Komu rozwód zrujnował karierę?

19.12.07, 12:48
Będzie niedyskretne pytanie, ale oczywiście w pełni anonimowe. Czy
kłopoty w pracy, zakończone np. zwolnieniem z roboty, jej zmianą, a
związane z kryzysem rodzinnym i rozwodowym to raczej w Polsce norma,
czy tylko incydentalne zdarzenia?
W moim przypadku dobrej pracy - w wielkiej mierze dzięki podjazdowym
wojnom prowadzonym przez byłą, a wcześniej - "dzięki" załamaniu
wywołanemu kryzysem rodzinnym - już nie mam. Owszem - będzie nowa,
ale - wiele rzeczy muszę teraz odbudowywać od podstaw. Oceniam, że
rozpad związku i rozwód wyrwał mi z zawodowego życiorysu 7-8 lat.
Najmarniej.
I pewnie to jeszcze nie koniec. Przy czym zaczęło wszystko w
przyspieszonym tempie brać w łeb, gdy wpadłem w deprechę
okołorozwodową, a potem - gdy zamiast nadrabiać w pracy zaległości,
musiałem jej kosztem wielokrotnie latać zeznawać na policję, po
oszczerstwach ex, o niby maltretowaniu jej przeze mnie (hi hi -
zaocznym chyba, bo zaczęła na mnie donosić prawie dwa miesiące po
mojej ewakuacji z własnego domu.
Jak z tym było i jest u Was? I jak wpływa na waszą karierę
przedłużający się rozwód?
    • plujeczka Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 19.12.07, 13:09
      nie odważę sie o tym napisać,
    • kasiar74 Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 19.12.07, 13:13
      U mnie tak było, okres kilku lat kiedy miałam wieczny dym w domu,
      bardzo mocno odbił sie na moim zawodowym życiu, teraz bardzo cięzko
      pracuję żeby nadrobic stracony czas.
    • rybak Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 19.12.07, 13:51
      Przy czym znów chcąc nie chcąc muszę wrócić do pytania - i po co to
      wszystko? Tak naprawdę przez tę niechęć do uczciwego dogadania się,
      przez eskalację nienawiści i podłości moja ex sama strzeliła sobie w
      stopę. (i może to mieli na mysli niektórzy z Was, jak mi pisali, że
      w końcu popełni błąd). Na jakiś czas dochody spadną mi teraz do
      nikłego poziomu, więc ex o ewentualnych alimentach może zapomnieć. W
      dodatku - długi, debety i kredyty już nie obciążą - jak do niedawna -
      tylko mnie - ale głównie ją.
      Słowem - każda żmija ma dwa końcesmile
      • plujeczka Re: jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie 19.12.07, 14:27
        każdy kij ma dwa końce to fakt ale ludzie , którzy są tak mocno
        zacietrzewieni w nienawisci do kiedyś bliskiej osoby o tym nie
        pamietają , liczy sie tu i teraz, dokopać,dołozyc a nuz straci
        pracę , wpadnie w dołek i wtedy juz można sycić sie " zwyciestwem"--
        nie ma co ukrywac dla wielu z nas utrata pracy to kleska zyciowa
        zwłaszcza jak ma sie na utrzymaniu dzieci i " widmo" alimentów ale w
        taki sposób nikt nie mysli. Tylko czasami warto przypomnieć sobie
        przysłowie ..kto jakim mieczem wojuje ...........
    • movisz Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 19.12.07, 16:29
      Dla mnie wszystko w dol w zyciu poszlo zaraz po poslubieniu
      tego niedojrzalego harcerzyka. Dodatkowo ciaza zamknela wiele
      zawodowych mozliwosci ktore wczesniej sie otworzyly.
      Caly balagan zwiazany z harcerykiem zawiesil moj rozwoj zyciowy
      na jakies 5 lat. Jak uregulowalam wszystkie sprawy to juz wszystko
      szlo dokladnie ku lepszemu w szybkim tempie, z malym przystankiem
      (potencjalny nowy maz) i znowu spadkiem w dol.
      Wtedy zrozumialam ze tylko moj wlasny interes sie liczy a stojacych
      na drodze potencjalnych uszczesliwiaczy cedze przez gesto sitko i
      jest mi tak dobrze ze az nie chce zapeszyc.
      Nie ma zmiluj sie. Zycie jest jedno i mozna je przezyc szczesliwie,
      niekoniecznie robiac innym kuku. Jedynie omijam duzym kolem tych
      co chca mi zrobic kuku. Walka nie zawsze poplaca. Traci sie za duzo
      energi na byle kogo a owa energie mozna wykorzystac na siebie.
      • sylwiamich Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 19.12.07, 17:25
        Mając w garści bardzo dobra ofertę pracy, która gwarantowała mi dużą
        karierę, dowiedziałam się o ciąży.Skończyło się na bezrobociu i
        nieskończonych studiach.Uziemienie w domu na kilka lat.Potem próba
        skończenia studiów...mąż wielokrotnie kasował mi pracę
        magisterską.Dyplom, pomimo na 5.Potem praca...budowanie
        wizerunku.Pierwsze propozycje objęcia dyrektorskiego
        stanowiska.Kilka innych.....niestety, musiałam się wyprowadzić do
        innego miasta.Mój dorobek zawodowy szlag trafił.Zaczynam wszytsko od
        nowa.
        Mogłabym tak napisać...ale kto mi kazał zachodzić w ciążę,
        wychowywać dzieci, brać ślub czy rozwodzić się.Mam tylko pretensje
        do matki ze przeżyłam załamania nerwowe...nie wyposażyła mnie
        genetycznie w pancerz smile)))
        Dajcie spokój....niedługo się okaże że i płaskostopie to wina byłych
        • movisz Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 19.12.07, 17:56
          Moze o plaskostopie bym swojego ex nie obwiniala bo mam
          piekna stopke ale o bole kregoslupa to tak. Noszenie zakupow
          na pieterko by ugotowac obiadek dla nadetego bufona nie wspominajac
          o codziennych przewijaniach dziecka w ktorych bufon nie
          uczestniczyl.
          To bardzo obciaza kregoslup bo same wiemy ile wazy dziecko 2-letnie.
          Notoryczne niedospanie bo dziecko sie przeciez budzi w nocy a jesli
          nie to niestety wczesnie wstaje. A wiadomo ze niewyspanie wplywa na
          nasza wydajnosc i wyglad. Czyli pare zmarszczek mu napewno
          zawdzieczam. A przeciez (niestety) dziecko jest wspolne. Dlaczego
          tylko ja musialam w tym uczestniczyc?
          Z drugiej strony on tez stracil na rozwodzie. Musial biedaczek sam
          sobie gotowac a cierpienia jakie przezywal widzac mnie zadowolona z
          zycia na pewno zabraly mu spokoj ducha na wiele lat.
          Bo przeciez to nie bylo tak jak sobie zaplanowal. Koziol ofiarny
          jego problemow ze soba mu umknal.
          • jarkoni Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 19.12.07, 23:29
            Ja po prostu musiałem rozwiązać dobrze prosperującą firmę HZ i mieć parę innych
            poważnych problemów..
            Nic dodać, nic ująć
        • bszalacha Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 03.01.08, 12:19
          Wiesz,Sylwio,po tym,jak myslisz o skutkach i przyczynach
          wnioskuję,że dochodzisz do tej-niekoniecznie słodkiej-prawdy,że
          nasze wybory zależa tylko od nas.Jeszcze została Ci "do
          oskarżenia"mama ale wkrótce i ten argument będzie do kosza.Mama nie
          zdaje egzaminu na wszystkowiedzenie...niestety.swoją drogą,trudno
          obwiniać siebie,że komuś chciało się zaufać.Gdyby rodzice mieli
          obowiązek szkolenia przed urodzeniem dziecka,nie rodziłoby się chyba
          więcej niż kilkoro w jednym kraju.Może założyć trzeba lobby w tej
          sprawie/myslę powaznie,chodzi o prawdziwą kampanię świadomego
          rodzicielstwa i świadomego małżeństwa.Masz pomysł?Jesteś
          mądrą,myślącą osobą,napisz/.
    • otara Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 20.12.07, 11:02
      trochę mnie zaskoczyłes .. musiałeś żyć pod jednym dachem z
      wyjątkową zołzą .. nigdy nie słyszałam o czymś takim , ale wszystko
      możliwe. wiem jakie kobiety potrafią być mściwe ,i działają w myśl
      zasady "" sama nie wezmę a nikomu nie oddam " nie potrafią przyjąć
      do wiadomości że ktoś ma dość życia z nimi ... powodzenia ci
      życzę .. a tak dla pocieszenia-nie każda kobieta taka jest , i myślę
      że jednak trafisz na tę " właściwą " smilesmile
      • rybak Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 20.12.07, 11:22
        Dzięki za życzenia. Póki zycia, póty nadzieismile
        Tyle wiem.
        A tak naprawdę - klasę człowieka podobno poznaje się po tym jak
        kończy, a nie jak zaczynasmile))
        I to nie tylko klasę mężczyznysmile))
        • a.niech.to Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 20.12.07, 11:26
          rybak napisał:

          > klasę człowieka podobno poznaje się po tym jak
          > kończy, a nie jak zaczynasmile))
          > Życie zna trzecią możliwość: z nami kończą.
          • rybak Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 20.12.07, 11:40
            Uj, smutne to!sad((
            Ale jest weselszy element tego podejścia - skoro z nami kończą, to
            znaczy, że my kiedyś tam nie powinniśmy z nimi w ogóle zaczynaćsmile)))
            A więc nie ma czego żałowaćsmile
    • hb1980 Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 24.12.07, 23:17
      ja wlasnie zawalam doktorat... nie moge sie jakos pozbierac, ale moja swiezo
      poslubiona zonka zmienila sie w dniu slubu w czarownice, hehe. pierwsza zdrada
      po 2 miesiacach, potem cyrk z prosba o wybaczenie, nastepna zdrada i kolejna, w
      koncu pozew o rozwod, a od slubu nie minelo jeszcze 8 miesiecy. wykonczyla mnie
      bestia psychicznie. czy to ja bylem slepy przed slubem czy to ona byla dobra
      aktorka? wracajac do tematu - praca przy tym wszystkim wydaje sie tak
      nieistotna...totalny brak motywacji do czegokolwiek, pewnie za jakis czas bede
      zalowal, ze zawalilem prace przez tak podla osobe, ale coz, poki co sam sie nie
      moge przekonac o prawdziwosci tych slow...
    • marie.walewska Ruina to za duze slowo 25.12.07, 12:40
      w moim przypadku. Ale przez kilka miesiecy zasuwalam w zasadzie za
      darmo. W moim zawodzie funkcjonuje osobista odpowiedzialnosc
      finansowa za bledy. A bledy kosztuja duzo, czasem bardzo duzo. Przy
      hustawce emocjonalnej jaka fundowal mi moj ex w ostatnich miesiacach
      malzenstwa i zaraz po rozstaniu bledy byly nie do unikniecia.
      Mnie sie udalo - z roboty nie wylecialam, nauczylam sie zacinac zeby
      i gluszyc mysli, jak rowniez dokladnie sprawdzac wypuszczane
      "produkty".
      Mojego ex rozstanie kosztowalo blisko 2 lata opoznienia w kolejnym
      szczeblu kariery naukowej.
      • cien_wiatru Re: Ruina to za duze slowo 25.12.07, 19:44
        ja jestem przed rozwodem, mnie natomiast to malzenstwo zlamalo kariere
    • zielona_ropucha Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 25.12.07, 21:05
      Mi(mnie?) związek zrujnował wszystko...nie chcę rzucać słów na wiatr
      (smile)
      ale z całą stanowczoscią moge powiedzieć,że mogłam WSZYSTKO...
      teraz staram się podnieść i buduję na nowo...chyba z uczuciami
      trudniej niż z pracą...w pracy coraz lepiej,chociaż początki po
      rozstaniu mechaniczne...bardzo mechanicznesad
      A praca jest lekarstwem na ból,szczególnie taka,gdy trzeba powalczyc
      o swoja pozycjęsmile
    • z_mazur Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 26.12.07, 08:31
      Może na moje życie zawodowe rozwód nie wpłynął jakoś drastycznie, ale miałem tez pewne problemy w pracy.

      Po paru innych doświadczeniach z kobietami jednym z kryterium oceny potencjalnych partnerek jest wyobrażanie sobie i zastanawianie się jakby ewentualnie wyglądało nasze rozstanie, gdyby sprawy nie potoczyły się zgodnie z oczekiwaniami. To cenne przemyślenie. smile))
      • 4tore Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 26.12.07, 10:29
        Oswieccie mnie, co to wg Was jest kariera w Polsce?
        Rozumiem, ze ktos z powodu spraw rodzinnych powaznych nie napisal
        doktoratu, ale tez nie mozna wszystkiego na to "zwalac" - nie
        napisalem doktoratu, bo mnie zona rzucila. Nie napisalem, bo mialem
        klopoty zdrowotne, to juz brzmi lepiej. Jak tak piszecie, to mam
        wrazenie, ze z powodu niewiernosci lub zjadliwosci wspolmalzonka
        przepadly szanse na kierownicze stanowiska w Swiss Banku lub
        zawrotna kariera naukowa.
        • tricolour Nie "kariera w Polsce"... 26.12.07, 11:58
          ... tylko "moja kariera".

          I dla jednego bedzie załamaniem kariery opóźnienie doktoratu, a dla drugiego
          wyjazd do dużego miasta, bo i jedno, i drugie to ambicje, perspektywy, chęć
          samorealizacji...
          • 4tore Re: Nie "kariera w Polsce"... 26.12.07, 14:37
            Nie "kariera w Polsce", tylko co oznacza w Polsce kariera?
            Modne slowko, podobnie jak zaistniec, co mnie rozbawia do lez.
            Teraz wszyscy sie skarza, ze wspolmalzonek zlamal im
            zycie...zawodowe. Takie pojscie na latwizne - wszystko zwale na
            rozwod i zwiazane z tym problemy.
            Moze przewrotnie zapytam - czy moze wiecej jest takich, ktorym tak
            zwana kariera zruinowala zycie osobiste? A moze popadli w marazm,
            oklapli intelektualnie i teraz obwiniaja o to bylych, prosze bardzo
            w kolejnosci mozna wrzucic wszystkie nasze wlasne niedorobki i
            przerzucic je na nielubianych bylych. Rozumiesz o co chodzi -
            mechanizmy porozwodowe, uwolnienie siebie od wszelkiej
            odpowiedzialnosci i takie typowo polskie: moglem, ale mialem trudne
            dziecinstwo, nauczyciele mnie nie lubili, a zona byla zolza.
            malzonek zabronil mi pojsc na studia. Jak w przedszkolu. To nie ja
            prose pani.
            A nie lepiej przyznac, cholera, nie chce mi sie pisac tego
            cholernego doktoratu, im jestem starszy, tym sily intelektualne i
            chec do nauki mniejsza. Teraz jeszcze mozna zwalic na bylego
            nieudana tzw. kariere i zwolnic sie ze wszelkiej odpowiedzialnosci
            za swoje zycie. Mowie tak, bo ciagle slysze wokol siebie takie
            komentarze. Rowniez: a kto ci zalatwil prace. A cholera nikt mi nie
            zalatwil i w razie czego nie mam tez kogo obwiniac za swoje
            ewentualne lenistwo i brak motywacji.

            • chalsia Re: Nie "kariera w Polsce"... 26.12.07, 16:22
              Przyznać trzeba, że przyczyną wielu problemów jest brak równowagi.
              I zgadzam się, że w bardzo wielu przypadkach "kariera" (cokolwiek to
              dla podmiotu sprawy oznacza) przyczyniła się do rozłamu więzi między
              partnerami. A potem - równiez bardzo często - rozpad związku
              przyczynia się do upadku/klapnięcia kariery.
              Taka samonakręcająca się spirala wynikająca z braku umiaru
              (=harmonii między zyciem zawodowqym a prywatnym) oraz
              nieumiejętnosci ustalenia jaki - tak naprawdę - są priorytety
              życiowe.
              • 4tore Re: Nie "kariera w Polsce"... 28.12.07, 09:12
                To moze jeszcze jedno pokretne pytanie:
                z tego, co wyzej napisane wynika poniekad, ze niektorym rozwod
                ulatwil kariere, bo wreszcie pozbyli sie uciazliwego toksycznego
                ludzkiego bluszczu i teraz sie realizuja sami.
                Ha, a nie trzeba bylo sie zastanowic, czy komus nie rozwod tylko
                tzw. zwiazek nie przeszkodzi troche w planach zawodowych.
                P.S. przypomnialo mi sie przyslowie mojej babci: lubow' chuze
                sraczki.
                to dla wszystkich, ktorzy teraz robia noworoczne postanowienia, ze
                sobie nie dadza niczego zruinowac. Trzeba moze rzeczy lekko
                traktowac...
            • serganda Re: Nie "kariera w Polsce"... 30.12.07, 11:20
              nic podobnego....mój ex był leniem i chciał ,żebym mu dorównała.
              Potrafiłam w tym czasie sama, bez jego pomocy, a właściwie przy jego stałym
              przeszkadzaniu, wychować dzieci, wybudować dom, zrobić wszystkie uprawnienia
              zawodowe...a gdy już zniknął, na własne życzenie, zrobić "karierę międzynarodową"...
              • 4tore Re: Nie "kariera w Polsce"... 30.12.07, 12:05
                Kolejny dowod na istnienie genetycznej krzyzowki Matki Polki i
                Silaczki w jednym (prosze, nie odbieraj tego negatywnie) oraz
                miernot typu bluszcz, ktore sie owijaja wokol inteligentnych kobiet.
                mam nadzieje, ze mu dalas solidnego k...zeby spadal na bambus wink)
                • neilos Re: Nie "kariera w Polsce"... 30.12.07, 13:06
                  on sam sobie dał, ja nie musiałam...
                  teraz żałuje, ale to jego problem...
                  • serganda Re: Nie "kariera w Polsce"... 30.12.07, 14:21
                    hmm, 4 tore, neilos, ja mam inne spojrzenie na to...
                    Nie musiałam nikomu dawać w d...
                    Radziłam sobie przed rozwodem, więc tym bardziej po rozwodzie, ale nie uważam za
                    sukces rozpad rodziny.
                    Mnie los wynagrodził, moje dzieci też, spotkalismy właściwych partnerów...ich
                    tata i mój ex-mąż teraz tylko sobie rozwala życie...
    • nangaparbat3 Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 30.12.07, 14:23
      Nie nazwałabym tego "karierą", ale od kiedy zostalam sama rozwinełam sie
      zawodowo ponad wszelkie oczekiwania.
      • bazyliada Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 30.12.07, 15:51
        nangaparbat3 napisała:

        > Nie nazwałabym tego "karierą", ale od kiedy zostalam sama
        rozwinełam sie
        > zawodowo ponad wszelkie oczekiwania.

        nanga mogę sie podpisać pod Twoimi słowami ?
        coś mi świta, że w podobnym "oświatowym kociołku " pracujemy smile z
        satysfakcją oczywiście smile
    • zonaniezona1 Re: Komu rozwód zrujnował karierę? 03.01.08, 19:12
      Mnie małżeństwo łamało na każdym etapie - teraz , gdy wiem ,ze muszę liczyć
      tylko na siebie - zdecydowanie idę do przodu. Nie muszę się na nikogo oglądać ,
      słuchać ciągłych awantur. Nie ma też umniejszania na każdym kroku mojej
      wartości, począwszy od tekstów, że jestem gruba przy wzroście 165 i wadze 55 kg,
      skończywszy na tekstach , że jestem nieudacznikem , bo nie zarababiam 5 średnich
      krajowych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja