Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył?

17.12.07, 23:11
Niestety okazuje się, że byłam naiwna sądząc, ze udam mi się wziąc
rozwód bez orzekania o winie i to w miarę bezboleśnie a tu... eks
podrzuca mi argumenty przemawiające za rozwodem z orzekaniem o winie
(wyliczanie długów, żądanie rachunków za alimenty, grożenie,
wyzwiska etc).
Może to i dobrze,może w jakis mentalny sposób uda mi się zrzucić
etykietkę ofiary...
Czy ktoś to przeżył? Jestem przerazona, ale uznałam jednak, że nie
mam innego wyjścia. Martwię się jak zniosą to dzieci. Zbieram dowody
i w środę idę pisac pozew z prawnikem...
    • majkel01 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 17.12.07, 23:37
      śmiem twierdzić że przezywalność rozwodów z orzekaniem winy jest 100 % i to nie
      jest zasługa medycyny.
      Żądanie rachunków za alimenty nie jest powodem do orzekania winy. Jesli facet
      płaci to chce potwierdzenia że płaci bo w razie czego zawsze można mu będzie
      zarzucić że się miga i zasądzić alimenty z datą wsteczną.
      • lapina Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 18.12.07, 22:48
        Oczywiście, ze nie występuje z powodu żądania rachunków za wydatki
        na dzieci (nie chodzi o rachunek za alimenty a rachunki wszelkie na
        wydatki na dzieci). Gdyby tylko o to chodziło nie wystepowałbym o
        rozwód z orzekaniem o winie. Chodzi o grożby straszenie
        szantażowanie a ogólnie o to że jest narkomanem i alkoholikiem i
        osobą zupełnie nieprzewidywalną
    • plujeczka Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 18.12.07, 07:49
      Ja 2 rok ciagnę sprawę z orzekaniem o winie, jesli chcesz to mozesz
      do mnie napisać na moja skrzynkę, adres znajdziesz w postach-to
      bardzo ciezkie sprawy i nieprzyjemne , bez bardzo dobrego adwokata
      niewiele zdziałasz-po moich doswiadczeniach powiem krótko szkoda
      żdrowia, czasu, zycia .............
    • pieg00ska Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 19.12.07, 22:52
      Ja mam jutro pierwsza sprawe, z orzekaniem o winie meża. Mam
      nadzieję, że przeżyję i jutro się odezwę smile
      pozdr
      pieg00ska
      • jarkoni Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 19.12.07, 23:23
        Ja przeżyłem i okazało się, że to moja wina, nawet pozostawię bez komentarza...
    • mindsailor ja przeżyłam 20.12.07, 13:14
      i to całkiem bezboleśniesmile
      dodam, że z mojej winy, bez świadków, bez "prania brudów", bez
      upakarzania sie nawzajem i innych przykrych historii.
      własciwie nie było róznicy, czy to z mojej winy, czy bez orzekania
    • pieg00ska ja przeżyłam dzisiaj 20.12.07, 14:46
      i też w zasadzie bezboleśnie.
      troche stresu, łzy sie polały z nadmiaru emocji, ale za to na
      pierwszej rozprawie
      Czas zacząć nowe lepsze życie
      pozdr
      pieg00ska
    • julinka601 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 27.12.07, 14:08
      Właśnie czeka mnie sprawa rozwodowa.po 30 latach małzenstwa.Mąz ma
      inną kobietę. Rozmawia z nia przez telefon podczas moje obecnosci w
      domu,ciagle wyjeżdża.Nie znam jej /choć miałam z nią kontakt na
      GG/ ,nie tropię,nie sledzę.To trwa ok 1 i pół roku.Ogłaszał sie na
      portalach randkowych ze zdjeciem.Wiedzą o tym nasze dzieci,znajomi.
      teraz zlożyl pozew o rozwód.Poniewaz jest mściwy i pazerny a ja
      doznalam wielu upokorzeń,nie chcę ponosic skutków finansowych jego
      zyciowych decyzji.
      Zamierzam wnioskować o rozwód z orzeczeniem o winie.
      jakie muszę miec dowody?
      • lapina Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 27.12.07, 21:04
        Dowody (nagrania, listy itp)lub świadków, ja ma dowody na piśmie i
        świadków (zawsze muszą być świadkowie) i mam dobra prawniczkę.
        Podobnie jak Ty nie mam zamiaru godzic się na rozwod za
        porozumieniem stron, w sytuacji gdy wina eksa jest
        ewidentna.Przeczytałm że kilka osób przeżyło, więc mam nadzieje, że
        i mi się uda! I Tobie także! smile
        Powodzenia!
        • takasoobie Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 27.12.07, 21:12
          Przeszlam przez to, owszem mam orzeczony rozwod z winy exa. Z
          perspektywy lat dobrych kilku uwazam, ze nie warto bylo przez to
          wszystko przechodzic. Jaka to dla mnie teraz roznica czy jestem
          rozwiedziona za porozumieniem stron czy z orzeczeniem o winie? Jak
          dla mnie i teraz zadna. A na pewno skrocilo mi to troche zycie
          poprzez ogrom stresu.
      • a.b1 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 08.01.08, 12:04
        julinka601 napisała:

        > Właśnie czeka mnie sprawa rozwodowa.po 30 latach małzenstwa.Mąz ma
        > inną kobietę. Rozmawia z nia przez telefon podczas moje obecnosci
        > Zamierzam wnioskować o rozwód z orzeczeniem o winie.
        > jakie muszę miec dowody?
        dobrze mieć świadków, pozatym mozesz wydrukować archiwum gg,
        bilingi, nagrania, jednak najfajniejsi są świadkowie choć nie zawsze
        chcą mieszać się w sprawe
    • julinka601 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 27.12.07, 22:11
      Koszmar to ja przeszłam półtora roku temu ,kiedy zorientowałam sie w
      sprawie.Kiedy rozpaczliwie próbowałam ratować zwiazek,kiedy leczyłam
      się ,byłam pod opieka psychologa i nie chciałam zyć...

      teraz muszę bronic się przed ewentualnym alimentowaniem go ,bo moje
      dochody są dwukrotnie wyższe niz jego /a jest po kilku operacjach w
      tym raka oraz po dlugiej chemii/...Ale zamarzyło mu się zycie u boku
      innej.
      A że ma zaburzenia osobowości,jest też mistrzem manipulacji więc
      muszę się bronić i to przy pomocy dobrego adwokata.
      • mamuska180 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 28.12.07, 01:09
        witajcie!ja przezywam to samo!jestem juz po 3 sprawie z orzekaniem o
        winie w polowie stcznia nastepna.Wiem,ze to jeszcze nie ostatnia
        sprawa bo moj maz broni sie swiadkami(swymi kolegami od kieliszka)ma
        ich 4.Jest to trudne do przezycia najgorsze jest wzajemne wyciaganie
        brudow i klamliwe zeznania koleszkow.Robie to dlatego,gdyz jest to
        jego wina.po 27 latach malzenstwa znalazl sobie mlodsza wyprowadzil
        sie wogole nie utrzymuje zadnych kontaktow z corkmi.Jest to czlowiek
        po udarze mozgu(wyszedl z tego bez urazu)i obawiam sie w przyszlosci
        opieki nad nim oraz alimentow.Julinko 601 nasze sytuacje sa do
        siebie bardzo podobne!Pozdrawiam wszystkich.Pa
        • plujeczka Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 08.01.08, 11:07
          witaj! ja również dołaczam do grona osób , które wystepuja w sądzie
          o rozwó z winy meża ale jest to szalenie stresujace, wiem ile mnie
          to kosztuje zdrowia ale nie odpuszczam i nie dla tego ,ze jestem
          msciwa ale dlatego ,ze równiez boje sie alimentowania w przyszosci i
          pogorszenia sytuacji zyciowej.
    • marek_gazeta Moi rodzice 08.01.08, 11:25
      Do dziś nie mogą na siebie patrzeć.
      • mala_mala Re: Moi rodzice 08.01.08, 11:39
        Marek z calym szacunkiem ale rozwodzili sie chyba wlasnie po to by
        nie musiec na siebie patrzec i przedewszystkim z soba zyc
        czy myle sie?
    • sadaga Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 08.01.08, 13:32
      zamierzam w przyszłości o taki wystapić. dowody mam (sms), świadków
      też. a bilingi to jak zdobyć? bo mąż z kochanką mieli oddzielne
      telefony i karty sim. numery tych telefonów znam, a oprocz tego mam
      telefon z kartą sim męża (dał mi go pomyłkowo jak był bardzo pijany -
      i tak się zresztą dowiedziałam o jego romansie). co prawda na razie
      będę walczyła o alimenty, ale wiem ze rozwód przede mną niestety.
      • iwona_1710 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 11.02.08, 07:56
        a co gdy oboje zdradzili a ona chce orzekania tylko o jego winie?
        czy lepiej by sie przed tym bronił i chciał orzekania o winie obojga
        czy lepiej tego nie ciągnąć i zgodzić się na winę? z tym ze ona juz
        go niszczy finansowo i z pewnościa bedzie chciala jeszcze wiecej
        pieniędzy...
        • zuza145 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 11.02.08, 08:34
          njlepiej nie zdradzać.
          ale jeśli obie osoby mją świadomośc co się stało i pewne są że juz
          nie chcą razem itd- to za porozumieniem stropon.
          Jestem jak widzę jedyna- chcę odzrucic pozew męża- jako jedynie
          winnego- zdradził.
          Nie było kłótni, nie było narkotyków,m alkoholu itd- było super-
          trafił kryzys wieku średniego.
          Na pierwszej rozprawie- jego świadek strzeli mu gola i sąd
          stwierdził- jako strona winna nie może pan składać wniosku- jaka
          decyzja- wysofuje pan czy zmiane kwalifikacji chce.
          To przekwalifikował- z winy obu stron.
          Teraz się stara tę wine udowodnić- ooooo- to już jest insza inszośc-
          co się słyszy.
          I smutne jest jedno- oprócz tych bzdur które wygaduje- bez żadnych
          dowodów- na co zwracał uwagę sąd- a świadkowie których powołałam
          zeznają coś przeciwnego- że małżeństwo było super, że za wzór, że
          wszyscy nam zazdrościli itd- smutne jest to- dyskredytuje nasze
          życie- jest tak zdeterminowany że mu wpółczuję- będzie kiedyś musiał
          zdać sobie z tego sprawę-a ja nie robię na złośc- tylko sobie
          powiedziałam- nie będę atakować, nie będę oskarżać- poczekam i dam
          mu nieco czasu- nawet jeśli nie chce.
          Udowadniam- paradoksalne to jest- że małżeństwo było bardzo dobre.
          I podtrzymałam wnioske o oddalenie jego pozwu.
          obaczę- jak nie spóbuję- to będę miała sobie za złe- że nie zrobiłam
          wszystkiego co mogłam aby ratować małżeństwo- więc chyba cholera- to
          tu też nie pasuję.
          Ae zrobiłam założenie- sprawdzę czy nie będzie szansy na sklejenie.
          Mój mąz zawesze długo do wniosków dochodził- a strach jeśli go nie
          opanować powoduje że się różne głupoty robi.
          Pozdrawiam was i powiem z doświadczenia- liczą się dowody i zeznania-
          a nie same oskarżenia.
          I spokoju wam życzę.Sama staram się go zachowywać.
          • stokroteczka721 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 11.02.08, 09:28
            Słuchajcie no ale jak to jest z tymi SMSami?? Ja też przeczytałam kilka od Pani
            X ale to wystarczy?? Można to jakoś wydrukować?? Czy Sąd uwierzy w moje słowa??
            Słyszałam kiedyś że można zwrócić się do Operatora sieci, ktoś kiedyś tak zrobił
            w sprawie rozwodowej.... Ale to brzmi jak akcja z filmu Seance Fiction!!!!
            • zuza145 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 11.02.08, 11:12
              Owszem, mozna- wniosek do sądu ze wskazaniem operatora, numeru i
              okreslenia czasuz jakiego chce się a raczej wnioskuje- tylko raczej
              małe szanse że sądowi będzie się chciało- tym niemniej jest taka
              mozliwośc.
              Są programy do przegrywania- ale wiesz co?
              no jak sobie to niby wypobrażasz- pożyczysz komórkę od męża i
              przegrasz?
              nooo- to jest fiction- jak najbardziej he he he.
              chyba że puścisz na swój telefon.Te smsy z jego komórki i potem - do
              okazania na sprawie
              Tylko potem może się okazac że będzie ci doskwierać temat- wyrzuty
              sumienia za metodę zdobycia dowodów.
              To już każdy musi sam rozstrzygnąć- bo dać- to się wszystko daje.

              To jest w/g mnie to drugie dno- kiedy ofiara staje się katem- mam
              dylematy tego typu- ale to że ja mam nie oznacza: że mam rację chyba
              lub że nie jest wskazane.
              ja chyba nie wiem do końca- co i jak- więc dobieram śrut do
              strzelania- z armaty nie chcę do wróbla walić.
              Niech się wypoiwie ktoś kto musiał- bo nie mógł inaczej.
              • zuza145 Re: Rozwód z orzekaniem o winie-ktoś przeżył? 11.02.08, 11:23
                taaak- cos chrzanię- bronic sie trzeba, mnie lepiej zawsze obrona
                wychodziła cudzego- bo swojego nigdy!!!!!! nie musiałam.
                Teraz przyjęłam taktyke minimalistyczną- tyle co muszę aby swoje
                podeprzec teorie- bez zbędnego balstu- a dowodów mam od ciorta- i
                trzymam- obym noigdy nie musiała do takiej teczki sięgać.
                Moja znajoma- rozwódka- miała dokumentacje z biura
                detektywistycznego- i wiesz co?
                Jak wyszła po rozwodzie to odetchnęła z ulgą- że 0beszło sie bez
                wyciągania tych dokumentów.
                One pomogły jej - psychicznie.
                Gdyby musiała pokazac co ma- chyba by miała potem duży problem.
                ale powtarzam- jej facet zgłupiał ze względu na kryzys wieku
                średniego i sumarycznie- zgodę na rozwód z orzeczeniem swojej winy
                zaakceptował.
                Kto to wie- gdyby nie wyraził łaskawca zgody- co by było?
                No kobita odetchnęła z ulgą i schowała na dno szafy.
                A teraz wiecie co musi robić?
                Co jakiś czas pojawia sie ex i sączy dziecku dorosłemu w uszy teksty-
                wtedy dziecko prosi o pokazanie protokołów z rozprawy- co ojciec
                mówił i co sąd zaprotokołował- protokolantka znaczy się.
                Dziwnie rozbieżne to jakoś- ale teraz facet taki okres życia ma.
                Sorki- odbiegłam od tematu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja