help, jak nie dać się prowokować ???

06.12.07, 12:53
chciałam tak bardzo aby dzisiejszy dzień był fajny i normalny. i
niby wszystko ok,przyjechał do małej tata, przywiózł prezenty i było
miło. mieliśmy pójść do malutkiej siostry ciotecznej mojej córeczki
żeby dać jej prezent, ja miałam po godzinie się zmyć, bo to rodzina
mojego męża, więc niech sobie on posiedzi.
nie dało się. jak wychodziliśmy poprosiłam żeby ubrał małą i że
kurtka wisi na wieszaku. on stoi i grzebie w szafie - widzę,że
wogóle nie słyszy co mówię.pytam więc uprzejmie czy mógłby mi
odpowiedzieć? no i się zaczeło... że nie ma ochoty na moje
towarzystwo i zachowujęsię podle itp itd od słowa do słowa i
awantura na 100 fajerek w tym wszystkim dziecko 2-letnie które
siedzi i patrzy.
efekt: ja zaryczana zostałam w domu, mąż obrażony i przeświadczony o
mojej podłości (chociaż nie byłam złośliwa ani niemiła, wręcz
przeciwnie),a dziecko nauczyło sięnowego słowa "dupa" które powtarza
z rozkoszą.

ludzie, ja nie wiem już co robić. jak nie dać się sprowokować?
(nawet sprowokowana nie obrażam i nie krzyczę przy dziecku). czy
mamy mijac się w drzwiach? to jedyne wyjście? nie rozmawiać wogóle?
przed nami mnóstwo ustaleń, bo rozstanie świerze, a zupełny brak
normalnej komunikacji. help. jak to załatwić???
    • sadaga Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 06.12.07, 14:12
      nie wiem bo też u mnie wszystko świeże. staram się jak mogę by na
      zaczepki nie reagować. ale to trudne. jeśli nie chodzi o coś ważnego
      dla mnie, po prostu nie odpowiadam. udaję ze nie słyszę. lub mówie
      zeby albo zachowywał się jak dorosły człowiek albo wyszedł i wrócił
      jak ochłonie. bo nie chcę by dziecko (1,5 roku) przejmowało emocje.
      ale na jego zachowanie wpływu nie mam. tym bardziej ze kobieta która
      rozbiła nasze małżenstwo jest bezwzględna i po prostu bardzo nim
      steruje. kiedy nie ma z nią kontaktu przed wizytą u nas jest
      zupełnie ok, a kiedy przyjeżdza od niej...masakra. tak więc trudno
      mi radzić. trzymaj sie i bądź silna. ja się staram. pozdrawiam
    • kruszynka301 Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 06.12.07, 16:33
      nicol.lublin napisała:

      > chciałam tak bardzo aby dzisiejszy dzień był fajny i normalny.

      ROZWODZICIE SIĘ. Więc już nie będzie "fajnie i normalnie". Zapomnij o wspólnych wyjściach, nie oczekuj niewiadomo czego.
      I nie prowokuj słowami "czy mógłbyś mi odpowiedzieć", tylko wręcz mu kurteczkę do ręki. Pewnie nie chodziło o nieszczęsną kurteczkę, lecz o całokształt.....

      Dla pocieszenia: jestem 8 lat po rozwodzie, i dopiero teraz potrafimy rozmawiać jak ludzie (przedtem jednak nie dochodziło do awantur, ponieważ ja się nie wogóle odzywałam).
      • nicol.lublin Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 06.12.07, 22:38
        kruszynko, nie mogę się z tobą zgodzić.
        nie jesteśmy dziwolągami tylko ludźmi. na razie się jeszcze nie
        rozwodzimy,po prostu nie mieszkamy już razem, choć rozwód będzie
        kwestią czasu. nie zrobiliśmy sobie nawzajem jakiejś strasznej
        krzywdy (po prostu oddalilismy się od siebie za bardzo, nie byliśmy
        już razem szczęśliwi) więc takie sytuacje nie powinny się zdarzać.
        a co do tego,żeby dzień był fajny i miły, to chodziło mio dziecko
        rzecz jasna, dla mnie miał byc poprostu zwyczajny.
        • kruszynka301 Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 07.12.07, 08:17
          Nicol, takie nagłe awantury prawdopodobnie będą się dalej zdarzać - właśnie dlatego, że jesteście ludźmi....
          Rozwód zazwyczaj budzi w ludziach negatywne emocje - obawiam się, że dużo jeszcze przed Tobą.
          Nie chciałabym tutaj za bardzo uogólniać tego jednego incydentu, i budować teorii, ale chyba już zauważyłaś, że wystarczy naprawdę głupstwo, aby doszło między Wami do awantury. Nie da się nie prowakować, bo jeśli któraś ze stron jest zestresowana, to awantura powstaje dosłownie z niczego.

        • turzyca Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 07.12.07, 22:18
          ja tam sie z kruszynka zgadzam.

          Poza tym na mnie osobiscie niesamowicie grzecznie wypowiedziane pytanie "czy
          moglabys mi odpowiedziec" jest odpowiednikiem wystrzelenia rakiet ziemia-ziemia.
          Odpowiedz jest rownie grzeczna, czasem wrecz upiornie grzeczna, i zazwyczaj
          druga strona nie wytrzymuje nadmiaru grzecznosci, co konczy sie ogolnym
          trzesieniem ziemi.
        • maheda Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 08.12.07, 00:41
          Ja też zgadzam się z kruszynką.
          Nie będzie miło, nie będziecie razem, jak rozumiem, więc po co bawić się w
          hipokryzję i stwarzać pozory normalności?!
          Dziecku one dobrze nie zrobią, bo im prędzej będzie widziało, że mama i tata nie
          są już razem (skoro już tak ma być), tym lepiej dla niego.
          Niech nie żyje w jakimś schizofrenicznym świecie, gdzie wszyscy są dla siebie
          dobrzy, tylko się rozchodzą.
          Odpuść - ubierz dziecko w drzwiach, przekaż ojcu (czy on naprawdę musi wchodzić
          do waszego mieszkania?) i zajmij się sobą.
    • kurka_wodna2 dlaczego i po co tam szłas??? 08.12.07, 08:34
      zastanów się kto wymyslił Twoją wizytę u jego rodziny?
      Nie wiedział jak się Ciebie pozbyć to urządził awanturę.
      Zapewne jego rodzina zna jego tajemnice i wie,że będzie bywał z
      next /a może już ją znają/
      • nicol.lublin Re: dlaczego i po co tam szłas??? 08.12.07, 13:28
        o matko. poczułam się jak na "samodzielnej mamie" gdzie wszyscy
        faceci i ich rodziny to gady.
        otóż ze szwagirką mam bardzo dobre stosunki i nie zamierzam ich
        zrywać dlatego, że nie mieszkam już z jej bratem. teściowie 1 dzień
        w tygodniu opiekują się moim dzieckiemi też uważam, że to nic
        dziwnego, przecież nadal są dziadkami małej. z resztą stosunki
        między nami są normalne, nadal mówię do nich "mamo" i "tato".
        czy tak trudno uwierzyć, że nie wszystkie małżeństwa rozpadają się
        przez jakieś "next"? a nawet gdyby tak było, jakie ma to znaczenie
        dla reszty rodziny?
        i może jestem nienormalna, ale nie przeszkadza mi, że mąż bawi się z
        małą u nas w domu (czasami). ponadto mam zamiar jakoś ułożyć sobie
        nasze stosunki jako poprawne (niekoniecznie przyjacielskie),
        urodziny małej też odbędą się 1 raz dla wszystkich gości i nie widzę
        w tym nic dziwnego. do lekarza z małą w ważnych sprawach raczej też
        chodzimy razem i mam nadzieję, że tak pozostanie.
        wiem, że są na tym forum osoby, które ułożyły sobie jakoś stosunki z
        exem i ja zamierzam donich dołączyć, jak tylko pogodzimy się z tą
        sytuacją - nową w sumie i przykrą dla nas obojga.
        a dzieckonie żyje w wirtualnej rzeczywistości. poprostu jest jeszcze
        małe (niecałe 2 lata) i pewnych rzeczy nie rozumie. jednak nikt nie
        mówi jej nieprawdy. chyba na tym polega wychowanie? mówi się dziecku
        tyle ile jest w stanie zrozumieć.
        • maheda Re: dlaczego i po co tam szłas??? 08.12.07, 15:54
          Wychowywanie dziecka w wirtualnej rzeczywistości to jest właśnie okłamywanie
          dziecka. Okłamywać można też czynami, wcale nie trzeba kłamać słownie.
          A Ty w ogóle wiedziałaś wcześniej, że on sobie nie życzy wspólnych kontaktów ze
          swoją rodziną?
          • nicol.lublin Re: dlaczego i po co tam szłas??? 08.12.07, 16:08
            ja nigdzie nie napisałam, że moje dziecko żyje w wirtualnej
            rzeczywistości, żyje w takiej jaką jest w stanie zrozumieć. nigdzie
            też nie napisałam, że mój mąż nie życzy sobie wspólnych kontaktów z
            jego rodziną.
            czy ja piszę zawile?
        • turzyca Re: dlaczego i po co tam szłas??? 08.12.07, 16:20
          Jestem w stanie o tyle Cie zrozumiec, ze znam pare, ktora rozwiodla sie lat temu
          ponad dwadziescia, a cieple stosunki utrzymuja do dzis i moga na sobie polegac w
          roznych sytuacjach. Dziecko tez razem wychowywali. Taka para, ktora nie moze byc
          para, a dobrymi przyjaciolmi owszem.
          I nie zakladam, ze u Was nie moze byc podobnie. Zwracam Ci tylko uwage, ze filtr
          pod tytulem milosc, dzieki ktoremu unika sie wielu klotni u Was juz nie dziala.
          A "grzeczne pytania" sa bardzo dobrym powodem, zeby rozpetac niezla bitwe. W
          danej sytuacji moglas albo sama ubrac dziecko albo poczekac az jeszcze-maz
          skonczy grzebac w szafie i ubierze dziecko (a jesli tego nie zrobi, to wtedy go
          ponownie o to poprosic), ew. spytac sie "ubierzesz ja?" i zgodnie z odpowiedzia
          albo ubrac ja samodzielnie albo poczekac az on to zrobi.
          Niezlym cwiczeniem jest wyobrazenie sobie, ze rozmawiasz z osoba nieco obca, ale
          bardzo wazna (swiezym szefem np), bo wobec takich osob podswiadomie unikamy
          newralgicznych zachowan.
          • nicol.lublin turzyca 08.12.07, 16:27
            smile dziękuję
    • zawszebobasek Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 08.12.07, 16:54
      witam, ja też jestem w bardzo dobrych układach z moim byłym.
      Spotykamy się regularnie 1-2 razyw tygodniu i spędzamy czas wspólnie
      z córką wyjeżdżamy na obiady na wycieczki. Jest miło i sympatycznie
      chociaż nie jesteśmy już ze sobą od 8 miesięcy i on ma kogoś
      innego , ale zależy nam na dobru córki ( urodziny córki też były
      wspólne, bylismy u jego rodziny). Mnie nie dziwi to że sie dobrze
      dogadujesz z byłym. Ja na początku tez miałam takie problemy że
      próbował mnie sprowokować do kłutni ale się nie dawałam, w takich
      sytuacjach zawsze zachowywałam zimną krew- faceci to robią
      specjalnie, a potem się cieszą, jeżeli wyprowadzą nas z równowagi.
      Teraz lepiej się dogadujemy niz w ogóle jak byliśmy razem. Uważam że
      dobrze jest być pozytywnie nastawionym do byłego partnera i każdemu
      polecam dogadanie się. Rozstanie wcale nie musi oznaczać końca
      znajomości szczególnie gdy są dzieci. Nasza córka ( też ma 2 lata)
      jest bardzo zadowolona kiedy spędzamy z nią razem czas. Wie, że
      chociaż tata z nami nie mieszka to jest dla niego nadal ważna. Ja
      ukladam sobie życie po swojemu, spotykam sie również z kimś- ale
      jedno drugiego nie wyklucza. Mój były jest moim dobrym znajomym i
      mogę na niego liczyć wbrew pozorom.


    • czamon Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 08.12.07, 21:19
      czas...potrzeba sporo czasu żeby w miarę spokojnie ze sobą
      rozmawiać, u mnie też każda rozmowa kończyła się kłótnią. Teraz mało
      rozmawiamy ale nie kłócimy się.
      Co do odwiedzin w rodzinie ex, to ja cały czas mam całkiem dobry
      kontakt z częscią jego rodziny i odwiedzam ich a oni mnie. Rozwód
      nie oznacza ze mam się wyrzec wszelkich kontaktów a jego rodziną
    • plujeczka Re: help, jak nie dać się prowokować ??? 08.01.08, 07:52
      NIESTETY nie moge sie pochwalić takimi relacjami jak Twoje z meżem,
      narazie jestem na takim etapie ,ze widujey sie tylko w sądzie i ze
      soba nie rozmawiamy i mysle ,że jeszcze długo, długo to sie nie
      zmieni .Powodów przez 20 lat zrobiło sie bardzo duzo, cos się
      nawarstwiało , odkładało a poza tym mój maż jest sterowany przez
      swoja rodzine i w zasadzie bez nich nie umie samodzielnie
      mysleć.Narazie ewentualnie w gre wchodza rozmowy poprzez adwokatów-
      ale jesli chodzi o Ciebie to w sumie twoje podejscie do waszego
      zwiazku jest ok, rozumiem Cie ,ze chcesz aby Wasze relacje były w
      miarę pozytywne bo przeciez chodzi o dziecko to co prawda moze byc
      trudne ale każde z Was mimo wszysto stara sie na swój sposób a ,że
      nie wychodzi zawsze no coż coś was dzieliło skoro związek się
      rozpadł ale niech to nie dzieli więzi między ojcem a dzieckiem bo
      Twoja córka powiekszy grono dzieci , które ojców znają tylko z
      fotografii .Pozdrawiam
      • nicol.lublin minął miesiąc... 08.01.08, 13:48
        tylko tyle i aż tyle smile
        stosunki zdecydowanie się poprawiły. kłótni nie ma, są nawet drobne
        przysługi. po prostu czasem trzeba przeczekać, uczucia muszą trochę
        ostygnąć.
        wiem, że takie pogorszenia relacji nadal będą się pojawiać okresowo
        przy jakichś konfliktach interesów, ale myslę, że da się to jakoś
        udźwignąć.

        wszystkim życzę odrobiny wyciszenia smile
Pełna wersja