Co za dzień:(((

13.12.07, 18:56
Właśnie się dowiedziałam,że faktycznie ktoś był powodem rozstania...
Cała powolna walka o siebie legła w gruzach...
Niedobrze mi,muszę sie upić,bo nie wytrzymam...
Jak można być taką świnią?
Co dzieje się z ludźmi? Gdzie jest Bóg?
Pomóżcie.....
    • cosmopszczolka Re: Co za dzień:((( 13.12.07, 19:21
      Teraz dopiero Ci sie zacznie walka o siebie!!!. To juz bedzie
      zupełnie inna walka. Dziś mozesz sie upić jesli masz taką potrzebe,
      ale na dłuższą mete to nie ma sensu. Ludzie okazują się świniami, i
      najbardziej boli kiedy to ta najbliższa osoba się nią okazuje.
      Świniami są osoby, które wchodzą na trzeciego w związki, itp. itd.
      Świata nie zmienimy. Trzymaj sie kobieto, bo świat i tak pójdzie bez
      nas do przodu. Więc chyba nie chcesz zostać w tyle!!!
      • zielona_ropucha Re: Co za dzień:((( 13.12.07, 19:24
        Dziękuję za odpowiedź...ochydnie się czuję,bo najgordze,co może
        spotkać mnie to kłamstwosad
        Nienawidzę kłamców...Lepsza najgorsza prawda niż kłamstwo,które ma
        krótkie,koślawe nóżki,odezwę się za chwilę,usypiam bąblasmile
        • waddan Re: Co za dzień:((( 13.12.07, 19:37
          Bąblatrzeba uśpićsmile
          Niech Mamy w takim stanie nie widzismile
    • anetus28 Re: Co za dzień:((( 13.12.07, 19:50
      Hej, nie będę Ci pisała żebyś się nie martwiła bo to by bylo głupie
      pocieszenie.Wiem, że początki są bardzo trudne ale z czasem do
      pogodzenia się, a Bóg podobno nie zsyła na nas więcej aniżeli możemy
      znieść.
      Swoją drogą to kobiety i faceci, którzy rozbili małżeństwa powinni
      być zaznaczeni tak by stali się widoczni dla wszystkich...ja ich
      wszystkich strasznie potępiam i nigdy nie usprawiedliwię!!!
      Masz dziecko i musisz dla niego być strasznie silna, choć łzy mogą
      napływać to musisz się uśmiechać do bąbla.
      Pozdrów go/ją i uściskaj.
      • tricolour Przypomniał mi sie pewien fragment... 13.12.07, 19:56
        ... z opisu wypadku samochodowego. Opis był na potrzeby towarzystwa
        ubezpieczeniowego, od którego delikwent chciał odszkodowanie. Pisał tak: "W
        pewnej chwili nagle nadleciało drzewo i z impetem uderzyło w przód samochodu
        nisząc maskę i lampę".

        Kobiety i faceci, którzy rozbili małżenstwa nie są winni. Winni są mężowie i
        żony, którzy opuścili swe małżeństwa...
        • rozczarowana1111 Re: Przypomniał mi sie pewien fragment... 13.12.07, 20:17
          zgadzam sie z twoją wypowiedzią tricour! z drugiej strony to myśle
          lepiej się wkońcu dowiedzieć że to świnia niż obwiniać się co ja
          takiego zrobiłam, a w moim przypadku to ona bardzo się nim
          zainteresowała i jemu to imponowało, że jednak ktoś na niego zwrócił
          uwagę! i co ja mam myśleć otej babie !!!!! co najgorsze to ją znam!
          • tricolour Może nie tylko pomyśl... 13.12.07, 20:21
            ...a zwyczajnie powiedz babie, co robi. Może Twój facet ją okłamał, że jakaś
            hetera jesteś, niewierna itp - nie chcę nadużywać swej wyobraźni.

            Myślisz, że powiedział jej prawdę? Wątpię.
            • zielona_ropucha Re: Może nie tylko pomyśl... 13.12.07, 20:45
              Ja sie nie zniże do rozmowy z żadną babą.
              Nie ona jest osobą przez którą cierpię a tylko uczestnikiem dramatu.
              Jeżeli jednak zobaczę,że ogranicza mu kontakty z dzieckiem to wtedy
              mnie popamięta.
              Coś tak walczył i nagle raz na jakiś czas po 30 min...
              A dziecko mówi mi tak: mamo narysuj mi tatusia na kartce takiego
              samego i sobie go zamienimysad((
              Lub też z gatunku okrutniejszych:chcę żebyś dostała nowego
              tatusia,ale takiego,co jego dziecko i mamusia umarli.
              4 lata. Mamo ja cie nigdy nie zostawię, mamo, będę się tobą
              opiekował...
              Nic mu nie mówiłam złego o ojcu...tylko ciągle powtarzam mu,że tata
              go kocha.
              On mówi,że też go kocha..
              Ja nawet nie jestem zazdrosna,jestem obrzydliwie i do bólu
              poniżona,nie faktem,że kogoś ma,tylko tym,że kłamał...po co?

          • zielona_ropucha Re: Przypomniał mi sie pewien fragment... 13.12.07, 20:51
            Bardzo madrze,ja sie obwiniałam, przynajmniej jedno z głowy...
            Myslenie w stylu: a może za mało robiłam? Za mało
            dopieszczałam,wybaczałam,pomagałam,za mało dbałam o dom?
            Faktycznie ja lubię gotować,ale sprzątać juz nie,czysto jest ale
            wszędzie wszystko...w lodówce zegarek,w szafie pilot od
            telewizora...hehe,faceci lubią mieć porządek,ja nie z tych,co dzień
            cały po pracy zasuwają ze ścierką. Dziecko na pierszym
            miejscu..spacer,czytanie,kapiel,kolacja,bajka...i tak jak
            wszędzie,koniec dnia.
        • cosmopszczolka Re: Przypomniał mi sie pewien fragment... 13.12.07, 21:24
          > Kobiety i faceci, którzy rozbili małżenstwa nie są winni. Winni są
          mężowie i
          > żony, którzy opuścili swe małżeństwa...
          Ja nie do końca sie z Tobą zgodze. Dlaczego mamy usprawiedliwiać
          osoby rozbijajace małżenstwa skoro świadomie wchodzą w takie relacje
          i są świadome sytuacji i ewentualnych następstw.
          • zielona_ropucha Re: Przypomniał mi sie pewien fragment... 13.12.07, 21:42
            Hej pszczółkasmile
            Ja mysle,że wina rzeczywiście jest tylko po stronie osoby,która nas
            opuściła...nieważne dla kogo,czy to była wielka miłość,czy też
            zwykłe pożadanie albo zabawa...ważne jest,że dojrzały emocjonalnie
            człowiek,po 10 latach mówienia kocham,byciu w związku z
            dzieckiem,psem ,kotami i domem potrafi powiedzieć "nie" takiej
            okazji i kochać dojrzale,trwałość związku opiera się na jasnych
            zasadach: co mówisz potwierdzaj czynami.
            Jak nie to znaczy,że niedojrzałeś.
            Jakie obciązenie ma osoba,z którą nas zdradzono? Żadne,nie jest i
            nie była z nami emocjonalnie związana,nie mówiła,że nas kocha,nie
            tworzyła z nami naszego życia,nie budowała,nie cierpiała i nie
            tęskniła...Jest nowa,obca,ciekawsza...ale nie związana z nami
            emocjonalnie,emocjonalnie związany jest partner,widać za mało,skoro
            opuszcza i na dodatek nie ma na tyle szacunku do osoby
            opuszczanej,że kłamie.
            I po co?
            Przecież tylko po to,żeby wpędzić w poczucie winy...nie siebie,ale
            ten kawałek kobiety,co sie ostał po przejściu tornada.
          • tricolour Dlaczego? 13.12.07, 22:10
            Dlatego, że osoby świadomie rozbijające małżeństwa chcą swojego dobra. Mają
            prawo podrywać kogo chcą jeśli są stanu wolnego. Nie są związane z nikim żadnymi
            przysięgami. Oczywiście moralnie naganne jest rozbijanie związków, ale WINĘ za
            rozpad związku ponosi strona tego związku.

            Krótko mówiąc: odpowiedzialność za związek spada na strony związku, a nie ludzi
            z zewnątrz. Bo na początku każda kochanka/kochanek jest obca i jest czas
            "intruza" pogonić.
Pełna wersja