Intelektualna masakra,czyli przegląd prasy

18.12.07, 10:15
OSTRZEŻENIE: zawartość toksyczna. Dalsza lektura wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Jakiś niedługi czas temu wpadł mi w ręce świeżutki numer magazynu "Życie na Gorąco". Miał być drobnym upominkiem dla chorej cioci w szpitalu, ale eks

zapomniała mnie uprzedzić, że odebrała wcześniej ciocię ze szpitala. No i zostałem z tym numerem, jak ongiś Himilsbach z angielskim.

Z pewną taką nieśmiałością zabrałem się do lektury. Numer "ŻynaGu" miałem w ręku bodaj pierwszy raz w życiu, a na pewno był to pierwszy numer, który

przeczytałem. Poniżej recenzja.

Fakty: cena - 1,80 zł. Jak na 56 stron kolorowych fajerwerków, to chyba niedużo. Wspominana objętość (56 stron) budzi szacunek. Wychodzi 3,2 grosza za stronę

- cena niewygórowana, można rzec, uczciwa. Czyli plus. Nie dajemy się jednak zwieść faktom łatwo dostępnym i szukamy dalej - kto za tym stoi? Wydawca znaczy.

I znajdujemy: Bauer sp. z o.o. Niedobrze to wygląda. Google bezlitośnie zdradza korzenie - Johann Bauer, Hamburg. Jako Polnische-Katholische, ciemnogród z

Powiśla, muszę dać minus (Ein Mangel für Herr Bauer, bitte. Danke.). Na zero wychodzi, znaczy.

Okładka na czasie - bracia Mroczkowie, piękni i uśmiechnięci, znów coś wygrywają. Doda - wiadomo, elektryzuje niezależnie od miejsca i pory dnia i nocy.

Edytkę Herbuś każdy facet chciałby zobaczyć, najlepiej na golasa. No i Przemek Saleta - wiadomo - na czasie. Plus, znaczy.

Ostrożnie otwieramy i już na samym wstępie temperatura rośnie. Jest Pamela i jest Edytka. Edytka leży na brzuchu, plecy gołe, ale nie widać za dobrze twarzy,

a biustu nie widać wcale. To po cholerę to zdjęcie? Temperatura spada. Próbujemy być wścibscy i wyczytać coś o miłości Edytki do aktora Jakimowicza: "Nie

wiadomo tylko, jak aktor wybrnie z tej sytuacji, wszak od dawna wiadomo, że już uwikłany jest w związki z dwiema kobietami. A teraz przybędzie mu trzecia?

Wciąż przecież zaprzecza, jakoby jego małżeństwo z mieszkającą obecnie w Hiszpanii malarką Joanna Sarapata (pisownia oryg.) definitywnie się skończyło, mimo

iż ma dziecko z inną kobietą." Z jedną się ożenił, z drugą ma dziecko, ale do Zakopca pojechał z Edytą. Zawsze uważałem, że z aktorką jeszcze żadnemu

facetowi nigdy nic nie wyszło. Jak widać, z aktorami jest podobnie. W sumie maleńki minus za rozbudzone nadzieje - miała być Edytka topless, a są plecy

udekorowane jakimiś krążkami.

Kolejna strona - perypetie urlopowe Dody-wróżki oraz bracia Mroczek, którzy znów wygrywają. "Na parkiecie, czy na lodzie, bracia Mroczek zawsze w modzie",

chciałoby się zakrzyknąć. Marcin wygrywa ze wszystkimi największymi gwiazdami wszystkich ukraińskich seriali, po czym to cała Ukraina musiała być prawdziwie

zaszokowana. Zuch, maładiec. To takie nasze drugie Beresteczko. Duży plus, głównie dla Mroczka, ale dla Bauera też coś skapnie.

Dalej jest Adam Małysz (z żoną), Ewa Szabatin z Damięckim (kombinuje na boku, zamiast po bożemu kochać partnerkę - są dowody w postaci zdjęcia mercedesa) i

Gosia Andrzejewicz. Teść Małysza czuje się lepiej, teraz Adam może spokojnie skakać. Seria Morgensterna właśnie się skończyła. Plusik, ale nieznaczny, nie

widać numeru rejestracyjnego.

Strona 20 - cała strona tekstu, no, może ze stosunkowo niewielkim zdjęciem. Rozgrzani lekturą poprzednich stron jesteśmy psychicznie gotowi na zmierzenie się

z masą tekstu. O czym czytamy? Jola poznała Waldka, miłość (choć wygląda mało romantycznie, chyba było nieco rozsądku) i małżeństwo. Dziecko w planach, na

razie uczelnia, dojazdy i konieczna rozłąka. Powrót z weekendowej wycieczki - "przed domem teściów stałą zapłakana dziewczyna. - Waldek, kocham cię! -

pokrzykiwała." Waldek tłumaczył, że to dawna koleżanka, jeszcze z technikum. Potem przyznał, że spotykał się z Wiolą ("Ale to już skończone"). Cóż się

okazało? No cóż, rozłąka, impreza, stało się... za dużo wypił. Zrobił, znaczy. "Przepraszam. Wybaczysz mi?". No cóż, po takich przeprosinach każda kobieta

wybaczy. Warunek był tylko taki, że Wiola z Dominikiem (owocem rozłąki, imprezy i promili) mają "zniknąć z ich życia". Zniknęli, ale Jola z Wiolą zeszły się

na zakupach. Jola w ciąży, Wiola z Dominikiem. Jakoś się tak zgadały, a że Jola była w ciąży... zaproponowała spotkanie. I ta radość, że udało się jej

powiedzieć to, co od wielu miesięcy ją gnębiło. "Wiem jedno: zawsze trzeba być wiernym miłości. A ja kocham Waldka. I kocham dzieci. Nasze i jego." Jak

widać, wszystkie dzieci są nasze, czyje konkretnie, to już szczegół, a dzieci trzeba kochać. I tak, w pięknych gestach rodzi się nowoczesna rodzina -

trójkącik, który - jeśli Jola powije syna - może się okazać trójkątem równoramiennym. I będą żyć ze sobą długo i szczęśliwie, chciałoby się "pokrzykiwać".

Imiona oczywiście zmienione, całe szczęście, już zaczynałem kombinować, o kogo może chodzić.

Ostatnio na forum była dyskusja o standardach moralnych (nie znam konkluzji). Moje standardy są pewnie wąskie, ale śmiem twierdzić, że elementarna logika

jeszcze nie szwankuje. Gruby minus za mieszanie biednym ludziom w głowach.

Ufff... to było wyczerpujące. Pijemy duszkiem puszeczkę napoju energetyzującego "Tiger". Polecany przez boksera Michalczewskiego, znaczy, jesteśmy gotowi na

kolejne 10 rund starcia z Herr Bauerem.

Dalej jest Charlotte Rampling. Wstyd się przyznać, nie znam. Aktorka znaczy. 62 lata i wciąż może się rozebrać przed kamerą (nie, zdjęcia brak). Przy okazji

wiadomo, czym się różni aktorka Rampling od kamery - kamera się przed nią rozebrać nie może.

Ałła Pugaczowa. Nie za bardzo wiadomo, z jakiej okazji pojawił się ten artykuł. Urodziny? Imieniny? Nowy facet? Wygląda na to, że pani Pugaczowa to taki

temat dyżurny. Na dużym zdjęciu po lewej wygląda na 30+. "Czy tak wygląda prawie 60-letnia kobieta? Jeśli się jest Ałłą Pugaczową, to tak!". Jakieś 20

cm po prawej jest jednak inne zdjęcie, na którym wygląda jak mumia po 60-tce. Coś pan ściemniasz, panie Bauer.

No proszę - na stronie 26. trafiamy na "Blade Runnera". Harrison Ford, Daryl Hannah, Sean Young, ale przede wszystkim Rutger Hauer w życiowej roli. Klasyka

SF. Kto nie zna, nie wie, co traci. Tekst jednak krótki i o niczym. Podobno z grajacych w filmie głównych aktorów tylko Harrison Ford utrzymał się na

szczycie, pozostałym wiedzie się teraz kiepsko. Dobrze, że nie zagrałem tam jakiegoś epizodu. Mimo wszystko plus za temat.

Dalej - Anna Janocha i Jakub Tolak. "Różni ich wszystko, łączy miłość". Nie znam. Chyba coś spiewają.

Moda - "Magia Orientu". Modelka wygląda na Niemkę, ale w sumie niezła, ciuszki gustowne. Plusik delikatny jak paisley na kaszmirowym szalu.

Ogrody, medycyna ("Sprawdż, jakie masz bakterie" - danke, nie będę sprawdzał) i o kacu. "Trzymaj mocz na wodzy". Staram się. Chyba jednak nie jestem

targetem.

Psycholog doradza - "Odkąd porzucił mnie mąż, dokucza mi samotność". Chciałoby się zakrzyknąć - to znajdź sobie drugiego chłopa. Niestety, nie jesteśmy

fachowymi psychologami, fachowiec radzi, aby wypłakać się koleżance w kołnierz. "Ktoś Panią uspokoi, pogłaszcze po ręku." Hmmm... chyba mam nieczyste myśli,

niestety, kącika religijnego nie widać.

Spory kącik (KĄT) kulinarny. Niestety, recept na super-danie w 15 minut z tego, co mam w lodówce (jajka, ser biały, masło, kawałek lekko nieświeżej markeli

tudzież przeterminowany bekon w celofanie) brak. Podejrzenie, że nie jestem targetem, zamienia się w pewność.
    • marek_gazeta C.d. 18.12.07, 10:20
      Na koniec - krzyżówki, Smoleń z Nianią, Niania ze Smoleniem, oraz uczta intelektualna, czyli horoskop. Nabieram głęboko powietrza w płuca, właśnie decyduje się moja przyszłość na najbliższy tydzień. "Biała herbata, biały obrus i biały puchowy śniegu tren... White Christmas!!! Oto wymarzone święta, dźwięk dzwonków, kolędy, niezapomniany smak wigilijnych dań. Na białej kartce papieru spisz życzenia do św. Mikołaja". Ki czort? Miała być przepowiednia, a tu jakieś wizje. No i nie wiadomo, co potem zrobić z białą kartką, która po spisaniu życzeń niewątpliwie przestanie być biała. Podejrzewam, że to niedokładnie przetłumaczony fragment horoskopu wróżki Helgi z Baden-Baden, niestety, wydawnictwo Herr Bauer sp. z o.o. kupiło prawa tylko do pierwszego akapitu. Kolejne wskazówki pewnie za tydzień.

      Na okładce z drugiej strony - komórkowe porno, czyli panie i panowie w pozach jednoznacznych. Nieładnie, panie Bauer, ale rozumiem, że musi Pan z czegoś żyć. Reklamy adresowane jakby do facetów, wnętrze - raczej dla pań, czyli dla każdego coś miłego. Faceci są ewidentnie dyskryminowani, pornoreklamy są zasłonięte i zajmują 55 razy mniej miejsca, niż reszta.

      Numer chętnie odsprzedam. Licytacja od 1 grosza. Proszę się śpieszyć, Wigilia blisko.

      PS. Trochę formatowanie usiadło. Za niedogodności przepraszam,
    • marek_gazeta Cz. 1 właściwie sformatowana 18.12.07, 10:21
      Intelektualna masakra, czyli wtorkowy przegląd prasy

      OSTRZEŻENIE: zawartość toksyczna. Dalsza lektura wyłącznie na własną odpowiedzialność.

      Jakiś niedługi czas temu wpadł mi w ręce świeżutki numer magazynu "Życie na Gorąco". Miał być drobnym upominkiem dla chorej cioci w szpitalu, ale eks zapomniała mnie uprzedzić, że odebrała wcześniej ciocię ze szpitala. No i zostałem z tym numerem, jak ongiś Himilsbach z angielskim.

      Z pewną taką nieśmiałością zabrałem się do lektury. Numer "ŻynaGu" miałem w ręku bodaj pierwszy raz w życiu, a na pewno był to pierwszy numer, który przeczytałem. Poniżej recenzja.

      Fakty: cena - 1,80 zł. Jak na 56 stron kolorowych fajerwerków, to chyba niedużo. Wspominana objętość (56 stron) budzi szacunek. Wychodzi 3,2 grosza za stronę - cena niewygórowana, można rzec, uczciwa. Czyli plus. Nie dajemy się jednak zwieść faktom łatwo dostępnym i szukamy dalej - kto za tym stoi? Wydawca znaczy. I znajdujemy: Bauer sp. z o.o. Niedobrze to wygląda. Google bezlitośnie zdradza korzenie - Johann Bauer, Hamburg. Jako Polnische-Katholische, ciemnogród z Powiśla, muszę dać minus (Ein Mangel für Herr Bauer, bitte. Danke.). Na zero wychodzi, znaczy.

      Okładka na czasie - bracia Mroczkowie, piękni i uśmiechnięci, znów coś wygrywają. Doda - wiadomo, elektryzuje niezależnie od miejsca i pory dnia i nocy. Edytkę Herbuś każdy facet chciałby zobaczyć, najlepiej na golasa. No i Przemek Saleta - wiadomo - na czasie. Plus, znaczy.

      Ostrożnie otwieramy i już na samym wstępie temperatura rośnie. Jest Pamela i jest Edytka. Edytka leży na brzuchu, plecy gołe, ale nie widać za dobrze twarzy, a biustu nie widać wcale. To po cholerę to zdjęcie? Temperatura spada. Próbujemy być wścibscy i wyczytać coś o miłości Edytki do aktora Jakimowicza: "Nie wiadomo tylko, jak aktor wybrnie z tej sytuacji, wszak od dawna wiadomo, że już uwikłany jest w związki z dwiema kobietami. A teraz przybędzie mu trzecia? Wciąż przecież zaprzecza, jakoby jego małżeństwo z mieszkającą obecnie w Hiszpanii malarką Joanna Sarapata (pisownia oryg.) definitywnie się skończyło, mimo iż ma dziecko z inną kobietą." Z jedną się ożenił, z drugą ma dziecko, ale do Zakopca pojechał z Edytą. Zawsze uważałem, że z aktorką jeszcze żadnemu facetowi nigdy nic nie wyszło. Jak widać, z aktorami jest podobnie. W sumie maleńki minus za rozbudzone nadzieje - miała być Edytka topless, a są plecy udekorowane jakimiś krążkami.

      Kolejna strona - perypetie urlopowe Dody-wróżki oraz bracia Mroczek, którzy znów wygrywają. "Na parkiecie, czy na lodzie, bracia Mroczek zawsze w modzie", chciałoby się zakrzyknąć. Marcin wygrywa ze wszystkimi największymi gwiazdami wszystkich ukraińskich seriali, po czym to cała Ukraina musiała być prawdziwie zaszokowana. Zuch, maładiec. To takie nasze drugie Beresteczko. Duży plus, głównie dla Mroczka, ale dla Bauera też coś skapnie.

      Dalej jest Adam Małysz (z żoną), Ewa Szabatin z Damięckim (kombinuje na boku, zamiast po bożemu kochać partnerkę - są dowody w postaci zdjęcia mercedesa) i Gosia Andrzejewicz. Teść Małysza czuje się lepiej, teraz Adam może spokojnie skakać. Seria Morgensterna właśnie się skończyła. Plusik, ale nieznaczny, nie widać numeru rejestracyjnego.

      Strona 20 - cała strona tekstu, no, może ze stosunkowo niewielkim zdjęciem. Rozgrzani lekturą poprzednich stron jesteśmy psychicznie gotowi na zmierzenie się z masą tekstu. O czym czytamy? Jola poznała Waldka, miłość (choć wygląda mało romantycznie, chyba było nieco rozsądku) i małżeństwo. Dziecko w planach, na razie uczelnia, dojazdy i konieczna rozłąka. Powrót z weekendowej wycieczki - "przed domem teściów stałą zapłakana dziewczyna. - Waldek, kocham cię! - pokrzykiwała." Waldek tłumaczył, że to dawna koleżanka, jeszcze z technikum. Potem przyznał, że spotykał się z Wiolą ("Ale to już skończone"). Cóż się okazało? No cóż, rozłąka, impreza, stało się... za dużo wypił. Zrobił, znaczy. "Przepraszam. Wybaczysz mi?". No cóż, po takich przeprosinach każda kobieta wybaczy. Warunek był tylko taki, że Wiola z Dominikiem (owocem rozłąki, imprezy i promili) mają "zniknąć z ich życia". Zniknęli, ale Jola z Wiolą zeszły się na zakupach. Jola w ciąży, Wiola z Dominikiem. Jakoś się tak zgadały, a że Jola była w ciąży... zaproponowała spotkanie. I ta radość, że udało się jej powiedzieć to, co od wielu miesięcy ją gnębiło. "Wiem jedno: zawsze trzeba być wiernym miłości. A ja kocham Waldka. I kocham dzieci. Nasze i jego." Jak widać, wszystkie dzieci są nasze, czyje konkretnie, to już szczegół, a dzieci trzeba kochać. I tak, w pięknych gestach rodzi się nowoczesna rodzina - trójkącik, który - jeśli Jola powije syna - może się okazać trójkątem równoramiennym. I będą żyć ze sobą długo i szczęśliwie, chciałoby się "pokrzykiwać".

      Imiona oczywiście zmienione, całe szczęście, już zaczynałem kombinować, o kogo może chodzić.

      Ostatnio na forum była dyskusja o standardach moralnych (nie znam konkluzji). Moje standardy są pewnie wąskie, ale śmiem twierdzić, że elementarna logika jeszcze nie szwankuje. Gruby minus za mieszanie biednym ludziom w głowach.

      Ufff... to było wyczerpujące. Pijemy duszkiem puszeczkę napoju energetyzującego "Tiger". Polecany przez boksera Michalczewskiego, znaczy, jesteśmy gotowi na kolejne 10 rund starcia z Herr Bauerem.

      Dalej jest Charlotte Rampling. Wstyd się przyznać, nie znam. Aktorka znaczy. 62 lata i wciąż może się rozebrać przed kamerą (nie, zdjęcia brak). Przy okazji wiadomo, czym się różni aktorka Rampling od kamery - kamera się przed nią rozebrać nie może.

      Ałła Pugaczowa. Nie za bardzo wiadomo, z jakiej okazji pojawił się ten artykuł. Urodziny? Imieniny? Nowy facet? Wygląda na to, że pani Pugaczowa to taki temat dyżurny. Na dużym zdjęciu po lewej wygląda na 30+. "Czy tak wygląda prawie 60-letnia kobieta? Jeśli się jest Ałłą Pugaczową, to tak!". Jakieś 20 cm po prawej jest jednak inne zdjęcie, na którym wygląda jak mumia po 60-tce. Coś pan ściemniasz, panie Bauer.

      No proszę - na stronie 26. trafiamy na "Blade Runnera". Harrison Ford, Daryl Hannah, Sean Young, ale przede wszystkim Rutger Hauer w życiowej roli. Klasyka SF. Kto nie zna, nie wie, co traci. Tekst jednak krótki i o niczym. Podobno z grajacych w filmie głównych aktorów tylko Harrison Ford utrzymał się na szczycie, pozostałym wiedzie się teraz kiepsko. Dobrze, że nie zagrałem tam jakiegoś epizodu. Mimo wszystko plus za temat.

      Dalej - Anna Janocha i Jakub Tolak. "Różni ich wszystko, łączy miłość". Nie znam. Chyba coś spiewają.

      Moda - "Magia Orientu". Modelka wygląda na Niemkę, ale w sumie niezła, ciuszki gustowne. Plusik delikatny jak paisley na kaszmirowym szalu.

      Ogrody, medycyna ("Sprawdż, jakie masz bakterie" - danke, nie będę sprawdzał) i o kacu. "Trzymaj mocz na wodzy". Staram się. Chyba jednak nie jestem targetem.

      Psycholog doradza - "Odkąd porzucił mnie mąż, dokucza mi samotność". Chciałoby się zakrzyknąć - to znajdź sobie drugiego chłopa. Niestety, nie jesteśmy fachowymi psychologami, fachowiec radzi, aby wypłakać się koleżance w kołnierz. "Ktoś Panią uspokoi, pogłaszcze po ręku." Hmmm... chyba mam nieczyste myśli, niestety, kącika religijnego nie widać.

      Spory kącik (KĄT) kulinarny. Niestety, recept na super-danie w 15 minut z tego, co mam w lodówce (jajka, ser biały, masło, kawałek lekko nieświeżej markeli tudzież przeterminowany bekon w celofanie) brak. Podejrzenie, że nie jestem targetem, zamienia się w pewność.
      • julka1800 Re: Cz. 1 właściwie sformatowana 18.12.07, 10:40
        Marku, po pierwsze uklon w Twoja strone, ze chcialo Ci sie to
        wszystko tak ladnie opisac (od razu przyznaje sie: wszystkiego od A
        do Z nie przeczytalam). Po drugie tak w kontekscie postu Pomimo o
        ograniczeniach wolnosci.. czy to nie ograniczenie naszej forumowej
        wolnosci, pisac nam co mamy czytac a co nie?
        Po trzecie, tą biala kartke po zapisaniu, wysyla sie do Świętego
        Mikolaja, adres: Laponia (moje dzieci tak pisza), tylko pospiesz
        sie, Wigilia niedlugosmile

        I pozdrawiam oczywisciesmile
    • aron95 To proponuję 18.12.07, 10:55
      Kilka gazet weźmy Made In zachód z tego samego okresu i jednocześnie otwierajmy
      na nr. tych samych stron .
      Po lekturze ,odczuwamy dziwne wrażenie że to ta sama gazeta się rozmnożyła .
    • salsa13 Re: Intelektualna masakra,czyli przegląd prasy 18.12.07, 10:55
      a mnie zafascynował ten wątek o Waldku i dzieciach naszychsmile
    • kasiar74 Re: Intelektualna masakra,czyli przegląd prasy 18.12.07, 11:07
      Zdrowo się usmiałam, a biorąc pod uwagę dzisiejszy paskudny poranek
      to bardzo mi się przydało. Masz bardzo fajne pióro, wiedziałeś?
      • aron95 Re: Intelektualna masakra,czyli przegląd prasy 18.12.07, 11:17
        kasiar74 napisała:

        Masz bardzo fajne pióro, wiedziałeś?


        Chyba klawiaturę
    • plujeczka Re: Intelektualna masakra,czyli przegląd prasy 18.12.07, 11:25
      napisze coś o czym chyba wszyscy wiedzą, takiego typu gazety są
      adresowane do kobiet powiedziałabym , których jest wiecej w naszym
      społeczeństwie a zatem zabieganych, zapracowanych, ze średnią
      pensją , nie korzystających z odlotowych kosmetyków za 500 zł np
      szminka-a zatem są tworzone na konkretne potrzeby, ma być kolorowo (
      bo to namiastka luksusu) w srodku ciekawe postacie ( bo chcemy o
      nich jak najwiecej wiedzieC), przepisy ( proste, nieskomplikowane
      ale ładnie opisane) kosmetyki( nie te z górnej półki bo na te nas
      nie stać ale te ogólnie dostępne) horoskop( koniecznie taki , tóry
      pasuje do każdej z nas ) ===i cóżz my tutaj mamy.....kilka gazet o
      tej samej tresci, zblizonej cenie nic dodać nic ująć.Ale za cudowny
      opis stawiam Ci 5 i 6 za ciekawą recenzję.Pozdrawiam
Pełna wersja