fałszywe zeznania świadków

07.12.07, 14:28
mam pytanie-czy ktoś z Was w trakcie rozwodu lub po złozył w
Prokuraturze doniesienie o popełnieniu przestępstwa -za składanie
fałszywych zeznań przez świadków , jeśli tak to jaki był finał tej
sprawy i w jaki sposób tocza się takie sprawy nie tylko w
prokuraturze ale i w Sądzie?
A co z pomówieniami np w zakładzie pracy, w mojej sytuacji rodzina
meża pisze odrazajace pisma do mojego pracodawcy, w tej sytuacji
składam pozew do sądu inaczej mówiąc zakłądam sprawę karna bo to juz
przekroczyło granice normalności
    • rybak Re: fałszywe zeznania świadków 07.12.07, 14:41
      Wygląda to bardzo prosto i pewnie podobnie wszędzie. Jestem
      pesymistą.
      Otóż moja ex - dwa miesiące po mej wyprowadzce, kiedym jej już na
      oczy dawno nie widział, złozyła fałszywe oskarżenie na policji (wraz
      ze swą rodzinką, kórą zameldowała w moim własnym domu po mojej
      wyprowadzce i złożeniu przeze mnie pozwu), że ją maltretowałem. A i
      bronią groziłemsmile)) ponoć.
      Przy policjancie, z którym usiłowałem wejść do domu będącego moją
      współwłasnością stwierdziła otwarcie, że mnie nawet nie widziała w
      dniu, którego miały dotyczyć te jej doniesienia (o awanturach,
      maltretowaniu i takie tam łgarstwa, bleeee!)
      I co? I nic. Złozyłem więc doniesienie o fałszywych oskarżeniach,
      zeznaniach itd, (są na to trzy paragrafy(), by po miesiącu doczekać
      się przesłuchania, a dwóch miesiącach doczekać się pisemka o
      umorzeniu.
      I tyle.
      Nawet się nie odwoływałem, bo i po co.
      NAwiasem mówiąc - te jej obrzydliwe oskarżenia też odwalono w
      przedbiegach. Odwoływała się, a jakże, aż do sądu okręgowego, gdzie
      ostatecznie poległa. Ale wiedziała, co robi, brnąc w te odwołania -
      teraz ja mam na ręku fakt - oskarżała mnie fałszywie tak czy
      inaczej, bo gdyby oskarżała prawdziwie - pewnie bym już tu nie pisał
      dzisiaj, przy takiej "wadze" błota, jakim mnie za radą prawnika i
      chciwej oraz durnowatej rodzinki obrzuciła.
      Tak czy inaczej - obrzydlistwo.
      Więc nie łudź się, że coś ugrasz. Najwyżej będziesz mieć
      kontrpapierek w sprawie rozwodowej.
      Sądy i prokuratury doskonale wiedzą, że pierwsze, co robi nieuczciwy
      (a) ex to obrzucenie drugiej strony wiadrem pomyj i złożenie
      nieprawdziwych donosów o maltretowaniu. Było nie było - a może cuś
      przylgnie?
      Hadko pisać!

      • plujeczka Re: fałszywe zeznania świadków 07.12.07, 15:08
        marne pocieszenie, co prawda nie łudzę się ,ze coś zyskam w swojej "
        głupocie" i nie chodzi mi o zemstę ale uważam wciaż ,że takim
        ludziom nalezy przeciwstawić sie, nie mogą byc tacy bezkarni !!!
        myslałam ,że ludzie w sądach boja się fałszywie zeznawać ale
        okazuje sie ,że nie. Co prawda pocieszam sie tym ,ze mam świadków
        ale po kilku rozprawach w sądach straciłam nadzieje na
        sprawiedliwośc .Po prostu bezkarność rozzuchwala, byłam cierpliwa
        przez 2 lata ale takich jak to okresliłeś " pomyj| nie da się
        dłuzej wytrzymać.
        • rybak Re: fałszywe zeznania świadków 07.12.07, 15:32
          JA bym się raczej zastanowił, co zrobić?
          Bo tak - warto to chyba potraktować wielotorowo.
          Złozyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa to jedno. Co z tym
          zrobi prokurator - nie wiadomo, ale papier jest. A przede wszystkim
          oni muszą łazić i składać zeznania.
          Gorzej - że szefostwo w pracy (to, do którego paszkwile pisza) - też
          będzie musiało składać i czas tracić.
          Ale...
          Teraz drugi krok - sprawa cywilna z żądaniem jakiejś dużej nawiązki
          na cel społeczny od paszkwilantów.
          Podeprzeć się papierem z pierwszej i zeznaniami świadków z pierwszej.
          Myślę, że oni tacy mądrzy sa, bo im policja jeszcze telefonu nie
          zajęła żądaniem pofatygowania się na komendę jakąś tam i złożenai
          wyjasnień jako świadkowie w sprawie.
          Jak połażą, to zmiękną. Nic przyjemnego. Po złożeniu przeze mnie
          odnośnego powiadomienia o przestepstwie składania fałszywych zeznań -
          moja ex też już z oczernianiem mnie na policji (chybasmile))
          spasowała, bo czemuś od pewnego czasu do mnie z prośbami o kolejne
          wizyty na posterunku nie dzwoniąsmile))
          Pewnie pochodziła, pozezenawała i doszła do wniosku, że czasu na to
          nie ma smile))
          • pszczolkalodz rybak ma racje.. 08.12.07, 12:03
            choc na 99% nic nie zdzialasz, ale bierna nie mozesz byc. Te kontr
            papierki moga pomoc Ci chociazby w pracy. W ludziach jest takie
            myslenie ze jesli nie walczysz ta znaczy ze masz cos do ukrycia. To
            zawiadomienie bym zlozyla na 100% a Rybak ma dobry plansmile) U mnie
            tez skonczylo sie umorzeniem, tylko mie pomoglo o tyle ze ex sie
            wystraszyl. Zobaczyl, ze walcze, ze nie da sie juz tak latwo
            zastraszyc i zdeptac...
          • farrukh2 Re: fałszywe zeznania świadków 10.12.07, 11:09
            Poniewaz najczesciej takie sprawy sa zglaszane na policje
            spontanicznie i w momencie najwiekszych emocji,policja tak je
            traktuje.NIejednokrotnie zgloszone pobicia i te inne czyny ,ktore
            opisujecie, sa wycofywane przez same "ofiary",gdy przechodza im
            najwieksze nerwy.I trudno sie tez dziwic policji.Ale ,gdy nastapi
            odwolanie, zacznie sie drazyc temat, policja nie moze tego
            zlekcewazyc.I mysle ,ze tu jest droga, prokuratura i policja ma tyle
            na glowie, ze czasem mozna ten tryb zrozumiec,chociaz zal mi
            osob ,ktore nie maja sily przebicia i chowaja sie bezsilne w
            skorupke.Ja mam silny charakter, draze,wracam.W wielu przypadkach
            sie to sprawdzilo.
            Mala kropla drazy kamien.Nie dajcie sie wytracic z rownowagi i
            walczcie o swoje!
    • majkel01 Re: fałszywe zeznania świadków 07.12.07, 17:35
      przyznam że nie spotkałem jeszcze ani jednej takiej sprawy.
      Ale jesli już... nie zawsze zeznania składane nie zgodnie z naszymi
      oczekiwaniami są zeznaniami fałszywymi. Trzeba pamiętac że inni mają prawo do
      innego postrzegania pewnych rzeczy.
      Składanie fałszywych zeznań jest trudno udowodnić bowiem trzeba mieć dowody na
      potwierdzenie że było właśnie tak a nie tak jak przytacza druga osoba. Inaczej
      pozostaje słowo przeciwko słowu.
      • munieca Re: fałszywe zeznania świadków 07.12.07, 19:07
        Rybak a ty z Podlasia jesteś?
        • plujeczka Re: fałszywe zeznania świadków 10.12.07, 07:30
          bardzo wszystkim dziękuję, coz chodziłam juz na policję bo to mój
          eks wraz ze swoja rodzina dniesli ,ze coś tam przywłaszczyłam,
          policjanci oniemieli jak usłyszeli w czym rzecz, pozniej była
          prokuratura, prokurator umorzył dochodzenia w stosunku do mnie bo
          bezpodstawne no ale teraz to juz miarka się przebrała.....dzisiaj
          jestem umówiona zee swoim adwokatem, zkładamy sprawe karna Ci ludzie
          nie mogą czuć się bezkarnoi bo bezkarność strasznie ich rozzuchwala.
          Bardzo Wam dziekuję za pomoc....pozdrawiam wszystkich serdecznie...
        • rybak Re: fałszywe zeznania świadków 10.12.07, 09:32
          ŁOjezu, a dlaczego od razu z Podlasiasmile)??
          • munieca Re: fałszywe zeznania świadków 10.12.07, 12:49
            A cóż to za oburzenie???Hę?! Niedobre podlasie..?Ze słowem HADKO mi się
            skojarzyło(rodzina niedaleko Białegostoku)
            • rybak Re: fałszywe zeznania świadków 10.12.07, 13:11
              No nijak ja tu oburzenia nie widzęsmile)))
              A z Podlasiem owszem - łączą mnie rozliczne związki. Rodzinnesmile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja