zimnokrwista_bestia
23.12.07, 13:32
Wiem, że teraz Święta i inne tematy Wam w głowie. Moja sprawa, jest świeża, wciąż kołacze mi w głowie i sercu. Chcę zamknąć temat mojego małżeństwa, męża, pożegnać się z uczuciami do N(?)iego.
To on podjął decyzję o rozstaniu. Twierdzi, że przestał mnie kochać. Od jakiegoś czasu psuło się pomiędzy nami. Ja twierdzę że obydwoje się do tego przyłożyliśmy, on że to tylko i wyłącznie moja wina. Fakt jest taki, że mniej więcej rok temu, było tak kiepsko, że postanowiliśmy dać sobie rok na to, żeby aktywnie pracować nad powrotem do „dawnych dobrych czasów”. Ja wzięłam to sobie do serca, starałam się być taką, jaką chciałby bym była. Ponieważ jednym z jego zarzutów było, to że on nie wierzy, że ja go wciąż kocham – starałam mu się to okazywać bardziej niż do tej pory. W sobie doszukiwałam się jakiegoś feleru, że on mojego uczucia nie widzi. Mąż dobrodusznie przyjmował moje starania, nic w swoim zachowaniu nie zmieniając. Po kilku miesiącach stwierdził, że nie widzi żadnej poprawy. W trakcie tego roku zaczęły pojawiać się dziwne telefony, których nie odbierał, lub oddzwaniał np. wynosząc śmieci, sms-y. Dowiedziałam się, że spotyka się z kobietami, jedna z nich wyznawała mu miłość, twierdził że dla niego to nic nie znaczy, że taka adoracja tylko go dowartościowuje i nic więcej. Twierdził, że uczucie do mnie jeszcze w nim nie wygasło, że wciąż jestem dla niego najważniejszą kobietą.
A potem wyjechał za granicę na kontrakt. Po dwóch tygodniach nieobecności w domu powiedział mi przez skype, że nie chce być już ze mną. Przy okazji następnego pobytu w domu dowiedziałam się, że mnie nie kocha. Rano odebrałam go z lotniska, a wieczorem tego samego dnia widziałam na jego ustach ślady, które oznaczały to, że całował się z inną kobietą. Spytałam – potwierdził. Wiem że to ta, która się w nim podkochuje. Nie wiem, co on w tej chwili czuje do niej, ale myślę że chodzi mu tylko o seks.
W tej chwili, nie kontaktujemy się ze sobą w żaden sposób. Żadnych emaili, rozmów przez skype. Przy okazji następnej wizyty w Polsce ma zatrzymać się w mieszkaniu swojego ojca.
I na koniec pytanie, które postawiłam w tytule. To oczywiste, że jestem rozżalona, wściekła, na męża, na tę dziewczynę, która zaprzątała jego myśli, wtedy kiedy ja starałam się naprawiać nasz związek. Zresztą ostatnio dowiedziałam się również, że on już wtedy mnie nie kochał, a ten rok to był dla niego czas na podjęcie decyzji.
Dlaczego chciałabym się skontaktować? Bo nie mogę znieść myśli, że osoba, która siedzi w tej sytuacji, tak jak ja i mój mąż, żyje sobie w błogiej nieświadomości i w tej chwili spokojnie przygotowuje się do świąt, bo chciałabym żeby spotkała mnie i zobaczyła na własne oczy, bo chciałabym w ten sposób zamknąć na zawsze temat swojego męża, bo zastanawiam się jak to jest, że to facet namieszał, a kobiety zaczynają się nienawidzić... Jest jeszcze wiele innych powodów (na pewno nie chcę już walczyć o niego i temu to spotkanie nie miałoby służyć).
Ale czy warto, czy to rzeczywiście pomoże?