Tak dłużej się nie da.

23.11.07, 17:18
Wiem, powinnam się rozwieść. Tak dłużej się nie da. Kilkanascie lat
małżeństwa, dzieci, najmłodsze niedawno urodzone. Zamiast wielkiej
radości nic... pustka. Mąż nie kocha, mnie na pewno, dzieci...może
też nie-jest z nimi, bo taki odpowiedzialny. Podobno nie kocha
nikogo-bo nie umie. Chciałoby się powiedzieć,że to choroba, może
tak, może nie. Bo przecież mnie kochał-kiedyś...jeszcze rok temu
Sytuacja napięta ...nie rozmawia, bo nie chce. Czy mnie zdradza,
podobno nie, ale nie wiem tego na pewno. Pracuje z samymi prawie
kobietami, więc o to nietrudno. Przestraszył się małego dziecka,
braku wolności, nie wiem. Rodzina i znajomi mówią, żebym zajęła się
sobą. Pewnie mają rację, tylko jak to zrobić, mając malutkie
dziecko, mało pomocy ze strony rodziny. ..A mąż, no cóż w domu zły,
naburmuszony, zadowolony tylko wtedy, gdy jest po imprezie lub na
nią idzie. Jeżeli ma kogoś, to czemu nie umie się do tego przyznać,
to chyba łatwe, gdy się nie kocha. A ja nie mogę tak żyć, bo powoli
zapominam jak to jest być osobą zadowoloną i uśmiechniętą.
    • yoma Re: Tak dłużej się nie da. 23.11.07, 18:29
      A nie przestraszył się ciebie i twojej zazdrości? Tego, że ożenił się z
      uśmiechniętą i zadowoloną dziewczyną, a słyszy tylko wypominanie, że na pewno
      kogoś ma?
      • wania46 Re: Tak dłużej się nie da. 23.11.07, 18:43
        Moze i sie przestraszyl -wielu facetow teraz tak ma.To w takim razie gosc ma
        problem.Dzieci na glowie i przestraszony maz to troche za wiele na jedna kobiete
        )
        A tak powaznie nie boj sie tego co znajomi mowia zebys zajela sie soba,ja sie
        balam,ale udalo sie.Z pomoca psychologa.
    • aron95 Re: Tak dłużej się nie da. 27.11.07, 11:43
      Coś mi się wydaje że za mocno chcesz usłyszeć to słowo-kocham .
      I przez to problem tkwi w Tobie
    • my.szka Re: Tak dłużej się nie da. 28.11.07, 08:58
      To nie tak. Ja się nie zmieniłam, nadal jestem zadowolona i
      uśmiechnięta, tylko zachowanie mojego męża powoduje u mnie inne
      reakcje. Ostatnio powiedział,że najlepiej czuje się sam, lub z
      dziećmi-beze mnie. Są to słowa bardzo raniące i z czego mam się
      cieszyć. Gdybym nie miała dzieci, nie zastanawialabym się ani
      chwili. To on się zmienił-stąd myślę, że kogoś ma. A ja już nie mam
      siły, wpadam w coraz większy dół i boję się,że nigdy się z niego nie
      wydostanę.
      Aronie 95 na słowo kocham już nie czekam. Dzisiaj usłyszałam,że nie
      ma w nim żadnych uczuć.
      • aron95 To jest koniec 28.11.07, 10:19
        Pozostają jedynie takie środki zapobiegawcze jak terapia małżeńska , czy
        krótkotrwałe rozstanie dla nabrania dystansu i przemyślenia
        -czego chcecie .
        my.szko - lepiej bądź już na to przygotowana i zaproponuj któreś z powyższych
        rozwiązań
        • my.szka Re: To jest koniec 29.11.07, 08:59
          Tak, to już koniec. terapia małżeńska nie wchodzi w grę, bo mój mąż
          nie chce jej i już. Z racji wykonywanego zawodu ma wiele szkoleń i
          mówi,że zna wszystkie metody psychologiczne i poprostu nie chce. Na
          rozstanie nie jestem jeszcze gotowa. Powód bardzo prosty dzieci, w
          tym niemowlę i brak jakiejkolwiek pomocy ze strony mojej rodziny i
          rodziny męża. Chociaż w sumie zastanawiam się nad tym, czy dla mojej
          psychiki nie byłoby lepsze takie rozstanie, bo i tak siedzę w domu
          sama z dziećmi całymi dniami,no...i wieczorami,bo to albo praca,
          albo imprezki firmowe. Siedzę i czekam ....tylko nie wiem na co, bo
          na kogo to już chyba nie mam.
          • aron95 Re: To jest koniec 29.11.07, 13:34
            my.szka napisała:

            > Siedzę i czekam ....tylko nie wiem na co, bo
            > na kogo to już chyba nie mam.

            Na decyzje jego . Ty ich nie podejmuj . Czekaj
            • dzikoozka Re: To jest koniec 29.11.07, 13:45
              tak można czekać latami. On oczywiście nie odejdzie, bo dzieci,
              kredyty...a ona będzie cierpiała bez miłosći.
              Szkoda mi autorki wątku, nie zasłuzyłs sobie na to. Każ mu
              zadecydować, a skoro brak mu uczucia do Ciebie, niech sie wyprowadzi
              i z daleka przemyśli swoje życie. Zobaczy jak to jest naprawde
              stracić rodzine.
              • aron95 Re: To jest koniec 29.11.07, 13:51
                Gość zaczął sygnalizować że pewne decyzje podjął .
                Długo czekać nie będzie . Dziecko małe nie ma jej kto pomóc i może tylko to go
                powstrzymuje . Jeśli kogoś ma to ta druga też naciska
                • dzikoozka Re: To jest koniec 29.11.07, 13:58
                  wróżysz ze szklanej kuli?
                  Bo znam tą historie z życia. Kobieta czekała na decyzje. Ponad 3
                  lata. Aż facet znudził się kochanką, bo w gruncie rzeczy nigdy nie
                  miał zamiaru odchodzić od zony. Ale żone traktował w tym czasie jak
                  gospodynię, niańkę, powietrze... Zmądrzał, jak żona wniosła o
                  rozwód. Wtedy zaczął wszystko odkręcac.
            • lemann11 Re: To jest koniec 29.11.07, 13:59
              po raz pierwszy sie z toba zgodze aron, ja tez bym poczekał, jak podejmiesz
              decyzje Ty, to moze obrócisz sie przeciwko tobie, tym bardziej ze samo jego
              niezadowolenie i ozywianie się przed imprezą to powód psychiczny ale nie fizyczny..


              aron95 napisał:
              > Na decyzje jego . Ty ich nie podejmuj . Czekaj
    • misbaskerwill Też się zmieniłaś... 29.11.07, 15:04
      Kiedyś pewnie wskoczyłabyś za nim w ogień, myślałaś, że nie ma takiej siły na
      świecie, byś go przestała kochać...

      A teraz? On nie kocha, on pewnie zdradza, on się boi, on źle robi...
      On wszystkiemu winien.
      A w ogóle - gdzie Ty jesteś w tej historii?
      • my.szka Re: Też się zmieniłaś... 30.11.07, 10:25
        Pewnie,że się zmieniłam. Takie doświadczenia i słowa zmieniają
        każdego. Niestety moje uczucia się nie zmieniły, ja nadal go kocham.
        Mnie w tej historii nie ma, dlatego że zawsze w naszym małżeństwie
        był tylko mój mąż, a ja...gdzieś na szarym końcu. Myślę,że sama na
        to pozwoliłam. Teraz zaczynam więcej myśleć o sobie i.....on tego
        nie może znieść.
Pełna wersja