my.szka
23.11.07, 17:18
Wiem, powinnam się rozwieść. Tak dłużej się nie da. Kilkanascie lat
małżeństwa, dzieci, najmłodsze niedawno urodzone. Zamiast wielkiej
radości nic... pustka. Mąż nie kocha, mnie na pewno, dzieci...może
też nie-jest z nimi, bo taki odpowiedzialny. Podobno nie kocha
nikogo-bo nie umie. Chciałoby się powiedzieć,że to choroba, może
tak, może nie. Bo przecież mnie kochał-kiedyś...jeszcze rok temu
Sytuacja napięta ...nie rozmawia, bo nie chce. Czy mnie zdradza,
podobno nie, ale nie wiem tego na pewno. Pracuje z samymi prawie
kobietami, więc o to nietrudno. Przestraszył się małego dziecka,
braku wolności, nie wiem. Rodzina i znajomi mówią, żebym zajęła się
sobą. Pewnie mają rację, tylko jak to zrobić, mając malutkie
dziecko, mało pomocy ze strony rodziny. ..A mąż, no cóż w domu zły,
naburmuszony, zadowolony tylko wtedy, gdy jest po imprezie lub na
nią idzie. Jeżeli ma kogoś, to czemu nie umie się do tego przyznać,
to chyba łatwe, gdy się nie kocha. A ja nie mogę tak żyć, bo powoli
zapominam jak to jest być osobą zadowoloną i uśmiechniętą.