Nigdy więcej rozwódek

14.12.07, 21:28
Zaraz mnie tu kobiety rozszarpią ale albo mam pecha albo coś w tym
jest. Po rozwodzie poznałem kilka kobiet i najgorzej wspominam te po
rozwodzie. Wszystkie chiały by mnie zmieniać. Wszystko wiedziały
lepiej takie omnibusy. I to one zawsze były pokrzywdzone
najbardziej. I takie biedne zawsze, na litośc idą czy co? Oj
zniechęciłem się do rozwódek oj i to bardzo.
    • olowa Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:32
      tak - cos w tym jest..MIALES PECHA smile)))))))
    • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:33
      a najbardziej załamała mnie mężatka która obwieściła mi że się jej
      podobam a mąż jej się znudził. Odpowiedziałem: Słuchaj może jestem
      niedoruchany ale napewno nie zdesperowany.
    • zielona_ropucha Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:33
      Współczujęsmile))
      Zmieniać doskonałość ?
      To przecież niemożliwesmile))
      Dziwnie to wszystko ujałeś,nie bardzo rozumiem...to była jakaś
      walka,licytacja?
      • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:35
        nie zmieniać doskonałość (rozumiem że to sarkazm) a może
        zaakceptować?
        • zielona_ropucha Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:46
          Doskonałosci nie trzeba akceptować,akceptuje się niedoskonałoścismile
          Mam nadzieję,że Ci się ułoży,chociaż troszkę się martwię,bo
          strasznie chłodno to sobie wykalkulowałeś...
          Ja tam wolałabym z nowo poznanym Wsiowym Misiorem pogadać o roli
          herbicydów w zwalczaniu popędu płciowego przędziorkasmile
          I odnieś się może do tego zaakceptować...nie wiem,czy dobrze Ciebie
          rozumiem.
          • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:57
            zielona_ropucha napisała:

            > Doskonałosci nie trzeba akceptować,akceptuje się niedoskonałoścismile
            > Mam nadzieję,że Ci się ułoży,chociaż troszkę się martwię,bo
            > strasznie chłodno to sobie wykalkulowałeś...
            > Ja tam wolałabym z nowo poznanym Wsiowym Misiorem pogadać o roli
            > herbicydów w zwalczaniu popędu płciowego przędziorkasmile
            > I odnieś się może do tego zaakceptować...nie wiem,czy dobrze
            Ciebie
            > rozumiem.

            Ja bym wolał porozmawiać z Tobą o roli uczuć i przeżytych
            doświadczeń. Ale skoro przędziorek to nie ten adres.
            • zielona_ropucha Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 22:03
              Widzisz,ja nie traktuje tego co napisałeś powaznie,ot tak po prostu
              wydaje mi się,że szukasz problemu tam gdzie go nie ma...
              A jakie uczucia w tym odgrywaja rolę?
              Bo nie jestem sobie w stanie wyobrazić nic poza chłodnym,trzeżwym
              osądem...
              Doświadczenia owszem...tylko po co od razu dzielic się tym,co
              nieprzyjemne,nie warto poszukać czegoś pozytywnego,co łączy a nie
              czegoś co jest przykre dla obu zainteresowanych stron?
              Po co grzebać na początku znajomości w przeszłości?
              Nie obruszaj się tak za tego przedziorka,jestem po "wsiowych
              studiach"smile))
              • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 22:19
                zielona_ropucha napisała:

                > Widzisz,ja nie traktuje tego co napisałeś powaznie,ot tak po
                prostu
                > wydaje mi się,że szukasz problemu tam gdzie go nie ma...
                > A jakie uczucia w tym odgrywaja rolę?
                > Bo nie jestem sobie w stanie wyobrazić nic poza chłodnym,trzeżwym
                > osądem...
                > Doświadczenia owszem...tylko po co od razu dzielic się tym,co
                > nieprzyjemne,nie warto poszukać czegoś pozytywnego,co łączy a nie
                > czegoś co jest przykre dla obu zainteresowanych stron?
                > Po co grzebać na początku znajomości w przeszłości?
                > Nie obruszaj się tak za tego przedziorka,jestem po "wsiowych
                > studiach"smile))

                Cholera mówię tylko że trafiłem na osoby użalające się nad sobą i
                uważające się za wspaniałe a życie było tylko dla nich
                niesprawiedliwe. To takie psychologiczne przewartościowanie własnej
                osoby. Jestem zajebista tylko mi nie wyszło bo coś tam. Takie
                kobiety mnie męczą. A wy zaraz o jakiś stereotypach, przędziorkach i
                innych duperelach. Ropucha mówisz Akademia Rolnicza?
                • maheda Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 23:22
                  wsiowy-misior napisał:

                  > trafiłem na osoby [...]
                  > uważające się za wspaniałe [...]
                  > To takie psychologiczne przewartościowanie
                  > własnej osoby.

                  Cóż za diagnoza! Mówisz, jakbyś był w ich skórze wink
            • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 09:52
              wsiowy-misior napisał:

              > Ja bym wolał porozmawiać z Tobą o roli uczuć i przeżytych
              > doświadczeń.
              Ja pogadałabym o wszystkim i niczym, pośmiała się bez szczególnego
              powodu, połaziła po zakamarkach mojego miasta, zjadła coś smacznego
              smacznego (słodkiego).
              Szeryf nie roztrząsa zaszłości, bo zrobił to zanim się ze mną
              spotkał.
        • i33 Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:50
          mój drugi usłyszał to od ojca--uważaj bo to rozwódka!
          staram sie nie podchodzić do twojego uprzzedzenia --contra
          ale --nie każdy kto sie przewraca to pijak...
          nie każda znudzona...
          przykro mi jak ktoś kto wie że rozwodze sie drugi raz--dziwnie sie
          patrzy--podejrzliwie--oceniamy po wierzchu, rzadko kiedy zadajemy
          sobie trud poznania kogoś bliżej w takiej syt.. bo już mamy taki kod
          w głowie---rozwódka --fe...
          taki jeden w kalafiorze znalazł robala--koniec nigy kalafiora!
          dostane mandat---nigdy za kierownice...
          zasady są tak potrzebne jak i fałszywe-zgubne..
          myśle że nie warto trzymać sie takich stereotypów.....jesli
          zgodziłeś sie na spotkanie z rozwódkami, nie za bardzo ogladałeś sie
          za pannami---to dostałeś taką ofertę--a że przebierasz...
          jedna jaskółka ...znasz to przysłowie...
          • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:54
            Ja nie wiem jaki jest stereotyp ale wiem kogo spotykałem. Jak bym
            się kierował stereotypem to bym się z nimi nie spotykał. A i jeszcze
            jedno - A KTO ROZSĄDNY PO ROZWODZIE NIE "PRZEBIERA"
            • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 21:55
              chyba desperat albo samobójca
              • ewa009 Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 22:10
                A ja uwazam ,ze nie powinieneś szukać i przebierać bo jest takie przysłowie,
                które czesto słyszałam od mojej tesciowej "co, komu pisane to i tak go nie
                minie" a co do kobitek ,ktore spotkałeś to kobiety, ktore wiedzo "lepiej " i nie
                przyjmują innej ewentualności i dlatego zostały same. Pozdrawiam.
                • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 22:21
                  ewa009 napisała:

                  > A ja uwazam ,ze nie powinieneś szukać i przebierać bo jest takie
                  przysłowie,
                  > które czesto słyszałam od mojej tesciowej "co, komu pisane to i
                  tak go nie
                  > minie" a co do kobitek ,ktore spotkałeś to kobiety, ktore
                  wiedzo "lepiej " i ni
                  > e
                  > przyjmują innej ewentualności i dlatego zostały same.
                  Pozdrawiam.
                  Z drugim zdaniem się zgadzam z pierwszym nie - wolna wola.
                  Pozdrawiam
                  • ewa009 Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 22:31
                    Dokładnie tak "wolna wola " to moje subiektywne odczucie, ze nie warto nic na
                    siłę. Jesli ma Cie spotkac szczere i gorące uczucie to i tak Cie spotka . Jesli
                    chcesz mu pomóc to jak najbardziej bo to Twoj wybór ja tylko napisałam swoje
                    zdanie.Pozdrawiam
                    • i33 Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 11:19
                      misior--nie negowałam "przebierania"--tylko chciałam powiedzieć że
                      uogólnienia są niebezpieczne..
                      poza tym--bywa że i panna z rozwodnikiem--moja córka tak zrobiła--
                      jak na razie nieżle im idzie...

                      trzeba też pamiętać,że jestesmy po niszczących psychike przejściach,
                      myśle że dobrzejest dać sobie czas na "poukładanie", wyrzucenie
                      żalów, nienawiści---aby odzyskać równowage wiare w to że może sie
                      udać..
                      bo jak ktoś jeszcze tkwi na zgliszczach poprzedniego związku---nie
                      ma gotowości...jedą nogą by chciał już nowego a drugą tkwi emocjami
                      w starym
                      no i rozpacz iżal do ex---nie pozwala trzeżwo spojrzeć czy raczej
                      ujrzeć własne błedy, wady...i wtedy--wychodzą takie teksty typu:"on
                      mi sie znudził.."
                      życzę cierpliwości ..
              • serganda Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 22:34
                Myslę,ze jesteś zdesperowany...
                Po rozwodzie często ludzie się tak zachowują...
                Nie potrafią być sami, na to potrzeba czasu,więc szukają na siłę...
                Rozwódki, tak samo jak wiekszość rozwodników, zachowują się podobnie, to krzywa
                statystyczna...
                Ludzie, którym sie udało, żyją w szczęśliwych związkach, pozostali...sam to
                oceniłeś...jacy są...ale pociesz się, są też wyjątki...
                • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 14.12.07, 22:45
                  >Myślę że jesteś zdesperowany..

                  Żle myślisz przykro mi. Ja raczej staram się nie trafić jak kiedyś.
                  Pozdrawiam
              • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 10:09
                Szeryf odważny jest. smile
    • kruszynka301 Nigdy więcej rozwodników;) 14.12.07, 23:00
      Identyczne zdanie miałam do spotykanych rozwodników - byli biedni i pokrzywdzeni "bo to niedobra kobieta była".
      Oczywiście, chlubnymi wyjątkami są spotkani przeze mnie rozwodnicy z tego forum, ale to były spotkania towarzyskie w większym gronie, a nie matrymonialnewink)).
      • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwodników;) 17.12.07, 10:12
        Szeryf sprawiedliwy jest.
    • otara Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 00:09
      no to musiałes poznać wybitnie niedojrzałe kobiety po rozwodzie smile
      każda mądra i doświadczona życiowo kobieta wie że nie da się zmienić
      człowieka , i na pewno nie obwieszcza wszem i wobec jaka to ona
      została skrzywdzona ... tak krzyczą te które zazwyczaj same nie były
      święte ...
    • facio60 Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 00:51
      Swieta racja!!!!!!!!
      Ja tez gdy poznalem rozwodki, byla to tragedia.
      A swego czasu bylem z dwukrotna rozwodka.Mimo,ze niemal kazdy ostrzegal mnie w
      co sie pakuje, a i ona zachowywala sie ostentacyjnie i prowokujaco, nie
      sluchalem tych rad.
      No i dostalem za swoje.Po prostu latawica i 2 facetow poznalo sie na niej, a ja
      mimo to eksperymentowalem i malo braklo a zostal bym 3 cim jej malzonkiem pewno
      na jakies dwa lata.Na szczescie szybko odkryla karty i okazalo sie, ze
      jezdzilismy na niej we dwoch, nie wiedzac o tym.
      Dlatego dobra rada - towar przechodzony i wyprobowany, nalezy trzymac sie z
      daleka i nie dac sie zwiesc rzewnymi oowiesciami.
      • danagr Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 00:58
        no tak....wrzucmy wszystkie kobiety do jednego worka....z facetami tez mozemy to
        zrobic......a councertain
      • otara Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 00:58
        facio- ale ty nie możesz tak generalizowac..sam napisałes że ta
        kobieta byla juz znana w swoich kregach..poza tym podwójna
        rozwódka ?? to już chyba powinno ci dac do myślenia.sam przyznałes
        że nikogo nie słuchałes , ona po prostu taka była. ale nie każda
        kobieta taka jest. widzisz, ttak jak napisalam- ta która tyle
        krzyczy jaka to jest biedna i pokrzywdzona a cały świat jest beee-ta
        tak na prawde nie została porządnie kopnięta przez los. osoba która
        doświadczyła w życiu bardzo dużo cierpienia przede wszystkim nie
        pakuje się w małżenstwa tak już , od razu , hop !! i jest.. taka
        kobieta długo analizuje i sprawdza zanim wogóle wejdzie w
        jakikolwiek związek , nie mówiąc już o małżeństwie. ktoś kiedyś
        napisal w innym wątku że nie rozumie dla czego rozwódkę jest tak
        ciężko zdobyć , przekonac do siebie ... wiesz , są rózne powody
        rozpadów w małżeństwie, nie zawsze jest to niedobry mąż , często
        jest to niedobra zona ...
        • facio60 Re: Nigdy więcej rozwódek 16.12.07, 22:59
          akurat co do niedobrej zony nie musisz mnie przekonywacsmile)Zostalismy z corka. A
          ze ona byla znana,no ja o tym nie wiedzialem,to dopiero potem wydalo
          sie.Natomiast do myslenia winno mi dac jej sposob ubierania sie i milczacy
          zwykle w weekendy telefon.Mieszkalismy w duzej odleglosci od siebie.
          • otara Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 00:17
            no widzisz smile były sygnały które powinny ci dac do myślenia . uwierz
            mi , kobieta która dużo krzyczy o swojej krzywdzie , ktora posówa
            się do różnych dziwnych gierek ( głuche tel ) jest jednak warta
            dużej dawki ostrożności .. ale pamiętaj , nie każda taka jest.. te
            które bardzo potrzebują kogoś bliskiego zazwyczaj boją się tego ,
            zajmują się własnym życiem , raczej nie rzucają się w
            oczy ...pozdrawiam i życzę powodzenia smile
            • otara Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 00:19
              ojj wkradl mi się mały błąd ... posuwa smile
        • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 10:16
          Szeryf silny jest; wchodzi w związki bez gwarancji.
      • i33 Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 11:41
        facio--w tym momencie czuje sie dotknięta..
        też jestem po 2----po prostu NIEUDANYCH ZWIĄZKACH ---gdyby nie
        chciało mi sie normalonego męża--pewnie nie byłoby małżeństw ale
        związki i nie byłoby takiej skazy ani szumnej nazwy...
        bo widzisz bywa tak, że kobieta lubi zmieniać co 2 lata...ale bywa i
        tak że przyciąga nieodpowiednich facetów---niedojrzałych
        wykorzystywaczy, którzy nie potrafią kochać...

        tamta miała siły na inne związki,znam kobiety które już nie miały
        siły i nie odzyskały wiary--są same i z nikim sie już nie
        spotykały...
        myśl co chcesz masz prawo, masz prawo szufladkować...
        i ja też moge---
        --łysi to zboczency!
        --blondyni zdradzają
        --warszawiak to cwaniak
        --wszystkie Polki są piękne
        --wielodzietnośc to patologia
        --faceci spod znaku bliżniąt to dranie
        --wojskowy,policjant--bije zone...itd juz mi sie wiecej nie chce ale
        tego multum jest
        w ciagu ponad 20 lat spotkałam facetów, niekoniecznie były to bujne
        znajomości---własnie pasujących do moich kreślacych sie zasad--kto -
        kim-na pewno..
        aż w pewnym momencie ---przecież i mnie szufladkują!!!
        i to pewnie ramka nie jest chwalebna!
        a to mnie boli--nie zasługuje na to!na tyle siebie znam

        dajmy sobie szanse wzajemnie
        każdy bez wyjątku chce być kochany-szczęśliwy..




        • i33 Re: kwarantanna 15.12.07, 11:44
          --myśle że to dobre rozwiązanie--moment kiedy nie ma sie uprzedzeń--
          to gwarancja spotkania odpowiedniej osoby
          • jarkoni Re: kwarantanna 15.12.07, 12:49
            i33, nie napiszę za dużo, ale zgadzam się z Tobą.
            Po pierwsze szufladkowanie jest zawsze niedobre, można przeoczyć kogoś
            wartościowego.
            Po drugie, i najważniejsze: chyba gwarancją spotkania odpowiedniej osoby na
            pewno nie jest desperacja i szukanie już, na biegu, natychmiast.
            Bo wtedy ma się trochę klapki na oczach, usprawiedliwia wszelkie wybryki,
            fopasy, kłamstewka itp. Wszystko tłumaczysz na korzyść tej/tego "podejrzanego".
            Tylko, ze jeśli się komuś zwierzasz, to "podejrzany" jest tylko dla tegoż
            powiernika, a ty i tak nie słuchasz ostrzeżeń, bo jesteś pewna, że to "właśnie
            TO", a inni chcą ci tylko przeszkodzić. Bo co? Bo np. zazdroszczą, albo źle ci
            życzą..
            A jeśli nikomu się nie zwierzasz i nikt ci nie radzi- to tym gorzej dla ciebie.
            I tak brniesz dalej, aż na własnej skórze się przekonasz, że to był błąd, czasem
            ogromnie tragiczny, ze zmarnowanych znowu parę miesięcy/lat cennego życia..
            I dalej coraz mniej ufasz, coraz trudniejsze kontakty, coraz trudniej kogoś
            bliżej poznać. I oby wtedy nie przeoczyć jakiegoś normalnego kogoś, bo emocje i
            cała percepcja każe uważać, nie usprawiedliwiasz jak wcześniej, ale szukasz
            dziury w całym..
            I znowu klęska, i kółeczko się zamyka.
            • i33 Re: kwarantanna 15.12.07, 13:19
              tak --zwyczajnie ogrodnikami bądzmy przy kwiatkach--nie przesadzajmy
              w czepianiu sie i dobijaniu siebie samych--spokojnie--czas--
              obserwacje..podnoszenie sie ciągle i nadal---takie życie ma być..
              nawet po 100-tnym łupniu--warto widzieć piękno w życiu---------------

              i jeszcze tak refleksja-moja -tylko moja zaznaczam--nikt nie musi
              jej podzielać-----LICZ NA SIEBIE--jeśli idzie o zrobienie porządku z
              własną psychika--jeśli chcesz trzynmąc urazy--to i psycholog nic nie
              zdziała------wiekszość roboty należy do nas samych

              tak zastanawiając sie --czemu mi sie wszystko koćka---dochodze do
              wniosku---bo wewnątrz mam chaos--wewnątrz siebie--nigdy sie nie
              poukłada jak dalej bedę nad tym biadolić i mieć do innych
              pretensje...

              pozdrawiam wszystkich
        • facio60 Re: Nigdy więcej rozwódek 16.12.07, 23:08
          pewno i masz racje.Kazda sytuacja jest inna.Mnie akurat przyciagaly wyzywajace
          pelne temperamentu kobiety.No to dostawalem za swoje.
          Kazda mnie na swoj sposob wykorzystala (glownie moja naiwnosc i to ze mozna bylo
          na mnie polegac).A od pewnego czasu zrobilem sie b.ostrozny.I widze, ze kobiety,
          ktore nie mialy stalych partnerow, sa o wiele lepsze.Jestem doceniony i brany
          takim jaki jestem.Odnalazlem swoj spokoj.Juz nie musze sie bac czy nie zostane
          oszukany.Symptomy zdrady nie sa mi obce.Rozwodki umieja to doskonale
          robic.Pieknie graja.ALe ja juz w to nie wchodze.Dzieki
          • i33 Re:facio 17.12.07, 01:00
            grać to ja bym mogła---ale na scenie--podobno mój znak jest
            predysponowany do tego!
            życie jednak to co innego!
            a te co grają--te co ja znam--to akurat świetnie stoją..
            te, co szczere są--to w dupe dostają...
            u mnie taki pejzaż jest..
            oewnie że są oszustki naciągaczki, morderczynie, suki nie
            matki...itp, itd-----i wszystkie one pod szyldem "rozwódki" sie
            mieszczą?!
            ja wypraszam sobie nawet nie używam za często słowa rozwódka---bo to
            nie fajne scenki były dla mnie--a wręcz dramat--zawiedzione
            nadzieje, strach o dzieci itd..
            każdy człowiek po przejściach może być w mniejszy lub większy sposób
            wykrzywiony--jeśli nie pracuje nad swoją świadomościa--
            wyprostowaniem.....
            a stereotypy najczęściej przeszkadzają w rozsądnej obiektywnej
            ocenie....nikt nie che być--ani typem ani stereo..
            każdy chce być --KIMŚ-----INNYM, NIE TUZINKOWYM STANDARTEM -a osobą

            a ramkami niech sie zajmą socjobadacze--my zaś chyba poszukujemy
            szczęścia i swej drugiej połówki..!
            • a.niech.to Re:facio 17.12.07, 10:27
              Szeryf uznaje tylko czyste pojedynki.
    • bet66 Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 13:03
      co racja to racja z tymi rozwódkami.
      Kobiety po przejsciach i z przeszłością.
      Szukają ideału, bo sparzyły się na swym ślubnym.
      Chcą się wiązać z facetem, który będzie przeciwieństwem exa.
      Jak ex zdradzał, to ma być 100% wierny, ale !!!
      takich nie ma....smile))))
      • nangaparbat3 Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 13:20
        A jak ex był wierny??? Nie bił i nie pił???
        Ratunkuuuuu!!!!!!!!!!!!!!
        • i33 Re: nangaparbat 15.12.07, 13:33
          nudny<>zwariowany,
          porządny<>lekki flejtuszek
          wierny<>flirtujący pod kontrolą
          niepalacy,niepijący----kibic!.............
      • i33 Re: 15.12.07, 13:21
        • i33 Re: bet 15.12.07, 13:29
          nie zgadzam sie z tobą --do końca
          niekoniecznie--ja widze zalety moich byłych--i takie cechy mogą sie
          powtórzyć u ewent. nexa--a nie musża
          np--1-y-był wesoły, dusza towarzystwa---ten 3-ci mógłby być taki pod
          tym względem ale powiedzmy w 60 procentach ...
          albo np seks----tu bym połaczyła--pomysłowośc co do miejsca akcji 1-
          go z walorami fizycznymi 2-go itd..
          no troche żartuje-ale nie do końca....

          nie mam żadnego ideału--nie chce mieć, żadnego "mój typ"to już
          przerobione
          jedno sie liczy--dopasowanie! ~reszta to tylko spekulacje,
          przygladanie sie poznawanie--i albo pasujemy albo nie..
      • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 10:29
        Istnieją liczne przykłady na to, że się mylisz.
    • akacjax Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 14:16
      A jednak coś Cię do tych kobiet ciagnęło-sam ocenisz co. Nie powiesz mi, że brałeś jak leci...

      A wrzucanie wszystkich do jednego wora...
      • wsiowy-misior Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 15:57
        Co tak czepiłyście się tego że nie można wszystkich do jednego wora,
        to chyba jasne. Chciałem się kulturalnie podzielić swoimi
        doświadczeniami z rozwódkami. Doświadczenia wypadły na minus. Mnie
        to też niezbyt cieszy. Po rozwodzie oczekuję od siebie więcej
        świadomości jak i równierz od poznanych kobiet.
        Może trzeba będzie wziąć przykład z nabucho co? (oczywiście sarkazm -
        żeby sroki mnie nie rozszarpały hehehe)
        • artemisia_gentileschi To przerzuc sie na panienki, tez masz problemy:)nt 15.12.07, 16:06

        • akacjax Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 18:38
          Ha, doświadczenia wypadły na minus...może to znak, że nie tędy droga, a może za mało próbowałeś?

          Czepiamy się tego jednego wora, bo tak Cię odczytujemy..a to chyba niemożliwe, by wszystkie były takie same...
        • danagr Re: Nigdy więcej rozwódek 15.12.07, 21:44
          sroki, co najwyzej, oko ci wydziobiawink
      • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 10:35
        Szeryf dobiera godnego siebie przeciwnika.
    • aron95 Bo rozwódki 30 + skrzywione są 16.12.07, 10:18
      Kiedyś o tym pisałem . Sam tez to zauważyłem . Najechały na mnie w tedy panie
      .Oj działo się . Szukałem rozwódki a w efekcie spotkałem pannę.
      • otara Re: Bo rozwódki 30 + skrzywione są 16.12.07, 18:35
        a jak myślisz ?? dzieki komu sa one tak skrzywione ??? dzięki wam
        panowie .. dzięki waszej populacji...pomyslcie najpierw zanim kogoś
        osądzicie...
        • alicja611 Re: Bo rozwódki 30 + skrzywione są 17.12.07, 09:28
          Mysle, ze nie ma reguly....jak ktos byl skrzywiony to i po rozwodzie jest.....
        • aron95 Re: Bo rozwódki 30 + skrzywione są 17.12.07, 11:53
          otara napisała:

          > a jak myślisz ?? dzieki komu sa one tak skrzywione ??? dzięki wam
          > panowie .. dzięki waszej populacji...pomyslcie najpierw zanim kogoś
          > osądzicie...

          Myślimy . Bo skoro zwracamy uwagę , to nie po to aby Wam dokopać tylko zwrócić
          uwagę .
          Nie możesz wszystkich razem w rzucać do jednego wora . Sa faceci i faceci tak
          samo jest z kobietami .
          • z_mazur Re: Bo rozwódki 30 + skrzywione są 17.12.07, 12:12
            > Nie możesz wszystkich razem w rzucać do jednego wora . Sa faceci i
            faceci tak
            > samo jest z kobietami .

            Czyli też są kobiety faceci i faceci. wink
            • aron95 Re: Bo rozwódki 30 + skrzywione są 17.12.07, 12:19

              Są kobiety i kobiety .

              No nie mazur aby Tobie tak dokładnie tlumaczyć ??
    • z_mazur Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 09:44
      A ja wręcz przeciwnie, zdecydowanie lepsze doświadczenia mam z
      rozwódkami niż z panienkami.

      One wiedzą czego chcą (przeważnie), ja wiem czego chcę. Łatwiej
      rozmawiać o tych wzajemnych oczekiwaniach. Zarazem jest większy
      dystans i świadomość tego, że nikt nie jest w stanie spełnić naszych
      oczekiwań w 100%. Oczywiście warunkiem jest to, żeby to były osoby,
      które po rozstaniu poukładały swoje życie szczególnie od strony
      emocjonalnej.
      • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 10:42
        Zabawimy się?
        • z_mazur Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 12:37
          Ło matko, jaka propozycja... wink
          A w co?
          • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 12:53
            Przecież to oczywiste! W policjantów i złodziei lub, jeśli wolisz, w
            szeryfa i bandytów. Zagadnienie poddałam obróbce intelektualnej.
            Hm...Masz pewne rysy szeryfa albo to tylko makijaż. Można by się
            zabawić.
            • z_mazur Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 14:10
              Na szefyfa się nie nadaję, jestem zbyt dużym relatywistą i nie
              postrzegam rzeczywistości w sposób czarno-biały.
              smile)
              • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 14:29
                Zanim wystrzelisz, myślisz. Czynisz tak konsekwentnie, dzięki czemu
                najczęściej trafiasz w tarczę, czasami w środek.
                Szeryf, ani chybi, choć prymat umysłu nad rewolwerem jest warunkiem
                koniecznym, acz niewystarczającym.
    • a.niech.to Re: Nigdy więcej rozwódek 17.12.07, 12:49
      Podejrzewam, że jak wszyscy masz swój typ, który Cię kręci, a że
      obejmuje on całą klasę podobnych osobników, każdy identyfikowany z
      wewnętrznym modelem pożądanego uznajesz za całkowicie adekwatny do
      wzorca. Pewnie należałoby się skupić na subtelnych różnicach między
      oryginałem a jego kopiami. Wyjaśnię na moim przykladzie, albo szeryf
      albo bandyta; albo policjant, albo złodziej. Mam tak krańcowo, więc
      ewentualne uniknięcia bolesnej wsypy sprowadziłoby się do poprawnego
      zetykietowania kto jest kto. Nie jest to teoretycznie niemożliwe.
      Rzeczywistość nie daje mi możliwości zweryfikowania moich
      przemyśleń. Często pisaliśmy na Forum o poruszonym przez Ciebie
      zagadnieniu.
      • aron95 To bawmy się 17.12.07, 13:00
        • aron95 Re: To bawmy się 17.12.07, 13:02
          Ja będę szeryfem , mazur - bandytą , a.niech.to - pięknością dzikiego zachodu .
          Będziemy walczyć o względy a.niech.to
          • sylwiamich Re: To bawmy się 17.12.07, 13:06
            To albo infantylizm, albo zboczenie....smile)))
            • sylwiamich Re: To bawmy się 17.12.07, 13:08
              Infantylizmu nie trawię.Ja też się chcę bawić, jeśli to nie
              infantylizm!!!!smile)))
              • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 13:34
                Aron pomieszał mi trochę szyki swoim akcesem, ale ja najpoważniej.
                Sylwio, masz z przydziału na wejście piękną Wdowę po szeryfie z
                kilkulatkiem u piersi.
          • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 13:31
            Wchodzę Słodką Mary. Co Ty na to?
            • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 13:49
              Długo mam tak załamywać rączki i wznosić oczęta ku niebu znad
              wywróconej w błocku dwukółce i koniem ze złamaną nogą?
              Hę?
              • z_mazur Re: To bawmy się 17.12.07, 14:12
                My name is Jack, Jack Daniels. wink
                • salsa13 Re: To bawmy się 17.12.07, 14:14
                  to ja poproszę o porcyjkę napoju firmowego Jack-usmile)
                  • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 14:30
                    Wejście z panienki swobodnych obyczajów? Mocne zagranie!
                • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 14:24
                  Przed południem nie pijam, kuźwa! Złap się za coś konkretnego.
                  --------------------------
                  Wnioski:
                  Upoiwszy damę alkoholem, zapewne zaciągnąłby ją w ustronne miejsce w
                  celu wykorzystania. Do czego można użyć upojonej damy?
                  Nie dość, że bandyta, to jeszcze idiota.
                  • aron95 Re: To bawmy się 17.12.07, 14:30
                    Wchodzę do salonu a.niech.to tańczy na scenie sylwia bawi klientów i chwiejnym
                    krokiem podchodzi do mnie w głebi trwa gra w pokera gdzie wybucha kłótnia
                    wstaje od stołu mazur .
                    Kto dalej
                    • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 14:33
                      Punkt nr x testu na szeryfa: facet jednoznacznie kojarzy kobiety z
                      burdelem.
                      Wniosek:
                      Spieprzać jak nadalej.
                      • sylwiamich Re: To bawmy się 17.12.07, 18:09
                        a.niech.to napisała:

                        > Punkt nr x testu na szeryfa: facet jednoznacznie kojarzy kobiety z
                        > burdelem.
                        > Wniosek:
                        > Spieprzać jak nadalej.

                        A.niech.to nigdy nie oglądąła westernów.Jej znajomość dzikiego
                        zachodu zatrzymała się na 534 odcinku "Dr.Kłin" (sorki za zapis
                        fonetyczny)smile)))
                        Dziki zachód to kobiety lekkich obyczajów, indianki i chór
                        kościelny.Wybieram salooon....smile)))
                    • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 14:36
                      aron95 napisał:

                      > wstaje od stołu mazur .
                      > Kto dalej
                      Podchodzi do baru i odpala kompa, wrzuca google, po czym redaguje
                      post na RICD.
                      Wniosek:
                      Aspołeczny, przeintelektualizowany typ.
                      Uciekać jak najdalej!
                      • salsa13 Re: To bawmy się 17.12.07, 14:42
                        eee tam
                        a mój napój złocisty???

                        a mocna byłam zawszesmile
                      • aron95 Re: To bawmy się 17.12.07, 14:44
                        Ale pojechałaś po bandzie
                        Z Tobą sie nie można bawić
                        • aron95 Re: To bawmy się 17.12.07, 14:46
                          aron95 napisał:

                          > Ale pojechałaś po bandzie
                          > Z Tobą sie nie można bawić

                          Oczywiście to do a.niech.to było
                          A salse taka rola minęła . juz ją w niej widzialem
                        • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 14:52
                          A Ty nie nadajesz się na szeryfa! Od razu to wiedziałam!
                          • salsa13 Re: To bawmy się 17.12.07, 14:55
                            a.niech.to
                            nie zabieraj zabawek
                            toż to moja rola życiowasmile
                            taka panienka ups...
                            • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 15:40
                              Zabawkę to ja mam wlasną. Krrręcę nią wokół palca.
                          • aron95 Re: To bawmy się 17.12.07, 14:56
                            czuję się szeryfem a to wystarczy
                            • a.niech.to Re: To bawmy się 17.12.07, 15:43
                              Tobie może, ale za ambitną postawę należy Ci się punkt.
                              Wniosek:
                              Szeryf ma swoje zasady i jest im wierny.
Pełna wersja