zmiany

04.12.07, 09:41
no witam koleżanki stare i nowe smile
troszkę ostatnio cicho siedziałam, ale zmiany, zmiany, zmiany wielkie ...

Podjęliśmy decyzję o przeniesieniu całego życia zawodowego w jedno miejsce,
kupiłam dom w trakcie budowy (stąd moje poprzednie posty o pomysłach na
uchronienie dóbr wszelakich przez exami), spisałam testament...

i zastanawiam się, co dalej.
Kwestia dotyczy poinformowania synów NM, o tym, że będziemy się przeprowadzać.
Z pewnością poinformują matkę, która na pewno zacznie od donosów o zatajanie
majątku i kolejnych wniosków o trzepanie finansowe NM w trakcie 3,5 letniej
już rozprawy rozwodowej.

Dom kupiłam ja, ja wzięłam kredyt na ten cel. NM nie dokładał to tego finansów
żadnych. Troche pomogli mi rodzice.

I co mówić dzieciom, że zmienimy miejsce zamieszkania - nie mówić?
Przecież w końcu i tak zaczną przyjeżdżać do nowego domu. Kiedy powiedzieć?
Ciężko jest to utrzymać przed nimi w tajemnicy, kiedy tu są, bo co chwila
trzeba na budowę pojechać, coś załatwić... Na spotkaniach rodzinnych też jest
o tym mowa ponieważ tak się złożyło że 3 rodziny są mniej więcej na tym samym
etapie prac budowlanych i wymieniamy doświadczenia i informacje.

cała ta sytuacja zaczyna mnie męczyć. Z jednej strony cieszę się na własny
kawałek podłogi i dachu z drugiej jak sobie pomyślę, o wojnie jaka zacznie się
kiedy Exia się o tym dowie to mi się odechciewa.
Kobieta cały czas żyje w przeświadczeniu że jestem utrzymanką NM, co jest nie
prawdą. Co więcej od roku wspomagam go finansowo, bo firma mu splajtowała po
wyłudzeniu.

Exia znowu zaczyna walkę finansową, chłopcy zarzucają nam że np u nas zawsze
są słodycze i soki a mama im nie kupuje, bo nie ma pieniędzy...


Mówić, nie mówić, teraz, później... Dodam jeszcze to, że NM ciągle czeka na
rozwód... teraz sąd bada w Rodoku na wniosek matki czy "dzieci dojrzały do
rozwodu rodziców"...
    • pelagaa Re: zmiany 04.12.07, 10:34
      Jak sama piszesz jest to nie do zatajenia, wiec trzeba powiedziec.
      Kredyt i dom sa na Ciebie, ex moze weszyc do bolu.
      Wspolczuje Ci bardzo sytuacji, bo to jednak zupelnie inna jakosc
      zycia moc oddychac pelna piersia, nie przejmowac sie nieswoimi
      dziecmi i bylymi zonami smile
      Tylko ze w naszym wieku i sytuacji, nazwijmy to, cywilnej malo
      realne wink
Pełna wersja