Paranoja świąteczna..

22.12.07, 17:32
Znacie to?
Ludzie niemili dla siebie, przepychający się w kolejkach, zakupy i ich ilość,
prezenty, ogólna nerwowość, w domach zamiast spokoju i przedświątecznego
nastroju są kłótnie, non stop praca, gotowanie, smażenie, pieczenie, czyszczenie..
Ja od dziecka przez to nie lubiłem Świąt, i dalej nie lubię.
To dla mnie jedyny tydzień w roku, który jest zakłamany i nieszczery.
Jeśli są tacy ludzie, dla których nie ilość napieczonego ciasta i nasmażonego
mięcha jest najważniejsza, ale prawdziwe spokojne i serdeczne, miłe, wspólne
Święta- to tych wybrańców losu serdecznie pozdrawiam..
    • artemisia_gentileschi Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 17:40
      Tez od malego nie lubie.
      A tegoroczne swieta spedze z eksiem i ojcem, ktory jest na mnie
      smiertelnie obrazony za rozwod. Bedzie zabawnie, zwlaszcza ze odkad
      rzucilam palenie zrobilam sie nieco nerwowawink
      • a.niech.to Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 20:05
        artemisia_gentileschi napisała:

        > odkad
        > rzucilam palenie zrobilam sie nieco nerwowawink
        Zapodaj najbliższym, że masz problem nikotynowy, nie będą się czuli
        urażeni nieprzewidzianym frontalnym atakiem bądź drobną partyzantką.
        Trzymaj się!
        • artemisia_gentileschi Re: Paranoja świąteczna.. 23.12.07, 13:54
          Dziekismile Trzymam sie, kuzwa, juz trzecia dobeuncertain Zazyczylam sobie pod
          choinke takiego sztucznego papieroska, lepsze to niz nic.
    • salsa13 Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 18:47
      a dziękuję za pozdrowieniasmile
      grzyby suszone są to i wigilia będzie
      a ludziska niech się pchają w kolejkach
      ja bezstresowo jutro na narty się wybieramsmile
      traktuję święta jako luzik totalny...
      i złapanie oddechu przed końcówką roku w pracysmile))
      pozdrawiam...
      • jarkoni Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 19:19
        I tak ma być, szusuj świątecznie i nabieraj sił..
        • zonaniezona1 Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 19:42
          Wzięłam do serca Twoje słowa po przedwczorajszym dole.... Zasługuję ( ja i moje
          dziecko) na święta w miłym nastroju. Dzisiaj dzień sprzątania , gotowania smile i
          jescze dzisiaj ubiorę choinkę . Jutro ciąg dalszy . Co sprzątnę to sprzątnę ,
          reszta po świętach smile ... Teraz z synem oglądamy Miami Vice na dvd . Syn
          uśmiechnięty i zadowolony i ja teżsmile... Prezent kupiony dla syna już bardzo
          dawno. Nie mam zamiaru kłocić się, mieć złego nastroju smile Święta , ale bez
          szleństwasmile)))....
    • lapina Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 19:44
      Starm sie podchodzić optymistycznie do tych Świąt , co prawda nie
      wyjeżdzam, ale
      1. Kupiłam nowy monitor i będę instalować smile
      2. Przywlokłam skaner i będę fotki skanować
      3. Oprócz pierniczków i kapusty zrobionych juz tydzien temu, piekę z
      moimi dziewczynami makowce i robimy sałatkę i tyle.
      4. Składam życzenia tylko tym których naprawdę lubię smile
      ...
      ale cos mnie dopada jakaś dziwna melancholia...
      może jakaś muzyczka? BYle nie kolędy! smile
      Mam nadzieje, ze Świeta będą miłe, radosne a przedewszytkim
      prawdziwe ,a nie sztuczne -jak lalka Barbie(jak mówi moja młodsza smile

      Wszystkim wszystkiego tego czego im do szczęścia potrzeba życze z
      całego serca w te Święta! smile
    • wsiowy-misior Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 19:56
      Mnie wkurwiają święta, a szczególnie "rodzinna" atmosfera
      niektórych. Typowa pokazówka. Czasem patrząc w sklepach na pełne
      koszyki jedzenia zastanawiam się czy ludzie są tacy nienażarci czy
      rosną im drugie żołądki. Ja planuję zjeśc tyle co każdego innego
      dnia. Ludzie lubią chyba stać w kolejkach, upodlić się w nich,
      tracić godność w walce o promocyjnego karpia, upocić się jak świnie
      w przegrzanych supermarketach itp. Wtedy czują że są święta, jak się
      upierdo...... to coś odczuwa. Wesołych Świąt.Tym razem zgadzam się z
      Jarkonim co zresztą zaczyna mnie irytować.
      • jarkoni Re: Paranoja świąteczna.. 23.12.07, 14:16
        Znowu trochę mocne, czy zbyt mocne nawet słowa od naszego misiora, ale przyznaj,
        że mam dużo racji..
        Ta pogoń zakupowa, szaleństwo ogólne, tyranie przy smażeniach i pieczeniach,
        jakby ilość prezentów i ilość mięcha decydowała o tym, czy Święta będą udane,
        czy chodzi o to, żeby się pokazać?
        A na końcu gromadka umęczonych, i często-gęsto, pokłóconych ludzi siada do
        wspólnego stołu i udają szczęśliwych i zadowolonych, tak trochę na pokaz.
        To wypacza samą ideę tych Świąt. Nie lepiej postarać się o miłe słowo,
        powiedzieć coś ważnego komuś dla nas ważnemu (co w tym szczególnym czasie
        powinno być łatwiejsze), niż denerwować się w kolejkach w marketach albo
        wściekać się na czternaste ciasto, które nie wyszło.
        Umiaru życzę i prawdziwego świątecznego nastroju
    • zimnokrwista_bestia Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 20:23
      Witam. Jestem nowa. Już przywitałam się w odpowiednim do tego wątku, więc tutaj nie będę wink

      Zwykle Święta były dla mnie jednym z ważniejszych dni w roku, wyjątkowym. Kojarzonym z atmosferą beztroskiego dzieciństwa, tajemnicy, niespodzianki, miłości. Przedświątecznych zakupów nie znosiłam nigdy, ale to akurat dało się zawsze jakoś rozwiązać. Przygotowywanie odświętnych potraw było niestresującą przyjemnością.
      W tym roku, nie mam Świąt, a raczej nie czuję Świąt. Odbębnie je u rodziny, tylko dla tego, że chcę by mój syn jak najmniej odczuł zmiany jakie zachodzą w moim i Jego życiu - tylko dla Niego w tym roku ubieram choinkę.
    • panda_zielona Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 22:21
      A ja bardzo lubię tę przedświąteczną gorączkę i jakoś nie zauważam
      żeby ludzie warczeli na siebie wiecej niz zwykle.
      Zawsze odkąd pamiętam upływały w miłej,pogodnej atmosferze bez
      zbędnego obżarstwa.
      • akacjax Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 23:48
        A ja nie lubię Świąt, bo przeważnie muszę iść do pracy. Za to usilnie trzymam się choć namiastki ich tradycji.
        Nie widzę gorączkujących się ludzi-bo zakupy muszę zrobić wcześniej. Przecież jeść trzeba.
        Jest też faktem, że ludzie przesadzają-nie wiem dlaczego..czy to jakiś atawizm się odzywa? Czy przeciwnie?

        Ale każdy, kto wzrusza ramionami na Święta tak zupełnie nie powinien mieć wolnego w te dni. wink
        • 4tore Re: Paranoja świąteczna.. 23.12.07, 12:35
          pozdrawiam, ja od trzech lat non stop cale swieta w pracy, nie
          powinno tak byc, ale nie mam wielkiego wyboru...


          A Swieta lubie bardzo - jako dziecko i wnuk rozwodnikow ( pewnie
          dziedziczne) zawsze bylo b. cieplo i domowo - jakkolwiek rodzina
          ostala sie dwuosobowa. Nigdy nie bylo obzarstwa do bolu - wychowano
          mnie w przekonaniu, ze to nieeleganckie. Prezenty - dawniej chyba
          sprawialy wiecej radosci, teraz mozna kupic wszystko i o kazdej
          porze roku.
          Najprzyjemniejsze wspomnienia - byly zawsze ksiazki pod choinka,
          swieta wspominam bez obzarstwa i bez telewizora, z czytaniem
          wszystkich sprezentowanych ksiazek naraz, lupaniem orzechow i
          sniegiem (wtedy jeszcze byl).
          Nie bierzcie tego za wyznanie sentymentalnej baby, nie musze nikomu
          udowadniac, ze jestem odpowiedzialnym czlowiekiem i profesjonalista
          w swoim zawodzie.
          Zycze wszystkim, zeby potraktowali swieta jako okazje do
          psychicznego i fizycznego odpoczynku i przemyslenia sobie paru
          spraw. Dziwie sie tylko waszym uwagom nt. Swiat - nie ignorujcie
          ich. Przepracowalam w swoim doroslym zyciu wiekszosc swiatecznych
          dni i nauczylam sie cenic pojecie czasu wolnego, zreszta nie tylko
          to. Czasami trzeba rozne rzeczy przewartosciowac. Pozdrowienia dla
          akacji.
          U nas na wigilijnym stole beda potrawy polskie i niemieckie
          (skadinad paskudne w smaku, ale sprobowac wypada).
    • czamon Re: Paranoja świąteczna.. 22.12.07, 23:52
      ja marzę za świętami z dzieciństwa, szkoda że teraz nawet z rodziną
      swięta nie są prawdziwymi świętami tylko spędem przy stole. Ludzie
      nie potrafią już się prawdziwie kochać i przyjaznić i nawet w
      rodzinie ta miłośc jest sztuczna ...a szkoda sad
      Mam nadzieję że kiedyś będę potrafiła swoim dzieciom stworzyć taką
      prawdziwą atmosferę świąt, pełną miłości, radości i magii...
    • aron95 Re: Paranoja świąteczna.. 23.12.07, 13:33
      A ja omijam wszelkie stodoły typu hiper .
      Zakupy w godzinę zrobiłem . Też ludzi nie rozumie , przecież dwóch obiadów ,
      śniadań czy kolacji nie jedzą .
      • 4tore Re: Paranoja świąteczna.. 23.12.07, 14:02
        Popieram omijanie stodol jak najszerszym lukiem. Ale Aron mylisz
        sie - ludzie wcale nie jedza podwojnie, jedza raz dziennie, ale bez
        przerwy smile) Inna wersja tegoz - jem tyle co ptaszek (tzn. tyle co
        sam wazy).
        • jarkoni Re: Paranoja świąteczna.. 23.12.07, 14:31
          4tore, ja kilka razy pracowałem w czasie Świąt, dziwne uczucie.
          Co do stodół się zgadzam połowicznie, ważne rzeczy kupiłem na wsi w GS-ie, słowo
          honoru, i takie karpie i wielki chleb- rewelacja..
          A w stodole wszystkie podstawowe rzeczy kupisz tanio i bez problemu, pod
          warunkiem, ze kupujesz szybko, zdecydowanie, z listą i konkretnie, a nie
          traktujesz tego(jak większość) jako wizytę w "świątyni", z powolnym spacerem,
          dokładnym ogladanie dóbr wszelakich i 6 straconymi godzinami..
          Jak w dowcipie: katechetka na lekcji religii: "Jasiu, jako katolicy chodzicie co
          tydzień w niedzielę do koscioła?"
          "Tak"
          "A do którego kościoła?"
          ..."Do Carrefoura"

          A skąd u Ciebie niemieckie potrawy? Ja akurat podśpiewuję sobie "Stille Nacht,
          heilige Nacht..", ale to dlatego, że Święta z germanistką m.in.
          • 4tore Re: Paranoja świąteczna.. 23.12.07, 14:43
            przyznaje bez bicia, iz nawiedzilam stodole pt. Real celem
            zakupienia francuskiego szampana, calvadosu oraz francuskich serkow
            ulubionych przez rodzine, ktora zamierzam w tym roku rozpuscic do
            reszty. W/w produktow nie posiadaja w lokalnym warzywniaku. Zwykle
            zakupy jestem w stanie uskutecznic w sklepie samoobslugowym vis a
            vis swojego miejsca pracy. Bieganie po stodolach przypomina mi bieg
            na orientacje, wole jakies inne sporty, niekoniecznie ekstremalne.
            Ostatecznie jak mi zabraknie chleba, to na stacji benzynowej kupie.
            Rytualne chodzenie do stodol napawa mnie przerazeniem, jak mawial p.
            Zagloba - nie lubie tloku smile)
            Swieta z Niemcami, bo pracuje w Szwablandii. W piatek otworzyli
            granice, wiec i tak jestem zawsze 20 min. szybciej w domu.
            Nie jest tak zle, niektore potrawy nawet sa zjadliwe, poza tym
            jestem przyzwyczajona do multi-kulti. Poza tym koledzy w pracy b.
            lubia nasze pierogi.
            • aron95 Re: Paranoja świąteczna.. 23.12.07, 21:00
              Z tym tanio w stodole to się nie zgodzę . tanio bo niższa jakość a to nie jest
              tanio . Serki i jogurty kupuje z jednej firmy gdy mi się zdarzało kupować te
              produkty w stodole,nie był to ten sam produkt .
              Jeśli już coś kupuje to rarytasy niedostępne w zwykłych sklepach .
              • jarkoni Re: Paranoja świąteczna.. 24.12.07, 07:54
                Strona 3, "Zadyma w Tesco", dokładnie na temat:

                www.express.lodz.pl/
                • 4tore Re: Paranoja świąteczna.. 24.12.07, 08:58
                  Nie zgodze sie ani z tym, ze tanio, ani z tym, ze wszystko, na
                  dodatek marnej jakosci.
                  Ceny gonia na leb na szyje niemieckie (paranoidalnie Polacy z
                  regionow przygranicznych, zwl. zarabiajacy w euro, robia zakupy w
                  niemieckich sklepach).
                  A najlepiej robi sie zakupy na rynku przed hala mirowska od "baby ze
                  wsi" przepraszam b. za wyrazenie. ot, co.
                  Pamietam zakupy na rynkach jako dziecko i we Wroclawiu i w Warszawie
                  i to mialo inny klimat, niz popmujaca sie do uszu dzika muzyka i
                  zapach pieczonego chleba z wywietrznika. Nota bene chleb po 1,5 dnia
                  plesnieje.
                  Ale chyba opadlo ze wszystkich szalenstwo zakupowe.
                  Ja jade na basen i do roboty.
                  Milych Swiat.
    • der1974 Re: Paranoja świąteczna.. 24.12.07, 09:16
      Ja siedzę w pracy, więc żadnych niemiłych ludzi nie widzę. Charakter
      świąt zależy tyko od tego jak sami go wykreujemy. Nie zależy od
      ludzi, sklepów, zakupów. Natomiast od dobrego jedzenia owszem
      zależy. I to powoduje, że nie można ominąć szerokim łukiem sklepów.
      Jednak tam też wczoraj rano nie widziałem, ani niemiłych ludzi, ani
      wielkich tłumów.Taki jest dzisiejszy konsumpcyjny świat, że nie ma
      szans na nie obcowanie z nim i jego wytworami.
    • lilyrush Re: Paranoja świąteczna.. 24.12.07, 11:19
      Moje piersze radosne Świat od 6 lat. Bez pospiechu, obrażania sie,
      obchodizenia teśció na paluszkach, coby ni urazić i udawania jak
      bardoz mi dobrze. 180 stnie odwrotu od zeszęłgo roku...
      Mam wieką żywa choinkę, która ubierałam w nieidzele z dzieckeim i
      usmiechnietym facetem. Bo moj najważniejszy gwiazdkowy prezent
      przyleciał w piątek smile
      Zakupy zrobiłam w srode wczsnym popołudniem- w hiper pusto było.
      Reszte na bazarku koło domu. Chleb upiekłam sama- jest disiaj tak
      samo pysznny i swieży jak byl w piatek smile
      Wiligia u rodziców- miło i spokojnie.
      Lubię Święta smile))))
      • 4tore Re: Paranoja świąteczna.. 24.12.07, 13:58
        ja tez lubie swieta: jade do pracy za godzine, wiec nie bedzie
        niemilych ludzi i swarow, cos tam zjemy i posmiejemy sie, zal mi
        zostawiac bliskich (tych, ktorzy mi pozostali), pozdrawiam natomiast
        wszystkich, ktorzy nawet w tlumie pozostaja w te Swieta samotni.
        Zadna gonitwa po sklepach nie przesloni nam prawdziwego wymiaru tego
        czasu.
        Trzymajcie sie cieplo, uszy do gory, jest dla kogo zyc.
        A moze u kogos jakis zwierz domowy ludzkim glosem przemowi? Moj
        tylko mruczy na razie.
        • lilyrush Re: Paranoja świąteczna.. 25.12.07, 13:02
          A moze u kogos jakis zwierz domowy ludzkim glosem przemowi? Moj
          > tylko mruczy na razie.

          Moja sie zaktywizowała o 23.45 zwyczajowo miauczące na mizianie. Północ jako
          taka przespała. Może to i dobrze boby mi nawtykała, ze przyjechał taki jeden,
          zajął jej miejsce na łóżko i jeszcze ode mnie odgania wink
          • sylwiamich Re: Paranoja świąteczna.. 25.12.07, 14:27
            ...uwielbiam świąteczna paranoję.ten pośpiech, utyskiwania że coś
            się nie dopiekło, spaliło.I wywaloną choinkę (pierwsze święta Mańka-
            kota) którą trzeba było rozebrać i ubrać z powrotem.Lubię widzieć
            moją córę wcinającą 2 kotleta schabowego.Lubię powrzeszczeć na syna
            który wyżarł mi bitą śmietanę.Lubię ból łydek po dwóch dniach
            sprzątania, gotowania i nerwówy.I awanturę z bratem który spóznił
            się znowu 2 godziny i podeszwy mi wyszły zamiast mięsa od
            odgrzewania.Bo ta nerwówa wpisana jest w święta....i warto skupić
            się na tym że pomimo wrzasków wszyscy jesteśmy dumni że czysto, suto
            i radośnie.Bo cokolwiek byśmy nie zrobili, nie powiedzieli...zawsze
            będziemy rodziną i zawsze będziemy sie kochać i przebaczać.No
            dobra...muszę zadzwonić do brata...spóżnia sięsmile))
            Rodzina Adamsów
    • wsiowy-misior Re: Do Jarkoniego 24.12.07, 15:00
      W tym temacie się z Tobą zgadzam przyznaję.
      A mój sposób wypowiedzi jest niezmienny, musisz się przyzwyczaić
      albo mnie zbanować. Wesołych Świąt.
      • i33 Re: Do Jarkoniego 24.12.07, 19:19
        macie racje--warto popracować nad meritum świąt-nie zatracając w
        biegu, rutynie, ogólnym bigosie--tego co najcenniejsze-spedzony z
        rodziną czas...
        dzieciom tylko o prezenty chodzi, a my kobiety chcemy żeby wszystko
        było i smaczne i ładnie podane, udekorowane i żeby na czas ze
        wszystkim.....bo tradycja..
        też nieraz tak sobie myślałam ile w tym fajnego a ile głupoty--czy
        to nie jest bardziej napędzanie machiny komercji niż po prostu
        BYCIE z rodziną
    • marie.walewska Re: Paranoja świąteczna.. 25.12.07, 17:28
      To ja podziekuje za pozdrowienia. I bardzo Ci zycze, bys potrafil
      sie od takiego obrazu swiat oderwac. U moich rodzicow jest i bylo
      tak, ze dzien dwa przed Swietami ojciec pogwizdujac koledy
      przejezdzal przez dom odkurzaczem. Dywanow bylo malo, bo byly
      zwierzeta, to i nie bylo czego trzepac. Mama "ogarniala" sprawy
      kuchenne. Dzieci maja wlasne zadania - choinka, pakowanie prezentow,
      lukrowanie piernikow itd. Pierniczki robi sie 10 dni wczesniej,
      kutia, tez moze chwile poczekac, kapusta z grzybami przez 2-3 dni
      pyrkocze na ogniu. A ugotowanie ziemniakow, jarzyn na salatke i
      upieczenie ryby to godzina roboty. Karpia wyprosilismy z domu lata
      temu, gdy tylko dalo sie kupic inne ryby, w nie tak upiornej
      postaci. I to by bylo tyle "obzarstwa". Ot ladnie podana i z
      ustalonym menu, smaczna kolacja.
      A prezenty tez dawno temu postanowilismy sprowadzic do symbolu.
      Ograniczamy sie do czekolady, herbaty i tego typu drobiazgow, po
      ktore mozna wyskoczyc do najblizszych delikatesow, tyle, ze nikt sam
      sobie ich nie kupuje, bo luksus. Zakupy prezentowe zajely mi w tym
      roku godzine. Obdarowujemy sie "porzadnie" wiosna i latem, kiedy
      mamy kolejno imieniny.
      A wspolne z rodzenstwem krecenie maku i lukrowanie piernikow jest
      bardzo fajnym zajeciem - rece skupione, a mysli i rozmowa kraza
      wokol naszego malego grona smile
      • jarkoni Re: Paranoja świąteczna.. 26.12.07, 08:56
        Marie, aż nie wierzę w taką normalność..
        A już lukrowanie pierniczków, bez szału prezentów, rodzinnie.
        Skąd pochodzisz? Zaproś mnie kiedyś..
        • marie.walewska Re: Paranoja świąteczna.. 26.12.07, 20:31
          Z przyjemnoscia Cie zaprosze smile U nas nadal funkcjonuje dodatkowy
          talerz dla niespodziewanego goscia - w tym roku trzeba bylo jeszcze
          jeden dostawic, bo sie dwoch pojawilo big_grin
          A odpowiedz na pytanie skad pochodze jest trudna. W zasadzie z
          Warszawy. I ja i oboje rodzice tu jestesmy urodzeni, ale jedno w
          Lodzi wychowane, drugie z Wielkopolski pochodzi, a ja pol zycia w
          Krakowie spedzilam big_grin Kundel ze mnie, nie ma co ukrywac big_grin Ale nie
          marudze, tradycje nam to tylko "ubogaca" mowiac z malopolska wink
          • jarkoni Re: Paranoja świąteczna.. 26.12.07, 21:45
            A ja, z pewnych względów, marzyłem o tym, że jesteś z Tomaszowa Lubelskiego...
            Ma ktoś znajomych w Tomaszowie Lubelskim?
            • marie.walewska Re: Paranoja świąteczna.. 27.12.07, 11:00
              smile Ja niestety wiem tylko, ze w Tomaszowie cisza jest wyjatkowa i
              nalezy tam wpadac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja