Mąż popsuł nam święta.

25.12.07, 11:38
Tak oczekiwane i wytęsknione teraz są do ..... Wczoraj jeszcze łamał się
opłatkiem, życzył najlepszego a dziś. Awantura od rana o pierdół. Wziął córkę
i poszedł do teściowej. A ja??? Siedzę sama i ryczę i zastanawiam się co
począć z tym moim zapapranym życiem. Jak długo jeszcze dam radę????
    • zielona_ropucha Re: Mąż popsuł nam święta. 25.12.07, 11:56
      Może po prostu nie dawaj rady...pozwól sobie na porażkę...wiem jak
      to boli,życie jest jak loteria raz się wygrywa raz przegrywa...a z
      ostatnio złożonych mi życzeń światecznych najbardziej zapamietałam
      te,wypowiedziene przez samotną matkę z dorosłym już
      dzieckiem,szczęśliwą,wesołą kobietę: Trzymaj się,wszystkiego
      dobrego,życie jest ch....e ale żyć trzeba.
      Troszkę dosadne ale szczere,prawdziwe. Przytulam Cię mocno...
    • akacjax Re: Mąż popsuł nam święta. 25.12.07, 13:31
      Niektórzy tak mają, że nie mogą być w rodzinnym gronie, w gronie bliskich bez specyficznego napięcia. A potem wybuch. Pytanie-czy można z tym coś zrobić wspólnie, czy trzeba przestać się oszukiwać i samodzielnie pomysleć o sobie samej.
      Wiem, nie tak miało byc..ale warto pomyslec też jaki obraz dostaje dziecko.
      Pomyśl-poszedł-możesz sama odpocząć tak jak lubisz. Tylko daj sobie przyzwolenie na ten luz.
    • oinga Re: Mąż popsuł nam święta. 25.12.07, 21:56
      Zapomnij o nim, myśl o sobie i nie daj mu się zniszczyć psychicznie.
    • zawsze-marta Re: Mąż popsuł nam święta. 29.12.07, 09:21
      Nie jesteś sama, mój w wigilię deklarował ze łzami w oczach chęć
      ratowania małżeństwa, obiecywał zmiany i wszystko co tylko się da, a
      już pierwszego dnia świąt po wizycie u teściów postanowił odwiedzić
      swoją dziewczynę (dziewczyneczkę - 22 lata, a on - 32). I wiesz co
      strasznie się wnerwił że ja znów zaczęłam ryczeć i w ogóle to ma
      mnie dość bo nie wie o co mi tak właściwie chodzi "przecież nic się
      nie stało"
Pełna wersja