O radę proszę. Konkretną:)

06.12.07, 10:48
Jest tak. O mnie - niedawno już było, więc nie będę ponownie nudzić.
Była nie chce dać rozwodu bez orzekania - musze więc ciułać tzw
dowody, choć hadko. Mnie tam na wyłącznej jej winie nie zalezy, chc
się po prostu uwolnić od tego patologicznego związku raz na zawsze
(też już byłosmile
I teraz - czy jako wystarczające przesłanki do uznania jej współwiny
mogą być uznane:
- wymiana przez nią zamków w MOIM domu po mej wymuszonej wyprowadzce
i niewpuszczanie mnie nawet po rzeczy osobiste, nawet z
towarzyszeniem policji.
- zameldowanie przez nią w MOIM domu całej jej rodziny - wbrew mej
pisemnie wyrazonej woli
- składanie przez nią FAŁSZYWYCH oskarżeń na policji i w
prokuraturze o maltretowanie i grożenie bronią (sic!). Dodam - że
dwie prokuratury odrzuciły jej wnioski jako całkowicie bezzasadne, a
jej zażalenie na to odrzucił też ostatnio bez wahania sąd okręgowy.
- sfałszowanie przez nia mojego podpisu niedawno) na kwicie odbioru
pieniędzy za mój osobisty (znaczy się - kupiony przeze mnie i
wstawiony rok temu do galerii) obraz. Pies drapał kasę, ale to
fałszerstwo! Wkurzyło mnie do białości. Bo co jeszcze sfałszuje, jak
jej się na to pozwoli (sprawa jest już w prokuraturze).
- zeznania policjanta, przed którym pzyznała się, że wzywała policję
do "awantur domowych" jakoby przeze mnie wywołanych - gdy tymczasem
wcale mnie tegoż dnia nie widziała. Wygadała się przed policjantem!
Czy to wystarczy? By sąd uznał, że jest wspólwinną rozpadu związku?!
Bo jej lista świadków liczy obnecnie około 40 osób. Nie wiadomo po
co wzywanych, bo część z nich zna tylko ona, a część widziałem przez
19 lat może raz lub kilka razy. Sąd też nie wie po co, ale rozwazyć
musi.
    • rybak Re: O radę proszę. Konkretną:) 06.12.07, 10:56
      Dodam, że przy okazji wymiany zamków, skreśliła mnie z listy
      użytkowników domu, przedstawionej agencji ochrony.A skreśliła - bo
      to jedno ustalenie przed moją wyprowadzką (przepisanie na nią umowy
      z ochroną) - skwapliwie zrealizowała.
    • a.b1 Re: O radę proszę. Konkretną:) 06.12.07, 11:03
      Ja najbardziej Ci wspólczuje pozbywania sie pokolei tych ludzi z
      Twojego domu...
      Masz mocne argumenty w ręce i radze każdą odkrytą próbe podrobienia
      podpisu, włamania na konto, otworzenia listu, nie wpuszczenia Cię do
      domu i innych podobnych, zgłaszac na policji i robić z tego duże
      halo to dość sprawdzony sposób (zresztą jak widzisz Twoja żona robi
      podobnie)możesz liczyc na orzeczenie waszej wspólnej winy jeśli jej
      argumenty będą równie mocne
      • rybak Re: O radę proszę. Konkretną:) 06.12.07, 11:09
        Listy moje (służbowe) też przetrzymała, nie informując, że przyszły,
        ponad miesiąc. O mało przez to nie ukarał mnie urząd skarbowy.
        • a.b1 Re: O radę proszę. Konkretną:) 06.12.07, 11:15
          no więc wykorzytsaj to... pomyśl o innych sprawch, które wydawały
          się drobiazgami, pozatym opowiadaj o tym duzej liczbie ludzi, raczej
          nie rodzinie, warto żebys z jakims kumplem pojechał do domu np po
          papiery miałbys świadka który widziałby, zę nie chce Cię wpuscić do
          Twojego domu, pozatym przydałaby się jakas awantura przed drzwiami
    • akacjax Re: O radę proszę. Konkretną:) 06.12.07, 11:27
      Dowody mają dotyczyć winy na rozpad związku, anie na rozgrywki w jego końcówce.
      Dla mnie to słabe jak na orzekanie winy, choć niewątpliwie na sprawy z powództwa cywilnego-może tak.

      wymiana przez nią zamków w MOIM domu po mej wymuszonej wyprowadzce
      > i niewpuszczanie mnie nawet po rzeczy osobiste, nawet z
      > towarzyszeniem policji.

      Pozostałe moga świadczyć o kryzyzie, o różnych rzeczach, ale najmocniejsze na dowód jej winy nie są.Zwłaszcza, że balansują na granicy prawa-wspólnota majątkowa itd.

      A co może być?
      Zdrada udowodniona, przemoc w całym spektrum,

      Co to jest wymuszona wyprowadzka-wyrzuciła Cię siłą?
      Skoro policja nie pomogła-widać nie miała podstaw, tak jest w naszym prawie-dobrowolna wyprowadzka...nawet z własnego domu powoduje, ze wydanie tej własności ma się odbyć tylko z nakazu sądu.

      Zameldować w domu może np. wspólwłaściciel, a chyba niekoniecznie lokator...więc napisz-jaka jest własność, czy współwłasność...bo coś zbyt mętnie piszesz o tym.

      Skoro lista taka długa-ona chce przeciągać rozwód. Raczej zabezpiecz się wystepując o udzielenie rozdzielności majątkowej, bo wszystko potrwa zapewne.
      • rybak Re: O radę proszę. Konkretną:) 06.12.07, 12:59
        Współwłasność. Hipoteczna. A wyniosłem sie, bo zaszczuli. Po prostu.
        Przez bity rok "wyprowadzony" przez byłą na podłogę w gabinecie,
        przez ponad rok nękany codziennymi awanturami o wszystko przez byłą
        j jej rodzinkę, odseparowany od łoża i stołu, wydojony z pieniędzy,
        napastowany pzez stado (7 do 9 sztuk) psów byłej (a zahodowała sobie
        i trzymała w domu, cobym nie miał za wesołosmile, pozbawiony złudzeń -
        miałem do wyboru - w łeb sobie palnąć, albo się ratować. W ciężkiej
        depresji wybrałem to drugie i rozwód - i natychmiast zaczęło się
        polowanie z nagonką.
        Cała rodzinka została zaangażowana. Się nie dziwię. Tego się nie
        spodziewali. Miałem ciągnąć to towarzycho na swoim grzbiecie, aż
        zdechnę. A wtedy pewnie mieliby jeszcze moją polisęsmile))
        • i33 Re: ło kurcze 06.12.07, 19:07
          ile tych psów miała---aleś ją rozpuścił..
          zapytaj majkela bezpośrednio--on tu najlepiej na prawie sie zna....
          aż trudno uwierzyć że to co mówisz to prawda!
          • rybak Re: ło kurcze 07.12.07, 09:54
            JA też długo nie mogłem uwierzyć, że mnie to psotkało. Ale - cierp
            ciało, coś głupio chciało. Ale wiesz co, kiedyś napiszę o tym
            powieść. Albo scenariusz do telenowelismile))))
            Najgorsze jest to, że ona w tej swojej zaciekłości nie widzi, że ta
            jej chciwość, mściwość i taka jej cwana glupota biją nie tylko we
            mnie. W ogóle wyłączyła racjonalne myslenie. Ale faktem jest, że
            przez całe życie musiala mieć "wroga" - winnego jej aktualnym
            niepoodzeniom. Zawsze ktoś taki był, kogo nienawidziła z calej
            duszy. A teraz zdaje się - ja zająłem to miejsce. No i
            KASSIORRRRAA!!!! To jest teraz dla niej hasłem naczelnym.
            Łojezu, a mądrzy ludzie mówili, jak się z nią kilkanaście lat temu
            wiązałem - spitalaj aby dalej od niej! A ja nie! - no to mamsmile
            • nangaparbat3 Re: ło kurcze 09.12.07, 21:20
              To sie nazywa "wrogość nienawistna" - zniszczę samego siebie, byle tylko tobie
              dowalić.
              Dość powszechne, niemniej wspołczuję.
              • i33 Re: ło kurcze 09.12.07, 21:47
                to jest takie --topie sie wiec szkoda czasu na maszanie rękami
                lepiej kogoś udusić--tzn udupić...
                no za takie to mi wstyd!
                niemniej jednak uważam że wswej zaciekłości--tracąc energię--
                przychodzi moment że zaczynają popełniać błedy --a więc spokojnie...

                a i mnie mówili żebym dała se spokój w obu przypadkach...
    • jp66 No to tak jak przewidywałem, będziesz miał parę .. 06.12.07, 18:12
      lat sądzenia się.Z własnego doświadczenia --
      1. Ona 20 swiadków, ja 3
      2. ona oskarżenia o wszystko, ja raz o znęcanie sie psychiczne (za namową
      adwokat żeby zobaczyła jak to jest)
      3. Ona odwołania od wszystkich postanowień sądu, ja nie miałem powodu
      4.Ona z wnioskiem o zmianę składu sędziowskiego, ja smile
      5.Ona bilingi ze służbowego(mojego)telefonu na rozmowy do mnie (na mój telefon),
      ja smile
      6. Pająk, ja smile
      7.
      8.
      i tak bez końca
      A potem wyrok - ROZWÓD Z WINY OBOJGA -Ona odwołanie do sądu apelacyjnego, ja czekam
      A w uzasadnieniu napisali, ze pozwana ma trudny charakter, wyglada, ze
      przedobrzyła z tym wszystkim

      to, że zmieniła zamki , nie wpuszcza do domu, zameldowała całą rodzinę to nic
      nie znaczy- mogła tak zrobić- ale sąd widzi i pewnie to własciwie oceni.
      Tak czy siak czeka Ciebie dddłłłuuugggaaaa walka.
      Czytając twoje posty czytam w zasadzie własna historię ( tylko, ze zostałem
      mordercą - dodatkowo) ale nie wykluczone, ze i ciebie to nie ominie....

      • rybak Re: No to tak jak przewidywałem, będziesz miał pa 07.12.07, 09:37
        Morderstwo (potencjalnesmile)) też już przerabiałem - w jej oszczerczym
        donosie o maltretowanie znalazło się zdanie o "grożeniu bronią".
        Cztery dni spędziłem na policji, żeby im pokazywać 200-letnią
        replikę i wyjaśniać, że nią się nie dasmile)
    • aron95 Re: O radę proszę. Konkretną:) 06.12.07, 23:18
      Ja bym się tym spektaklem nie przejmował . Przy tylu świadkach i przeróżnych
      dowodach , babok się zamota .
      Spokój i jeszcze raz spokój zalecam .
      • jarkoni Re: O radę proszę. Konkretną:) 06.12.07, 23:26
        Klimat podobny do mojego, choć moja skala dużo niższa..
        Ale też ciekawy jestem co majkel powie.
        Majkel?
        • aron95 Gdzieś nam majkel zniknął 09.12.07, 10:22
          jarkoni napisał:

          > Klimat podobny do mojego, choć moja skala dużo niższa..
          > Ale też ciekawy jestem co majkel powie.
          > Majkel?
          • nangaparbat3 Re: Gdzieś nam majkel zniknął 09.12.07, 23:56
            Moze postanowił wreszcie od nas odpocząć - mam nadzieję, ze jak odpocznie, wroci.
            Bez Majkela to by były popluczyny po Forum.
    • natasza39 Prosisz o radę? 09.12.07, 21:53

      Za późno, mój drogi.
      Gdybyś był draniem, pijakiem i bił ja po pysku, to sama wyprowadziłaby się i
      byłaby wdzieczna, że ja na kopach nie gonisz.
      Tak, jestem kobieta, ale jak patrzę na to co się wyprawia, to dochodzę do
      wniosku, ze szybko i normalnie potrafią z facetem rozstać się tylko kobiety,
      które maja klasę, albo takie, co są tak zaszczute przez chłopa, że pragną tylko
      jednego: byle dalej od niego!
      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • rybak Re: Prosisz o radę? 10.12.07, 09:42
        Aha. Przyjałem do wiadomości.wink
        Znaczy się, lać po pysku, patrzec czy równo pucbnie, powtarzać co
        jakiś czas. Nie wiem, czy bym potrafiłsmile. Raczej nie.
        Ale jako prawią górale: Jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije,
        cy jakuś taksmile)
        Pewnie trza było prać, nawet z miłoścismile
        Jako to górale prawio:
        Za co ty mnie lejes, łojezusicku, za co - krzyczy gażdzina do swego
        chłopa.
        A ten nic, ino pierze.
        Nio to ona znów krzyczy - za co?!!!
        A on - jakbyk beło za co, tobyk zabił!smile))

        Ech!, smutne to wszystko. Mądrym taki sam, jak przed tym wpisem. A
        najgorzej, że spać nie można.
    • farrukh2 Re: O radę proszę. Konkretną:) 10.12.07, 11:01
      Nie chce Cie dolowac, ale moj KOchany walczy ze swoja juz 3-ci rok,
      bez wiekszej satysfakcji.Bronic sie trzeba napewno.NIe pozwol, zeby
      pozostaly jej zarzuty bez echa, bo moze to byc potraktowane jako
      przyznanie sie do winy.W Organy Scigania za bardzo nie wierz, ale
      probuj.Jestem kobieta,po rozwodzie, ale wstyd mi czasami,ze kobiety
      zachowuja sie w taki sposob,jak Twoja byla.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja