trwa stale, a więc koscielna przysięga
      małzeńska " az do śmierci" narzuca zobowiązania zbyt duze do
      spełnienia.

      Ludzie są tylko ludźmi, są grzeszni , omylni i błądzą.
    • czamon Re: Przysięga małżeńska 21.11.07, 16:42
      ... na dobre i na złe...

      jak jest zle co niektórzy po prostu uciekają, nie potrafiąc stawić
      czoła problemom. Duzo z tej przysięgi małżeńskiej często nie
      przekałada się na realne zycie, są to tylko słowa wypowiedziane
      raz...
    • tricolour Bardzo fajny wątek... 21.11.07, 16:57
      ... bo pokazuje gdzie jesteśmy w relacjach z drugim człowiekiem, a także w
      relajcach ze sobą.

      I dlatego jedni uważają, że przysięgi ma nie być, drudzy, że ma być, ale
      czasowa. Inni upatrują w niej poczucia sensu, że nadaje ona moc ich decyzjom.
      • marie.walewska Re: Bardzo fajny wątek... 21.11.07, 19:54
        To prawda - interesujacy watek. Od razu tez widac, jak wiele roznych
        pogladow na jedna sprawe moze sie pojawic u ludzi. Choc my, na tym
        forum, wszak pod pewnymi wzgledami jestesmy do siebie podobni.
        Przysiega dla mnie jest przysiega - jak do smierci, to do konca.
        Jest jednak, jeszcze jeden aspekt, ktorego tu nie zauwazylam -
        wzajemnosc. Wzajemnie sobie slubowalismy. I bez wzajemnosci tej
        przysiegi nie da sie dotrzymac - wszystko, albo nic; oboje, albo
        wcale. Jak mozna "nie opuscic az do smierci" kogos, kto sobie tego
        nie zyczy?
        Jak rowniez jest kwestia z jakich pobudek ktos taka przysiege
        sklada. Takie sprawy badaja wlasnie sady metropolitalne wydajac
        wyroki dotyczace waznosci zlozonej przysiegi.
        Czasem zaluje, ze nie badaja rutynowo przed jej zlozeniem.
        • sylwiamich Re: Bardzo fajny wątek... 21.11.07, 20:36
          A czym jest miłość?Ja będę na swój sposób kochać męża zawsze.Gdy coś
          mu się złego stanie...pomogę.Pójdę na rękę.Odpuszczę...ciągle to
          robię.Gdybym wcześniej zrozumiała że odejście to nie porażka,
          hańba...wtedy byłoby duzo mniej złych rzeczy między nami i łatwiej
          by mi się to pisało.Miłość...bez względu na wszytsko będziesz mi
          kimś bliskim.Wierność...Ciebie nie oszukam, może papier...ale nigdy
          Ciebie.I że Cie nie opuszczę aż do śmierci...bez względu an wszystko
          mozęsz na mnie liczyć.Może tak?Można powiedzieć że to pójście na
          łatwiznę.Dla mnie to dużo cięższe.
          • yoginka_pl Re: Bardzo fajny wątek... 22.11.07, 10:29
            Jak mam nie opuścić az do smierci mojego męża, który mieszka z
            mamusią i siostrzyczką. Nie kontaktuje się ze mną ma w d... czy żyję
            czy moze już nie?

            Co z wiernością - dla niego nie ma to znaczenia czy dochowuję mu tej
            wierności. Zostawił mnie i jest mu to obojętne czy mam kogoś czy
            nie.

            Miłość - no cóż mimo wszystko nie pałam do niego nienawiścią, ale
            kochać go tez nie kocham, bo uwazam ze skrzywdził mnie. Nadal go
            lubię... ale jakie to ma znaczenie i tak nigdy nie będziemy się już
            spotykać...

            • sylwiamich Re: Bardzo fajny wątek... 22.11.07, 10:35
              Yoginko...dużo jeszcze w Tobie bólu.Mi chodziło o rozumienie tych
              słów szerzej...nie tylko jako wspólne mieszkanie, seks czy miłość
              damsko-męską.Z dziećmi się kiedyś przestaje mieszkać, seksu się z
              nimi nie uprawia a jednak te trzy komponenty zostają spełnnione.Może
              chodzi o to żeby męża traktować jak bliskiego człowieka, nie jak
              płeć przeciwną, mężczyznę?Może...
              • akacjax Re: Bardzo fajny wątek... 22.11.07, 12:10
                Bardzo jest mi łatwo kochać dzieci bezwarunkowo. Cokolwiek by zrobiły moja miłość do nich jest.
                Czy można tak pokochać inne osoby? Nie wiem. Być może. Na pytanie, co zrobić, gdy ta osoba staje przeciw nam, niezależnie, czy był ślub, czy to ktoś z rodziny-odpowiedź jest prosta-mamy prawo się rozstać.
                Nawet Kościół to mówi.
                I dopiero wtedy stajemy przed wyzwaniem, dopiero wtedy zaczynają się schody...bo to przecież nie tak miało być.
          • yoginka_pl Re: Bardzo fajny wątek... 22.11.07, 10:53
            o miłości pisałam juz kilka postów wyżej. Miłości przez duze M

            Ale miłośc/Miłość to tylko jeden z elementów małżeństwa. Małżeństwo
            to jednak bycie razem. I kazdy małżonek ma do tego prawo. I to jest
            obowiązkiem małżeńskim i "ze Cię nie opuszcze az do smierci".
            Małżenstwa nie ma w pojedynkę. No chyba ze obie strony zgadzaja się
            na takie małżeństwo bez zadnego kontaktu (mowię tu o spotkaniu się
            czy rozmowie chocby telefonicznej a nie o kontakcie intymnym bo ten
            na odleglośc jest raczej niemozliwy)????? Ale to chyba bardziej
            patologia niz małżeństwo...
    • fragile66 Re: Przysięga małżeńska 22.11.07, 12:14
      Czyniłem co mogłem, aby nasze małżeństwo było zgodne i szczęśliwe.
      Dochowałem wierności i uczciwości małżeńskiej.
      Żona wystawiła moją miłość na ciężką próbę: przez 2 lata odmawiała
      zerwania romansu z szefem z pracy; przez ostatnie 10 lat małżeństwa
      kochaliśmy się w sumie 5 razy; oszukiwała mnie i okłamywała
      dziesiątki razy; od 4 lat odmawia wpłacania swojej pensji na wspólne
      konto; gdy złożyłem pozew o rozwód zabrała sobie ze wspólnego konta
      20 tys. zł i ma w nosie prośby o zwrot, mimo że urząd skarbowy zajął
      mi konto i niedługo stracimy mieszkanie.
      Miałem do wyboru: po rocznej depresji zrealizować myśli samobójcze
      (polisa na życie dałaby żonie prawie pół miliona złotych, a mostów w
      moim mieście dostatek) albo wyperswadować sobie tę miłość.
      Po dwóch latach mogę sobie powiedzieć, że się udało - na pytanie
      pani sędzi powiedziałem bardzo szczerze, że nie kocham żony.

      Przysiąg się dochowuje. Dotyczy to obydwóch przysięgających stron.
      Drobne naruszenia przysięgi należy wybaczać. Co robić z całkowitym
      jej lekceważeniem przez jedną ze stron?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja